Archiwa

Wybrane

  • Przedsen

    Puszczą wodze, pegazy pomkną przez okno. (Oby tylko, tak myślę, nie zahaczyły o realność przedmiotu!) Że słońce, że ocean, że krąg światła, lampa - to wiesz - nawet o tym stole i krześle, o herbacie i łyżeczce do niej - to wiesz - ale czy idea dorównała rzeczy i czy sł
  • Bardzo inny punkt widzenia

    Czasami trzeba zabić psa i to boli nie tylko psa. Zbyt często człowiek nie staje na wysokości zadania, na szerokości odpowiedzialności, na długości skutku swojego ograniczenia. Wtedy pies, zwierzę stadne, które próbuje dominować, nie czując presji alfy, może zachować się agre
  • Aktywność

    Każdy z nas powinien zrewidować swoje myślenie. O sobie, o innych, o innych na swoim tle. Na tle swoich doznań i potrzeb. Powinien zrezygnować z tego, co jest dla niego nieosiągalne, pogodzić się z nieuchronnie postępującymi zmianami, lecz winien pogodzić się z nimi w ten sposób, by to,
  • Curriculum vitae

    Nie napisał podręcznika do gry w klasy boski cieć, anioł stróż. Nie napisał, nie powiedział mi, jak przeskakiwać przez te kratki dni i nie łamiąc nóg, nie zdzierając rąk do krwi - żyć, by żyć. I pewnie dlatego wyrżnąłem o bruk - nie dlatego, że był lód (zima trzyma
  • Taki amen, taki lament

    Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściw
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • ŁAZĘGA

    Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiech
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • ODWAGA PAPKINA

    Ciężko to pojąć urodzonym dzisiaj, ale w uprzedniej epoce nie było życia tak bardzo uzależnionego od prądu, kabli i telefonów, od seksu z chipami, religijnego kultu świętego Pugilaresa, natrętnej wszechobecności kamer, niekoszernych portali czy ujeżdżania po nich. Nie istniał krzykli
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • Cichy

    Który byłeś zapisany w kartotekach, fiszką w czasach szklanych, wspomnieniem człowieka będziesz szkarłatnego wieku.
  • "Piosenka o pointach" by Janek Samołyk

  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • Toulouse-Lautrec

    Nie wiem, lub, jeśli wolisz, niezupełnie wiem co to jest ta cała sztuka. Jak koronka, jak falbanka, jak postronek dla myszy, kaganiec rzeczywistości? Nic już nie wiem, choć obiecałeś, że te sprawy nie będą mi obce, że te sprawy potoczą się same, bo dane mi było poznać pa
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • W chmurach

    Jeśli miałbym skrzydła sfrunąłbym na ziemię. Na drzewo tuż za oknem, na parapet, na poduszkę i na twoje samotne niechcenia. Ale nie mam, więc runę ciężko i z całą potęgą hałasu. I to będzie dobre. Tutaj, w chmurach, ciężko jest trzymać głowę. Nie ma widoków, a
  • Polecam

    (kliknij w zdjęcie)
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Wigilijne przemyślenia

    Zanim opłatek weźmiesz do ręki pomyśl, czy dusza biała jak śnieg? Jeśli skrzywdziłeś przeproś bliźniego, miłością z serca szczerze się dziel. Przypomnij sobie też matki słowa w blasku choinki szeptane łzawo. Śpiewając pieśni pełne nadziei pod biały obrus wkładała sian
  • Szal

    Jako że zdrowie jest naj kupię sobie szal. Owinę się szczelnie i nic mnie nie dotknie. Kamień będzie miękki, a chłód bardziej znośny. Nikt mnie nie obejmie z wyjątkiem szaleństwa, będzie dobrze, choć dopiero jutro.
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Pytam o złote kaczeńce .z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    W twoim ogrodzie złote kaczeńce dawno straciły swój blask zwiędłe liście zwróciły ku słońcu w ostatnim geście pożegnania wiosennej ciszy Rozsypały się drobne płatki na soczyste trawy skonały żółte refleksy niespełnionych marzeń Tak właśnie umiera nadzieja Prz
  • Rollercoaster

    To ja ci powiem jak jest. Słońce wschodzi, zachodzi. Czasem deszcz, chmury, albo gwiazdy. Takiej jazdy nie zapewni ci pieprzony rollercoaster! Czasem się budzisz i chce ci się wstać, albo czasem wyć. Wyśnić to się nie może, nie mogłoby, ale żyć - o tak - trzeba by z kilo kok
  • Kikut nocy

    Amputacja jest zabiegiem powodującym trwałe kalectwo, jest stosowana tylko wtedy, gdy brak innej możliwości leczenia i w sposób na tyle oszczędny, na ile to możliwe . Jakoś trzeba z tym żyć. Bez siebie, kochana. Mogła wyniszczyć nas gangrena, czas, cokolwiek. Kiedyś zrozumiesz
  • Trzeba było urodzić się bandytą

    Żyję prawie. Nikomu nie wchodzę z butami za skórę. Przechodzę na drugą stronę, kiedy się da ustępuję, kiedy robi się zbyt ciasno, wtapiam się w ścianę. Nie potrzebuję zbyt wiele miejsca, więc nie jest to kłopotliwe. Nad wyraz rzadko zatruwam powietrze, najczęściej bywam nieo
  • Milenka

    Zakłada czerwoną sukienkę. Dzisiaj będzie jego marzeniem. Dzieli swoje serce między tym co jest, a życiem, które mogło się wydarzyć. Od teraz on będzie się zastanawiał jak sobie poradzi, kiedy jej nie będzie. Jej sekundy podzielą się na pół, słowa na ostrożność i p
  • Rozwiewa wiatr

    Wiatr rozwiewa ciszę rozpędzone myśli rozszalałe namiętności zostały w morzu letnich barw Pozmiatane szeptem nocy gwiazdy zasnęły w kąciku nieba Zamglone oczy księżyca wypatrzyły drogę do miłości Pójdziemy do świtu mleczną drogą w ramionach nocy gdy ciepły wiatr rozw
  • Tańcowała Bieda z Nędzą...

    Bieda obraziła się na Nędzę, więc mieszkańcy tej bajki – niecnotki ustalili, że musi się odbyć bój z udziałem arbitra. Bieda, jako arystokratka blisko spokrewniona z Niedolą, nie mogła pogodzić się z faktem,  że o Nędzy, pospolitej wiedźmie z marginesu, zaczyna się mówić
  • Najlepszego Darku :)

    Na urodziny - niech Ci się wiedzie :)
  • Niewinność

    Za całą zbrodnię, za powinność bycia kimś innym, za obyczaj konkurencji, za wczorajsze dni, za jutrzejsze dzisiaj - odpuść nam nasze winy. Za dziecinną wiarę, za niczym nie skrępowaną ufność, panie, za nienasycenie, pragnienie, za każdy rzucony kamień - odpuść nam na
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Planety

    [caption id="attachment_141" align="alignright" width="362" caption="LONELY METROPOLITAN"][/caption] Tutaj, podobno, jest najlepiej. Innego życia nie znamy, ani innych miejsc. Będziemy więc grzebać w gwiazdach, jak w skale przy pomocy młotka, dłuta i pędzelka, aby wyłuskać odcisk
  • Boże ciało

    z cyklu  "Bez litości" Umierają w ciszy młode brzózki na chwałę kościoła na pociechę posłusznych opętanych dusz zagubionych w dogmatach i pustych frazesach pięciu przykazań Złośliwą nutą graną naturze u lata bram gdzie wiosna zakłada podróżną suknię i z torbą
  • Bezboleśni

    Jeszcze nie składamy broni, bawimy się życiem. Godziną złotą, magicznym światłem, dopiero kiedy noc - samotne żagle, z szuwarów port będzie ich ukryciem. Wiatry nad wodą i wyżyny fal, łupiny orzecha, my w nich stojąc - chcialoby się nie kłaniać wodnym słojom, chciałoby
  • Sprawiedliwość stokrotek

    Najpiękniej jest na wiosnę. Świeże zastępuje spróchniałe, zielone - szare, morowe - ożywcze, zimne - ciepłe. Rozmarzają psie gówna, którym obecność czołgów nie przeszkadza śmierdzieć na wiosnę. Wkrótce wszystko się wymiesza w jednym wielkim błocku. Te gówna i ta krew
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • W zapamiętaniu

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Styczniowy wieczór zapachniał jaśminem rozbłysły gwiazdy blade księżyce rozpłynęły się we mgle Przyniosłeś kosz pełen słońc pod próg mego pragnienia Oddaliłam smutek niebyłych dni zamknęłam tamten czas Wniknąłeś ustami w mój kwia
  • List do...

    Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zami
  • Uliczka

    Tu daszek, nie dach, tu wróbel, nie strach - alejka niewielka z mojego pudełka. Okienka, okiennice, szybki, bruk, który wiele widział i ściany z zatrzymaną opowieścią. Aż dziw, że ta mała uliczka pomieścić mogła tyle historii. Powoli, wręcz ślimaczo, z zabłąkanym wróble
  • Poeta

    Poeta jest jak księżyc - świeci odbitym światłem krytyki, ma swoją ciemną stronę i kręci się po orbicie sensu istnienia. Jak księżyc jest poorany meteorytami codzienności, poharatany zderzeniami z tymi, którzy wiedzą lepiej. Poeta jest tajemniczy i pociągający jak księżyc,
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Pod lodem

    Świat się skurczył do kamienia. Bez glonów, bez mchów, bakterii, czy wirusów spełnienia. Zalega we mnie jak kłoda, jak lodowata woda, ścina się w lód, w zimne igrzysko zatracenia. Lecę, raczej spadam, opadam, tonę. Jeszcze pęcherzyki, jeszcze chmury nad wodą, za mętną t
  • Dawid

    Na co tak patrzysz, młodzieńcze? Uffizi powstaną długo po twej śmierci, lecz ty pewnie przyglądasz się pannom, które pod czujnym okiem dworek suną do katedry? Kiedy ręka maestro odrzuci to, co zbędne, a pył ostatni, z którego powstaniesz, jak stoisz, opadnie, zanim zastygniesz
  • Dzisiaj jestem

    Jezus znalazł swojego brata Judę na skraju urwiska tuż za gajem. Ziemia była wypalona, dolinę spowijał całun gorącego powietrza. W lekkim wietrze unosiły się drobiny lepkiego, żółtego pyłu. Twarz Iszkarioty była posępna,zamyślona. Jezus usiadł obok Judy, ujął jego dłonie. - Co
  • PODRÓŻOWAŁEM

    Podróżowałem na południe i na zachód. Życie okazało się snem, bo noc była tak samo mozolna, jak dzień. W miastach oddawano hołd Mammonowi, a góry i doliny umierały pod wielkim oddechem cywilizacji. Ciągle rozpoczynano wojny o nowe ideały albo przegniłe obyczaje. O nowe gr
  • Zaproszenie

  • Weronika

    Zamyka oczy i całuje jego dłoń. W zamian dostanie lek na strach. Włosy nadal będą wypadać. Jest motylem w ciemnym pokoju. Mrok kwestionuje barwę oczu, ale wnętrze pozostaje jasne. Na szyi nie nosi nic, na znak niewiadomej jutra. Komu zawierzyć? Czemu oddać czas? Pytania nie
  • Drobnym druczkiem

    Przeklęty dniu, zła godzino. Ciemna i zimna, w której nikomu nic się nie śni, życia zasłono dymna. Jesteś jak zwierz drapieżny, dziki, za krat wsadzony marginesy. Któż powyrywał ci pazury, kto stępił kły i kto naturę zawarł w podpunkcie, gdzieś w przypisach? Nie czyta n
  • Na raz, na dwa, na trzy...

    Jutro wyrosną mi skrzydła, jutro polecę do słońca, a jeśli mnie słońce oślepi, to nie zobaczę końca. A jeśli mnie słońce ogrzeje i nic mi się więcej nie stanie, to wtedy w głos się zaśmieję, ze słońcem ruszę w taniec! Na raz, na dwa, na trzy, słońce i ja i Ty! Za
  • Wieczerza profanów

    Plezantrop pisze wiersz o nożu, a ja jestem chlebem do krojenia, albo targania łapczywymi palcami. Gryzą mnie wszystkie wątpliwości świata, przeżuwa codzienność. Zanim lata skończą barbarzyńską ucztę, zostanie mnie ledwie okruch na ostrzu stępionym, na stole, przy którym
  • Oczekiwanie

    Mam wszystko, czego mi trzeba: słońce i niebo, ziemię, powietrze i drzewa. I ciebie, i ciebie, i ciebie. Pierwszemu ja wystarczy, by oddychać. Drugiemu, żeby iść i się nie zatrzymać. Trzeciemu, żeby usiąść i poruszyć się kiedy przyjdzie pora. Czwarty ma jeszcze coś do wyb
  • Wybielanie

    Nie sprzedają niczego, co rozjaśnia myśli. A ja w wyniku różnorodnych sytuacji życiowych oprócz plam na ubraniach mam źle połączone neurony. Nie kojarzę logicznie, zwłaszcza teraz. Roztopy. Trochę cieplej i nadmiar znaczeń spływa mi do głowy. Woda jest mętna, nie można w ni
  • "Ziemia obiecana"

    Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecan
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Pozostałość

    Więc jest tak, że w jednej chwili odmienia się sposób patrzenia, życie. Odchodzi z łoskotem rozdzieranej blachy, gradem rozbitej szyby i krwią, której nie powinno tutaj być, a jest. Bez pożegnań należnych w przeczuciu odejścia, bez wahań, bez rozstań, bez lęku przed jutrem.
  • Uroboros

    Zerwałem siódmą pieczęć i teraz tylko cisza oddziela mnie od ciebie. Te pół godziny przed nadejściem słońca, ostatnie pół godziny przed końcem. Tyle zostało do wypowiedzenia, tyle do zrobienia rzeczy prostych, tyle spraw do załatwienia, tyle jeszcze dotknięć, spojrzeń,
  • Zapisane w genach

    Zderzą się kontynenty i wypiętrzą nowe góry, stare szczyty na dnie mórz, pustynie pod lodem. Cóż zostanie ze stworzenia, jak się zmieni horyzont i jakie imiona będą miały rzeki? Co miało być na wieczność, a co ledwie chwilą żyło, czy zostanie choć słowo, gest, miłość
  • POMAGANINA

    Jak kraj długi i niesmaczny, rozlega się wołanie o poratowanie PAŃSTWA. Radio, TV, gazety, ogłaszają, że jak najbardziej są skłonne pomagać, patronować, sponsorować, chętnie się włączą, pochylą i dadzą temu wyraz, bo  trzeba być człowiekiem i otworzyć serce. Po ulicach i n
  • lamentacja przetrąconej

    lamentacja przetrąconej nie. nie szukam słów, co kłamią każdym kolejnym wersem. tak. budowałam dom. śnił się, gdy ranek zapachniał kawą. tak. byłeś tu ostatnio. marzyłam cię. - czego chcesz śnie? a może byś wpadł na jawie i zapytał: - jak się dziś masz? jak si
  • Andante, allegro i znowu andante

    Jeszcze kiedyś zatańczy, zaśpiewa, zaszaleje, jeszcze będzie wesele, albo choćby festyn dni słodkich. Jeszcze kiedyś z całej goryczy wspomni przegryzioną pestkę cytryny, odprutą metkę, zapach jałmużny, dłoni, które trzymały ją w sidłach. I nie będzie bez wartości, paragon
  • Twoja krucjata

    Chciałabym ułożyć dla ciebie słowa milczących warg w śpiewie fal odnależć sens naszego istnienia Odchodzisz w dal do zimnych gwiazd Wędrujesz z marzeniem moje nadzieje topisz w ciepłym piasku Nie ogrzejesz serca W swej krucjacie ranisz moje dłonie gubisz łzy a może tylko śni
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • Nieuchronność

    W pogardzie mając ułomności losu, tej zgiętej, tajemniczej karteczki, na której zapisano liczbę, symbol, słowo, szedłem od nikąd donikąd. Pismo było koślawe, (pewnie ręka dziecka skreśliła znaki wprawiając się dzielnie), to, co nabazgrane - chcąc odtworzyć wiernie byłoby
  • Po linii najmniejszego oporu

    Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w
  • czas ci zrozumieć że

    czas ci zrozumieć że ja już nie świerszczem wariatem - chociaż na łące rozłożonych ramion powoli dochodziliśmy do nagłego - razem od dawna nie mam włosów zielonych i serce mi często na przekór arytmią więc nie mów że jeszcze potrafię roztańczyć uda przed zmierzche
  • Rozmowa z lustrem

    Ty co myślisz według instrukcji Przed dojściem do rozumu nie zabieraj głosu Możesz być tylko delatorem wyznań których brak nie oznacza potrzeby Ty co sądzisz że wystarczy wymigać się z odpowiedzialności za cokolwiek żeby być człowiekiem i dosłużyć się szacunku pope
  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Przemiana

    Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Do
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • IRLANDIA JONES

    Dobrze jest wyłowić rzecz wartą publikacji. Wyciągnąć z powodzi tandetnych tekstów na literacką powierzchnię. Coraz więcej godnych przeczytania znika z naszego pola widzenia; wypierane są z niego przez utwory mało istotne. Nieduża książeczka* Tomasza Borkowskiego jest zbiorem dwudzies
  • „Bękart”

    Ten tekst nie ma nic wspólnego z klasycznym rozumieniem słowa „recenzja. Jest to raczej – osobista refleksja. Moim zdaniem pisanie o książce nie powinno być jej streszczeniem, tylko prezentacją własnych powodów, dla których warto po nią sięgnąć. Zachętą do lektury *. Powieść
  • Jeśli znasz odpowiedź na każde pytanie

    Bo krąg światła, bo ćma co raz bliżej - ulatujemy w skończone przestworze. Co nas oświetliło, co nas spala w locie, a czym w cieniu będąc i jakim przezroczem staliśmy się przez lata? Kruchym szkiełkiem, witrażem, jednym krótkim błyskiem, czy zatrzymanym na dłużej odbiciem
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • Gadu

    Kto wie, jak skończy się książka, ten jest uboższy o jej wszystkie strony, o zwroty akcji i zawroty głowy, o wszystkie postaci opisane i wymyślone przez narratora, lub przez pozbawionego koniecznej wyobraźni kronikarza, dziejopisa. Kto wie, jak skończy się książka? Do przewidzenia jes
  • Więcej

    Najlepiej, kiedy jest ciepło. Ale nie jest ciepło i będzie coraz zimniej. Tylko tyle z prognozy pogody ma sens. O ile prognoza pogody może mieć sens. Dłonie pokrywają się lodową skorupą przyzwyczajeń. Do kształtu i rytmu. Chowam je w tobie, jak w rękawiczkach. Taka trumna za
  • Otoczaki

    Fale papieru, obwolut, okładek, wszystko złożone z molekuł liter. Rozbijają się każda z osobnym dźwiękiem. Pośrodku my, otoczaki, łagodniejemy. Mniej jest pęknięć, chropowatości, więcej znaczeń. Czasami tylko jakiś autor ręką dziecka rzuca raz jednym, raz drugim po gła
  • W kadrze wkrótce będzie już tylko powietrze

    Na fotografii są obecni wszyscy. Częściowo przezroczyści, ale jednak wciąż trzymają się krzesła, podłogi i ściany. Trwają w doniosłości trzaśnięcia migawki. Czas, który im dano, jest zbyt krótki aby zauważyć znikanie, czekanie, przetrwanie. W tym ledwie ułamku tej ledwie
  • "We’ll always have Paris.”

                                     
  • Dwaj pisarze

    ...w momencie, kiedy wszystko nam się wydaje stracone, pojawia się znak zdolny nas ocalić; kołatano już we wszystkie drzwi wiodące donikąd, na jedyne zaś, którędy można by wejść i których daremnie szukalibyśmy sto lat, natrafiamy bezwiednie i otwierają się one. Marcel Proust –
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • "Portret niesymetryczny" - Izabela Fietkiewicz-Paszek

    To już kolejna publikacja mojego wydawnictwa.... Niniejszym zapraszam na spotkanie autorskie. Portret niesymetryczny to niezwykle cenna, udana literacko i bardzo piękna poetycka propozycja. Wiersze autorki, świetnie wyedukowanej klasycznie i popkulturowo, biegle orientującej się we wsp
  • Dziecko

    Nie pamiętać. Nie mieć za złe, nie tęsknić. Być jak biała kartka. Wciąż na nowo odkrywać, dziwić się. To co złe będzie tylko przez chwilę, to co dobre - bez rozczarowania. Nie popełniać i nie oceniać, nie złorzeczyć i nie piać z zachwytu. Nic, co by trwało dłuzej, niż
  • Jesteś zawsze

    Jesteś wiatrem który porusza mymi skrzydłami bym nie upadła dłońmi które potrafią chwycić i utrzymać nawet jeśli brak już sił ciepłem jakie płynie w zimny poranek od kubka z kawą jesteś zawsze kiedy najbardziej pragnę tylko ciszy
  • Powietrze

    Trzeba było wejść na najwyższy szczyt, by z najwyższej góry móc zobaczyć ogrom rzeczy, najprawdziwszą potęgę. Albo zapatrzyć się na pejzaż za oknem na A2 gdzieś pod Łodzią; albo zamknąwszy oczy spojrzeć do wewnątrz. Tam, gdzie otwierają się drzwi na drugą stronę;
  • Dorastanie błyskawiczne, instant

    Coś zabiło piosenkę w połowie refrenu. Nie wiem, czy respirator przestał tłoczyć tlen w płuca śpiewaka, bo go zabrakło, czy zabrakło prądu. Myślimy, że mamy czas, ale to myślenie nie jest pojęciem względnym. W przeciwieństwie do czasu: on płata dziwne figle - w seku
  • Chociaż nie widzę

    Pewnego dnia tutaj mnie nie będzie. Gdzieś będę, ale nie tutaj. Pewnego dnia spojrzę wszystkowidzącymi oczami na nic niewidzących, jak kiedyś, teraz, ja. Teraz, w tej właśnie chwili umiera ktoś bliski. Ktoś daleko umiera, nie widziałem go od lat. Teraz podlewam bazylię kupioną
  • Kawa z mlekiem

    Zapytałeś, gdzie będę jutro. Wzruszyłam ramionami, cisza zrobiła to samo. Bo widzisz - jutro jest takie niepewne, nie wiem, czy będzie mi dane. Ale jeśli mleczarz dostarczy je pod drzwi, doleję odrobinę do porannej kawy. A potem razem ze mną pójdzie w dzień, podlewać dzikie k
  • Bunt

    Zobacz: liście buntują się drzewu. Mówisz, że wiatr, że to wynik tego frontu, który nad wytartą przez wędrowców ziemią? Fakt to niezbity, że jednak to one wprawiają w ruch szelest, że się zrywają, by w ostatnim locie upaść i przykryć sobą ślady osób, czasu. By nikt
  • All about

    goddam Darek Sikora ur. 11 grudnia 1966 w Czeladzi zm. wkrótce... kontakt: goddam@data.pl
  • Śmierć sekundnika

    Oto rozważa śmierć (tik, tak, tik...) jak zagadnienie matematyczne. Jeszcze nigdy równanie nie miało tylu niewiadomych. O tym, czy coś jest, czy może nie, nie myśli w ogóle. Jego uwagę natomiast zaprząta jedynie metoda. W ostatniej sekundzie, kiedy ruch ustaje, zupełnie losow
  • Zadanie

    Kiedy jeszcze pracowałem w realu, kolej nie stanowiła problemu. Gdy trzeba było jechać na urlop, razem z innymi profanami przygodowych rajz uciekałem w coraz bardziej smrodliwą dal: po słońce, ozon i jod. Odpocząć, nałykać się wytchnienia, zażyć spokoju po grdykę. Kto mieszkał na
  • Niepotrzebnieję

    Dla ziemi, ognia i powietrza. I dla ciebie, i dla wszystkich małych rzeczy. Coraz mniej mnie dla krzesła, kanapy i stołu, coraz mniej mnie dla lektury, seansu, potrawy. Mniej mnie na wiosnę, mniej na noc i na dzień. Wszystko, czego jest więcej, to bezsens czegokolwiek: straty, zwą
  • Było

    Nie wierzę słowom, bolą mnie litery. A jednak piszę kolejny nekrolog. Lepiej mieć to za sobą - i choć na wszelki wypadek, to jednak lepiej, bo kiedy się stanie dziwną koniecznością, to nikt za mnie tego nie napisze. Więc piszę: było sobie życie. I tyle - bo słowom nie wi
  • Oczekiwanie

    W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier - czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książ
  • monolog w zastępstwie milczącej

    Skoro nareszcie zamilkła i gapi się w okno, skorzystam z chwili, by dodać kilka słów od siebie. No... Może nie kilka, ale znacznie więcej, bo nie szybko może mi się trafić kolejna okazja. Proszę się nie obawiać i tak nie usłyszy, co powiem. To już się zdarzało wcześniej. Potrafiła
  • ty taki udany poeta

    ty taki udany poeta skaczesz po koronkach słów i szczyglisz wersami a to jesień po lesie albo wiosna w rosie bywa - dorzucisz o miłości bo ładnie tak wspomnieć tę co w czekaniu cierpliwie się ćwiczy czasem wiersz bądź darowanie sobie samemu falowania jej marzeń i kwiatów w su

Potworność

Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśmy wygodne wymówki tak prawdziwe, że śmierć w ich imieniu to doprawdy błahostka.

czytaj całość Potworność

Na dole

Tutaj mamy takie różne rodzaje bólu, cierpienia, niezawinionych śmierci. Mamy cały wachlarz możliwości złorzeczenia na niesprawiedliwy los. Na Boga! Ileż my mamy motywacji, aby wykrzyczeć swój żal, ileż inwencji wkładamy w każdą łzę, w każde wstrzymanie oddechu, w spazm! Jacy jesteśmy kreatywni w tym naszym małym wielkim nieszczęściu! Potrafimy wprawdzie pocieszyć się widząc cierpienie większe

czytaj całość Na dole

Kwestia optyki

Na początku. Kontury są ostre, a cienie długie i drapieżne. Bywa, że istotne lub choćby tylko piękne wyłania się z mgieł. Faluje, krystalizuje się. Najlepiej, kiedy tylko w błękicie, najlepiej, kiedy oglądowi towarzyszy mroźne powietrze. Wcale jeszcze nie mróz i wcale jeszcze nie to, co odbiera oddech. Później. Wszystko zmierza do jednego punktu. Zaprogramowana kondensacja

czytaj całość Kwestia optyki

Taki amen, taki lament

Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściwej na każde, na żadne pytanie.

Los nie los

Ci których spisano i ci z brązu odlani, i ci w kamień zamknięci, i święci – nie umierają. I może jeszcze poeci, lecz to wyjątkowo rzadkie przypadki i dowód na życie po życiu. Ja natomiast swój los kupiłem w osiedlowym sklepiku. Razem z wiejską kiełbasą i bułką paryską. Taki los nie los. Takie nic i

czytaj całość Los nie los

Puste ulice świętych miast

Bądź wyprostowany, pewnie stawiaj kroki wśród piasków pustyń grząskich bezkresów. Dzisiejsze miast arterie pod nieba obłokiem jutro będą ruiną bez państw i adresów. Patrz uważnie, zapisz pejzaż pod oka powieką. Niech się wpisze w niepamięć jasnym powidokiem. Tu pulsowało życie, mroczną rwało rzeką, tętniło muzyką zza otwartych okien. W Angkor naszych kości małpy nie policzą.

czytaj całość Puste ulice świętych miast

Igraszki z czasem

Czas nie obszedł się z nami zbyt dobrze. Czas był wściekły i zły, i być może nie był wtedy w najlepszym humorze, ale mógł się, o Boże, obejść jeszcze gorzej. Mógł na przykład, oprócz włosów krętych i puszystych w nadmiarze jak burza, tak się na nas bez sensu wkurzyć, że odebrać mógł, o Boże, ostatnie

czytaj całość Igraszki z czasem

Kolejka wąskotorowa w Halloween

Dziś jeszcze nie śnieg, nie deszcz. Zapowiada się całkiem przyjemnie. Będzie dość ciepło – nie tylko jak na tę porę roku. Od liści jest żółto i czerwono, od wiatru się szeleści. Wcale przy tym nie smutno. Maszyniści przygotowują kolejkę wąskotorową. Zabierze przebierańców w szeroką podróż wśród duchów, wampirów, zombiaków. Jutro uczcimy zmarłych, lecz dzisiaj czas

czytaj całość Kolejka wąskotorowa w Halloween

Jaki to Bóg?

Na noc, na księżyc i jego światło, na to wszystko, co po nim nastanie. Na zaranie dnia, na słońca niezgasłość, na kolorów tęcz i nieb, traw powstanie. Na z nich kwiatów, z łąk całą nagłość, na ptaków, pszczół, na ich opętanie. Jestem i będę do kolejnej jasnej wiosny. Jestem, choć nie wiem dlaczego, po co.

czytaj całość Jaki to Bóg?

Gdzie ciebie nie ma (ból)

Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi…