Anna i ja

Miałem sen. Do dzisiaj nie wiem,
czy ona była tą Anną, czy ja
tym Kareninem.

Sen był o tym, że było to dawno,
a śnił mi się wczoraj, albo może jutro.
Słońce nie było gwiazdą, ale dziurą
w niebie.
Wciągało mnie w ciemność,
albo w ciebie?

Rzecz działa się na scenie
ze spróchniałych desek.
Kiedyś były trumnami
tragicznych kochanków.

Na widowni zasiadły kartki z kalendarza,
Podpalały się namiętnie spopielając ciszę.
Jeszcze teatr nie spłonął,
jeszcze czas nie stanął,
jeszcze nikt nie powiedział,
że śmierć nie istnieje, a miłość
urwała się nagle, jak życie w pół taktu.

Bo taki sen miałem i do dzisiaj nie wiem,
czy ona była tą Anną, czy ja
tym Kareninem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *