Archiwa

Wybrane

  • Muszelka

    Napisać jedno słowo, w którym będą oceany, młode pędy żył, soczystość krwi, zwiewność płatków kwiatu, gwałtowność owocu, trwałość skały, ulotność chwili. I jeszcze ja i ty. Przycisnąć do niego ucho, słuchać wszystkich niewypowiedzianych, a przecież dobrze wiadom
  • Tag

    Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepie
  • Kikut nocy

    Amputacja jest zabiegiem powodującym trwałe kalectwo, jest stosowana tylko wtedy, gdy brak innej możliwości leczenia i w sposób na tyle oszczędny, na ile to możliwe . Jakoś trzeba z tym żyć. Bez siebie, kochana. Mogła wyniszczyć nas gangrena, czas, cokolwiek. Kiedyś zrozumiesz
  • Dopasowania

    Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na ka
  • Na imię ci Orzech

    Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech - Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem z
  • Da capo al fine

    Ciało - coraz bardziej nie moje, myśli - coraz bardziej niechciane, Słowa - coraz bardziej zużyte, a kolory wyblakłe na ścianie. Cieniem kładą się żółte wspomnienia, na poduszkach szepczą snów baśnie. Ktoś miał zdobyć świat, całą ziemią, komuś świeczka w oknie dziś
  • Absynth

    Szukasz nocy, Przyjacielu? Noc cię sama znajdzie: na ulicy, z której trzeba cię doprowadzić do domu, w szafie, która nie jest kiblem, w miłości, która nie jest jej treścią. Noc, mój drogi, jest po to, aby nocą przechadzać się pieprzonym kotem po pieprzonych gzymsach w pieprzo
  • Apocalypsis

    Więc jak to się skończy? Gniewem i pożogą, potopem, chłodem, odwróceniem morza, czy może ciszą, spowolnieniem ruchu, stopniowym, lecz skutecznym zamykaniem powiek? Czy warto jeszcze zrobić coś dobrego, czy zło straciło sens, a życie pewność? Czy wobec tego ma być tak jak jes
  • Opowiem ci bajkę

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Opowiem ci piękną bajkę o syrenach i wodnych kwiatach cichej fali pieszczącej twoje dłonie i zmęczone stopy Zaśpiewam pieśni o wędrowcach samotnych sercach ukrytych w zielonych głębinach i koralowych polach Ukołyszę marzenia spokojnym nurtem p
  • Drobiny

    Zrozum mnie nieźle, porusz. Nie byle jak i nie na odczep. Na tyle, aby było dobrze. Nie musi być nazbyt, ale żeby nie było byle. Na tyle, żebym nie musiał mówić, że roztrzaskane w drobinki nie sklei się w nieroztrzaskane, a mokre kiedyś się wysuszy.
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Umieralnia

    Z bólu się nie umiera, z bólu się robi różne inne rzeczy, jak pisanie wiersza, czekanie na nicość. Można się pomodlić, ale kiedy krzyczy tak głośno się z bólu, to kto to usłyszy? Się zwija na łóżku, nie czuje się nic więcej? Nie ma już morfiny i nawet sen nie chce
  • Człowiecze

    Tutaj nie ma programu dwunastu kroków. Tutaj nie ma miejsca na wahanie. Wszystko, co musisz, to zaakceptować wąziutką ścieżynkę. Tutaj albo idziesz, albo nie idziesz. Robisz krok i jesteś. Robisz krok i cię nie ma. Do przodu, w bok, jak krab lub rak. Tutaj nie ma speców od
  • Empatia

    Oddaliśmy w niewolę nasz stoicki spokój, nieleczony rozsądek ma się co raz gorzej. Wciąż uogólniamy co tylko możliwe: małe nieszczęścia, nieduże tragedie. A kiedy przychodzi koniec świata - bo to zawsze jest koniec świata - potrafimy mimo wszystko tak pięknie współczuć.
  • Oddział leczenia dziennego

    Jest u nas na oddziale taki mały gość. Ma twarz jak poczucie humoru genetyki. Przypomina te małe, ozdobne dynie, które pojawiają się w okolicy Halloween. Kiedy patrzę na niego, za każdym razem zastanawiam się jak on się goli. Może się nie goli? Odwracam wzrok bo głupio tak się
  • Wymóg bezwarunkowego aplauzu

     Nie ulega wątpliwości, że łatwiej dziś spotkać piszącego niż czytającego, o czym wiele razy już wspominałam. Teoretycznie więc piszący powinien skakać z radości, gdy ktoś jego dzieło raczy choćby przekartkować. A jeśli już trafi się ktoś, kto poświęci czas, by wyrazić swe
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • New York, New York

    Podchodziła do mnie trzy razy w tych dniach. Ach, gdybym się mógł spodziewać!.... A mógłbym. Gdybym choć odrobinę zaufał temu, który rozdaje drinki z palemką. Czy i mnie obdaruje, dotknie swoją dobrocią? Da pogłaskać kota o imieniu... (nie znam się na imionach kotów) A mo
  • Wojny

    Popatrz jak się napręża, jak siłuje się mężnie armia zaciężna niepewnych nadziei. Najlepszych z pokolenia zabierało szaleństwo. Najlepsze szaleństwa dziś są jak bluźnierstwo. Pozostał z chwały głód, pragnienie i wysuszony szkielet, i jeden może cud. [display_podcast]
  • Niekulturalnie o kulturze

    Czytajmy, bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrk
  • Puste ulice świętych miast

    Bądź wyprostowany, pewnie stawiaj kroki wśród piasków pustyń grząskich bezkresów. Dzisiejsze miast arterie pod nieba obłokiem jutro będą ruiną bez państw i adresów. Patrz uważnie, zapisz pejzaż pod oka powieką. Niech się wpisze w niepamięć jasnym powidokiem. Tu pulsowało
  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • Oczekiwanie

    W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier - czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książ
  • Confession

    Próżne przysięgi, marne słowa wiary, gdy nie ma prawdy ukrytej najgłębiej, na światło świtu wydobyć z pochwałą nadejścia nowych dni i wieków całych. Marznę. Ciemność. Kończy się godzina. Marznę. Cisza. Nowa się zaczyna. Marznę. Nikczemność. Moja wielka wina.
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • IV Ogólnopolski Konkurs Poetycki "O Granitową Strzałę"

    Strzeliński Ośrodek Kultury zaprasza na: IV Ogólnopolski Konkurs Poetycki "O Granitową Strzałę" i Turniej 1 Wiersza KONKURS POETYCKI Konkurs poetycki przebiegać będzie w dwóch etapach. Do udziału w zapraszamy twórców, którzy ukończyli 18. I Etap Na konkurs
  • Zmiana stanu skupienia

    Nie dlatego, że przeciekło między palcami, było to życie jak woda. Wdarło się szczelinami, wąskimi strużkami i rwącym strumieniem, potokiem w tę dolinę gdzie mnie podrzucono. Było jak woda, może było wodą? I pod kamieniem, spod kamienia, kamień toczyło nie wiedziawszy po c
  • Ziarno

    Pomimo najnowszych technologii odwzorowania obrazu, dzięki którym widać jak na dłoni każdy fragment układanki, gdzie ilość pikseli równa jest stanowi konta najbogatszych, w obróbce materiału filmowego, i to już na samym końcu, dodajemy ziarno, zadrapania, wszystkie właściwe naturz
  • K01R0D0JA

    We wszystkich gazetach świata, w stacjach radiowych, programach telewizji prywatnych i państwowych, oraz na każdym możliwym murze, płocie, słupie, latarni - głosem, literą, atramentem czarnym, czymkolwiek ogłaszam numer telefonu do mnie. Wysyłam posłańca z pustą kopertą, nakle
  • Nocna

    Nieuleczalny świat, ludzie jak rak. Panaceum religii wśród nowych technologii, przemysłowych zastosowań nadziei. Z tego wszystkiego przebija się zielona łodyżka smutku. Tymczasowe słońce ogrzewa chwilowym ciepłem pragnienie nieskończoności. Coś tam kiełkuje, coś się lęgn
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Optymalizacja

    Po pierwsze się obudzić. Dalej jakoś to będzie. Zamieść za drzwi, nie pod dywan, wynieść z siebie bałagan, ułożyć stos, podłożyć ogień. Dalej jakoś to będzie mniej więcej. Przewietrzyć, pootwierać okna, pozamykać szkodliwe procesy. Zoptymalizować pamięć, pozby
  • Rewitalizacja polska

    Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie - na wspomnienie jeszcze
  • Igraszki z czasem

    Czas nie obszedł się z nami zbyt dobrze. Czas był wściekły i zły, i być może nie był wtedy w najlepszym humorze, ale mógł się, o Boże, obejść jeszcze gorzej. Mógł na przykład, oprócz włosów krętych i puszystych w nadmiarze jak burza, tak się na nas bez sensu wkurzyć,
  • łut dobrego zmysłu

    trzymam jedno z sześciu ech na peryskopową nie dotarło jeszcze skarżenie piskląt i gniew przewiewnych gniazd wyściółka z zetlałego horyzontu patyk  z poidełka matki zostaną deszczowy dobosz przepisze im przyczółki na śpiew
  • Mamidło

    Ty mi zapalisz świecę, a może i kadzidło, a może i mamidło, a może otworzysz szeroko oczy, okno, perspektywy walki z grawitacją równie nieudane, jak wszystkie święte racje, moje kreacje, męki, naburmuszenia, to, co chciało być wdziękiem, ale nie wyszło, otworzysz drzwi świat
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Realne

    Ja biorę sobie ciebie i ślubuję ci oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci moje ciało.
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • Rozmowa z lustrem

    Ty co myślisz według instrukcji Przed dojściem do rozumu nie zabieraj głosu Możesz być tylko delatorem wyznań których brak nie oznacza potrzeby Ty co sądzisz że wystarczy wymigać się z odpowiedzialności za cokolwiek żeby być człowiekiem i dosłużyć się szacunku pope
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • *** (i blednie dzień)

    i blednie dzień i szarzeje z zimna a miało być zmartwychwstanie albo chociaż przebudzenie w miejscach większych niż obietnice tak nagle nie odchodź mój śnie zróbmy jeszcze kilka kroków w tej pustce pośród wspomnień bez twarzy – jutro myśli znów będą miały zapach
  • Lepsze dzisiaj

    Zważ się, odnajdź miarę, wzorzec, schemat. Wszystkie grzechy, wady skazy. Zobacz czego brak ci, czego nie masz, czy więzienie to, czy może azyl? Czy to ciało, w którym żyjesz, czy to życie w twoim ciele? Ile Ciebie się w nim kryje, ile Boga w boskim dziele? Powiedz, że znalaz
  • Nad małym trupem

    Co się wydarzyło, a co się nie zdarzyło? Czyja była w tym wina, a czyjej nie było? Czy może tak Bóg chciał, albo siła wyższa od Boga, ojca, matki? Albo te wypadki, upadki, zmarznięte odpadki miały jakieś imię? Czy były przy nim/przy niej wszystkie zmysły? Domysły snuć
  • Gehenna

    Za to, jakim mnie uczyniłaś, córko - dziękuję. Że nazywasz mnie psycholem, a matkę wariatką - dziękuję. Że wracasz do domu nad ranem najebana jak szpadel - dziękuję. Że treneujesz moją silną wolę (jeszcze cię nie zabiłem) - dziękuję. Że na każde pytanie odpowiadasz spierd
  • ty taki udany poeta

    ty taki udany poeta skaczesz po koronkach słów i szczyglisz wersami a to jesień po lesie albo wiosna w rosie bywa - dorzucisz o miłości bo ładnie tak wspomnieć tę co w czekaniu cierpliwie się ćwiczy czasem wiersz bądź darowanie sobie samemu falowania jej marzeń i kwiatów w su
  • Przez ciszę

    Tobie przebaczę, sobie nie wybaczę - miastu i światu i ciemności i światłu. Chmurom na opak, nie opadnę lecz wzlecę. Rzece, jej źródłu i korzeniom drzewa i płatkom kwiatów, które się podniosą, z nową jędrnością wrócą cieszyć oczy. Przebaczę powierzchowność spojrz
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • piszę do ciebie

    chociaż mam dość przyklejania słów do kartki co strzeże rozsądku z uśmiechem błazna na celulozie kreślę nerwowość palców lub bredzę o akacji więdnącej w upale bywa też narzekanie na wronie gniazdo hałaśliwe o świcie w ślepej pewności że warto rzucam absurd niedo
  • Wieczerza profanów

    Plezantrop pisze wiersz o nożu, a ja jestem chlebem do krojenia, albo targania łapczywymi palcami. Gryzą mnie wszystkie wątpliwości świata, przeżuwa codzienność. Zanim lata skończą barbarzyńską ucztę, zostanie mnie ledwie okruch na ostrzu stępionym, na stole, przy którym
  • Wypracowanie śpika w patentkach

    Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczy
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • Dwie wyobraźnie

    Ogromną rolę w rozwijaniu wyobraźni odgrywają zabawki. W czasach połowy ubiegłego wieku, gdy przydarzyło mi się nieszczęście ze swoimi narodzinami, otoczenie było szarobure i zgrzebne. Ciężko to pojąć obecnym dzieciakom, ale w tych koszmarnych czasach nie istniały komórki, gry kompu
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Teraz i od święta

    Czuję to! Czuję, więc piszę! Piszę, kurwa, piszę do ciebie nekrolog! Bóg jest miłościwy! Fejsbóg jest miłościwy! Więcej wykrzykników nie pamiętam. Podłącz swoje życie do mojego picia. Skontaktujmy się przez konta. Pokaż mi zdjęcie rodziny, psa, kochanki, bryki. L
  • Zielone trawy Fátimy

    Odwiedzić Chiny, wejść na Wielki Mur, poznać, być może, największą z tajemnic - nie uda się, lub może dlaczego nie? Ostatecznie niewiele trzeba, by sprostać tym sprawom. Oddychać, odetchnąć. Może ulga, to zbyt wielkie wyzwanie, lub niepotrzebny atrybut istnienia? Śnieg pok
  • Stereotyp

    Dbasz o siebie, o swój wygląd, ciało? Chodzisz na siłownię, pakujesz, łykasz sterydy? Jesteś dumny z posiadanych metek, emblematów? Bywasz w modnych miejscach i tam, gdzie potrzeba? Znasz tych wszystkich ważnych i oni cię znają? Golisz tors i nogi, kremujesz się rano? Jesteś zadow
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Kocham Cię Mamo

    z cyklu "Rozwiewa wiatr"   Zdążyłam do Ciebie ostatnia chwila trudne minuty iskierka nadziei na szczęście Twoja ręka bezwładna jeszcze ciepła a już taka blada Kocham Cię Mamo ból rozrywa serce rozpada się czas drobne kawałki mojej nadziei rozsypują się na bia
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Dwaj pisarze

    ...w momencie, kiedy wszystko nam się wydaje stracone, pojawia się znak zdolny nas ocalić; kołatano już we wszystkie drzwi wiodące donikąd, na jedyne zaś, którędy można by wejść i których daremnie szukalibyśmy sto lat, natrafiamy bezwiednie i otwierają się one. Marcel Proust –
  • Turysta

    Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we w
  • W kadrze wkrótce będzie już tylko powietrze

    Na fotografii są obecni wszyscy. Częściowo przezroczyści, ale jednak wciąż trzymają się krzesła, podłogi i ściany. Trwają w doniosłości trzaśnięcia migawki. Czas, który im dano, jest zbyt krótki aby zauważyć znikanie, czekanie, przetrwanie. W tym ledwie ułamku tej ledwie
  • Prawda leśnego licha

    z cyklu "Wiersze niczyje" Prawda o szarym świecie zgasiła lot tęczowych motyli Resztki kolorowej tęczy odeszły donikąd Wykrzywionym uśmiechem leśne licho zakamuflowało tańczącą szarańczę Zielonym cieniem okryło stopy łagodząc udręczone myśli w dziewiczym śnie
  • Miło

    nothing else matters Obskurne wejście do bramy, przed nią kałuża, kamyk - wszystko po równo obdarzone słońcem. Wędrowcem, przechodniem, bywalcem. Czymkolwiek tutaj będąc nic nie jest aż tak ważne, aby poświęcić więcej niż chwilę. A składają się na to: ścierwo g
  • Pustynia

    Nigdy nie było tutaj wody, na mojej pustyni. Nic z niej nie wyrośnie, z tej mojej pustyni. Nie zakiełkuje, nie wyda kwiatów, owoców. Na mojej pustyni od czasu do czasu skorpiony, salamandry, pająki. Na mojej pustyni. Twoje słońce bezlitośnie mnie pali. Moje łzy nie użyźniają j
  • Pamiętam chłopca

    Miałem sześć, może siedem lat, ale pamiętam - z wyrzutem wypowiedziane słowa. Były ciche, jakby niestosowne w swojej wymowie i znaczeniu. Może były niewłaściwe w kontekście sąsiedztwa? Tego nie pamiętam, mogę jedynie się domyślać. - Nawet umrzeć w spokoju nie pozwolą. Leża
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Nie pytam z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Zimowe dni lodowatego nieba płatki śniegu roztańczone z wiatrem Nie pytam o jutro Sople zawieszone na gałęziach sosny chłodne promienie zachodzącego słońca Nie pytam o naszą przyszłość Jeszcze czułe pocałunki i szybko bijące serca może starczy miłości Nie pytam
  • Pospadały moje łzy

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Pospadały moje łzy na lustro wody rozbiły fale rozpuściły swoje tony Gorzką nutą zaśpiewało morze Mewa złodziejka zabrała smutek z mych oczu Więc jak mam tęsknić Za tobą
  • Hanami

    Gdyby na tym świecie nie było kwiatów wiśni Jakże spokojne byłyby nasze serca na wiosnę. Spodziewane dni, oczekiwane godziny, upragnione sekundy. Czas, który nie ma końca, aż do kwiatów wiśni, potem do następnych, kolejnych. Zbliżanie się do czego? Czas, który nie ma końca,
  • Aberracje

    Na planecie zamieszkałej wyłącznie przez ludzi kochających wiosenne liście, wystarczy odpowiednio długo emitować syf jesiennych liści, aby ich wyleczyć, tych ludzi. Zmienić im klimat, a polaryzacja zainteresowań tak im uprzykrzy ich zamiłowania, że sami, z własnej woli zaczną
  • Niepamięć

    Tam, gdzie biegałem po polach i kładłem się w trawie, zapuszczałem cichutko korzenie, są bunkry wysokie i szklane obłoki. W nich i pod nimi schowani przed wzrokiem ci, którzy tu przybyli na okrętach czasu. Podbili zagajniki, zgrabili sad, ogród. Co było do zrównania - zrównali,
  • Funkcje proste

    Całe swoje życie wchłania ten ocean. Oddycha nim, nasiąka, filtruje. A kiedy wszystko już się kończy, gąbka odnajduje przyjemność w obmywaniu z codzienności. I to jest całkiem niezła perspektywa. Jak dla gąbki.
  • VIXI

    Wiosnami, jesieniami, przez lata i zimy; wschodami i zachodami, wśród chmur, deszczów, burzy; odmierzaniem kroków, oddechów, bicia serca, mroku; upadkami, powstawaniem, dźwiganiem, lekkością; samotnością, tłumem, nicością, miłością; z samym sobą, z tobą, mimo ciebie, świata;
  • Niedokończenie

    Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stol
  • Dla mnie, dla ciebie

    Ja mówię chmura, ty miękka pierzyna, ja mówię ciemność, mrok złowieszczy, dla ciebie aksamitne ścielą się miraże, wśród których z marzeń tkasz kobierzec światła. Dla mnie to tylko chłód i lepkość ciszy, ty czujesz ciepło bijące z środka, nic więcej niż trwanie dla
  • Kiedy oczy w jeden ogień wpatrzone

    Łza, która kocha łzę z drugiego oka jest łzą szczęścia. Spływają osobno w dwa kąciki ust. Potem umierają w jednym wspólnym smaku.
  • Alternatywa (albo nie)

    Poeta dba o swój PR. Robi miny, umizguje się. Stawia przecinki nie tam, a kropki gdzie indziej. W krańcowych przypadkach kropek jest więcej, a pauzy wydłużają się w skończoność papieru, na którym pisze. Poeta tak bardzo dba o swój PR, jak kandydat na prezydenta. (Albo coś podob
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Narodziny

    Kiedyś byłem ślepy i głuchy i niemy. Nie miałam dotyku i smaku i węchu. Miałem czas, więc myślałem, że się poukładam - tak jak mi pasuje, jak będzie najlepiej. Ale przyszedł dzień, po którym wszystko się zmieniło i już nie mam czasu. A jednak to miło, że może być
  • Kwestia wyboru

    Przedawkowałem rzeczywistość i teraz czeka mnie proces odstawienia. Ból, którego się spodziewam, wszystkie skutki uboczne mogą mnie zabić. Coś musi. To kwestia wyboru.
  • Nasza kropla oceanu

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Czy jest dla nas kropla oceanu ta jedyna mała tylko nasza i wieczorna pieśń nieznana nikomu nigdy nie śpiewana w morskiej fali ukryta Czy jest dla nas nadzieja
  • Biografia...

    ...pozwala zrozumieć dzieło autora dzieła, bo trzeba mieć rozeznanie w przyczynach istotnych zjawisk. Nowatorski zapis Pendereckiego nie był awangardowym epatowaniem tradycjonalistów, ale został wymuszony powierzchnią stołu w kawiarni, niebieski okres Picassa nie - wyrazem plastycznej intui
  • Ziarno

    Leży tak długo, prawie skamieniałe, uparte i zamknięte w ciszy i w bezruchu. Milczące i ślepe. A jedna zaledwie kropla, promień słońca jeden wystarczą do wielkiego do życia wybuchu. Podobnie wirus dżumy, zbrodniarz i poeta, święty, psychopata, śmierć.
  • MErrY CHristMAS

  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • Najlepszego Darku :)

    Na urodziny - niech Ci się wiedzie :)
  • Mrok

    Sen trzeci zerwany jak sznur od serca i dzwon nie dźwięczy pieśni. Noc, a w tej nocy nocny bluźnierca - śpi księżyc. Jeszcze bije w piersi, jak w klatce słowik, jeszcze niepokój nie zniknął całkiem ze ściany. Miała noc ciche, spokojne dzieci, a one miały nieotwarty testament.
  • Twoja krucjata

    Chciałabym ułożyć dla ciebie słowa milczących warg w śpiewie fal odnależć sens naszego istnienia Odchodzisz w dal do zimnych gwiazd Wędrujesz z marzeniem moje nadzieje topisz w ciepłym piasku Nie ogrzejesz serca W swej krucjacie ranisz moje dłonie gubisz łzy a może tylko śni
  • Więzy

    Będziesz taraz robiła, co ci każę. Posprzątasz, pójdziesz po piwo. Dla mnie zrobisz przecież wszystko co ci każę. Kiedy mówię jedz - jesz, jak powiem, że czas iść spać, to masz spać. I żeby poduszka była sucha, bo sprawdzę. I nie pyskuj, bo już sama wiesz, mamus
  • ACTA

    Tora! Tora! Tora! Pozamykać wszystkie fora! Megaupload, megazłodziej - tak powiedział ksiądz dobrodziej. W internecie zamiast fejsów będzie przybywało pejsów. Z anonimem lecąc w ślinę wnet zamienisz się w padlinę. To pisałem słowem szczerym, teraz idźcie do cholery!
  • Ciemnota

    Bywa, że nawet w najjaśniejszych pałacach króluje ciemnota. Prawdziwa mądrość nie wymaga iluminacji.
  • Polihymnos

    Wielki jest nasz Pan Prezydent i wielki jest premier, wielcy są posłowie i wielki jest Ojciec Dyrektor! Wielkie są nasze grzechy i słuszne są winy, wielkie mamy chęci, wiele zań płacimy... Bije po oczach ten blask, ta biel niepokalana nad czerwoną wstęgą wstydu. Po szarym nieb
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • USS Harry S. Truman

    Kolejny dzień stracony, armia nie ma pojęcia jak nas wykorzystać. Nie zrzuciliśmy żadnej bomby, a przecież za brzegiem ziemia wciąż nie jest czysta od wroga. Musi popłynąć Eufrat i Tygrys, musi popłynąć Nil łez. Oczyszczającym ściegiem z precyzją skalpela ciąć ile wlezie.
  • Plany i plony

    Wzrosłem i rosłem. Nade mną chmury i we mnie chmury. Raz mnie paliło to światło z góry, a raz od wewnątrz. Bywało mroźnie i były buty. Pożar ominął mnie jeszcze łukiem, ale nie ty. Lecz rosłem, wzrosłem. Piąłem się w górę, padałem w dół. Przetrwałem wiosnę, lato i zim
  • Nieznośna lekkość wolności

    Dziura po murze, umarłe żurawie, wyblakła czerwień, nowe i stare twarze. Zatem mamy co świętować. Pieśń tylko nie chce się śpiewać, a wiara przestała dojrzewać. W archiwach jedynie i w muzeach jest pewien spokój o przyszłość. Na ścianie ktoś sprayem wydrapał Quo vadi
  • Dylemat

    Zaczytawszy się, zapatrzywszy w litery, a myśli, gęsi szare, odleciwszy w błękity, w oddale, zadość, żeby się w porę, zamałość żeby zdążyć przed ciszą nocną, przed snem, wieczorem. Przy tym woda na makaron, samo fusili wyparowawszy, smażywszy się żywo, śmierdzi i dymi.
  • Ósemka mieczy

    Każdego ranka, kiedy próbuje otworzyć powieki, towarzyszy jej strach. Wieczorami jest podobnie, przez niego nie może ich zamknąć. Początki i końce bywają trudne. Najbardziej boli przeobrażenie: przerwanie tkanek, podrażnienie nerwów i gojenie. Otwiera się raną, ale krew nie

Wahadło

Kostropatym świtem w rozkwaszony zmierzch na oślep do przodu do głupiego wciąż nieżwawymi sprintami wciąż idzie i idzie i po gongu też kreator niedzielny łachmyta pod wiatr fachura na stos wybitny powszedni za mało na schwał jak zwykle nie to i nigdy w sam gust i znowu nie tak Więc się wpędza w sen dudami

czytaj całość Wahadło

CZARNO-BIALI

Bohaterowie starych fotografii mają na własność zatrzymany kawałek świata. Nie tak jak my, którym czas ucieka między palcami. Bohaterowie starych fotografii swój kawałek świata maskują sepią, a oni sami, ich dzieci, psy i konie zawsze są czarno-białe. Nie to co my, którzy z czasem uczyniliśmy coś niewybaczalnego, mianowicie rozpędziliśmy go do takich prędkości, że mimo

czytaj całość CZARNO-BIALI

Izolatka

Między rzeczywistością szpitalną, czyli miejscem, w którym lekarze robią co mogą, a pacjenci przychodzą i odchodzą, a światem zewnętrznym, czyli miejscem, w którym ludzie robią co chcą, albo nic sobie nie robią i nie wiedzą już co jest ważne, jest wąska szczelina, w której jestem ja. Od obu rzeczywistości oddzielają mnie szyby. Patrzę. Poruszam się

czytaj całość Izolatka

Cześć niepamięci

Mendno polska, szefie, kolego z pracy, przechodniu przez park po godzinach czuwania, obleśny polityku, dziwko dziennikarska, kaczko przyzwoitości na falach dumania i ty, mickiewiczowsko-smarzowszczowska beznadziejna chwało… Osobna kategorio ludzi, mających być nago, chodząca w purpurze, wy, którzy na tacy ważycie złote serce, a kiedy w wonne wzięte wasze ręce staje się najmarniejszym guanem; którzy za

czytaj całość Cześć niepamięci

Trzecia w nocy

Przyszedłem na świat o trzeciej w nocy. Nic dobrego z tego nie będzie, powiedział mój ojciec niebieski. Moja matka śmiertelna, Nadzieja, zawsze dawała wszystkiemu drugą szansę. Nawet ziemniaki odgrzewała jak mantrę; chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj… Którzy mieli odejść, odchodzili w południe, ci, którzy mieli zostać nie rodzili się wcale. Lubię siadać przy stole

czytaj całość Trzecia w nocy

Kryzys kubański

Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra „So What”.

Tag

Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepiej z czymś nieusuwalnym jak głaz, którego nikt nie ruszył od tysięcy lat, lub skała. Wyryć w tym

czytaj całość Tag

Relikt

Kim byś była, gdybyś nie zginęła i próżno było Cię ratować? Na te i inne pytania nie odpowie przypadkowo spotkany na ulicy nosiciel tragicznie pięknego życiorysu – solidarnościowy człowiek. Myśmy to uczynili naszym zaniechaniem, myśmy się przyglądali zamiast rąbać toporem łeb hydry. W kraju Twardowskiego uwierzyliśmy w spisane układy. Cyrografy zamiast konstytucji. Choć księżyc nie

czytaj całość Relikt

New York, New York

Podchodziła do mnie trzy razy w tych dniach. Ach, gdybym się mógł spodziewać!…. A mógłbym. Gdybym choć odrobinę zaufał temu, który rozdaje drinki z palemką. Czy i mnie obdaruje, dotknie swoją dobrocią? Da pogłaskać kota o imieniu… (nie znam się na imionach kotów) A może wszystko jest iluzją i dwie wieże musiały runąć dla duchowego

czytaj całość New York, New York

Dotknięcie ciszy

A kiedy okryjesz mnie swymi piórami, nie ulęknę się strachu nocnego. Najważniejsze, że będzie cicho, że wszystko wydarzy się w ciszy. Cisza nie porusza powietrzem. Jest sokiem nocy i jak sok jest gęsta. Ona otula wszystko, jak Ty, piórami, otula kocem utkanym z bezczucia. W takiej ciszy nie słychać kiedy ktoś umiera. Tak zwyczajnie, niezauważenie.

czytaj całość Dotknięcie ciszy