Archiwa

Wybrane

  • Biografia...

    ...pozwala zrozumieć dzieło autora dzieła, bo trzeba mieć rozeznanie w przyczynach istotnych zjawisk. Nowatorski zapis Pendereckiego nie był awangardowym epatowaniem tradycjonalistów, ale został wymuszony powierzchnią stołu w kawiarni, niebieski okres Picassa nie - wyrazem plastycznej intui
  • Korporacja

    Mamy takie same siedzenia, te same oparcia, poruszamy się na kółkach tej samej wielkości. Wykładzina jest ta sama i ten sam kolor ściany, a biurka różnią się zaszeregowaniem w hierarchii pokojów. Czasem można przestawiać jak w kostce Rubika, częściej zużyte wymieniać na now
  • E - MAIL

    Cześć słodziutka! Kiedy się zmyłaś, nie było mi do śmiechu, choć wyznam, że w ogólnym bilansie okazało się, że bez ciebie jest o wiele spokojniej, a w domu zapanowała powszechna zgoda i wzajemne nie włażenie sobie na odciski. Mama, jak to Mama, z początku popłakiwała po
  • Działa na pikniku

    - teraz nie bardzo nam pasuje, ale na wiosnę, gdy będą trawy, ruszymy - powiedział niejaki Bohdan Chmielnicki na pytanie o wojnę Kozaków z Polakami. I otóż, mówiąc językiem niesienkiewiczowskim: jak będą sprzyjające okoliczności. Czyli kiedy stepy pokryją się paszą, gdy nastaną od
  • BEZGŁOS

    Pewnego dnia zadzwonił telefon. W słuchawce zabrzmiał śpiewny głos kobiety. Należał do osoby, o której nie słyszałem od lat, której spodziewałem się nigdy więcej nie ujrzeć. Kobieta o bezkształtnej twarzy, tak pospolitej, że już od dłuższego czasu tkwiącej w mojej wyobraźni w s
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • "Lot nad kukułczym gniazdem"

    Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy'ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O ile film bardzo mi się podobał, to przedstawienie teatralne, mimo koncertowej gry aktorów i
  • ODWAGA PAPKINA

    Ciężko to pojąć urodzonym dzisiaj, ale w uprzedniej epoce nie było życia tak bardzo uzależnionego od prądu, kabli i telefonów, od seksu z chipami, religijnego kultu świętego Pugilaresa, natrętnej wszechobecności kamer, niekoszernych portali czy ujeżdżania po nich. Nie istniał krzykli
  • Opowieść o ludziach-rybach

    Utraciliśmy równowagę. Przestrzeń jest mętna. Śmierdzą mułem. Główny nurt nie oczyszcza. Światło jest tylko na obrzeżu. A każdy z nich wierzy, że zmierza w górę strumienia. Byle prędzej, byle dalej. W ławicy bezpieczniej, w ławicy jest siła. Jak ogromna kałamarnica -
  • „Bękart”

    Ten tekst nie ma nic wspólnego z klasycznym rozumieniem słowa „recenzja. Jest to raczej – osobista refleksja. Moim zdaniem pisanie o książce nie powinno być jej streszczeniem, tylko prezentacją własnych powodów, dla których warto po nią sięgnąć. Zachętą do lektury *. Powieść
  • W klatce

    To, co konieczne i to, co potrzebne; to, co wypada, a co już skandalem pachnie na odległość drzwi sąsiada; to, co się przykleja i to, co gładko spływa jak sznur kajaków na Krutyni; co przysiada i skubie, podgryza i to, co odlatuje z klekotem, klangorem, jak turyści angielscy w Krako
  • Refleksja

    - Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dop
  • Starość widząc spokojnie

    Żonie Więc znasz mnie jak się zna klamkę u drzwi do własnego pokoju. Drzwi, które otwierasz, a kiedy wchodzisz, to z zamkniętymi oczami. Możesz podejść do stołu, usiąść na krześle, możesz otworzyć okno, wpuścić zapach burzy, schnącej ziemi, śpiew ptaków. Wiesz jaki
  • Bez poklasku

    między wzrokiem a słowem plączą się bezdomne uczucia trawione płomieniem namiętności obleczone czarną halką wspomnień układają się do snu los od dawna dzierga szare zycie bez oklasków przejdę przez most codziennności balansując na krawędzi byleby tylko nie wpaść w rzek
  • Człowiek

    Wciąż jeszcze zdumiewa mnie jego małość. Podnaturalna wręcz, mikrorealna mizerność. Mówi o rzeczach błahych, okruszki światła na  nocnym niebie nazywa skrupulatnie dobranymi imionami, wielkie problemy zbywa jednym półsłówkiem, a mimo to rozpanoszył się jak basza i twierdzi, że ca
  • ROZARIUM

     Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć, a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego odd
  • Chłopiec ze starej fotografii

    Bliscy odchodzą, dalecy zostają. Bliscy są daleko, a obcy zbyt blisko. Tak to wszystko skonstruowano, że można się zgubić. Początek zdania, które nie ma końca, a koniec, kiedy nie pamięta się jego początku. Wszystko jest iluzją: chłopiec na tym zdjęciu, zdziwione spojrzeni
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • gorące niusy (karuzela z sieci)

    gorące niusy (karuzela z sieci) nagie gwiazdy w ciąży, modelki w łaskawości photoshopa w nieprawdzie doskonałe, ale to przecież nic ciekawego, bo nowa superaspiryna wyleczy jedenaście rodzajów raka. jeśli do tej pory czarny, skórzany top kojarzyłeś wyłącznie z garderobą
  • Lepsze dzisiaj

    Zważ się, odnajdź miarę, wzorzec, schemat. Wszystkie grzechy, wady skazy. Zobacz czego brak ci, czego nie masz, czy więzienie to, czy może azyl? Czy to ciało, w którym żyjesz, czy to życie w twoim ciele? Ile Ciebie się w nim kryje, ile Boga w boskim dziele? Powiedz, że znalaz
  • Norma

    Wciąż widzę zwiewną sukienkę. I ona i ona - obie dość niesforne na wietrze, na wietrze. Norma, nie norma - ikona i ona, i ona przemaka dreszczem. A obok przechodzi ten facet w kapeluszu. Moknie mu kołnierz, papieros i krawat. Samolot nad Atlantyk wzbija się ciężkawo, powiew
  • Sześć sekund

    Akurat tyle, żeby wstać i rozprostować kości. Można też przeczytać jedno, albo dwa krótkie zdania. Powiedzieć komuś dzisiaj wyglądasz naprawdę ładnie w tej sukience w grochy. Akurat tyle czasu trzeba, żeby pod tym samym słońcem umarło z głodu dziecko.
  • Prochowiec

    Na skraju łąki leżał porzucony prochowiec. Przechodząc kopnąłem. Wydawało mi się, że usłyszałem cichy jęk. Rozejrzałem się. W pobliżu nie było nikogo. Kopnąłem jeszcze raz - dla pewości. Znowu to samo… - Dziwne - pomyślałem - przecież to niemożliwe, żeby kawałek porzucon
  • Administrowanie absurdem

    "Ojcze nasz" składa się z 56 słów, Deklaracja Niepodległości - z 300, a rozporządzenie rządu w sprawie cen jarzyn - z 26.911 słów” Mamy coraz więcej urzędów. Zawodowców otrzymujących nagrody za nietrafne lub sfuszerowane inwestycje. Dostających rekompensaty za drzemkę w
  • Normy

    Jeśli rozluźnione (na przykład sznurowadła w zbyt dużych butach - - - Dano nam więcej możliwości, niż była potrzeba. Inne sami uprawniliśmy, aby je posiadać. Stworzyliśmy ramy dla wielkich obrazów, a tymczasem kropka szaleje na blejtramie jak plamka na oku. Ponoć takie plam
  • Z zapomnianej ziemi

    Z zapomnianej ziemi zapomniane listy przychodzą i odchodzą - z pamięci w niepamięć. Ludzie, którzy tu żyli w zapomnianych domach w zapamiętaniu pielęgnując ogród i rodziny, bliskich mając na wyciągnięcie skamieniałej ręki, obcych jak księżyc, dalekich lecz wiernych, byli
  • List w butelce

    U mnie bieda, bryndza. Nie dzieje się alleluja, nie ma manny z nieba. Do drzwi nikt nie puka, w okno zagląda tylko wiatr i samolot na ścieżce podejścia (znowu jakieś kurwy lecą na wakacje). Podaruję sobie naparstek, może całą flaszkę, kawalątek przestrzeni jak ciepłą szarlo
  • Consecutio temporum

    Czy nie sądzisz, Noe, że to odpowiedni moment na odrobinę deszczu? Spójrz, Noe, ja ci pod chmury unoszę całe być może - nie czas na wątpliwość. Wcześniej, lub później, bracie, będzie gołębica, skała Arraratu. Nie lękaj się, wypłyń na głębię - wszak, Noe, prowadzi
  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • Grawitacja

    Kiedy mówię ból, prawdopodobnie myślisz - ból. Kiedy mówię szczęście, prawdopodobnie myślisz - szczęście. Kiedy mówię ja, pradopodobnie myślisz - ja. Kiedy nic nie mówię, zastanawiasz się - dlaczego. Kiedy pytasz dlaczego, milczę. Kiedy mówisz ja, myślę ty. Kiedy mów
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • Idąca ulicą. Wątpliwość

      Coś kręcisz, panno, bujasz. Za tobą, panno, ciągnie się welon spojrzeń. W twoim chodzie jest jednak jakieś oszustwo: idziesz tak lekko unoszona pustką? Biodra i tyłek, wypięty biust, włos rozrzucony, grymas ust - a wszystko przepasane zapachem szałwii, troszeczkę mdli,
  • Ryszard Kapuściński

    Czytanie książek pana Ryszarda zacząłem wcześnie. Na długo przed „Szachinszachem”, „Imperium” czy „Wojną futbolową”.  Zanim do Polski dotarła międzynarodowa sława jego utworów. W prasie znajdowałem artykuły pisane przez niego z odległych stron. Korespondencje z Indii, Chi
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Zielona pieczęć

    W biurze nie mogło być kurzu, żadnych śmieci, nierówno ułożonych na biurkach dokumentów. Plany konstrukcyjne musiały być w idealnym porządku. Wszystko miało tutaj swoje miejsce i hierarchię ważności. Najbliżej drzwi siedzieli gońcy, dalej kopiści, jeszcze dalej kreślarze. Im bliż
  • Curriculum vitae

    Nie napisał podręcznika do gry w klasy boski cieć, anioł stróż. Nie napisał, nie powiedział mi, jak przeskakiwać przez te kratki dni i nie łamiąc nóg, nie zdzierając rąk do krwi - żyć, by żyć. I pewnie dlatego wyrżnąłem o bruk - nie dlatego, że był lód (zima trzyma
  • Habibti

    Stałaś się, habibti, przez sen, zastrzyk podskórny. Rozlał się. Byłem niewidomy. Pośród nocy czarnej i długiej z nieistniejącej gwiazdy białe światło upadło na upadłego. I wyrosło tak nagle, a jego cień mógł schronić jedynie nas dwoje. Przed światłem i światem.
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • Kociokwik

    Bunt Bez filozofii nie ma literatury. Filozoficzna, poszukująca i odnajdująca, bo twórcza myśl, statek przycumowany do życia, żaglowiec kołyszący się w przystani, stała więź z otaczającą przeszłością, wyraźna, między i ponad pokoleniowa symbioza ludzkich poszukiwań, azyl, schron
  • SZACHY

    SZACHY Choć znaliśmy się od lat, jeszcze z budy, choć był moim rówieśnikiem, facetem wzrostu mniej więcej niesporego, uraźliwym ponad normę, subtelnym do granic wytrzymałości, to przecież mówił, myślał i zachowywał się, jak człowiek starej daty. Przychodził do mnie co środę,
  • Przekleństwo

    Niech umiera w cierpieniu, kto nie zaznał bólu, niech nie cierpi nad miarę, komu dopiekło, styrało. Nazbyt lekko się mają, zbyt ciężko odchodzą dni karawany płochliwe. Pustynie bez oznaczeń, bez stygmatów, blizn, ścieżek przez czoła gładkie, dłonie bez piętna, nie spłowia
  • Zaczarowana dorożka - duch naszych czasów

    Karetka pogotowia, jak nakazuje obyczaj, zaprzężona w cztery rącze cuganty, miała - oprócz kogutka - przynitowane do pleców woźnicy dwa firmowe znaki dwóch kompatybilnych firm. Jeden, to zakład pogrzebowy i wówczas jeździła stępa, świadcząc karawanowe usługi, drugi, to Hurtownia Sakr
  • Kiedy przyjdzie ogień, zatańczę

    Na ulicach, po których jeździły orszaki weselne, pogrzebowe kondukty. Na ławkach w parku, na których siedzieli zakochani ósmego dnia tygodnia. Na łąkach pełnych mleczy, w dyskretnych trawach, zszarzałych kościach. Na stole, gdzie wigilijne potrawy czekają na chirurgiczne narzędzi
  • "Ziemia obiecana"

    Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecan
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Kryzys kubański

    Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra "So What".
  • Anatema

    Nie trudno mi sobie wyobrazić brak wyobraźni. Wchodzę do pokoju bez niepokoju, dotykam ścian sześcianu, upadam na podłogę, leżę odłogiem. Patrzę na sufitoskłon. Konstelacje, dalekie gwiazdy, planety, mgławice i niestety tutaj nic nie ma. Nic tutaj nie ma. Niczego dobrego
  • Rewitalizacja polska

    Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie - na wspomnienie jeszcze
  • Las-nielas

    Stoją ludzie, stoją jak las. I w głowach im szumi, i szumi im w głowach czas. A między nimi, kto zrozumie, szumią jak trawa jakieś słowa. Jak mowa trawa szumi w tłumie, w lesie-nielesie, słowa-niesłowa. Przychodzi taki czas w tym lesie Że wieje ogień, płonie wiatr Od traw pr
  • KRÓLEWICZ I BUBEL

    Wprowadzenie Na łowieckich bezdrożach królewicza Zagryzka dnia roku przestępnego a niesłychanego rozegrały się wydarzenia dziwne i niepojęte Ludzki rozum nie ogarnie zwykłe ucho nie usłyszy (nawet ze wzmacniaczem nawet na gigancie) Tego co przytrafiło się gdy pojął że j
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • Perspektywa

    ...więc jutra nie będzie tak jak dzisiaj sporne! bo psy się pospały a jaworek zdechł bo nic tu po mnie i nie pora być kulawą nogą na zepsutym świecie
  • Tatuaże

    Nie ma białych plam, mapa jest kompletna. Podskórne obrazy wpływają żyłami w ocean przekazu. Pradawne symbole, znaki i te z liter złożone zagmatwane szlaki znaczone piętnem czasów - wszystko jest pieczęcią nad przestrzenią światów. * A tutaj, patrz, blizna po pięknym upa
  • Ecce

    Tych słów jest mnóstwo, a każde jak grom uderza. Z otwartych chmur, z niebieskich stron, z przymierza, które między drzewem a pieśnią o drzewie. Nie ma miejsca na wahanie, wątpliwość. Jesteś wszystkim, tym co było, i tym co się stanie. Nie czas na tkliwość niemądrą, na zam
  • Regresja

    Zburzę dom, zetnę drzewo i zabiję syna. Skulę się w sobie, embrionalnie zaniknę, wycofam się z pochwy członkiem mego ojca. Wrócę do jego domu, do jego ogrodu. Wtedy rozjaśni mnie blaskiem jego wielka miłość. Skończy się dzień i mnie tu nie będzie - pod kamieniem, w cieni
  • Opowiem ci bajkę

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Opowiem ci piękną bajkę o syrenach i wodnych kwiatach cichej fali pieszczącej twoje dłonie i zmęczone stopy Zaśpiewam pieśni o wędrowcach samotnych sercach ukrytych w zielonych głębinach i koralowych polach Ukołyszę marzenia spokojnym nurtem p
  • świątkara prowincjonalna

    ciemnieję trzema twarzami księżyca poróżniona światłem w ciemności na przekór krzywym dniom – tańczę dojrzała owocem kiepskiego nasienia trochę naiwnie i przezornie na zapas maluję niebo z widokiem na starość i jeszcze raz dookoła _________________
  • Biały opłatek

    Biały opłatek w twej dłoni drży a w moich oczach rosa czy łzy Przygarnę miłość do moich ust w ramionach słońce i szczęście tuż A czy spełnione odpowiedz mi nie wiesz -- czy rosa czy tylko łzy Nasza wigilia i słodki czas kolędy nuta zostanie w nas Na krańcu
  • I ikona kona

    "1st Verse Looking Out Across The Night-Time" Michael Jackson 'Human nature' Król idzie po Księżycu. Perspektywa to sprawia, że tak go widzimy: nogą ledwie dotyka planety, ręką zaczesuje Warkocz Bereniki, zakłada na palce pierścienie Saturna. Wszystko się układa w przek
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • Apospasma tou theu

    Ubywa ciebie. Niezauważalnie nikniesz. Transgresja jest ledwie namacalna, ale jest. U waży mniej niż O. Ciało więcej, niż ciału. Wkrótce przestaniesz oddychać i się dopełni. Ubędzie cię tyle, ile trzeba - nie więcej. I to będzie Ono. Cała droga, to  d r o g a. Wije si
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • info

    O wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu serwisu  "Lepsza Strona Ciszy" proszę o informowanie drogą mailową pod adresem  error@goddam.pl
  • Poranna rozmowa z Ludwikiem J K

    a ja panie Ludwiku piórem skrobię czasem po papierze i powiem panu tak całkiem szczerze że radochę mam z tego niezmierną gdy obrazek spod pióra się kładzie obrazek ulicy świata albo łąki z motylami a ja na niego patrzę i siorbię sobie kawę z koniakiem do smaku b
  • Sophiesticated

    Butelko! Gdybyś ty miała szyjkę maciczną, giętką - o ile przyjemniej byłoby brać cię, przyjaciółko, za kochankę. Oszałamiasz bogatym wnętrzem, krew twoja, to krew moja. Przy stole zachowujesz się statecznie, dostojnie, dostrajasz się do mnie jak fale radiowe do odbiornika.
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • List do...

    Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zami
  • Stereotyp

    Dbasz o siebie, o swój wygląd, ciało? Chodzisz na siłownię, pakujesz, łykasz sterydy? Jesteś dumny z posiadanych metek, emblematów? Bywasz w modnych miejscach i tam, gdzie potrzeba? Znasz tych wszystkich ważnych i oni cię znają? Golisz tors i nogi, kremujesz się rano? Jesteś zadow
  • Ciemnota

    Bywa, że nawet w najjaśniejszych pałacach króluje ciemnota. Prawdziwa mądrość nie wymaga iluminacji.
  • Album rodzinny

    Wszyscy moi żywi krewni robią wszystkie te rzeczy żywych. Tyle, że na zdjęciach. Robię zdjęcia. Sobie. Kadruję się w miarę precyzyjnie. Dołączam się do albumu.
  • Chemia

    Wszyscy są samotni i to nas łączy. Wiązania związków wielokrotnie złożonych we wspólnym pierwiastku, który występuje w całym znanym wszechświecie i poza nim - dwójmrok światła. Niby nic, a przecież i ty wiesz o co chodzi.
  • ACTA

    Tora! Tora! Tora! Pozamykać wszystkie fora! Megaupload, megazłodziej - tak powiedział ksiądz dobrodziej. W internecie zamiast fejsów będzie przybywało pejsów. Z anonimem lecąc w ślinę wnet zamienisz się w padlinę. To pisałem słowem szczerym, teraz idźcie do cholery!
  • Ruch, to zdrowie!

    Dbamy o siebie tyle, co nic. Leczymy się incydentalnie. Ruszamy się niewiele. Przeważnie siedzimy. Jeżeli stoimy, to tylko w korkach. W pracy odwalamy robotę przyspawani do dwóch urządzeń: krzesła i komputera. Po pracy jedziemy do domu. W domu siadamy przed telewizorem i czekamy na obiad
  • Rozmowa z lustrem

    Ty co myślisz według instrukcji Przed dojściem do rozumu nie zabieraj głosu Możesz być tylko delatorem wyznań których brak nie oznacza potrzeby Ty co sądzisz że wystarczy wymigać się z odpowiedzialności za cokolwiek żeby być człowiekiem i dosłużyć się szacunku p
  • Narodziny

    Kiedyś byłem ślepy i głuchy i niemy. Nie miałam dotyku i smaku i węchu. Miałem czas, więc myślałem, że się poukładam - tak jak mi pasuje, jak będzie najlepiej. Ale przyszedł dzień, po którym wszystko się zmieniło i już nie mam czasu. A jednak to miło, że może być
  • Kisiel:jedyny taki weredyk

    Pisać o pisarzu, to syzyfowe zadanie. Z reguły niewdzięczne, bo - stronnicze. Tym bardziej o nim. O człowieku, który przez długie okresy życia ma zakaz publikowania swoich utworów literackich i kompozycji muzycznych, nad którym ciąży klątwa wzmożonej cenzury. Truizmem jest powiedzeni
  • Śmierci moja

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Czekam na ciebie weż w ramiona mój wieczny sen Z spopielałych warg zabierz ostatni uśmiech ukołysz mój cichy płacz niech nie przeszkodzi mi słoneczny dzień Kaskadą miłości niesiona nie spełniam swych marzeń Chcę odejść od zmęczonych lat w
  • Bezwzględność złudzeń

    Moja Erynia ma skrzydła z ołowiu. Niby gotowa do lotu, a ciężko stąpa po trawniku. Co było nie ścięte jedną, lub drugą kosiarką, co nie zostało zmiażdżone, zgniecione, teraz zdeptane, roztarte do gołej ziemi. Wszystkie te kwiatki, stworzonka całkiem małe, przemierzające
  • Kiedy wieje wiatr

    Ptaki we mnie biją skrzydłami. Dostaję na oślep raz za razem. A więc jestem im klatką, ciemną piwnicą, kruchą chatką. Wszystkim im jestem, one są mi zagadką, której nie potrafię rozwiązać. Chmury rozdziera co chwilę ich ostre skrzydło. Widać wtedy macicę galaktyk, s
  • Pośród kamieni

    Wymyśl ze mną wędrówkę słońca i księżyca by ciepło i światło nadziei ogrzało myśli Idż do dziewięciu wzgórz gdzie druidyczne rytuały stanowią esencję niesamowitej całości a wielkie skaliste twarze majaczą czerwonym odcieniem Pragnę tylko ukojenia czarnej gałązki poś
  • Ananke, cz.1

    1. U podnóża wielkiej góry była mała wioska. W domostwie ubogiego cieśli przyszedł na świat chłopczyk, któremu nie nadano imienia. Jego matka zmarła tuż po porodzie. Wiedziała, że nadchodzi kres jej życia. Taki nagły, nieoczekiwany. Nie miała czasu pogodzić się ze swoją śmie
  • Trwoga

    Za posępną zasłoną znanego pragnienia wtulony w barłóg czekam na przyjście dawki swoich zwidów wsłuchując się w jęki zegara rytm grozy wskazówek budząc się do wciąż tych samych urojeń Słyszę uparcie swoje umykanie szmer sekund za ścianą skrzypienie okiennic wiatr
  • Moja larwa

    Znam imię larwy, która się wygrzewa w ciepłym kokonie mojego ciała. Zdarza mi się myśleć o niej z czułością. Dojrzewa cierpliwie. Ostatnio czuję jak się porusza. Któregoś dnia wydostanie się ze mnie. Rozwinie skrzydła i zanim odfrunie będzie tym, czym nigdy się nie sta
  • Mecz

    Schodzi Miłosz, na jego miejsce Dehnel. Trzyma się przy piłce, podaje do Dyckiego. Ten idzie skrzydłem, lecą pióra. Przerzuca do Maliszewskiego. Szeroką metaforą nadciąga Świetlicki, przejmuje ciężar gry, wymienia krótkie porównania z Różyckim. Rozgrzewa się Kapela, ale racze
  • Kauczukowa serenada

    z cyklu "Bez litości" Nie zakłócaj spokoju podziemnych Bogów bo utną ci głowę Zatopiony w kauczuku bez dotyku ziemi rozegrasz ostatnią bitwę We Wszechświecie Majów nie ma zasad dobroci ucieleśnionych duchów W klasyce śmierci nie ma porozumienia Jest zmysłowy taniec
  • Piosenka na koniec świata

    Im bliżej źródła światła, tym cień staje się większy. Nie chce się śpiewać ta piosenka, która ma suknię w czarne groszki, nie chce się nucić ta melodia, ani w całości, ani troszkę. Jak zwykle wstałem, zmyłem snu ostatnie resztki z ócz kącika, włożyłem coś tam,
  • Spójność

    Moja prawa ręka w twojej lewej dłoni. Ważysz złe i dobre, nie odpuszczasz. Jesteśmy spokojni patrząc na horyzont. Dojdziemy. Gdziekolwiek ta droga, ocean, przestworza - dojdziemy, zostawiając zmysły, świat mając zapisany w spadku po bezdrożach, big bangu, stworzeniu, siedmiu dnia
  • Chce się żyć!

    Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszo
  • Szekspir 2.0

    Romeo przelizuje się z Julią. Potem dwa razy: w usta i w kapotkę. Nie będzie z tego śmierci, ale fun jak najbardziej. Pijany Szekspir gryzie klawiaturę. Może chociaż Ofelia umrze grzecznie w przydomowym bajorze?
  • Więcej

    Najlepiej, kiedy jest ciepło. Ale nie jest ciepło i będzie coraz zimniej. Tylko tyle z prognozy pogody ma sens. O ile prognoza pogody może mieć sens. Dłonie pokrywają się lodową skorupą przyzwyczajeń. Do kształtu i rytmu. Chowam je w tobie, jak w rękawiczkach. Taka trumna za
  • Uroboros

    Zerwałem siódmą pieczęć i teraz tylko cisza oddziela mnie od ciebie. Te pół godziny przed nadejściem słońca, ostatnie pół godziny przed końcem. Tyle zostało do wypowiedzenia, tyle do zrobienia rzeczy prostych, tyle spraw do załatwienia, tyle jeszcze dotknięć, spojrzeń,
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Spirala

    Nakręcam spiralę. Dzień za dniem.  Cofanie czasu napotyka na białe plamy.  Co się wydarzyło tego dnia, kiedy przedwojenny fryzjer  targał włosy małemu chłopcu przedwojennymi nożyczkami,  podgalał czteroletni kark przedwojenną brzytwą,  używał potem przedwojennej wody kolo
  • Przypisy

    Wyrzekam się siebie. To niewielkie wyrzeczenie. Znaczę przecież tyle, ile ślad na plaży. Potem przychodzi fala uniesienia. Znowu chcę, znowu piętnuję sobą ciebie. I już mnie nie ma w tej bajce. Potem następują przypisy, z których jasno wynika brak zrozumienia istoty.
  • Bezruch

    Rozsypany jak weselny ryż, po który nikt się nie schyla. Może drzazga, może ziarnko piasku, coś, co uwiera? Niechęć do trwania nie przeszkadza trwaniu. Mimo mocnego postanowienia, że już więcej nie chcę. Chmury nie marzą o lataniu. One też sobie są. Może, kiedy będę zby
  • Omamy - piosenka José de Acosty*

    O, mamo, chrząstki łączące płaty czaszki wciąż się nie zrosły, a w głowie roją się dziki – widzę długie szare szczeciny, mokre ryje - węszą nienażarte przed moimi stopami, szukają bulw, soczystych korzeni, może trufli, rozpychają się, uderzają racicami w skronie, wbij
  • Troglodyta

    Pierwszą czynnością niemowlaka jest macanie zewnętrznego świata. Zbieranie wiadomości o najbliższym otoczeniu. Orientacja w terenie wystającym poza becik: co wisi nad kołyską, czyja twarz pochyla się nad nią, do czego służy pielucha. Potem następuje proces uświadamiania sobie własne

Muza

Miał obcą duszę na drętwiejącym ramieniu. To ciepłymi, to zimnymi strużkami potu żłobił go lęk. Gdy zdarzało mu się uczestniczyć w życiu całkiem nowym, jeszcze nieznanym, a już podniecającym, obracał się na wznak. Przez kraty lśniły gwiazdy i czuł się wtedy jak jedna z nich. Goniły go przekleństwa, raziły światła, ścigały wspomnienia. Nawet przytłumiony blask

czytaj całość Muza

Habibti

Stałaś się, habibti, przez sen, zastrzyk podskórny. Rozlał się. Byłem niewidomy. Pośród nocy czarnej i długiej z nieistniejącej gwiazdy białe światło upadło na upadłego. I wyrosło tak nagle, a jego cień mógł schronić jedynie nas dwoje. Przed światłem i światem. W mieście bez poezji byliśmy poezją. Szliśmy ulicą bez drugiej strony, po naszym brzegu rzeki.

czytaj całość Habibti

Wahadło

Kostropatym świtem w rozkwaszony zmierzch na oślep do przodu do głupiego wciąż nieżwawymi sprintami wciąż idzie i idzie i po gongu też kreator niedzielny łachmyta pod wiatr fachura na stos wybitny powszedni za mało na schwał jak zwykle nie to i nigdy w sam gust i znowu nie tak Więc się wpędza w sen dudami

czytaj całość Wahadło

CZARNO-BIALI

Bohaterowie starych fotografii mają na własność zatrzymany kawałek świata. Nie tak jak my, którym czas ucieka między palcami. Bohaterowie starych fotografii swój kawałek świata maskują sepią, a oni sami, ich dzieci, psy i konie zawsze są czarno-białe. Nie to co my, którzy z czasem uczyniliśmy coś niewybaczalnego, mianowicie rozpędziliśmy go do takich prędkości, że mimo

czytaj całość CZARNO-BIALI

Izolatka

Między rzeczywistością szpitalną, czyli miejscem, w którym lekarze robią co mogą, a pacjenci przychodzą i odchodzą, a światem zewnętrznym, czyli miejscem, w którym ludzie robią co chcą, albo nic sobie nie robią i nie wiedzą już co jest ważne, jest wąska szczelina, w której jestem ja. Od obu rzeczywistości oddzielają mnie szyby. Patrzę. Poruszam się

czytaj całość Izolatka

Cześć niepamięci

Mendno polska, szefie, kolego z pracy, przechodniu przez park po godzinach czuwania, obleśny polityku, dziwko dziennikarska, kaczko przyzwoitości na falach dumania i ty, mickiewiczowsko-smarzowszczowska beznadziejna chwało… Osobna kategorio ludzi, mających być nago, chodząca w purpurze, wy, którzy na tacy ważycie złote serce, a kiedy w wonne wzięte wasze ręce staje się najmarniejszym guanem; którzy za

czytaj całość Cześć niepamięci

Trzecia w nocy

Przyszedłem na świat o trzeciej w nocy. Nic dobrego z tego nie będzie, powiedział mój ojciec niebieski. Moja matka śmiertelna, Nadzieja, zawsze dawała wszystkiemu drugą szansę. Nawet ziemniaki odgrzewała jak mantrę; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj… Którzy mieli odejść, odchodzili w południe, ci, którzy mieli zostać nie rodzili się wcale. Lubię siadać przy stole

czytaj całość Trzecia w nocy

Kryzys kubański

Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra „So What”.

Tag

Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepiej z czymś nieusuwalnym jak głaz, którego nikt nie ruszył od tysięcy lat, lub skała. Wyryć w tym

czytaj całość Tag

Relikt

Kim byś była, gdybyś nie zginęła i próżno było Cię ratować? Na te i inne pytania nie odpowie przypadkowo spotkany na ulicy nosiciel tragicznie pięknego życiorysu – solidarnościowy człowiek. Myśmy to uczynili naszym zaniechaniem, myśmy się przyglądali zamiast rąbać toporem łeb hydry. W kraju Twardowskiego uwierzyliśmy w spisane układy. Cyrografy zamiast konstytucji. Choć księżyc nie

czytaj całość Relikt