Archiwa

Wybrane

  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Perspektywa

    ...więc jutra nie będzie tak jak dzisiaj sporne! bo psy się pospały a jaworek zdechł bo nic tu po mnie i nie pora być kulawą nogą na zepsutym świecie
  • Lepsze dzisiaj

    Zważ się, odnajdź miarę, wzorzec, schemat. Wszystkie grzechy, wady skazy. Zobacz czego brak ci, czego nie masz, czy więzienie to, czy może azyl? Czy to ciało, w którym żyjesz, czy to życie w twoim ciele? Ile Ciebie się w nim kryje, ile Boga w boskim dziele? Powiedz, że znalaz
  • Bajka dla Dagny

    - Opowiem Ci bajkę, chcesz? - Słucham... Bardzo lubię, kiedy ktoś opowiada mi bajki... Siedzieli. Świecił ogromny łeb księżyca. Gdzieś daleko było życie. Był czas. Kiedy nawet zwykła filiżanka otwierała szeroko oczy. Słońce właśnie przywitało ją jednym ze swoich najczulszych
  • Następstwa

    Czegoś tutaj ubyło, coś jeszcze się trzyma kurczowo, ale jednak, życia, rzeki, słońca. Z tej otwartej księgi, której zmęczone zimą karty leniwie szumią i szeleszczą, gdy nadchodzi wiosna, powoli odrywają się litery. Te, które przycupnęły zmarznięte na drzewach, te, któr
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Więcej

    Najlepiej, kiedy jest ciepło. Ale nie jest ciepło i będzie coraz zimniej. Tylko tyle z prognozy pogody ma sens. O ile prognoza pogody może mieć sens. Dłonie pokrywają się lodową skorupą przyzwyczajeń. Do kształtu i rytmu. Chowam je w tobie, jak w rękawiczkach. Taka trumna za
  • Pomiędzy

    Urodziliśmy się martwi i umrzemy żywi. Wszystko co pomiędzy to sprzeczność teorii. Bo spójrz jak się tygrysi cień na gorącym piasku, jak się ściele noc chłodna, jak się rosi zmierzch. I jeszcze w locie uchwycony flaming, cichy szmer oceanu, ostatni oddech bryzy. * Z jedena
  • Podlewanie mięsożernego drzewa przez zakonnika, który nie boi się przeznaczenia

    Ledwie zielone, ledwie od ziemi odstaje, tyle, co wzrosło, uniosło się ciekawie, a kłapie ostrymi jak ironia, albo zrządzenie zębami. Miało być kwiatem, miało być owocem, miało do słońca wznosić swe ramiona drewniane. Miało być kołysane, miało być ostoją, dziecięciem ś
  • Kryzys kubański

    Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra "So What".
  • ROZARIUM

     Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć, a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego odd
  • Sprzeczność

    Z faktami się nie dyskutuje. Dlatego wciąż nie wiem, czy istnieje śmierć po śmierci. Reszta jest historią opowieści skutecznie pozbawionej tytułu.
  • Poeta onkologiczny

    Poeta onkologiczny pisze o umieraniu, czyli o życiu. I choć poeta ma onkologicznie wyjebane na wszystko, to chciałby mieć czas. A w tym czasie chciałby mieć domek pod lasem, słoneczniki wzdłuż płotu i taką ławeczkę pod oknem, na której siedząc mógłby delektować się winem
  • Consecutio temporum

    Czy nie sądzisz, Noe, że to odpowiedni moment na odrobinę deszczu? Spójrz, Noe, ja ci pod chmury unoszę całe być może - nie czas na wątpliwość. Wcześniej, lub później, bracie, będzie gołębica, skała Arraratu. Nie lękaj się, wypłyń na głębię - wszak, Noe, prowadzi
  • Z samotną mewą

    Z samotną mewą wędruję nad falami rozgrzane dłonie chłodzę w morskiej wodzie W nocy srebrno krwistej i w jasnym świcie szukam nieba cienia miłości Może napotkam moje marzenie po drugiej stronie letnich barw w spokoju jesieni uśpieniu oceanu w deszczowych łzach
  • Niedokończenie

    Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stol
  • Sprawiedliwość stokrotek

    Najpiękniej jest na wiosnę. Świeże zastępuje spróchniałe, zielone - szare, morowe - ożywcze, zimne - ciepłe. Rozmarzają psie gówna, którym obecność czołgów nie przeszkadza śmierdzieć na wiosnę. Wkrótce wszystko się wymiesza w jednym wielkim błocku. Te gówna i ta krew
  • Troglodyta

    Pierwszą czynnością niemowlaka jest macanie zewnętrznego świata. Zbieranie wiadomości o najbliższym otoczeniu. Orientacja w terenie wystającym poza becik: co wisi nad kołyską, czyja twarz pochyla się nad nią, do czego służy pielucha. Potem następuje proces uświadamiania sobie własne
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Wahadło

    Kostropatym świtem w rozkwaszony zmierzch na oślep do przodu do głupiego wciąż nieżwawymi sprintami wciąż idzie i idzie i po gongu też kreator niedzielny łachmyta pod wiatr fachura na stos wybitny powszedni za mało na schwał jak zwykle nie to i nigdy w sam gust i zn
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • CELEBRYCI NADCHODZĄ, CZYLI DNO, PANIE DZIEJASZKU!

    Wstęp Z omszałej pamięci wyłaniają się fragmenty śpiewanych przemyśleń. Krótkich, celnych i spuentowanych po mistrzowsku. Pierwsza z brzegu piosenka, "RÓBMY SWOJE", druga, BALLADA O DZIKIM ZACHODZIE - wyznaczają szlak moich wędrówek przez czas. Dyktat Nie chcę być obsadzany w roli
  • Wakat na Kapelę

    Przyszedł do mnie wyskrobany Kapela. A wyskrobany był do cna. Miał: równo wyskrobany garniak, pod szyją wisiał zwis męski wyskrobany w ciapki (a może w cipki). Obuw miał wyskrobany zamszowy i fryz skrobnięty zamaszyście. Kapela cały był wyskrobany stylowo. Po polsku, po ka
  • Witraże

    Więc mamy witraże. Kolorowe szkiełka, przez które śwatło śmiga, błyska refleksami. Widzimy szkiełka i wierzymy w szkiełka, w ludzi jak witraże, w sprawy kolorowe, w historie kreślone pod zmęczoną nogą, w aureole, gwiazdy, kosmiczne przestrzenie. Od obcych chcemy swoich, a nie
  • Gdzie ciebie nie ma (ból)

    Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: m
  • "Beautiful Days" - Venus

  • Żarłacz ludojad kocha mnie

    Żarłacz ludojad na nadwiślańskiej plaży, wybierał z menu ciał młodych i starych przystawkę, którą w towarzystwie jarzyn mógłby z rozkoszą i lubością spożyć. I wybrał mnie. I zaczął od krwi kropli. Przetoczył zębem po kości, po kręgu. Jemu i może było przy tym pięk
  • O tobie

    Kto o tobie myśli, kto o tobie pisze, kto o tobie czyta? Kto tobie zapewni choć słowo o tobie? O tobie mówi pieśń. - Jesteś? - Nie wiem. Więc jesteś niepisanym dialogiem. W drogę, z Bogiem. A tam, dokąd pójdziesz, zaniesiesz wiatr, zaniesiesz samosiejkę istnienia. Ch
  • Pusty pałac

    W bezosobowym do Seraju, w przedziale, w którym nie zasnęli jechali razem bez biletu, a może wilczy bilet mieli? Nie spali wcale w tej podróży, a ona wcale się nie wlekła. I rozmawiali o bagażu, o swoich kufrach wziętych z piekła. Za oknem nocnym, czarnym jak noc, przebiegał kontu
  • Ziarno

    Leży tak długo, prawie skamieniałe, uparte i zamknięte w ciszy i w bezruchu. Milczące i ślepe. A jedna zaledwie kropla, promień słońca jeden wystarczą do wielkiego do życia wybuchu. Podobnie wirus dżumy, zbrodniarz i poeta, święty, psychopata, śmierć.
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • KRÓLEWICZ I BUBEL

    Wprowadzenie Na łowieckich bezdrożach królewicza Zagryzka dnia roku przestępnego a niesłychanego rozegrały się wydarzenia dziwne i niepojęte Ludzki rozum nie ogarnie zwykłe ucho nie usłyszy (nawet ze wzmacniaczem nawet na gigancie) Tego co przytrafiło się gdy pojął że j
  • Spin (socjotechnika)

    Kilka przydatnych informacji dla zrozumienia jacy ludzie kreują nam rzeczywistość... Spin – pejoratywne określenie w socjotechnice (public relations) mocno zniekształconego portretu rzeczywistości na czyjąś korzyść, w związku z jakimś wydarzeniem lub sytuacją, którego głównym ce
  • Casting na geniusza

    Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś kursowało tępe powiedzenie: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: śpiewać każdy może. I to stało się pierwszym przykazaniem transformacyjnej
  • Z najlepszymi życzeniami

    Są dni szare i ponure, są też dni szczególne. Jedyne. Odświętnie ubrani, odprężeni, w otoczeniu rodziny oglądanej nieczęsto, krokiem dumnym  i dostojnym idziemy na spotkania, na imprezy, udajemy się na uroczyste zjazdy rodzinne. Jesteśmy przepełnieni wewnętrznym blaskiem. Nastawieni d
  • Jesteś zawsze

    Jesteś wiatrem który porusza mymi skrzydłami bym nie upadła dłońmi które potrafią chwycić i utrzymać nawet jeśli brak już sił ciepłem jakie płynie w zimny poranek od kubka z kawą jesteś zawsze kiedy najbardziej pragnę tylko ciszy
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Nie proś mnie

     z tomiku "Wiersze niczyje" Nie proś mnie o wiersze nie jestem poetą Tylko poeci opętani szaleństwem odmieniają słowa Nie proś mnie o miłość tylko poeci kochają złudzenia grzechem zdobią myśli Nie proś mnie o szczęście bez przystani wiecznie niespełniona szuka
  • Po linii najmniejszego oporu

    Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w
  • Mała kropla egoizmu

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Małą kroplę egoizmu zebrałam z twych warg pocałunkiem szeptem miłością Małą kroplą krwi zapłakało serce Czasem spoglądam w lustro za krótka chwila na szczęście za dużo bólu Los garbaty złoczyńca rozdaje karty odziera nas z godności
  • Wariat śpiewa

    Wzór to wzór. Stosuj się stosuj. Masz być okrągły i będziesz okrągły. Masz, mieć wykładnię swego losu i będziesz miał bo to tryb ciągły. I spełniasz funkcję i będziesz w silni i sam od siebie się uniewinnisz. A pod oknem jakiś wariat śpiewa pieśń nad pieśniami. Że
  • Nakarmione

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Karmię rano głodne ptaki sypię chleb pokruszony jak wigilijny opłatek i kaszę drobną perłową jak łzy zimy zamarzające na lichych gałęziach mandżurskich wierzb Czy nakarmisz moje spragnione serce i ciepłą dłonią osuszysz łzy Zanim najedzone
  • Talizman

    Mam talizman, który mnie ochroni ode mnie. Dwadzieścia dwa centymetry krwawo nierdzewne. Trzymam go w ręce prawej, w ręce skodyfikowanej, podpisanej, opieczętowanej linią życia, innymi liniami, bruzdami, papilarnie i żylaście, moim prywatnym lękiem i jego odwagą zuchwałą. Z
  • Wypalenie

    Chciałoby się zagrać jedną z głównych ról, ale coraz bardziej nie ma mnie wśród statystów. Jestem tylko widzem przedstawienia. Przykuty do fotela, bez możliwości ruchu, powoli tracę słuch. Wkrótce absolutnie pożegnam się z możliwością widzenia. Niepotrzebny bycie, kurzu
  • Ech

    Miało mnie nie być, a jestem. Miałem już nie żyć, a przestrzeń miała być przestrzelona na wylot: słowem, brzmieniem, powietrzem. Miałaś być wdziękiem, uśmiechem. Miałaś być dźwiękiem, oddechem, a jesteś: lękiem, który się w tobie skrada jak zdrada. Miało by
  • Hufce miłosierdzia

    Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów uleciały ze mnie wszelkie troski, toteż przestałem odnosić depresyjne wrażenia. Szedłem razem z muzyką, otoczony łąkami i bzyczącą zielenią traw. I byłbym tak szedł dalej, uparcie radosny, wpatrzony w nierówne płyty chodnika, gdyby nie zawini
  • Ryszard Kapuściński

    Czytanie książek pana Ryszarda zacząłem wcześnie. Na długo przed „Szachinszachem”, „Imperium” czy „Wojną futbolową”.  Zanim do Polski dotarła międzynarodowa sława jego utworów. W prasie znajdowałem artykuły pisane przez niego z odległych stron. Korespondencje z Indii, Chi
  • Kocham Cię Mamo

    z cyklu "Rozwiewa wiatr"   Zdążyłam do Ciebie ostatnia chwila trudne minuty iskierka nadziei na szczęście Twoja ręka bezwładna jeszcze ciepła a już taka blada Kocham Cię Mamo ból rozrywa serce rozpada się czas drobne kawałki mojej nadziei rozsypują się na bia
  • Poranna rozmowa z Ludwikiem J K

    a ja panie Ludwiku piórem skrobię czasem po papierze i powiem panu tak całkiem szczerze że radochę mam z tego niezmierną gdy obrazek spod pióra się kładzie obrazek ulicy świata albo łąki z motylami a ja na niego patrzę i siorbię sobie kawę z koniakiem do smaku b
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • świątkara prowincjonalna

    ciemnieję trzema twarzami księżyca poróżniona światłem w ciemności na przekór krzywym dniom – tańczę dojrzała owocem kiepskiego nasienia trochę naiwnie i przezornie na zapas maluję niebo z widokiem na starość i jeszcze raz dookoła _________________
  • Niekulturalnie o kulturze

    Czytajmy, bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrk
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • "Piosenka o pointach" by Janek Samołyk

  • Pętla

    Biegliście tak wspaniale! Wytrwale przemierzyliście całe wieki ścieżki. Biegliście boso, biegliście w sandałach, biegliście z łańcuchami, potem znowu wolni stawialiście lotne stopy na piasku, na skale. Powołani do wolności, dalej i dalej, waszym celem był bieg, nic więcej.
  • Rzeźbiarz

    Czy ma być gładka, czy w dotyku szorstka, poryta dłutem, szlifowana długo? Siedzą dwie skały zapatrzone w siebie: kamień wciąż nie wie w co wnet się przemieni, on, zamyślony, dobiera starannie narzędzia, formę, pierwszy zarys kształtu. Wkrótce uderzy i wtedy się stanie nad
  • Uliczka

    Tu daszek, nie dach, tu wróbel, nie strach - alejka niewielka z mojego pudełka. Okienka, okiennice, szybki, bruk, który wiele widział i ściany z zatrzymaną opowieścią. Aż dziw, że ta mała uliczka pomieścić mogła tyle historii. Powoli, wręcz ślimaczo, z zabłąkanym wróble
  • Blue marble

    Jeśli spojrzeć na wszystko z pewnej perspektywy zacierają się granice i nie ma w nich ludzi. Nie ma dróg i mostów, domów i ogrodów, niczego stworzonego z pasją, do zburzenia w szale. Żeby móc to objąć trzeba być daleko, być może dalej niż kosmiczny paradoks drogi mlecznej.
  • Niepamięć

    Tam, gdzie biegałem po polach i kładłem się w trawie, zapuszczałem cichutko korzenie, są bunkry wysokie i szklane obłoki. W nich i pod nimi schowani przed wzrokiem ci, którzy tu przybyli na okrętach czasu. Podbili zagajniki, zgrabili sad, ogród. Co było do zrównania - zrównali,
  • Album rodzinny

    Wszyscy moi żywi krewni robią wszystkie te rzeczy żywych. Tyle, że na zdjęciach. Robię zdjęcia. Sobie. Kadruję się w miarę precyzyjnie. Dołączam się do albumu.
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • Antybiografia

    Bez wstępu i posłowia, bez właściwego tekstu. Są jedynie przypisy do stron bez numerów. Zamiast okładki - daty, tam, gdzie powinna być fotografia i informacja o autorze, jest jedynie biała plamka. Tak długo uczył się żyć, że w końcu postanowił to spisać. Jeśli weźmies
  • Tylko ocean ten sam

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Zimna gwiazda roztoczyła swój blask radosne światła zamigotały u stóp ołtarza Na ofiarnym stole zadzwoniła twoja melodia rozstąpiły się wody morze ukazało suche dno całowanych moją miłością ust Całe przyrodzenie świata opadło fałszywą
  • Milenka

    Zakłada czerwoną sukienkę. Dzisiaj będzie jego marzeniem. Dzieli swoje serce między tym co jest, a życiem, które mogło się wydarzyć. Od teraz on będzie się zastanawiał jak sobie poradzi, kiedy jej nie będzie. Jej sekundy podzielą się na pół, słowa na ostrożność i p
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Pozostałość

    Więc jest tak, że w jednej chwili odmienia się sposób patrzenia, życie. Odchodzi z łoskotem rozdzieranej blachy, gradem rozbitej szyby i krwią, której nie powinno tutaj być, a jest. Bez pożegnań należnych w przeczuciu odejścia, bez wahań, bez rozstań, bez lęku przed jutrem.
  • Wymóg bezwarunkowego aplauzu

     Nie ulega wątpliwości, że łatwiej dziś spotkać piszącego niż czytającego, o czym wiele razy już wspominałam. Teoretycznie więc piszący powinien skakać z radości, gdy ktoś jego dzieło raczy choćby przekartkować. A jeśli już trafi się ktoś, kto poświęci czas, by wyrazić swe
  • łut dobrego zmysłu

    trzymam jedno z sześciu ech na peryskopową nie dotarło jeszcze skarżenie piskląt i gniew przewiewnych gniazd wyściółka z zetlałego horyzontu patyk  z poidełka matki zostaną deszczowy dobosz przepisze im przyczółki na śpiew
  • Anne Clark - Poem without words

  • Polihymnos

    Wielki jest nasz Pan Prezydent i wielki jest premier, wielcy są posłowie i wielki jest Ojciec Dyrektor! Wielkie są nasze grzechy i słuszne są winy, wielkie mamy chęci, wiele zań płacimy... Bije po oczach ten blask, ta biel niepokalana nad czerwoną wstęgą wstydu. Po szarym nieb
  • Ósemka mieczy

    Każdego ranka, kiedy próbuje otworzyć powieki, towarzyszy jej strach. Wieczorami jest podobnie, przez niego nie może ich zamknąć. Początki i końce bywają trudne. Najbardziej boli przeobrażenie: przerwanie tkanek, podrażnienie nerwów i gojenie. Otwiera się raną, ale krew nie
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • Drobnym druczkiem

    Przeklęty dniu, zła godzino. Ciemna i zimna, w której nikomu nic się nie śni, życia zasłono dymna. Jesteś jak zwierz drapieżny, dziki, za krat wsadzony marginesy. Któż powyrywał ci pazury, kto stępił kły i kto naturę zawarł w podpunkcie, gdzieś w przypisach? Nie czyta n
  • Przemiany

    Jeszcze się dziwię, jeszcze mi nie wszystko jedno. Wiem, nie ma w tym nic, ale jednak. Wiem, to nie jest tylko dziś, to się już zdarzyło, to się znowu będzie działo. Wciąż tak samo mali, tak mało potrzebują, potrzeba, nie potrzeba. Wielkie mi nieba, piekła nie ma, hulaj! Wie
  • Niepotrzebnieję

    Dla ziemi, ognia i powietrza. I dla ciebie, i dla wszystkich małych rzeczy. Coraz mniej mnie dla krzesła, kanapy i stołu, coraz mniej mnie dla lektury, seansu, potrawy. Mniej mnie na wiosnę, mniej na noc i na dzień. Wszystko, czego jest więcej, to bezsens czegokolwiek: straty, zwą
  • Miłość

    Spójrzcie, jak nam skarlała, jak niewiele znaczy w naszych czasach miłość. Jak lekko bierze za wieczność chwilę. Jakie to łatwe dla niej - upaść, broczyć. Nie jest jak inne uczucia. Jeśli się budzi, to tylko w obłędzie, lecz nigdy na trwałe. Wierność nie wierność -
  • Corinthiana

    Wyhodowała sobie pustynię, której nikt nie czyta -  skorpion i gorzkie słońce, piasek w kolorze miodu,  niedomknięcie powiek, chłód zachodu, noc czarniejsza  niż ciemność - wokół pusto, nawet śladu dzieciństwa.  Jeszcze będzie próbowała słoną wodą podlewać ostatnie na
  • Normy

    Jeśli rozluźnione (na przykład sznurowadła w zbyt dużych butach - - - Dano nam więcej możliwości, niż była potrzeba. Inne sami uprawniliśmy, aby je posiadać. Stworzyliśmy ramy dla wielkich obrazów, a tymczasem kropka szaleje na blejtramie jak plamka na oku. Ponoć takie plam
  • WIGILIJNE REKOLEKCJE

    Rodzina, jej oblicza. Na co dzień i od święta. W trakcie okazjonalnych odwiedzin, przy zastawionym stole, podczas drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów. Ludzie przybywający z odległych stron, opowiadający o zdarzeniach wysupłanych z  przeszłości, jakieś zapodziane anegdot
  • Ból

    zabij we mnie tę miłość a pozwolę ci odejść głód ciebie biegnie dreszczem wzdłuż ciała krew rozrywa tętnice zabij tę miłość umieram ciepły różaniec czeka na requiem słonce chowa się w ciemność otwórzcie piekło albo niebo nie chce do czyśćca
  • Spiro

    Czemu nie wyobrazić sobie olbrzymiej macicy, w której dojrzewają galaktyki? Rozszerzają się przestrzenie, napełniają światłem. Gdzieś tam, przylega do błony pierwotny byt, ożywiony i czerpiący z matki. Cykl jest powtarzalny: krew z krwi, tkanka z tkanki. Umieranie, odradzanie,
  • Intoxicated Man

    W kilka sekund po tym, jak się urodził, jak nabrał w płuca powietrza i rozdarł je na dwa krótkie wersy - wiadomo było że będzie poetą - na siebie rozdarł i siostrę. Ten krzyk razem z tym drugim krzykiem były takie do rymu. Zabrzmiały jak kościelne dzwony, jak jakiś cholerny
  • Wszyscy jesteśmy Minotaurami

    Mamy swoje labirynty, po których poruszamy się nie podejrzewając możliwości ucieczki. Spełniamy swoją ofiarę niedoskonałości, braków doszukujemy się u innych, nam podobnych. Czasami zdarza się, że budzimy w sobie mit o niezwyciężonej doskonałości. Ułomność uznajemy za d
  • Słychać śpiew

    jak co roku o tej porze wokół słychać tęskny śpiew ludzie idą przed wieczorem by Maryi oddać cześć gdy różaniec dzierżą w dłoni i litanii słowem pięknie do figurki przystrojonej idą wielbić swą Panienkę o Matuchno weź w ofierze tę modlitwę w ludzkim tłumie ofia
  • Dziedzictwo

    Czego oni doświadczą, jakie ich bagaże, kiedy w podróż wyruszą życia? Po której stronie staną na peronie marzeń i co powiedzą obcym, gdy zdumione twarze rozpoznają siebie sprzed lat, sprzed doświadczeń, po których tatuaże, blizn parę i życiorys spisany na skrawku wydartym c
  • Teleport 022

    (Z cyklu Teleportacje) przed wejściem krzyże stały ubrane w płaszcze z futrzanym kołnierzem i witały wybranych wchodzących w nawach zdobionych rzeźbą zmęczonych dłoni zaczynano celebrację hymnem ku chwale kołysano niemowle do snu o przyszłej nierzeczywistości
  • Zielone trawy Fátimy

    Odwiedzić Chiny, wejść na Wielki Mur, poznać, być może, największą z tajemnic - nie uda się, lub może dlaczego nie? Ostatecznie niewiele trzeba, by sprostać tym sprawom. Oddychać, odetchnąć. Może ulga, to zbyt wielkie wyzwanie, lub niepotrzebny atrybut istnienia? Śnieg pok
  • Sennik polski

    Że dom na przedmieściu nudnym i spokojnym, że przystrzyżony trawnik, na nim maszt, i flaga, że bielony parkan, za nim pies i platan, że na podjeździe van, rower, zabawka, że huśtawka wprawiona w kołysaniu wiatrem z nad oceanu niebieskiego, jak niebo nad miastem, że nic się nie zd
  • Pojedynczość

    Poślubiłem jedną kobietę, spłodziłem jedno dziecko. Napiszę jedną książkę, nakręcę jeden film. Umrę na jedną chorobę, bo miałem jedno życie. A tak ładnie się zapowiadała przyszłość małego blondaska. I kto by pomyślał, że to wszystko przez niemożliwość udowodn
  • Pan cieć

    Bohater serialu "Dom", Ryszard Popiołek, nie dożył naszych świetlanych czasów. Niestety, gdyż jego powiedzenie "koniec świata", miałoby teraz nowy sens. Tak jak jego powiedzenie, że "mogą zmieniać się systemy, a brama być musi". Zastąpił go Obywatel Anioł, kukiełka skonstruowana
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • Myśl tombakowa

    Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.
  • ŁAZĘGA

    Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiech
  • MErrY CHristMAS

  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • Połączenia

    Dwa telefony leżą w separacji, skłócone, lecz impuls jednego w drugim wywołuje drżenie, natarczywy dzwonek. Więc coś ich łączy? Znają swe numery i każdą melodię. Dopóki bateryjka, do dna.
  • Emu

    Wprowadzenie Nie zdradzę tajemnicy gdy powiem, że zanim został eremitą, zaliczył wiele przygód. Jak każdy  duchowy kombajnista, dygnitarz powołany do zasiadania i odbierania hołdów, dzieciństwo spędził w  kuwecie dla VIP-ów.  Odkąd porzucił politykę, a właściwie od kiedy p

Dopasowania

Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na kartce skądś z daleka. Adresata już nie dotyczy ani znaczek, ani słowa, ani widok z antypodów jego nieistnienia. Choć może

czytaj całość Dopasowania

Mecz

Schodzi Miłosz, na jego miejsce Dehnel. Trzyma się przy piłce, podaje do Dyckiego. Ten idzie skrzydłem, lecą pióra. Przerzuca do Maliszewskiego. Szeroką metaforą nadciąga Świetlicki, przejmuje ciężar gry, wymienia krótkie porównania z Różyckim. Rozgrzewa się Kapela, ale raczej nie wejdzie, może na ostatnie pięć minut zastąpi Pasewicza, który trzyma formację. Chociaż naśladowanie najlepszych graczy z

czytaj całość Mecz

Naiwność

Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania, nauczymy się nazywać rzeczy na nowo, z umiłowaniem. A kiedy zapadnie noc, to będzie zwyczajna noc.

czytaj całość Naiwność

Niedokończenie

Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stole wciąż tak samo puste. Wychodząc z domu nie zamyka okna. Nie

czytaj całość Niedokończenie

Opozycje

Spośród wszystkich najbardziej oczywistych opozycji wyjątkowo podoba mi się kontrast między tobą a mną. Podczas, gdy jesteś ledwie wzrosłą, zieloną łodyżką, ja mam od dawna zdrewniałe, rozsiane, lecz wciąż jako takie pojęcie. Na przykład o szczęściu wiem tyle, ile trzeba do poczucia braku. Bycie ptakiem w klatce ze strun czasu, na których jedną nutę wciąż

czytaj całość Opozycje

Zapalenie duszy

Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i we mnie aboslutny brak miejsca, w którym mógłbym się

czytaj całość Zapalenie duszy

Nie do opisania

Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże – są ścieżki wąskie i kręte, są łąki wybujałe kwiatem i chwastem, jest ocean z ogromem nad i

czytaj całość Nie do opisania

Oczekiwanie

W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier – czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książce zakładka. Dalej za światem są następne światy.

czytaj całość Oczekiwanie

Rewitalizacja polska

Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie – na wspomnienie jeszcze ślinka cieknie. Dzisiaj w zaoranej ziemi grzebiemy patykiem. Może wsadzimy tam znowu, może coś wsadzimy. Może

czytaj całość Rewitalizacja polska

Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów – daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzić sobie dłoni rozgrzebywaniem mogił. Trach i po krzyku. Jeszcze tylko zburzymy pomniki, jeszcze tylko zamieszkamy w pałacach.