Archiwa

Wybrane

  • Naiwność

    Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania,
  • Hamletek

    Maurycy usiadł w kącie, przy kontuarze, w pobliżu półotwartych drzwi, obok muzyka, którego zatrudniono w Klubie na etacie wirtuoza. Poprzez kawiarniane opary widział, jak wsysały do środka zastępy smakoszy kawy. Co pewien czas wykopywały - nasyconych, a brzuchaty szatniarz kłaniał im si
  • Kruchość nocy

    Nie odchodź ode mnie, dziecko, zbyt daleko. Potrzebuję cię. Pod twoją powieką świat jest piękniejszy, a ludzie są niewinni. Ty się jeszcze potrafisz cieszyć drobiazgiem, ty się nie smucisz zbyt długo. Nie odchodź, dziecko, ode mnie zbyt szybko. Nie jest nam tu źle pod twoją
  • Uroboros

    Zerwałem siódmą pieczęć i teraz tylko cisza oddziela mnie od ciebie. Te pół godziny przed nadejściem słońca, ostatnie pół godziny przed końcem. Tyle zostało do wypowiedzenia, tyle do zrobienia rzeczy prostych, tyle spraw do załatwienia, tyle jeszcze dotknięć, spojrzeń,
  • Dziedzictwo

    Czego oni doświadczą, jakie ich bagaże, kiedy w podróż wyruszą życia? Po której stronie staną na peronie marzeń i co powiedzą obcym, gdy zdumione twarze rozpoznają siebie sprzed lat, sprzed doświadczeń, po których tatuaże, blizn parę i życiorys spisany na skrawku wydartym c
  • Niosący kamień

    ▪Niech otworzą się bramy nieba Otworzą się bramy nieba niech Się bramy nieba niech otworzą Bramy nieba niech otworzą się Nieba niech otworzą się bramy▪ Niech otworzą się bramy nieba A wy którzy tam wejść chcecie Zdejmijcie buty i umyjcie stopy N
  • Compact camera

    Jutro będzie koniec świata, a pojutrze dzień po końcu świata. Jutro umrę. Pojutrze pójdę do kina. Na film o tym, jak umarłem. Wokół będą inni, którzy, jak ja, obejrzą film o tym, jak umarli. Będą jedli popcorn i pili colę. Będą się śmiać trochę, pogadają też tr
  • Niewidzialni

    Komu przeszkadzają niewidzialni? Nie robią niczego złego. Nie są doskonali, nie zawsze mądrzy, niektórzy chcieliby zniknąć na dobre. Oni się już napatrzyli, nabyli, nażyli. Oni się już nakochali, nacierpieli. Zjedli zęby na wszystkich chlebach świata, wypili oceany, wylali ka
  • Rocznica

     z tomiku "Wiersze niczyje" Pierwsza rocznica potem druga i następne niszczą pamięć boleśnie kłują serce Trzeba zapomnieć wybielić myśli wymazać gesty i słowa niestety pozostaną jak sępy szarpiące ofiarę czyhające podstępne wieczne Może zdmuchnąć świeczkę ? o
  • Narodziny

    Kiedyś byłem ślepy i głuchy i niemy. Nie miałam dotyku i smaku i węchu. Miałem czas, więc myślałem, że się poukładam - tak jak mi pasuje, jak będzie najlepiej. Ale przyszedł dzień, po którym wszystko się zmieniło i już nie mam czasu. A jednak to miło, że może być
  • Grawitacja

    Kiedy mówię ból, prawdopodobnie myślisz - ból. Kiedy mówię szczęście, prawdopodobnie myślisz - szczęście. Kiedy mówię ja, pradopodobnie myślisz - ja. Kiedy nic nie mówię, zastanawiasz się - dlaczego. Kiedy pytasz dlaczego, milczę. Kiedy mówisz ja, myślę ty. Kiedy mów
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Sennik polski

    Że dom na przedmieściu nudnym i spokojnym, że przystrzyżony trawnik, na nim maszt, i flaga, że bielony parkan, za nim pies i platan, że na podjeździe van, rower, zabawka, że huśtawka wprawiona w kołysaniu wiatrem z nad oceanu niebieskiego, jak niebo nad miastem, że nic się nie zd
  • Trzej królowie (tuż po zachodzie słońca)

    - Są nieba? - Wielkie nieba, nie! Jest tylko ich potrzeba. Jak łaknienie, głód, pragnienie, gdy brak, kiedy nie ma na co sobie zasłużyliśmy. Jemy piasek, pijemy słoną wodę. Żyjemy w fatamorganie. Już czas w drogę. Słońce zaszło, a gwiazda niech nas prowadzi z
  • Little Bastard

    Była piękna jak bestia, ta moja przedwcześnie zaniechana eufonia. Jej żarłoczność pochłonęła szelest nocy zamieniając zwyczajny skowyt w gardłowy ryk. Krople bezksiężycowej zawieruchy roztrzaskiwały parapety i framugi, malowały się bezbarwnymi łzami na policzkach szyb.
  • Gdybym

    Gdybym chciał się zabić, czy wybrałbym skończoną przez obojętną objętość filolki zawartość, czy może, wbrew kolorom błękitnemu i różowemu, coś bardziej, lub mniej więcej zbliżonego do czerwieni? A może decyzja, którą niewątpliwie z zupełnie lekkim sercem, lecz cięż
  • Odejdę od lustra z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Odejdę od lustra stanę w ciszy Rozjaśnię mrok pachnącą różą przywołam twój cień Rozpędzoną miłość przygarnę Zatrzymam się dla ciebie i znajdę swój świat
  • Mimo wszystko

    Muß es sein? Es muß sein! Ile zaświeci jeszcze słońc, wzejdzie księżyców nad linią, która łukiem przecina dłoń, nim będzie po wszystkim? Póki cieszysz się z zamknięcia oczu, opuszczenia powiek, łaskawość tego czasu jest jak opowieść Marcela na zbyt wielu stronach spi
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • Wątpliwość

    Gdybym przekroczył cienką, czerwoną linię, oddzieliłbymy grubą kreską mnie, którym jestem, ode mnie, którym mógłbym być. Ale nie ma żadnej lini i żadnej kreski. Jest tylko okrąg, a ja - niedoskonały, lub doskonały przez to - sam nie wiem, czy się poruszam po nim, czy tkwi
  • Izolatka

    Między rzeczywistością szpitalną, czyli miejscem, w którym lekarze robią co mogą, a pacjenci przychodzą i odchodzą, a światem zewnętrznym, czyli miejscem, w którym ludzie robią co chcą, albo nic sobie nie robią i nie wiedzą już co jest ważne, jest wąska szczelina, w któ
  • Haiku (prawie) erotyczne

    Pustelnik wślizguje się do muszelki, Raz za razem napiera na ślimaka. Tsunami marszczy skórę oceanu.
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Niemniej istotne są ściany

    Niemniej istotne są ściany (za goddamem) bo ślad po obrazie równie ważny jak ciężkość ramy i warto pominąć hak z wkręconą śrubą byle/jakości jedyne co pewne to kawa spijana nad brzegiem dnia gdy mylimy łyżeczki w gęstych od rojeń filiżankach Obrus, dywan? Pot
  • Zapalenie duszy

    Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i
  • Słowa

    Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć. Jednakże między powiedzieć a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić, nie uzyskawszy żadnego rez
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Andante, allegro i znowu andante

    Jeszcze kiedyś zatańczy, zaśpiewa, zaszaleje, jeszcze będzie wesele, albo choćby festyn dni słodkich. Jeszcze kiedyś z całej goryczy wspomni przegryzioną pestkę cytryny, odprutą metkę, zapach jałmużny, dłoni, które trzymały ją w sidłach. I nie będzie bez wartości, paragon
  • Pusty pałac

    W bezosobowym do Seraju, w przedziale, w którym nie zasnęli jechali razem bez biletu, a może wilczy bilet mieli? Nie spali wcale w tej podróży, a ona wcale się nie wlekła. I rozmawiali o bagażu, o swoich kufrach wziętych z piekła. Za oknem nocnym, czarnym jak noc, przebiegał kontu
  • Hanami

    Gdyby na tym świecie nie było kwiatów wiśni Jakże spokojne byłyby nasze serca na wiosnę. Spodziewane dni, oczekiwane godziny, upragnione sekundy. Czas, który nie ma końca, aż do kwiatów wiśni, potem do następnych, kolejnych. Zbliżanie się do czego? Czas, który nie ma końca,
  • Jest dobrze

    Miasto jest urocze, a ulice czyste. Za miastem powietrze, woda, a w niej ryba. Zielenią się drzewa i śpiewają ptaki. Wilki tylko w lesie, choroby przejściowe jak palto na jesień. Nie ma tu nic złego, żadnych klęsk, czy wojen. Spokojnie rok za rokiem. Ludzie nie złorzeczą, ludzie
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Tunel pionowy

    Usuwam podłogę, kolejne podłogi, fundamenty, aż do jądra ziemię, litą skałę. Zdejmuję płaszcz, stoję. Pozbawiam przestrzeń sufitu, kolejnych sklepień, chmur; nie ma atmosfery w przestrzeni nagich ścian. Zdegradowało się wszystko. Już nawet pojęcie mnie o mnie i we mnie nie
  • P o n i e d z i a ł e k

    P o n i e d z i a ł e k I M P U L S ,  by zobaczyć, co zmieniło się w mieście, zaskoczył go. Dawno już niczego nie pragnął i do niczego nie dążył; obrzydło mu rozumienie ludzi, którzy nie odpłacali mu tym samym, którzy nie odwzajemniali mu się bodaj minimalną próbą wniknięci
  • List z przeszłości

    W przeciwieństwie do harcerstwa, w którym sprawności się zdobywa, tutaj, stary druhu, jest inaczej. Nie wiem jeszcze jaka to organizacja, a przyjęli mnie już dość dawno. Dali wspaniałe możliwości, choć nie obiecywali niczego. Wyruszyłem w podróż i, jak to w pociągu, najpier
  • Nasza miłość z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Nasza miłość nieskalana czysta ognisty żywioł spieczona słońcem połonina bieszczadzkich bezkresów Rzucasz pochodnię na moje serce Rozkwitam pod dotykiem twoich dłoni i kurczę się w embrionalny kształt lichego szczęścia
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • Demony

    Wyrosłem z torfu, tuż na skraju lasu. Strach przed jesienią, kiedy palą trawy, wymaga czasu, żeby go okiełznać, żeby stać się drzewem - dużej dozy szczęścia. Więc palą trawy i dym snuje drogi w odległej ziemi. Mgła przedwieczorna wygładza cień ostry, powietrze kołysze bu
  • Staję w słońcu, w cieniu brodzę do kolan

    Niebo błękitne nade mną, a we mnie wspinający się po piszczelach mrok hoduje hipotermię. Nie poruszam się, wrastam między kamienie, kaleczę samym staniem skórę i mięśnie, przeciekam przez ostre krawędzie, między korzenie, między ślepe stworzenia, tam, gdzie jest bezpiecznie
  • Twoje wyspy szczęśliwe

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Twoje wyspy szczęśliwe odległe lecz takie bliskie na środku ukrytych myśli zasnute mgłą o świcie Twoje wyspy szczęśliwe to dwa pagórki tętniące miłością w dotyku cierpliwych dłoni spojrzeniu ciepłych oczu To ocean marzeń o kielichu otwarty
  • Wszyscy jesteśmy Minotaurami

    Mamy swoje labirynty, po których poruszamy się nie podejrzewając możliwości ucieczki. Spełniamy swoją ofiarę niedoskonałości, braków doszukujemy się u innych, nam podobnych. Czasami zdarza się, że budzimy w sobie mit o niezwyciężonej doskonałości. Ułomność uznajemy za d
  • Bezruch

    Rozsypany jak weselny ryż, po który nikt się nie schyla. Może drzazga, może ziarnko piasku, coś, co uwiera? Niechęć do trwania nie przeszkadza trwaniu. Mimo mocnego postanowienia, że już więcej nie chcę. Chmury nie marzą o lataniu. One też sobie są. Może, kiedy będę zby
  • niech szlag trafi tytuł

    jeszcze hosanna w zmęczonych oczach mimo że pajęczyna między palcami a serce walczy z wczoraj i dzisiaj rankiem mijam grubego zenka i znowu daję łajdakowi monetę a dlaczego nie niech wypije - przetrwa dzień mnie będzie gorzej ani złotówki szafiru najwyżej rozgryzę w kropelki
  • Człowiek

    Wciąż jeszcze zdumiewa mnie jego małość. Podnaturalna wręcz, mikrorealna mizerność. Mówi o rzeczach błahych, okruszki światła na  nocnym niebie nazywa skrupulatnie dobranymi imionami, wielkie problemy zbywa jednym półsłówkiem, a mimo to rozpanoszył się jak basza i twierdzi, że ca
  • Literatura

    Jest dla mnie wszystkim po trochu: lekcją pokory, karą, nagrodą, zabawą i przygodą z darowaną obecnością. Atrakcyjną i podniecającą odmianą egzystencji, ucieczką w śmiech przed monotonią rzeczywistości, a zarazem niezgodą na jej wynaturzenia, świadomym zagadywaniem swoich cierpień
  • Comment Manager

  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Bilingi

    Rozmawiamy co raz częściej, mówimy o błahostkach, o drobnostkach, we fragmentach opisujemy rzeczy ważne. Nie wdajemy się w szczegóły, w nieistotne opisy przyrody. Przerzucamy tematy, streszczenia, prywatny bryk. Rozłączamy rozmowę krótkim pozdrowieniem. Oboje wiemy, że to by
  • Podobno nadciąga potop

    Oceany opadają rozproszonymi kaskadami. Podobno za horyzontem jest bezkresne, błękitne niebo, ale tutaj, w zasięgu wzroku, zaciężne chmury w elektrycznym blasku spiżowieją jak nadąsany bachor. Drzewa mówią, że wkrótce nadejdzie potop. Chcą się poderwać do lotu, uciec. Zbyt
  • Bardziej każdego dnia

    zaledwie krok zaledwie kawałek jedna maleńka chwila uporczywa próba by się w niej znaleźć czuć siebie więcej w każdej minucie potrzebuję siostry potrzebuję brata mojego ojca chłopaka potrzebna mi mama lekarstwa jak dodawanie odjąć jedzenie i płyny równa się zapytanie
  • Rewitalizacja polska

    Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie - na wspomnienie jeszcze
  • Kauczukowa serenada

    z cyklu "Bez litości" Nie zakłócaj spokoju podziemnych Bogów bo utną ci głowę Zatopiony w kauczuku bez dotyku ziemi rozegrasz ostatnią bitwę We Wszechświecie Majów nie ma zasad dobroci ucieleśnionych duchów W klasyce śmierci nie ma porozumienia Jest zmysłowy taniec
  • Wypracowanie śpika w patentkach

    Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczy
  • Consecutio temporum

    Czy nie sądzisz, Noe, że to odpowiedni moment na odrobinę deszczu? Spójrz, Noe, ja ci pod chmury unoszę całe być może - nie czas na wątpliwość. Wcześniej, lub później, bracie, będzie gołębica, skała Arraratu. Nie lękaj się, wypłyń na głębię - wszak, Noe, prowadzi
  • Ofiarowanie

    Oto krew moja, oto ciało moje, a to lista grzechów spisana zmarszczkami. Nędzne grafitti na murach świątyni z aspiracjami do stania się freskiem. Nie z drzewa dobrego i złego, ale z zatrutego ten owoc zerwany - ugryzłem i teraz mi smutniej nad smutnościami. Oddaję więc siebie
  • Strach

    Unik jest modlitwą, obrona i samoobrona przed najmniejszym gestem nie mają sensu - odwracam się w ciszę.
  • Moja Sfinks

    Wdech i wydech jeszcze funkcjonują. Podobnie inne bezwarunkowe odruchy. Włosy i paznokcie rosną bez przypominania, krew sobie krąży, pocę się, wydalam. Reszta to dziwny związek złączony sakramentem. Na złe (tego więcej), na dobre (czasami), w zdrowiu (oby, oby), chorobie (có
  • Gracjan

    Wielki smutek. Gracjan Roztocki. W zasadzie nie wiem, czy powiniennem o nim pisać cokolwiek. Taka na przykład ważka, taki skowronek, pies ma swój zapach, kwiat kwitnie kolorem. Samotność ma swoje oblicza inne niż zazwyczaj przez nas stworzone. Można na przykład założyć kró
  • Dopasowania

    Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na ka
  • Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

    Zamarzam jak się zamarza - niespiesznie. W żyłach lód tworzy katarakty, zapory. Wszystko zwalnia i jest niedorzecznie, absurdalnie - jak bywa wieczorem. Gasną światła i gaśnie słów tajemnica na ostatnim piętrze umarłej Wieży Babel. W korytarzach cień ciszy sie ślizga - dziś
  • Wielka woda

    Występuje z brzegu, przerywa wały. Nic nie dzieli myśli od przestrzeni. Wkrótce pochłonie łany, zakryje dachy. Wkrótce w jedno się zleje z szarością błękitu. Bądź otwarty, miej bramy na oścież; bądź gotowy do ewakuacji. Zdarza się, że masz ostatnią z potrzeb: widzie
  • Anatema

    Nie trudno mi sobie wyobrazić brak wyobraźni. Wchodzę do pokoju bez niepokoju, dotykam ścian sześcianu, upadam na podłogę, leżę odłogiem. Patrzę na sufitoskłon. Konstelacje, dalekie gwiazdy, planety, mgławice i niestety tutaj nic nie ma. Nic tutaj nie ma. Niczego dobrego
  • Opowiadania Goddama

    Łzy Bajka dla Dagny W raju Ananke, cz.1 Prochowiec Błękitne Anioły List znaleziony na plaży Między piętrami Exodus Wybory Fala kulminacyjna Wiosenne wody Północne wejście Westalka Bip, bip Dzisiaj jestem Pamiętam chłopca Zielona pieczę
  • Rozmowa z lustrem

    Ty co myślisz według instrukcji Przed dojściem do rozumu nie zabieraj głosu Możesz być tylko delatorem wyznań których brak nie oznacza potrzeby Ty co sądzisz że wystarczy wymigać się z odpowiedzialności za cokolwiek żeby być człowiekiem i dosłużyć się szacunku pope
  • ty taki udany poeta

    ty taki udany poeta skaczesz po koronkach słów i szczyglisz wersami a to jesień po lesie albo wiosna w rosie bywa - dorzucisz o miłości bo ładnie tak wspomnieć tę co w czekaniu cierpliwie się ćwiczy czasem wiersz bądź darowanie sobie samemu falowania jej marzeń i kwiatów w su
  • Srebrne miasta

    Zbrodnię przeciwko człowiekowi może wybaczyć bóg, zbrodnię przeciw miłości tylko jego matka. Ziemia Święta nie jest niewinna. Jej dzieci żywią się ciałem swojego ojca, piją jego krew. W tym akcie nie ma nic z oczekiwania. Wzniesione mury, kopuły, wydrążone lochy, a nad w
  • Mówią, że wszechświat się rozszerza

    Przyglądam się jabłku, które rosnąc pęcznieje soczystą objętością. Rozszerza się, rumienieje. Potrafię sobie wyobrazić jak nabiera smaku, jak kwaśność zamienia się w słodycz. Ale czym jest ręka, która je trzyma i oko, którym na nie patrzę? A, dajmy na to, robak, kt
  • Spin

    Ślepe dzieci nie gubią się w ciemnym lesie, nie trafiają do chatki z piernika. Nie dokonują złych wyborów, nie oceniają na wyrost. Ślepym dzieciom wystarcza dotyk, słuch. Nie muszą wierzyć bogom, ufać politykom. Nawet, jeśli wdepną w coś nieprzyjemnego nie jest to jakąś
  • Zużytość

    Twoja nagość, modelko, jest nie do obrzydzenia. Masz swoje czterdzieści plus, trochę fałdek, tłuszcz, gęsty bluszcz i to, co w oczach twoich tylko, to coś, co ma coś z niedopowiedzenia. I przypominasz mi kogoś, kogo kiedyś znałem: była tuż obok, blisko, może najbliżej - kto wi
  • Interpretacja

    Do właściwego odczytania twórczości autora konieczne jest poznanie jego biografii,  bo wszystko, co literat pisze w swoim utworze, jest elementem jego życia, fragmentem jego doświadczeń, pryzmatem i filtrem pozwalającym mu na specyficzne spoglądanie na świat. Biografia  pozwala zrozu
  • Nad małym trupem

    Co się wydarzyło, a co się nie zdarzyło? Czyja była w tym wina, a czyjej nie było? Czy może tak Bóg chciał, albo siła wyższa od Boga, ojca, matki? Albo te wypadki, upadki, zmarznięte odpadki miały jakieś imię? Czy były przy nim/przy niej wszystkie zmysły? Domysły snuć
  • Niech będzie, że religia

    Różnica między książką a e-bookiem jest taka, jak między życiem, a życiem wirtualnym. Biorąc do ręki książkę papierową, bierzemy do ręki życie. Front okładki jest aktem urodzenia, jej tył, to epitafium; strona tytułowa to moment narodzin, ostatnie linijki książki są jej ost
  • Niepokój

    Dagmarze Czarne dni odgrywają swoje sceny w czarnych snach. Wpływają w czarne morza mroczne słowa. Zabijają, piją czarną krew. W czarnych snach czarne oczy widzą czarne kły, które zatapiają się w białą szyję. W czarnych pokojach ciemnieją czarne okna. Cisza nie ma tu nic do
  • Opowiem ci bajkę

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Opowiem ci piękną bajkę o syrenach i wodnych kwiatach cichej fali pieszczącej twoje dłonie i zmęczone stopy Zaśpiewam pieśni o wędrowcach samotnych sercach ukrytych w zielonych głębinach i koralowych polach Ukołyszę marzenia spokojnym nurtem p
  • Nierozważnie

    Ma swoje pięć minut najczarniejsza godzina - bluszczy się, powoi cieniem po ścianie, oplata ramionami ciemności, napina, pochłania swoje sekundy, gnie się i ginie. Wkrótce zostaje po niej i po mnie garść mała rzeczy nieważnych, które powoli zapomnisz - nierozważnie. Kto n
  • Na imię ci Orzech

    Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech - Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem z
  • Upomnienia, ostrzeżenia, rozgrzeszenia

    Przekraczasz próg katedry i stajesz się bogiem. I jak to bywa w katedrze, poślubiasz się śmierci. Tu czasem zdarzy się cud, który przyjdzie bez zapowiedzi. Tu czasem stanie się cud. Dotykasz kamienia, nadajesz mu cel. Reanimujesz, przywracasz do życia. Spośród wszystkich kamieni w
  • Takie małe Krzyśki...

    Krzyśki małe dwa... Ciekawe świata, ufne i ciepłe jak słoneczka... Klasa Krzyśków wybiera się w Pieniny. Krzyśki - nie, bo kasa to zapora. Gdyby ktoś chciał, aby Krzysiaki zobaczyły to, co inni na pewno zobaczą - namiary konta szkoły na: el1964@o2.pl. Udało się już z Anią, Pati - z
  • Podlewanie mięsożernego drzewa przez zakonnika, który nie boi się przeznaczenia

    Ledwie zielone, ledwie od ziemi odstaje, tyle, co wzrosło, uniosło się ciekawie, a kłapie ostrymi jak ironia, albo zrządzenie zębami. Miało być kwiatem, miało być owocem, miało do słońca wznosić swe ramiona drewniane. Miało być kołysane, miało być ostoją, dziecięciem ś
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • To wasza rzecz

    Piłat cię kocha, Piłat wszystko widzi. Nie zabija za proporce, nie karze zbyt wielu. Piłat ma inne sprawy w słoneczną niedzielę, lecz nie zapomina, po co tutaj przybył. Legnie pod naporem imperium i krzyża, wszystko dzięki braciom, przez braci i dla nich. Kamień wszystko przyjm
  • Apel do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Pana Bogdana Zdrojewskiego

     Zwracamy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o udzielenie dotacji dla gdańskiego kwartalnika „Migotania. Gazeta Literacka”. Dotacji, która została temu pismu odmówiona. Czasopismo istnieje od 2002 roku. Przez dziesięć lat nieustannego istnienia zyskało sobie wysokie
  • Westalka

    Nad ruinami Partenonu wschodziło słońce. Pierwsze grupy turystów mieszały się jak cukier w porannej kawie z duchami przeszłości. Najważniejszy jest styl tych kolumn, który daje ogólne pojęcie o nurcie epoki. Odkręciłem stalowy termos kupiony na jednej z tych nowoczesnych, otwartych p
  • Obcy

    Nie wyszły poza płazy z wirów odmieńce, czy zostawiły resztę w sosie stworzenia? Patrzą swoimi ślepiami na światy i na nieświaty. Świadomie, bądź nieświadomie nazywają rzeczy ich imionami, określają bez żadnych zawijasów i okrągłości sformułowań to i owo. Nie mają
  • Kraczydła

    Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej. Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, b
  • CZYTANIE, PISANIE I CZAS

    Pisanie powinno być teraz krótkie, szybkie, niemęczliwe. Opasłe utwory w rodzaju Wojna i Pokój, Czarodziejska Góra, lub Nędznicy, są dla dzisiejszego czytelnika dziełami za długimi, za nudnymi i z lekka przestarzałymi. I nie ma w tym nic dziwnego, bo świat się spieszy, bo odbiorca liter
  • Fala kulminacyjna

    To niewiarygodne jak wiele snów można zmieścić pod jedną poduszką. Można je tam upychać całymi latami. Jeśli głowa ciężka, to niełatwo im się wydostać, ulecieć, wypełznąć. Wnikają wtedy do wewnątrz niczym roztocza. Z czasem wiją sobie gniazda, rozmnażają się już bez naszeg
  • Płatki śniegu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Płatki śniegu wirują nad sosną tańczą z zimowym wiatrem gonią swawolne ptaki pod zachmurzonym niebem opadają sennie na ciężkie powieki nadchodzącego wieczoru Dotykają lekko twych warg stopione oddechem umierają w ciszy jak moje złudzenia
  • Surmy jesienne

    Gdybyś mógł zobaczyć, ślepcze, połoniny... Dla ciebie tylko pełne nienawiści spojrzenia winnych; dla ciebie tylko wrogowie, komuchy; dla ciebie tylko bóg-honor-ojczyzna; dla ciebie blizny przeszłości i jutrzenka wodza; dla ciebie dzwony biją i ryczą trąby bojowe; A tymczasem
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Los nie los

    Ci których spisano i ci z brązu odlani, i ci w kamień zamknięci, i święci - nie umierają. I może jeszcze poeci, lecz to wyjątkowo rzadkie przypadki i dowód na życie po życiu. Ja natomiast swój los kupiłem w osiedlowym sklepiku. Razem z wiejską kiełbasą i bułką paryską
  • Apocalypsis

    Więc jak to się skończy? Gniewem i pożogą, potopem, chłodem, odwróceniem morza, czy może ciszą, spowolnieniem ruchu, stopniowym, lecz skutecznym zamykaniem powiek? Czy warto jeszcze zrobić coś dobrego, czy zło straciło sens, a życie pewność? Czy wobec tego ma być tak jak jes
  • Najważniejszy

    I co cię dziwi, że nikt cię nie rozumie? Niby dlaczego miałby, skoro wciąż szukasz Graala? Że niby to taka gra - kto komu dokopie: ty sobie żywemu, czy ty żywy sobie martwemu do żywa? Nie bywasz, nie manifestujesz odrębności, nie wybierasz, nie głosujesz w ankietach, nie bierze
  • NIEDOPOWIEDZENIA

    Zachrapał tak donośnie, że razem z wyrem przeniosło mnie w sam środek innej scenerii i znalazłem się w obcym miejscu. Lecz nie było ono „przyjazne”: czułem się tak, jakbym kiedyś w nim był; obok mnie dygotał tapczan z dziadkiem „Jakmubyło”. Stary świntuch i łobuz za młodu

Dopasowania

Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na kartce skądś z daleka. Adresata już nie dotyczy ani znaczek, ani słowa, ani widok z antypodów jego nieistnienia. Choć może

czytaj całość Dopasowania

Mecz

Schodzi Miłosz, na jego miejsce Dehnel. Trzyma się przy piłce, podaje do Dyckiego. Ten idzie skrzydłem, lecą pióra. Przerzuca do Maliszewskiego. Szeroką metaforą nadciąga Świetlicki, przejmuje ciężar gry, wymienia krótkie porównania z Różyckim. Rozgrzewa się Kapela, ale raczej nie wejdzie, może na ostatnie pięć minut zastąpi Pasewicza, który trzyma formację. Chociaż naśladowanie najlepszych graczy z

czytaj całość Mecz

Naiwność

Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania, nauczymy się nazywać rzeczy na nowo, z umiłowaniem. A kiedy zapadnie noc, to będzie zwyczajna noc.

czytaj całość Naiwność

Niedokończenie

Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stole wciąż tak samo puste. Wychodząc z domu nie zamyka okna. Nie

czytaj całość Niedokończenie

Opozycje

Spośród wszystkich najbardziej oczywistych opozycji wyjątkowo podoba mi się kontrast między tobą a mną. Podczas, gdy jesteś ledwie wzrosłą, zieloną łodyżką, ja mam od dawna zdrewniałe, rozsiane, lecz wciąż jako takie pojęcie. Na przykład o szczęściu wiem tyle, ile trzeba do poczucia braku. Bycie ptakiem w klatce ze strun czasu, na których jedną nutę wciąż

czytaj całość Opozycje

Zapalenie duszy

Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i we mnie aboslutny brak miejsca, w którym mógłbym się

czytaj całość Zapalenie duszy

Nie do opisania

Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże – są ścieżki wąskie i kręte, są łąki wybujałe kwiatem i chwastem, jest ocean z ogromem nad i

czytaj całość Nie do opisania

Oczekiwanie

W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier – czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książce zakładka. Dalej za światem są następne światy.

czytaj całość Oczekiwanie

Rewitalizacja polska

Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie – na wspomnienie jeszcze ślinka cieknie. Dzisiaj w zaoranej ziemi grzebiemy patykiem. Może wsadzimy tam znowu, może coś wsadzimy. Może

czytaj całość Rewitalizacja polska

Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów – daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzić sobie dłoni rozgrzebywaniem mogił. Trach i po krzyku. Jeszcze tylko zburzymy pomniki, jeszcze tylko zamieszkamy w pałacach.