Archiwa

Wybrane

  • Srebrne miasta

    Zbrodnię przeciwko człowiekowi może wybaczyć bóg, zbrodnię przeciw miłości tylko jego matka. Ziemia Święta nie jest niewinna. Jej dzieci żywią się ciałem swojego ojca, piją jego krew. W tym akcie nie ma nic z oczekiwania. Wzniesione mury, kopuły, wydrążone lochy, a nad w
  • O ile rak wątroby ma skrzydła...

    Za chwilę wszystko będzie proste. Już prawie się zatrzymało. Ona go trzyma za rękę. Za chwilę już tylko ciało. Ona będzie przez chwilę jeszcze, ale go zabiorą. Powietrze zostanie tym samym, ale nie oddechem. Coś się zatrzyma, coś się nie zatrzyma. Ojciec, córka. Godzina
  • Król, Zuzanka, wiosna i pies

    Gdy umierał Król Cyganów, w różnych zakątkach Europy, tam gdzie Cyganie rzecz jasna wiodą beztroskie i kolorowe życie dzwoniły telefony. Z ust do ust za pośrednictwem powszechnie dostępnych środków łączności przekazywano sobie wiadomość z elitarnego swiata wspólnoty o tak niecodz
  • Chcę uwierzyć w anioły

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chcę uwierzyć w anioły tak jak wierzę w kolorowe motyle Chcę zaufać miłości nim zgaśnie jasny dzień by konające tęsknoty nie odrodziły się smutkiem Chcę śpiewać z wiatrem szybować z ptakiem i położyć się cieniem u stóp twego serca
  • Kurz

    Widziałem cię na marach, moja droga, moja kochana. Twój przyjaciel, mąż, stał tam, przy wezgłowiu trumny. Nic nie zostało z dumy, bo i o jakiej dumie może być mowa? Że w takiej sytuacji się nie płacze, że raczej z kamienną twarzą, z pamięcią, z tym, przed tym ostatecznym oł
  • Kryzys kubański

    Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra "So What".
  • Nie proś mnie

     z tomiku "Wiersze niczyje" Nie proś mnie o wiersze nie jestem poetą Tylko poeci opętani szaleństwem odmieniają słowa Nie proś mnie o miłość tylko poeci kochają złudzenia grzechem zdobią myśli Nie proś mnie o szczęście bez przystani wiecznie niespełniona szuka
  • Poeto - może Przyjacielu z cyklu ,, Rozwiewa wiatr '' Kazimierzowi Burnatowi

    Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu a dokąd ja
  • Poranna rozmowa z Ludwikiem J K

    a ja panie Ludwiku piórem skrobię czasem po papierze i powiem panu tak całkiem szczerze że radochę mam z tego niezmierną gdy obrazek spod pióra się kładzie obrazek ulicy świata albo łąki z motylami a ja na niego patrzę i siorbię sobie kawę z koniakiem do smaku b
  • Gdzie ciebie nie ma (ból)

    Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: m
  • Werdykt VII OKP "Złoty Środek Poezji"

    Werdykt jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2010 pod patronatem Dwumiesięcznika Literackiego "TOPOS" Jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkow
  • POMAGANINA

    Jak kraj długi i niesmaczny, rozlega się wołanie o poratowanie PAŃSTWA. Radio, TV, gazety, ogłaszają, że jak najbardziej są skłonne pomagać, patronować, sponsorować, chętnie się włączą, pochylą i dadzą temu wyraz, bo  trzeba być człowiekiem i otworzyć serce. Po ulicach i n
  • Poeta

    Poeta jest jak księżyc - świeci odbitym światłem krytyki, ma swoją ciemną stronę i kręci się po orbicie sensu istnienia. Jak księżyc jest poorany meteorytami codzienności, poharatany zderzeniami z tymi, którzy wiedzą lepiej. Poeta jest tajemniczy i pociągający jak księżyc,
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Nie chcesz mojej pieśni

    Nie chcesz mojej pieśni odchodzisz w mrok tyle moich słów zamykasz jednym gestem dłoni Wyśpiewa je morski wiatr zanuci ptak Gdy odejdziesz w cień twe serce zatęskni do magicznych chwil Pragnienia nuta zadżwięczy w duszy i wrócisz znów do gwiazd po moją pieśń i będziesz chciał ob
  • Naiwność

    Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania,
  • Ślepy pies. Rozważania

    Nawet koniec roku ma dwa końce. Był jak pies na kość wygrzebaną z trawy, lub jak kość wygrzebany przez ślepego psa. Więc jak kość, która wyrosła, pełna soczystego miąższu. Niedaleko pada kość od kośćca, a tym, co za młodu nasiąknie, tym na starość... Kość z kości
  • DIABEŁ W ORNACIE

    Atutem oszusta chcącego przekonać łatwowiernych do swojego łajdactwa jest – wiarygodna twarz. Szczery, wzbudzający zaufanie wygląd człowieka uczciwego. Oblicze standardowego rzezimieszka czy seryjnego mordercy o rozbieganym wejrzeniu, utrudnia złodziejską karierę. O ludziach mówiący
  • Czyściec życia

    na parapecie wzruszeń usiadły wspomnienia uczucia sieje się wiosną samotność zdziera kartki z kalendarza pielęgnując głuche obietnice kot na kolanach mruczy o trocinach życia nadzieję przyszłości zabija  trzepot skrzydeł dzikich gęsi czm.19.02.2010
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Oddział leczenia dziennego

    Jest u nas na oddziale taki mały gość. Ma twarz jak poczucie humoru genetyki. Przypomina te małe, ozdobne dynie, które pojawiają się w okolicy Halloween. Kiedy patrzę na niego, za każdym razem zastanawiam się jak on się goli. Może się nie goli? Odwracam wzrok bo głupio tak się
  • Gadu

    Kto wie, jak skończy się książka, ten jest uboższy o jej wszystkie strony, o zwroty akcji i zawroty głowy, o wszystkie postaci opisane i wymyślone przez narratora, lub przez pozbawionego koniecznej wyobraźni kronikarza, dziejopisa. Kto wie, jak skończy się książka? Do przewidzenia jes
  • Drobiny

    Zrozum mnie nieźle, porusz. Nie byle jak i nie na odczep. Na tyle, aby było dobrze. Nie musi być nazbyt, ale żeby nie było byle. Na tyle, żebym nie musiał mówić, że roztrzaskane w drobinki nie sklei się w nieroztrzaskane, a mokre kiedyś się wysuszy.
  • I ikona kona

    "1st Verse Looking Out Across The Night-Time" Michael Jackson 'Human nature' Król idzie po Księżycu. Perspektywa to sprawia, że tak go widzimy: nogą ledwie dotyka planety, ręką zaczesuje Warkocz Bereniki, zakłada na palce pierścienie Saturna. Wszystko się układa w przek
  • Kraczydła

    Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej. Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, b
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • Westalka

    Nad ruinami Partenonu wschodziło słońce. Pierwsze grupy turystów mieszały się jak cukier w porannej kawie z duchami przeszłości. Najważniejszy jest styl tych kolumn, który daje ogólne pojęcie o nurcie epoki. Odkręciłem stalowy termos kupiony na jednej z tych nowoczesnych, otwartych p
  • Korytarze szpitalne

    Na co mi te rzeczy, skoro nie ma z kim rozmawiać. O świecie, o sobie, o nas? Tylko miedź brzęcząca, a potem głuchy kamień. No weź się zamień! Inni mają jeszcze gorzej. Nie mają za to twarzy. Ani imion. Widzę tylko ból i smutek. I stratę. Zostawiają swoje cienie w długich p
  • Jesteś zawsze

    Jesteś wiatrem który porusza mymi skrzydłami bym nie upadła dłońmi które potrafią chwycić i utrzymać nawet jeśli brak już sił ciepłem jakie płynie w zimny poranek od kubka z kawą jesteś zawsze kiedy najbardziej pragnę tylko ciszy
  • Kikut nocy

    Amputacja jest zabiegiem powodującym trwałe kalectwo, jest stosowana tylko wtedy, gdy brak innej możliwości leczenia i w sposób na tyle oszczędny, na ile to możliwe . Jakoś trzeba z tym żyć. Bez siebie, kochana. Mogła wyniszczyć nas gangrena, czas, cokolwiek. Kiedyś zrozumiesz
  • Przemiany

    Jeszcze się dziwię, jeszcze mi nie wszystko jedno. Wiem, nie ma w tym nic, ale jednak. Wiem, to nie jest tylko dziś, to się już zdarzyło, to się znowu będzie działo. Wciąż tak samo mali, tak mało potrzebują, potrzeba, nie potrzeba. Wielkie mi nieba, piekła nie ma, hulaj! Wie
  • Pętla

    Biegliście tak wspaniale! Wytrwale przemierzyliście całe wieki ścieżki. Biegliście boso, biegliście w sandałach, biegliście z łańcuchami, potem znowu wolni stawialiście lotne stopy na piasku, na skale. Powołani do wolności, dalej i dalej, waszym celem był bieg, nic więcej.
  • * * * [było tak bez sensu]

    to było tak bez sensu spadł śnieg o dwunastej dwunastego a ja zaspałem nie wstałem i tkwię w środku aż do wiosny samotny biały z dziurawym garnkiem na głowie brzozową miotłą pod pachą a nos mam czerwony marchwiany taki
  • Tatuaże

    Nie ma białych plam, mapa jest kompletna. Podskórne obrazy wpływają żyłami w ocean przekazu. Pradawne symbole, znaki i te z liter złożone zagmatwane szlaki znaczone piętnem czasów - wszystko jest pieczęcią nad przestrzenią światów. * A tutaj, patrz, blizna po pięknym upa
  • Pozostałość

    Więc jest tak, że w jednej chwili odmienia się sposób patrzenia, życie. Odchodzi z łoskotem rozdzieranej blachy, gradem rozbitej szyby i krwią, której nie powinno tutaj być, a jest. Bez pożegnań należnych w przeczuciu odejścia, bez wahań, bez rozstań, bez lęku przed jutrem.
  • Czytając siebie

    Jakiż ja byłem głupi, jak dziecięco naiwny! Gdyby płacono za to dziecięctwo, gdyby chciano sypnąć groszem za każdą bzdurkę, bajdurkę, za każdy poroniony płód - byłbym brzęczący kieszeniami, zacyfrowany na wyciągu z banku. A jestem jak woda w garnku postawionym na gorącym pi
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • PODRÓŻOWAŁEM

    Podróżowałem na południe i na zachód. Życie okazało się snem, bo noc była tak samo mozolna, jak dzień. W miastach oddawano hołd Mammonowi, a góry i doliny umierały pod wielkim oddechem cywilizacji. Ciągle rozpoczynano wojny o nowe ideały albo przegniłe obyczaje. O nowe gr
  • Niech będzie, że religia

    Różnica między książką a e-bookiem jest taka, jak między życiem, a życiem wirtualnym. Biorąc do ręki książkę papierową, bierzemy do ręki życie. Front okładki jest aktem urodzenia, jej tył, to epitafium; strona tytułowa to moment narodzin, ostatnie linijki książki są jej ost
  • Obcy

    Nie wyszły poza płazy z wirów odmieńce, czy zostawiły resztę w sosie stworzenia? Patrzą swoimi ślepiami na światy i na nieświaty. Świadomie, bądź nieświadomie nazywają rzeczy ich imionami, określają bez żadnych zawijasów i okrągłości sformułowań to i owo. Nie mają
  • Ciało

    Ciało nie odpowiada na pytania. Ciało nie spełnia życzeń mózgu. Ciało żyje w swoim własnym ciele niewrażliwym na knowania umysłu. Jest niezależne i wytrwałe w swoim dążeniu do cielesności. Możesz mu wydać rozkaz, możesz je prosić - ono wie swoje. Wyżej dupy nie podskoc
  • Aktywność

    Każdy z nas powinien zrewidować swoje myślenie. O sobie, o innych, o innych na swoim tle. Na tle swoich doznań i potrzeb. Powinien zrezygnować z tego, co jest dla niego nieosiągalne, pogodzić się z nieuchronnie postępującymi zmianami, lecz winien pogodzić się z nimi w ten sposób, by to,
  • Kwestia optyki

    Na początku. Kontury są ostre, a cienie długie i drapieżne. Bywa, że istotne lub choćby tylko piękne wyłania się z mgieł. Faluje, krystalizuje się. Najlepiej, kiedy tylko w błękicie, najlepiej, kiedy oglądowi towarzyszy mroźne powietrze. Wcale jeszcze nie mróz i wcale jeszcze
  • czas ci zrozumieć że

    czas ci zrozumieć że ja już nie świerszczem wariatem - chociaż na łące rozłożonych ramion powoli dochodziliśmy do nagłego - razem od dawna nie mam włosów zielonych i serce mi często na przekór arytmią więc nie mów że jeszcze potrafię roztańczyć uda przed zmierzche
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • Od jeden do dziewięć doli

    Ból bywa wyrafinowany. Bierze w obroty każdy gram. Handluje litością, kiedy odchodzi na chwilę. Odbiera z procentem, jak lichwiarz. Uśmiecha się przy tym z politowaniem i zamiast się uśmierzać, on się przysiada na łóżku i ani mu w jego bolącej głowie zasnąć. Nie ma nic
  • Bajka dla Dagny

    - Opowiem Ci bajkę, chcesz? - Słucham... Bardzo lubię, kiedy ktoś opowiada mi bajki... Siedzieli. Świecił ogromny łeb księżyca. Gdzieś daleko było życie. Był czas. Kiedy nawet zwykła filiżanka otwierała szeroko oczy. Słońce właśnie przywitało ją jednym ze swoich najczulszych
  • Płatki śniegu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Płatki śniegu wirują nad sosną tańczą z zimowym wiatrem gonią swawolne ptaki pod zachmurzonym niebem opadają sennie na ciężkie powieki nadchodzącego wieczoru Dotykają lekko twych warg stopione oddechem umierają w ciszy jak moje złudzenia
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • Polin

    Tu odpocznij. ludu Izraela. Mamy dla ciebie ogień i kamienie. Tu jeszcze stoi las i choć rok jest nie ten i inny śpiew i śmiech, to łzy taki sam mają smak, a deszcz to nie deszcz, tylko popiół spalonych ksiąg. Tu odpocznij i tu naucz dzieci chodzić. Nauka chodzenia na obcej ziem
  • Działa na pikniku

    - teraz nie bardzo nam pasuje, ale na wiosnę, gdy będą trawy, ruszymy - powiedział niejaki Bohdan Chmielnicki na pytanie o wojnę Kozaków z Polakami. I otóż, mówiąc językiem niesienkiewiczowskim: jak będą sprzyjające okoliczności. Czyli kiedy stepy pokryją się paszą, gdy nastaną od
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Wypalenie

    Chciałoby się zagrać jedną z głównych ról, ale coraz bardziej nie ma mnie wśród statystów. Jestem tylko widzem przedstawienia. Przykuty do fotela, bez możliwości ruchu, powoli tracę słuch. Wkrótce absolutnie pożegnam się z możliwością widzenia. Niepotrzebny bycie, kurzu
  • Polihymnos

    Wielki jest nasz Pan Prezydent i wielki jest premier, wielcy są posłowie i wielki jest Ojciec Dyrektor! Wielkie są nasze grzechy i słuszne są winy, wielkie mamy chęci, wiele zań płacimy... Bije po oczach ten blask, ta biel niepokalana nad czerwoną wstęgą wstydu. Po szarym nieb
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • Przemiana

    Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Do
  • Mimo wszystko

    Muß es sein? Es muß sein! Ile zaświeci jeszcze słońc, wzejdzie księżyców nad linią, która łukiem przecina dłoń, nim będzie po wszystkim? Póki cieszysz się z zamknięcia oczu, opuszczenia powiek, łaskawość tego czasu jest jak opowieść Marcela na zbyt wielu stronach spi
  • CZARNO-BIALI

    Bohaterowie starych fotografii mają na własność zatrzymany kawałek świata. Nie tak jak my, którym czas ucieka między palcami. Bohaterowie starych fotografii swój kawałek świata maskują sepią, a oni sami, ich dzieci, psy i konie zawsze są czarno-białe. Nie to co my, którzy
  • Rozczarowanie

    Wszystko było zaplanowane: nawet kwiaty w ogrodzie rosły według planu i zaplanowany kot wygrzewał się w słońcu, które według tego, co ustalone, ogrzewały zaplanowane godziny popołudniowej sjesty. W sukni wymarzonej stała się żoną męża, który według planów miał osiągnąć
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • IV Ogólnopolski Konkurs Poetycki "O Granitową Strzałę"

    Strzeliński Ośrodek Kultury zaprasza na: IV Ogólnopolski Konkurs Poetycki "O Granitową Strzałę" i Turniej 1 Wiersza KONKURS POETYCKI Konkurs poetycki przebiegać będzie w dwóch etapach. Do udziału w zapraszamy twórców, którzy ukończyli 18. I Etap Na konkurs
  • Rozchwianie

    Kocha. Nie kocha? Kocha nawet, jeśli mówi, że nie kocha. On nie wie, że kocha. Nienawidzę go. Nie, to było pięć sekund temu. Nie nienawidzę, kocham. On kocha i ja kocham. Noc w izbie wytrzeźwień, tydzień zaprzyjaźniania się z sińcami, miesiąc współżycia z krwiakami.
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Nasza miłość z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Nasza miłość nieskalana czysta ognisty żywioł spieczona słońcem połonina bieszczadzkich bezkresów Rzucasz pochodnię na moje serce Rozkwitam pod dotykiem twoich dłoni i kurczę się w embrionalny kształt lichego szczęścia
  • Igraszki z czasem

    Czas nie obszedł się z nami zbyt dobrze. Czas był wściekły i zły, i być może nie był wtedy w najlepszym humorze, ale mógł się, o Boże, obejść jeszcze gorzej. Mógł na przykład, oprócz włosów krętych i puszystych w nadmiarze jak burza, tak się na nas bez sensu wkurzyć,
  • Rutyna

    Wszystkie te małe, codzienne śmierci są takie bezużyteczne, że aż niewłaściwe się staje ich odnotowywanie. A jednak z kronikarskiego obowiązku i niejako z zamiłowania do różnych podsumowań odnotowuję. Ponieważ odnotowuję na marginesie spraw naprawdę ważnych - trzeba wyrzu
  • Szekspir 2.0

    Romeo przelizuje się z Julią. Potem dwa razy: w usta i w kapotkę. Nie będzie z tego śmierci, ale fun jak najbardziej. Pijany Szekspir gryzie klawiaturę. Może chociaż Ofelia umrze grzecznie w przydomowym bajorze?
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • tyłem

    nie użalaj się tak prosto jak sznurek w kieszeni cóż słowa nie mają znaczenia nie zaliczony test jeden z wielu trwa trzymasz mocno a jednak nie odgonisz kruków są we mnie bielą kości odartych z mięsa szaleństwem nieporadności poranków powinnam powyżej nagich koron pr
  • Dysocjacje

    Otwieram okna. Wpuszczam i wypuszczam. Podobnie jest z drzwiami. Wchodzą i wychodzą. Wszystkie niepotrzebne i wszystkie potrzebne. Przyziemne i podniebne. Godne i haniebne. Otwieram oczy i zamykam oczy. Zacznijmy od początku: otwieram okna. To może się udać. Cała nadzieja w tym, ż
  • Wchodząc do Hierapolis

    Scenografia jest prosta: droga przez nekropolię, kamień na kamieniu. Z prawej widać odległą zatokę, z lewej skała wysoka do słońca, krzewem porosła. Idą turyści. Z ruin ciekawe oczy kotów: po co tu przyszli? Tu już nie ma tych, którzy odeszli. Tu jest tylko czas przeszły, tu s
  • Chociaż nie widzę

    Pewnego dnia tutaj mnie nie będzie. Gdzieś będę, ale nie tutaj. Pewnego dnia spojrzę wszystkowidzącymi oczami na nic niewidzących, jak kiedyś, teraz, ja. Teraz, w tej właśnie chwili umiera ktoś bliski. Ktoś daleko umiera, nie widziałem go od lat. Teraz podlewam bazylię kupioną
  • Proza niewielka

    Przy łóżeczku stoliczek i pierwsze literki napisane kredką; papierki z cukierków służą za pieniążki, zwierzątka z plastiku za mieszkańców domku dla dorosłych ludzi. W pudełeczku umarła leży Klementynka, właśnie mamy pogrzeb całkiem jak prawdziwy, choć wszystko zmyślone
  • Blue marble

    Jeśli spojrzeć na wszystko z pewnej perspektywy zacierają się granice i nie ma w nich ludzi. Nie ma dróg i mostów, domów i ogrodów, niczego stworzonego z pasją, do zburzenia w szale. Żeby móc to objąć trzeba być daleko, być może dalej niż kosmiczny paradoks drogi mlecznej.
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • Visqueux

    Oto mój świat: Wokoło wszystko jest martwe. Próchnieje starannie, ma czas. Jak księżyc srebrzystością tańczę pomiędzy drzewami. Otulam je łzami - noc przecież jest chłodna, a bezkształt słów przeraża. Niekiedy kornik zabłąka się w labiryncie drewna i łyka, i krwi.
  • Przemykają zdarzenia

    z cyklu "Wiersze niczyje" Przemykają zdarzenia przemijają chwile bez cierpienia i radości odchodzę w sen chłodna na miłość zasypiam Poranek witam cieniem dawnych myśli Pełzają złudzenia pod butem obojętnego czasu
  • Aktor

    Nie zejść ze sceny, choć czasem kabaret, rzadziej zdziwienie szczere i ból szczery. Świat błaznów ma błazeństwa swoje za sztukę. Sztuka ma błaznów za swoją podporę. Być przez chwilę kimś innym, kimś kto nigdy nie żył? Otworzyć oczy i stać się Piłatem, czy być Piłate
  • Dawid

    Na co tak patrzysz, młodzieńcze? Uffizi powstaną długo po twej śmierci, lecz ty pewnie przyglądasz się pannom, które pod czujnym okiem dworek suną do katedry? Kiedy ręka maestro odrzuci to, co zbędne, a pył ostatni, z którego powstaniesz, jak stoisz, opadnie, zanim zastygniesz
  • Na dole

    Tutaj mamy takie różne rodzaje bólu, cierpienia, niezawinionych śmierci. Mamy cały wachlarz możliwości złorzeczenia na niesprawiedliwy los. Na Boga! Ileż my mamy motywacji, aby wykrzyczeć swój żal, ileż inwencji wkładamy w każdą łzę, w każde wstrzymanie oddechu, w spazm!
  • Mur

    - Doświadczyłem w życiu niejednego, z różnych pieców jadłem zakalec, jestem więc stary wyga, lecz mimo wszystko znajduję się tutaj, w ścisłym kółku paranoików; pełnię funkcję wykwalifikowanego idioty. Oczywiście naukowo wygląda to inaczej: wmawiają we mnie różne prześmiesz
  • Norma

    Wciąż widzę zwiewną sukienkę. I ona i ona - obie dość niesforne na wietrze, na wietrze. Norma, nie norma - ikona i ona, i ona przemaka dreszczem. A obok przechodzi ten facet w kapeluszu. Moknie mu kołnierz, papieros i krawat. Samolot nad Atlantyk wzbija się ciężkawo, powiew
  • Bunt...

    …jest i był miarą postępu; jaki bunt, taki postęp. Lecz bunt uzasadniony zdrowym rozsądkiem. Inaczej mamy do czynienia z anarchią, chaosem, jazgotem, czymś nieustająco mętnym, jak wykład idioty uważanego za guru (piękno słów zależy od epoki; podobnie jak ona, przemija, traci poprzed
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Niewysłany list

    Marzysz o dawnych obszarach spokoju ale przetarte i pocerowane odległością istnienia uciekły na  długo Są tam dokąd zmierzasz tam  gdzie gasną  minuty nie twojego czasu Bo jesteś żyjesz pożądasz tylko tu tylko ze mną Jak ten co żył w prośbach do Boga by zamknął mu oczy ponieważ
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • Dwaj pisarze

    ...w momencie, kiedy wszystko nam się wydaje stracone, pojawia się znak zdolny nas ocalić; kołatano już we wszystkie drzwi wiodące donikąd, na jedyne zaś, którędy można by wejść i których daremnie szukalibyśmy sto lat, natrafiamy bezwiednie i otwierają się one. Marcel Proust –
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • HENRYK BERGSON

    I Istnienie spadkobierców gwarantuje postęp; filozofia, choć rozwarstwiona na oddzielne gałęzie, konary i listki, nie przestaje być potężnym drzewem o wydatnych korzeniach, a drzewo to wydaje na świat dojrzałe plony w formie nieprzemijających refleksji. Korzeniami są ludzie, jej popr
  • P o n i e d z i a ł e k

    P o n i e d z i a ł e k I M P U L S ,  by zobaczyć, co zmieniło się w mieście, zaskoczył go. Dawno już niczego nie pragnął i do niczego nie dążył; obrzydło mu rozumienie ludzi, którzy nie odpłacali mu tym samym, którzy nie odwzajemniali mu się bodaj minimalną próbą wniknięci
  • Martwe i zimne

    Chciałem potwornie szlachetnie i na poważnie kochać traktowć jak najdroższe klejnoty swoje wrażliwe dzieci cywilizować światłem tytana etycznie miernych mutantów ale czy na szczyt roszczeń nie chciałem się wspiąć zbyt wysoko kulminacja marzeń nagle się zmieniła w iluminację zw
  • Kanaan

    Słabi biją słabych. Bezsilni biją bezsilnych. Ogień gasi się ogniem. Wojnę wojną. Tylko kropla drąży skałę. * * * Mury oddzielają od murów. Ludzie prześlizgują się tunelami. Tunele czasami służą do przenoszenia bomb. Jedni ludzie budują innym domy. Ziemia jest
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Kwestia wyboru

    Przedawkowałem rzeczywistość i teraz czeka mnie proces odstawienia. Ból, którego się spodziewam, wszystkie skutki uboczne mogą mnie zabić. Coś musi. To kwestia wyboru.
  • Ziarno

    Pomimo najnowszych technologii odwzorowania obrazu, dzięki którym widać jak na dłoni każdy fragment układanki, gdzie ilość pikseli równa jest stanowi konta najbogatszych, w obróbce materiału filmowego, i to już na samym końcu, dodajemy ziarno, zadrapania, wszystkie właściwe naturz
  • Kisiel:jedyny taki weredyk

    Pisać o pisarzu, to syzyfowe zadanie. Z reguły niewdzięczne, bo - stronnicze. Tym bardziej o nim. O człowieku, który przez długie okresy życia ma zakaz publikowania swoich utworów literackich i kompozycji muzycznych, nad którym ciąży klątwa wzmożonej cenzury. Truizmem jest powiedzeni
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • Dla mnie, dla ciebie

    Ja mówię chmura, ty miękka pierzyna, ja mówię ciemność, mrok złowieszczy, dla ciebie aksamitne ścielą się miraże, wśród których z marzeń tkasz kobierzec światła. Dla mnie to tylko chłód i lepkość ciszy, ty czujesz ciepło bijące z środka, nic więcej niż trwanie dla
  • Ciągłość

    Najstarsze miasta mają najstarsze ulice, najstarsze domy z najstarszymi okiennicami. Na najstarszych szybach najstarsze zmarszaczki kurzu. Czy może być coś bardziej posuniętego w czasie, niż drewniana kukułka? Łańcuch idzie w dół, idzie w górę. Jeśli zapomnisz wprawić wagę

Dopasowania

Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na kartce skądś z daleka. Adresata już nie dotyczy ani znaczek, ani słowa, ani widok z antypodów jego nieistnienia. Choć może

czytaj całość Dopasowania

Mecz

Schodzi Miłosz, na jego miejsce Dehnel. Trzyma się przy piłce, podaje do Dyckiego. Ten idzie skrzydłem, lecą pióra. Przerzuca do Maliszewskiego. Szeroką metaforą nadciąga Świetlicki, przejmuje ciężar gry, wymienia krótkie porównania z Różyckim. Rozgrzewa się Kapela, ale raczej nie wejdzie, może na ostatnie pięć minut zastąpi Pasewicza, który trzyma formację. Chociaż naśladowanie najlepszych graczy z

czytaj całość Mecz

Naiwność

Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania, nauczymy się nazywać rzeczy na nowo, z umiłowaniem. A kiedy zapadnie noc, to będzie zwyczajna noc.

czytaj całość Naiwność

Niedokończenie

Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stole wciąż tak samo puste. Wychodząc z domu nie zamyka okna. Nie

czytaj całość Niedokończenie

Opozycje

Spośród wszystkich najbardziej oczywistych opozycji wyjątkowo podoba mi się kontrast między tobą a mną. Podczas, gdy jesteś ledwie wzrosłą, zieloną łodyżką, ja mam od dawna zdrewniałe, rozsiane, lecz wciąż jako takie pojęcie. Na przykład o szczęściu wiem tyle, ile trzeba do poczucia braku. Bycie ptakiem w klatce ze strun czasu, na których jedną nutę wciąż

czytaj całość Opozycje

Zapalenie duszy

Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i we mnie aboslutny brak miejsca, w którym mógłbym się

czytaj całość Zapalenie duszy

Nie do opisania

Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże – są ścieżki wąskie i kręte, są łąki wybujałe kwiatem i chwastem, jest ocean z ogromem nad i

czytaj całość Nie do opisania

Oczekiwanie

W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier – czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książce zakładka. Dalej za światem są następne światy.

czytaj całość Oczekiwanie

Rewitalizacja polska

Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie – na wspomnienie jeszcze ślinka cieknie. Dzisiaj w zaoranej ziemi grzebiemy patykiem. Może wsadzimy tam znowu, może coś wsadzimy. Może

czytaj całość Rewitalizacja polska

Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów – daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzić sobie dłoni rozgrzebywaniem mogił. Trach i po krzyku. Jeszcze tylko zburzymy pomniki, jeszcze tylko zamieszkamy w pałacach.