Archiwa

Wybrane

  • PODRÓŻOWAŁEM

    Podróżowałem na południe i na zachód. Życie okazało się snem, bo noc była tak samo mozolna, jak dzień. W miastach oddawano hołd Mammonowi, a góry i doliny umierały pod wielkim oddechem cywilizacji. Ciągle rozpoczynano wojny o nowe ideały albo przegniłe obyczaje. O nowe gr
  • Bujam się

    Bujam się. Widzę albo niebo, albo ziemię. Jak jestem w górze, to nie widzę dołu. Jak jestem w dole, widzę tylko ziemię. Jak jestem w chmurze, wtedy nic nie widzę. Najlepiej jest, kiedy jestem w chmurze. Wtedy mogę sobie wyobrazić, że jestem. Kiedy zamykam oczy, wtedy czuję, ż
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Efezjata

    Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych... Oczy zamknięte i oczy otwarte, sen i nie sen. A między tymi, gdzieś, koło czwartej, ten i nie ten. I jak się zbudzić ze snu o świecie, który jest, jaki jest? Czy widzieć z martwych to tyle co nie widzieć zmarłych? Jeśli doz
  • Animalia

    Już wiemy, czego nie robi się kotu. Czego nie robi się psu, akwariowym rybkom, jak nie należy postępować względem koni. Największy brak wiedzy dotyczy migrujących granic między dwojgiem ludzi. Tutaj pozwalamy sobie na eksperymenty, których ranga jest godna największych odkrywc
  • NASZA MIŁOŚĆ...

    ...polegała na całkowitej szczerości, szczerości niemal okrutnej i pozbawionej kramarskich tyrad. Jedynymi spotkaniami były nasze długie, znaczące, telefoniczne rozmowy. Dzień bez nich wydawał się stracony. Mówiąc “dobranoc”, żegnaliśmy się do wczoraj. b Rzecz dziwna, choć wie
  • Bunt...

    …jest i był miarą postępu; jaki bunt, taki postęp. Lecz bunt uzasadniony zdrowym rozsądkiem. Inaczej mamy do czynienia z anarchią, chaosem, jazgotem, czymś nieustająco mętnym, jak wykład idioty uważanego za guru (piękno słów zależy od epoki; podobnie jak ona, przemija, traci poprzed
  • tyłem

    nie użalaj się tak prosto jak sznurek w kieszeni cóż słowa nie mają znaczenia nie zaliczony test jeden z wielu trwa trzymasz mocno a jednak nie odgonisz kruków są we mnie bielą kości odartych z mięsa szaleństwem nieporadności poranków powinnam powyżej nagich koron pr
  • Gwiazda wieczorna

    Czy jesteś w stanie wyjąć ból z mojej krwi? Znalazł tam wygodne mieszkanie, rozwiesił firany i postawił kwiaty na stole. Na chabrach tańczą mrówki, w powoju krząta się chrabąszcz. Tunele pełne marzeń, ciemne tunele. Każdy ma w sobie takie miejsca, idealne do zwiedzania w bez
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Pokrzyk

    Są takie karty, które odwrócone raz strącają innym zaś wkładają orłu na głowę królewską koronę, albo cierniową... Są takie barwy i są takie dźwięki, które są lekiem i bywają lękiem, znamieniem świętym i pięknem, lub piętnem... Jest taki pokrzyk i taki powrzask,
  • Lepsze dzisiaj

    Zważ się, odnajdź miarę, wzorzec, schemat. Wszystkie grzechy, wady skazy. Zobacz czego brak ci, czego nie masz, czy więzienie to, czy może azyl? Czy to ciało, w którym żyjesz, czy to życie w twoim ciele? Ile Ciebie się w nim kryje, ile Boga w boskim dziele? Powiedz, że znalaz
  • Ananke, cz.1

    1. U podnóża wielkiej góry była mała wioska. W domostwie ubogiego cieśli przyszedł na świat chłopczyk, któremu nie nadano imienia. Jego matka zmarła tuż po porodzie. Wiedziała, że nadchodzi kres jej życia. Taki nagły, nieoczekiwany. Nie miała czasu pogodzić się ze swoją śmie
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Artystyczne robótki

    Franc Kafka nie pysznił się czytaniem Platona w oryginale i nie chwalił się, że bywał u Szekspira na baletach. Przeciwnie, chadzał do prowincjonalnych teatrów, wertował literaturę drugorzędną. Jednym słowem - NIE POZOWAŁ na wielkiego literata, lecz nim był. Zamiast pląsania w s
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • Wtedy Baszka krzyczy

    Demony głodne jak nigdy - wstępują w ciało. Na nic wołanie o ciszę. Rzucają w twarz to, co minione i dzisiejsze. Przyszłość też się staje. Zyskują, bo noc opętaniem wietrzna - a złe zawsze czyta Biblię na opak. Trzecia w nocy drwi z Trójcy Świętej, a swąd lęku potwierd
  • Dziecko

    Nie pamiętać. Nie mieć za złe, nie tęsknić. Być jak biała kartka. Wciąż na nowo odkrywać, dziwić się. To co złe będzie tylko przez chwilę, to co dobre - bez rozczarowania. Nie popełniać i nie oceniać, nie złorzeczyć i nie piać z zachwytu. Nic, co by trwało dłuzej, niż
  • Opowiem ci bajkę

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Opowiem ci piękną bajkę o syrenach i wodnych kwiatach cichej fali pieszczącej twoje dłonie i zmęczone stopy Zaśpiewam pieśni o wędrowcach samotnych sercach ukrytych w zielonych głębinach i koralowych polach Ukołyszę marzenia spokojnym nurtem p
  • Wielka woda

    Występuje z brzegu, przerywa wały. Nic nie dzieli myśli od przestrzeni. Wkrótce pochłonie łany, zakryje dachy. Wkrótce w jedno się zleje z szarością błękitu. Bądź otwarty, miej bramy na oścież; bądź gotowy do ewakuacji. Zdarza się, że masz ostatnią z potrzeb: widzie
  • Gody

    Ja, Kapulet zabijam ciebie, Monteki za nienawiść, którą zrodziliśmy w sobie i przyrzekam ci, że w jednym do śmierci będziemy w zgodzie - nienawiść, to najlepsze, co się nam zdarzyło. Więc opowiem ci o swoich grzechach, jak rosłem, dorastałem, o zmarszczkach, siwych włosach,
  • Rehistoria

    Wydobrzały czasy z wojen, z głodu. Przyszła zima. Co zostało, zmroziła, co zmroziła, umarło. Co nie umarło, to nie umarło. Wydobrzała Ziemia z ludzi. Tu i ówdzie przechadzają się dinozaury, tam świeci księżyc, a tam gwiazdy. Wreszcie jest po bożemu.
  • KRÓLEWICZ I BUBEL

    Wprowadzenie Na łowieckich bezdrożach królewicza Zagryzka dnia roku przestępnego a niesłychanego rozegrały się wydarzenia dziwne i niepojęte Ludzki rozum nie ogarnie zwykłe ucho nie usłyszy (nawet ze wzmacniaczem nawet na gigancie) Tego co przytrafiło się gdy pojął że j
  • Ostatni dzień roku

    Ostatni dzień roku jest jak zamykanie ostrygi. Najpierw była ciekawość, później domysły przepoczwarzyly się w wyobrażenia co też tam jest w środku. Przy pomocy krótkiego noża, jak przy otwieraniu ostrygi wdarlem się w ten rok, który mija. Okazało się, że ciało każdego d
  • Ruch, to zdrowie!

    Dbamy o siebie tyle, co nic. Leczymy się incydentalnie. Ruszamy się niewiele. Przeważnie siedzimy. Jeżeli stoimy, to tylko w korkach. W pracy odwalamy robotę przyspawani do dwóch urządzeń: krzesła i komputera. Po pracy jedziemy do domu. W domu siadamy przed telewizorem i czekamy na obiad
  • Poza kontrolą

    Wraca do domu, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje życia, podgląda przez okno. Zamyka oczy zanim zacznie boleć -- Budzi się w nocy, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje, podgląda, zamyka oczy. Zanim zacznie świtać -- Znowu wraca, zamyka oczy. Siadają przy sto
  • Recenzja pewnego dzieła

    Staraniem entuzjastów „Wiedzy Chodnikowej” powstała na naszym wydawniczym rynku nowa, lecz już obiecująca oficyna. Nazywa się ona BIBLIOTEKA PROBLEMÓW NIEPOTRZEBNYCH.  Jej założeniem jest maksymalna popularyzacja nauki uważanej dotąd za odpadową. Już pierwsza jej pozycja wzbudzi
  • Niekulturalnie o kulturze

    Czytajmy, bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrk
  • List w butelce

    U mnie bieda, bryndza. Nie dzieje się alleluja, nie ma manny z nieba. Do drzwi nikt nie puka, w okno zagląda tylko wiatr i samolot na ścieżce podejścia (znowu jakieś kurwy lecą na wakacje). Podaruję sobie naparstek, może całą flaszkę, kawalątek przestrzeni jak ciepłą szarlo
  • ROZARIUM

     Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć, a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego odd
  • przestępując z nogi na nogę

    tydzień dopiero i już przeglądam wspomnienia zyskując pewność kwitną kasztany bez godzina podobna godzinie bez spojrzeń dotyków uśmiechu wiem to nie był sen a jednak trudno uwierzyć przecież "nie jesteś warta" kłują rzucone oszczepem w ślad obracam zaczarowany mu
  • Cztery łapy w Polsce

    Przeczytajcie i weźcie pod rozwagę. Mnie ruszyło nad wyraz. Po pierwsze: http://www.polskieradio.p...ego-zabijac-psy Po drugie: "Zgodnie z zarządzeniem z 23 listopada eutanazja zdrowych psów jest sankcjonowana. Nad czworonogami, które zakończyły pracę nie przewiduje się ża
  • Pospadały moje łzy

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Pospadały moje łzy na lustro wody rozbiły fale rozpuściły swoje tony Gorzką nutą zaśpiewało morze Mewa złodziejka zabrała smutek z mych oczu Więc jak mam tęsknić Za tobą
  • Kraczydła

    Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej. Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, b
  • Życie do lustra

    W dni szczególne przybywamy z odległych stron. Opowiadamy - wśród drinkujących zwierzeń i naskórkowych rozmów - o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, zapodziane anegdotki, barwne szczegóły słuchane w towarzystwie milusińskich, a pikantne momenty, gdy dziatwa śpi. Podniośle ub
  • Trwoga

    Za posępną zasłoną znanego pragnienia wtulony w barłóg czekam na przyjście dawki swoich zwidów wsłuchując się w jęki zegara rytm grozy wskazówek budząc się do wciąż tych samych urojeń Słyszę uparcie swoje umykanie szmer sekund za ścianą skrzypienie okiennic wiatr
  • W klatce

    To, co konieczne i to, co potrzebne; to, co wypada, a co już skandalem pachnie na odległość drzwi sąsiada; to, co się przykleja i to, co gładko spływa jak sznur kajaków na Krutyni; co przysiada i skubie, podgryza i to, co odlatuje z klekotem, klangorem, jak turyści angielscy w Krako
  • ACTA

    Tora! Tora! Tora! Pozamykać wszystkie fora! Megaupload, megazłodziej - tak powiedział ksiądz dobrodziej. W internecie zamiast fejsów będzie przybywało pejsów. Z anonimem lecąc w ślinę wnet zamienisz się w padlinę. To pisałem słowem szczerym, teraz idźcie do cholery!
  • Ból

    zabij we mnie tę miłość a pozwolę ci odejść głód ciebie biegnie dreszczem wzdłuż ciała krew rozrywa tętnice zabij tę miłość umieram ciepły różaniec czeka na requiem słonce chowa się w ciemność otwórzcie piekło albo niebo nie chce do czyśćca
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Kultura nie znosi próżni...

    ...jest nieprzerwana i ciągła. Wyobraźmy sobie, że wszyscy twórcy  nagle zamilkli. Piszą, malują, komponują, ale do szuflady. Bytują po niszach i zakamarkach, po piwnicach, enklawach i bezludnych wyspach, a ich głos dociera do niewielu. Do garstki potrafiących czytać, myśleć i udawać
  • Komuś innemu

    Stare fotografie, jeszcze w wersji papierowej, jedną po drugiej trawi ogień. Trawi w popiele powidok. Zręczny ten artysta i jaki poręczny! Wystarczy iskra. W chwilę pozbawia mnie artefaktów wydarzeń, co do których lepiej by było, żeby zdarzyły się komuś innemu. Kto wie, mo
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • Pod lodem

    Świat się skurczył do kamienia. Bez glonów, bez mchów, bakterii, czy wirusów spełnienia. Zalega we mnie jak kłoda, jak lodowata woda, ścina się w lód, w zimne igrzysko zatracenia. Lecę, raczej spadam, opadam, tonę. Jeszcze pęcherzyki, jeszcze chmury nad wodą, za mętną t
  • Lilie, chryzantemy

    Stary Romeo ma swój balkonik. Ma wiele kochanek dobrze znanych lekarzom. Nie chce mieć marzeń, ale ma - jak na złość - lat dziewięćdziesiąt dwa. A chciałby obok Julii – lat sześćdziesiąt trzy – położyć się, odpocząć. Wieczność śnić.
  • Moja larwa

    Znam imię larwy, która się wygrzewa w ciepłym kokonie mojego ciała. Zdarza mi się myśleć o niej z czułością. Dojrzewa cierpliwie. Ostatnio czuję jak się porusza. Któregoś dnia wydostanie się ze mnie. Rozwinie skrzydła i zanim odfrunie będzie tym, czym nigdy się nie sta
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Chodź ze mną

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chodż ze mną pod rękę do zimowej ciszy pod śnieżnym puchem rozbłyśnie ukołysaną nutą delikatna pieśń naszej miłości Chodż ze mną pod rękę do wiosennej radości zapachnę dla ciebie świeżością zielonych liści zakwitnę róży gorącą
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • Visqueux

    Oto mój świat: Wokoło wszystko jest martwe. Próchnieje starannie, ma czas. Jak księżyc srebrzystością tańczę pomiędzy drzewami. Otulam je łzami - noc przecież jest chłodna, a bezkształt słów przeraża. Niekiedy kornik zabłąka się w labiryncie drewna i łyka, i krwi.
  • "Lot nad kukułczym gniazdem"

    Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy'ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O ile film bardzo mi się podobał, to przedstawienie teatralne, mimo koncertowej gry aktorów i
  • Wybielanie

    Nie sprzedają niczego, co rozjaśnia myśli. A ja w wyniku różnorodnych sytuacji życiowych oprócz plam na ubraniach mam źle połączone neurony. Nie kojarzę logicznie, zwłaszcza teraz. Roztopy. Trochę cieplej i nadmiar znaczeń spływa mi do głowy. Woda jest mętna, nie można w ni
  • Little Bastard

    Była piękna jak bestia, ta moja przedwcześnie zaniechana eufonia. Jej żarłoczność pochłonęła szelest nocy zamieniając zwyczajny skowyt w gardłowy ryk. Krople bezksiężycowej zawieruchy roztrzaskiwały parapety i framugi, malowały się bezbarwnymi łzami na policzkach szyb.
  • Kamienne ogrody

    W Arkadii jest ciepło. Bikejka Ewa wdzięczy się przed lustrem. To daje jej szczęście. Na godzinę przed zamknięciem obleci galerię. Może znajdzie coś jeszcze? Chustkę, lub sukienkę? Wróci do domu metrem. Pod ziemią. Wszędzie będzie na chwilę i nigdzie na dłużej. Noc
  • Plany i plony

    Wzrosłem i rosłem. Nade mną chmury i we mnie chmury. Raz mnie paliło to światło z góry, a raz od wewnątrz. Bywało mroźnie i były buty. Pożar ominął mnie jeszcze łukiem, ale nie ty. Lecz rosłem, wzrosłem. Piąłem się w górę, padałem w dół. Przetrwałem wiosnę, lato i zim
  • Ósemka mieczy

    Każdego ranka, kiedy próbuje otworzyć powieki, towarzyszy jej strach. Wieczorami jest podobnie, przez niego nie może ich zamknąć. Początki i końce bywają trudne. Najbardziej boli przeobrażenie: przerwanie tkanek, podrażnienie nerwów i gojenie. Otwiera się raną, ale krew nie
  • Osobność

    Niech gilotyny nie ścinają głów, barykady rozbiorą się do snu, niech sen na sen pójdzie do łóżka, a bezsen, jak bezsens, niech się dłuży innym, ale nie nam. Królom niech będą korony, słowa słów, uśpionym miękkie poduszki, jasne sufity. Milczenie niech będzie milczeni
  • OBSTALUNEK

    Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania,
  • Spirala

    Nakręcam spiralę. Dzień za dniem.  Cofanie czasu napotyka na białe plamy.  Co się wydarzyło tego dnia, kiedy przedwojenny fryzjer  targał włosy małemu chłopcu przedwojennymi nożyczkami,  podgalał czteroletni kark przedwojenną brzytwą,  używał potem przedwojennej wody kolo
  • Chce się żyć!

    Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszo
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • Przedsen

    Puszczą wodze, pegazy pomkną przez okno. (Oby tylko, tak myślę, nie zahaczyły o realność przedmiotu!) Że słońce, że ocean, że krąg światła, lampa - to wiesz - nawet o tym stole i krześle, o herbacie i łyżeczce do niej - to wiesz - ale czy idea dorównała rzeczy i czy sł
  • Zadanie

    Kiedy jeszcze pracowałem w realu, kolej nie stanowiła problemu. Gdy trzeba było jechać na urlop, razem z innymi profanami przygodowych rajz uciekałem w coraz bardziej smrodliwą dal: po słońce, ozon i jod. Odpocząć, nałykać się wytchnienia, zażyć spokoju po grdykę. Kto mieszkał na
  • Frazes

    W pewnym wieku życzenia stu lat brzmią jak pragnienie rychłego zgonu pozbawionego dostojności jubilata. Oczywiście, można mnożyć, ale któż by chciał: bez zębów, w ostatnim stadium zwiotczenia, pomarszczenia, zapominania, z listą leków dłuższą od życiorysu? Ostateczni
  • Fragmenty

    Tu sto, tam pięćdziesiąt cztery, tu em, tam od a do zet. Tu dziewięćdziesiąt sześć, tam i tu ziemia. Echo, ślad. Jest, potem nie ma.
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • Poranna rozmowa z Ludwikiem J K

    a ja panie Ludwiku piórem skrobię czasem po papierze i powiem panu tak całkiem szczerze że radochę mam z tego niezmierną gdy obrazek spod pióra się kładzie obrazek ulicy świata albo łąki z motylami a ja na niego patrzę i siorbię sobie kawę z koniakiem do smaku b
  • Bardzo inny punkt widzenia

    Czasami trzeba zabić psa i to boli nie tylko psa. Zbyt często człowiek nie staje na wysokości zadania, na szerokości odpowiedzialności, na długości skutku swojego ograniczenia. Wtedy pies, zwierzę stadne, które próbuje dominować, nie czując presji alfy, może zachować się agre
  • Odejdę od lustra z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Odejdę od lustra stanę w ciszy Rozjaśnię mrok pachnącą różą przywołam twój cień Rozpędzoną miłość przygarnę Zatrzymam się dla ciebie i znajdę swój świat
  • Słychać śpiew

    jak co roku o tej porze wokół słychać tęskny śpiew ludzie idą przed wieczorem by Maryi oddać cześć gdy różaniec dzierżą w dłoni i litanii słowem pięknie do figurki przystrojonej idą wielbić swą Panienkę o Matuchno weź w ofierze tę modlitwę w ludzkim tłumie ofia
  • Piosenka na koniec świata

    Im bliżej źródła światła, tym cień staje się większy. Nie chce się śpiewać ta piosenka, która ma suknię w czarne groszki, nie chce się nucić ta melodia, ani w całości, ani troszkę. Jak zwykle wstałem, zmyłem snu ostatnie resztki z ócz kącika, włożyłem coś tam,
  • Rewitalizacja polska

    Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie - na wspomnienie jeszcze
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • Najważniejszy

    I co cię dziwi, że nikt cię nie rozumie? Niby dlaczego miałby, skoro wciąż szukasz Graala? Że niby to taka gra - kto komu dokopie: ty sobie żywemu, czy ty żywy sobie martwemu do żywa? Nie bywasz, nie manifestujesz odrębności, nie wybierasz, nie głosujesz w ankietach, nie bierze
  • Gwiazda poranna

    Nie pamiętam za dużo, tylko to co złe. Dobro zjawia się rzadko, zwykle rano - na palcach w obawie przed zauważeniem. Niepewnie całuje dłoń, ściana się rumieni. Po pokoju tańczą oddechy. Słońce je muska. Miało ich nie być. Nie było ich. Ale wróciły pod kwieciste niebo kas
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Przyjaciel sen

    Z wytrwałością sadysty znęca się nade mną. Już nie jest niespodziewany, więc przychodzi oczekiwanie. Z jego dokładnością można regulować oddechy zegarów, godna mnicha skryby systematyczność i cierpliwość zawstydzić zdolna kroplę wody, skruszyć skałę. Co noc siada prz
  • Natężenie mroku

    Mógłbym znaleźć to miejsce w nokturnie, w którym krawędzie nie mają znaczenia. Gdyby tylko Whistler malował mi noc, nie biel, nie świst komet (no bo przecież świszczą). Nie potrafię, jak on, dobierać kolorów. To w gruncie rzeczy kwestia natężenia zmysłów, krzyk ciszy (no b
  • IRLANDIA JONES

    Dobrze jest wyłowić rzecz wartą publikacji. Wyciągnąć z powodzi tandetnych tekstów na literacką powierzchnię. Coraz więcej godnych przeczytania znika z naszego pola widzenia; wypierane są z niego przez utwory mało istotne. Nieduża książeczka* Tomasza Borkowskiego jest zbiorem dwudzies
  • Między piętrami

    Dwa piętra nade mną mieszkały trzy siostry, zaś piętro wyżej już nie pamiętam. To znaczy - pamiętam... To znaczy - tak mi się zdaje. Trzy siostry były urodzone tak, że najstarsza była ode mnie starsza o dziesięć miesięcy, a najmłodsza była młodsza pewnie z jakieś cztery lata.
  • galeria

     [flagallery gid=6 name="Gallery"]
  • Chce się żyć!

    Ostatnio czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny kiep i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaks
  • Exodus

    Człowiek, od którego wynająłem mieszkanie kilka lat temu, zadzwonił do mnie wieczorem. W jego głosie pewien rodzaj paniki mieszał się z tonem przepraszającym niczym wódka z sokiem w wysokiej szklance. Wódka nie była zimna, a sok pomarańczowy - największe paskudztwo, jakiego mogłem si
  • Jedność

    Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną. Nami jest drzewo, zwierzę, zwykły robak. Drzewo jest we mnie i gwiazdy są we mnie, w Tobie są kwiaty i łąki, i niedźwiedź. I każdy potok, ocean i wiatry - jesteśmy wszystkim, choć bardzo z osobna. Nie żądam świadectw, nie rozsądzam winny
  • Wiersz perkusisty

    ...a między tobą i dzisiejszym mną huczące milczenie kaskadami trwa... Urabia nas pewność calutka z niczego Rozgdakane myśli w połowicznych snach W zawiłości dnia i pomroce lat kurzy się pył niesiony do gwiazd i śpiewa gdzieś i wokoło jest jak dom jak Ty jak już n
  • Ciemnota

    Bywa, że nawet w najjaśniejszych pałacach króluje ciemnota. Prawdziwa mądrość nie wymaga iluminacji.
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Ech

    Miało mnie nie być, a jestem. Miałem już nie żyć, a przestrzeń miała być przestrzelona na wylot: słowem, brzmieniem, powietrzem. Miałaś być wdziękiem, uśmiechem. Miałaś być dźwiękiem, oddechem, a jesteś: lękiem, który się w tobie skrada jak zdrada. Miało by
  • Chwasty

    Nie ma zła ani dobra. Po prostu bywa różnie. Tak przynajmniej mówią w filmach. W różnych filmach. W dobrych i w złych. W tym paradoksie. Różność poróżnia, różność zwycięża. To, co różne na próżno szukać pomiędzy różnymi. Nawet, jeśli opowiedziane w różnych j
  • Niepamięć

    Tam, gdzie biegałem po polach i kładłem się w trawie, zapuszczałem cichutko korzenie, są bunkry wysokie i szklane obłoki. W nich i pod nimi schowani przed wzrokiem ci, którzy tu przybyli na okrętach czasu. Podbili zagajniki, zgrabili sad, ogród. Co było do zrównania - zrównali,
  • Bang-bang

    Wieczność to tyle, co bang-bang. To właściwie jedynie ten myślnik. Kawałek prostej, po której poruszamy się sprintem. Mijamy rzeczy stworzone na wieczność, zostawiamy ślady stworzone na wieczność. Kochamy, nienawidzimy, cierpimy, radujemy się. Bang-bang.
  • Hanami

    Gdyby na tym świecie nie było kwiatów wiśni Jakże spokojne byłyby nasze serca na wiosnę. Spodziewane dni, oczekiwane godziny, upragnione sekundy. Czas, który nie ma końca, aż do kwiatów wiśni, potem do następnych, kolejnych. Zbliżanie się do czego? Czas, który nie ma końca,
  • Intoxicated Man

    W kilka sekund po tym, jak się urodził, jak nabrał w płuca powietrza i rozdarł je na dwa krótkie wersy - wiadomo było że będzie poetą - na siebie rozdarł i siostrę. Ten krzyk razem z tym drugim krzykiem były takie do rymu. Zabrzmiały jak kościelne dzwony, jak jakiś cholerny
  • Spiro

    Czemu nie wyobrazić sobie olbrzymiej macicy, w której dojrzewają galaktyki? Rozszerzają się przestrzenie, napełniają światłem. Gdzieś tam, przylega do błony pierwotny byt, ożywiony i czerpiący z matki. Cykl jest powtarzalny: krew z krwi, tkanka z tkanki. Umieranie, odradzanie,
  • Pamięć

    Pamiętam mały miejski ośrodek zdrowia w fińskim domku. Przedmieścia górniczej osady. Ty w zapachu lizolu, pasty do podłóg, gorącej wody na kolanach polerowałaś centymetr po centymetrze. Gzie jest ten domek, podłoga, ten zapach? Gdzie jesteś? W sąsiedztwie były ogrody, prz
  • Najlepszego dla LSC

    i tych, którzy tu bywają. Niech się Wam wiedzie.
  • Podróż do wnętrza

    Łopatką zdejmuje kolejną warstewkę piasku. Natrafia na kosteczkę, odcisk w kamieniu. Delikatnie, pędzelkiem, odsłania wyraźny kształt. Wieki, tysiąclecia, wieczność - przeszłość i przyszłość. Zakodowane i niedostępne. Artefakt jest narzędziem i kluczem. Kiedy się tam

Artystyczne robótki

Franc Kafka nie pysznił się czytaniem Platona w oryginale i nie chwalił się, że bywał u Szekspira na baletach. Przeciwnie, chadzał do prowincjonalnych teatrów, wertował literaturę drugorzędną. Jednym słowem – NIE POZOWAŁ na wielkiego literata, lecz nim był. Zamiast pląsania w stringach po salonie z notablami, robił swoje: bez hałasu, skromnie, powolutku, a niekiedy z

czytaj całość Artystyczne robótki

Łańcuszek nieszczęścia

Zaczęła mnie gnębić SPRAWA. Nurtować przyczyna jej istnienia. A mianowicie: kiedy rozpanoszyła się w nas niewrażliwość i dlaczego powstaje. Od kogo zależy, kto jej ulega, jaki ma na nas wpływ. Niestety, na jej temat wypowiadają się ludzie, którzy zaledwie otarli się o PROBLEM; ich namaszczona i niepodważalna wiedza o stanie duszy człowieka, jest tak samo

czytaj całość Łańcuszek nieszczęścia

Święta

W dni szczególne przybywamy z odległych stron. Opowiadamy – wśród drinkujących zwierzeń i naskórkowych rozmów – o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, zapodziane anegdotki, barwne szczegóły słuchane w towarzystwie milusińskich, a pikantne momenty, gdy dziatwa śpi. Podniośle ubrani, odprężeni, w otoczeniu rodziny oglądanej nieczęsto, krokiem dumnym i godnym idziemy na spotkania, imprezy, uroczyste zjazdy. Przepełnieni wewnętrznym

czytaj całość Święta

Pan Ryszard

Poniższy, a tutaj zacytowany we fragmentach tekst, powstał wcześniej. Zanim narodziły się obecne protesty. Zanim zaczęły się sarkania na niebogobojne słowa o spieprzaniu. Przytaczam go, by po raz koleiny dowieść, że pisarstwo mojego Mistrza przekracza limesy potocznego rozumienia zachodzących zjawisk. Ale czy powiedzenie o Nim, że jest znany i lubiany wyczerpuje sprawę Jego talentu? Poddaję

czytaj całość Pan Ryszard

Niekulturalnie o kulturze

Czytajmy, bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrkowania, gołosłownych pochrząkiwań i zaściankowych uprzedzeń, tylko tą, która wywodzi się ze sprawdzonych źródeł, z wieloletnich badań i realnych doświadczeń, opisów

czytaj całość Niekulturalnie o kulturze

Obietnice realne na niby

Niektórym śmiertelnikom wydaje się, iż starczy znaleźć się w ławach poselskich i bredzić ile wlezie, by zasłużyć na miano jasnowidza zbawcy narodu. Osobnicy tego pokroju żyją poza rutyną codzienności: odrębnie. W chmurach z krainy marzeń. W doktrynerskim raju i w otoczeniu kolorowych fantazji. Oderwani od przyziemnych spraw, bytują w światach bezkompromisowych ideałów, urojeń czy utopijnych

czytaj całość Obietnice realne na niby

Gęgałka wczorajszego człowieka

Możemy być dumni: technika coraz szerzej wkracza do naszego świata. Jeszcze 15 lat temu nie istniała tak rozbudowana, szybka i sprawna wymiana informacji; razem z rozwojem wynalazczości, zmieniło się życie. Na naszych oczach poprzedni sen przerodził się w jawę. Elektroniczny papier, czcionka, fotografia, taśma magnetyczna, cyfrowy zapis na płycie, aparaty telefoniczne bez połączenia z drutem,

czytaj całość Gęgałka wczorajszego człowieka

Cv

Ostatnio czuł się mało rozrywkowo: medialne nośniki olewały go, na froncie rzeczywistości wiodło mu się pod wiatr, wszędzie było nędznie i dychawicznie, toteż jako zakompleksiony facet, odczuwał globalny deficyt pochwał; urwały mu się tłuste lata prerogatyw, zażył więc pigułki na odwagę i poszedł walczyć o utraconą pozycję. Lecz odmówiono mu jakichkolwiek wyrazów współczucia. Stwierdził równocześnie,

czytaj całość Cv

ODWAGA PAPKINA

Ciężko to pojąć urodzonym dzisiaj, ale w uprzedniej epoce nie było życia tak bardzo uzależnionego od prądu, kabli i telefonów, od seksu z chipami, religijnego kultu świętego Pugilaresa, natrętnej wszechobecności kamer, niekoszernych portali czy ujeżdżania po nich. Nie istniał krzykliwy świat reklam, kupowania za darmo i tylu oszustw w pakiecie. Istniały za to sklepy handlujące

czytaj całość ODWAGA PAPKINA

List do…

Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zamieniać człowieczeństwo w zezwierzęcenie, miłość w nienawiść i życie w śmierć. Wszystko to możemy, ponieważ jesteśmy ludźmi, ponieważ

czytaj całość List do…