Archiwa

Wybrane

  • Niedokończenie

    Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stol
  • Opowieść o ludziach-rybach

    Utraciliśmy równowagę. Przestrzeń jest mętna. Śmierdzą mułem. Główny nurt nie oczyszcza. Światło jest tylko na obrzeżu. A każdy z nich wierzy, że zmierza w górę strumienia. Byle prędzej, byle dalej. W ławicy bezpieczniej, w ławicy jest siła. Jak ogromna kałamarnica -
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Poza kontrolą

    Wraca do domu, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje życia, podgląda przez okno. Zamyka oczy zanim zacznie boleć -- Budzi się w nocy, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje, podgląda, zamyka oczy. Zanim zacznie świtać -- Znowu wraca, zamyka oczy. Siadają przy sto
  • Niosący kamień

    ▪Niech otworzą się bramy nieba Otworzą się bramy nieba niech Się bramy nieba niech otworzą Bramy nieba niech otworzą się Nieba niech otworzą się bramy▪ Niech otworzą się bramy nieba A wy którzy tam wejść chcecie Zdejmijcie buty i umyjcie stopy N
  • Śmierć sekundnika

    Oto rozważa śmierć (tik, tak, tik...) jak zagadnienie matematyczne. Jeszcze nigdy równanie nie miało tylu niewiadomych. O tym, czy coś jest, czy może nie, nie myśli w ogóle. Jego uwagę natomiast zaprząta jedynie metoda. W ostatniej sekundzie, kiedy ruch ustaje, zupełnie losow
  • * * * [było tak bez sensu]

    to było tak bez sensu spadł śnieg o dwunastej dwunastego a ja zaspałem nie wstałem i tkwię w środku aż do wiosny samotny biały z dziurawym garnkiem na głowie brzozową miotłą pod pachą a nos mam czerwony marchwiany taki
  • Nauka je sexy!

    Zaczęło się normalnie: zgłupieliśmy do cna.  Zaczęło się od tego, że  odnaleziono zagadkowy pęcherz mieszczący się pod naszymi fryzurami i nazwano  go “mózgiem”. Naukowców zaintrygował ten tajemniczy przyrząd, z którego - jak przypuszczali - wydobywa się nasze myślenie.
  • Rozwiewa wiatr

    Wiatr rozwiewa ciszę rozpędzone myśli rozszalałe namiętności zostały w morzu letnich barw Pozmiatane szeptem nocy gwiazdy zasnęły w kąciku nieba Zamglone oczy księżyca wypatrzyły drogę do miłości Pójdziemy do świtu mleczną drogą w ramionach nocy gdy ciepły wiatr rozw
  • Rekomendacja

    Nazywają GO różnie jedni szczerze inni z przekąsem czasem równy chłop niekiedy świnia jak w życiu ale najczęściej mówią do niego Al Al od tego gangstera za podatki jednak gdzie mu startować do tego zaszczytu zwykły z niego rzezimieszek stateczny rabuś co on tam
  • Łańcuchy

    Tutaj byłeś przez chwilę, od której dla mnie wszystko się zaczęło. Chwila wywołała ciąg zdarzeń, bez ostatniego ogniwa. Chwilowość kolejnych chwil. Dokąd poszedłeś? Bo przecież gdzieś poszedłeś. Czy jesteś tam, gdzie rozkuwa się łańcuchy? Czy kowal był wystarczając
  • Wojny

    Popatrz jak się napręża, jak siłuje się mężnie armia zaciężna niepewnych nadziei. Najlepszych z pokolenia zabierało szaleństwo. Najlepsze szaleństwa dziś są jak bluźnierstwo. Pozostał z chwały głód, pragnienie i wysuszony szkielet, i jeden może cud. [display_podcast]
  • Prawda leśnego licha

    z cyklu "Wiersze niczyje" Prawda o szarym świecie zgasiła lot tęczowych motyli Resztki kolorowej tęczy odeszły donikąd Wykrzywionym uśmiechem leśne licho zakamuflowało tańczącą szarańczę Zielonym cieniem okryło stopy łagodząc udręczone myśli w dziewiczym śnie
  • To wasza rzecz

    Piłat cię kocha, Piłat wszystko widzi. Nie zabija za proporce, nie karze zbyt wielu. Piłat ma inne sprawy w słoneczną niedzielę, lecz nie zapomina, po co tutaj przybył. Legnie pod naporem imperium i krzyża, wszystko dzięki braciom, przez braci i dla nich. Kamień wszystko przyjm
  • Kawa z mlekiem

    Zapytałeś, gdzie będę jutro. Wzruszyłam ramionami, cisza zrobiła to samo. Bo widzisz - jutro jest takie niepewne, nie wiem, czy będzie mi dane. Ale jeśli mleczarz dostarczy je pod drzwi, doleję odrobinę do porannej kawy. A potem razem ze mną pójdzie w dzień, podlewać dzikie k
  • Sześć sekund

    Akurat tyle, żeby wstać i rozprostować kości. Można też przeczytać jedno, albo dwa krótkie zdania. Powiedzieć komuś dzisiaj wyglądasz naprawdę ładnie w tej sukience w grochy. Akurat tyle czasu trzeba, żeby pod tym samym słońcem umarło z głodu dziecko.
  • Hej!

    Która planetoida nosi twoje imię? Moja to ta skuta lodem. Tysiące lat wirowała nade mną - Hej Ötzi! - wołałem z mojej bryły - Hej Ötzi! - odpowiadała i kręciła się dalej. Jadłem mięso kozicy i chleb, aż rozbolał mnie brzuch, mam wygodne buty, futro, siekierę i nóż - jestem
  • Niechciane marzenie

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jakże złudne są marzenia kiedy księżyc z nocy cienia wyłuskuje srebrne gwiazdy Po co marzyć gdy o świcie wita łąki mgła w błękicie Zbiorę z nieba gwiazd promienie wtedy się połączą cienie i zatańczą nad polami razem z mymi warkoczami I ule
  • Kurz

    Widziałem cię na marach, moja droga, moja kochana. Twój przyjaciel, mąż, stał tam, przy wezgłowiu trumny. Nic nie zostało z dumy, bo i o jakiej dumie może być mowa? Że w takiej sytuacji się nie płacze, że raczej z kamienną twarzą, z pamięcią, z tym, przed tym ostatecznym oł
  • Gdzie ciebie nie ma (ból)

    Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: m
  • Ziarno

    Leży tak długo, prawie skamieniałe, uparte i zamknięte w ciszy i w bezruchu. Milczące i ślepe. A jedna zaledwie kropla, promień słońca jeden wystarczą do wielkiego do życia wybuchu. Podobnie wirus dżumy, zbrodniarz i poeta, święty, psychopata, śmierć.
  • Natężenie mroku

    Mógłbym znaleźć to miejsce w nokturnie, w którym krawędzie nie mają znaczenia. Gdyby tylko Whistler malował mi noc, nie biel, nie świst komet (no bo przecież świszczą). Nie potrafię, jak on, dobierać kolorów. To w gruncie rzeczy kwestia natężenia zmysłów, krzyk ciszy (no b
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • Łaskotanie kilofem

    Mam dziwne wrażenie, iż aluzyjne lata, np. Przybory, odkicały w siną dal i jesteśmy uczestnikami KULTURY Z GRUBEJ RURY. Dowcip zmienił się w dowcipasa i bez słów mało cenzuralnych, nie ma wica. Kiedyś starczyła aluzja i publiczność reagowała bez instrukcji. Wystarczyło połaskota
  • POZORYSTA

    Jeżeli nastąpi sezon na wrażliwe odbiory będę jak jasna cholera uczynny wnikliwy nasiąkły braterstwem Lecz jest jak jest i czekam na inną dekorację nowe wdzianko do przespania lepszych czasów
  • Dopasowanie

    Złym ludziom dobrze z oczu patrzy na świat uczuć martwych. I mają proste ścieżki, gładkie dłonie, i mają na balkonach kwitnące pelargonie. Ich psy nigdy się nie łaszą do obcych, ich koty zawsze są czarne i dzikie. Złym ludziom mówię "dzień dobry" - zupełnie na wszelki
  • Jedzą płody

    W prowincji Kanton, w Chinach, istnieje restauracja, w której serwowane są płody ludzkie. Restauracja działa na zasadzie zamkniętego klubu VIP, do którego dostęp mają tylko zaproszeni goście. Cena płodu męskiego to 2000 Euro, płód żeński można "spożyć" już za 5
  • Oczekiwanie

    Mam wszystko, czego mi trzeba: słońce i niebo, ziemię, powietrze i drzewa. I ciebie, i ciebie, i ciebie. Pierwszemu ja wystarczy, by oddychać. Drugiemu, żeby iść i się nie zatrzymać. Trzeciemu, żeby usiąść i poruszyć się kiedy przyjdzie pora. Czwarty ma jeszcze coś do wyb
  • Pod lodem

    Świat się skurczył do kamienia. Bez glonów, bez mchów, bakterii, czy wirusów spełnienia. Zalega we mnie jak kłoda, jak lodowata woda, ścina się w lód, w zimne igrzysko zatracenia. Lecę, raczej spadam, opadam, tonę. Jeszcze pęcherzyki, jeszcze chmury nad wodą, za mętną t
  • List do...

    Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zami
  • Gracjan

    Wielki smutek. Gracjan Roztocki. W zasadzie nie wiem, czy powiniennem o nim pisać cokolwiek. Taka na przykład ważka, taki skowronek, pies ma swój zapach, kwiat kwitnie kolorem. Samotność ma swoje oblicza inne niż zazwyczaj przez nas stworzone. Można na przykład założyć kró
  • Błahe

    Wszystko, co najważniejsze; odkryte nieba, przydymione słońca; miłość w muślinie, zaklęcie dotyku; pierwsze kochanie i słowo napierśnik; nocne szlochanie, księżyc, pies i cisza; samotność w korcu maku, jałowy jałowiec; oto człowiek, a to jego anioł; tęskno mi Panie, testame
  • Przekleństwo

    Niech umiera w cierpieniu, kto nie zaznał bólu, niech nie cierpi nad miarę, komu dopiekło, styrało. Nazbyt lekko się mają, zbyt ciężko odchodzą dni karawany płochliwe. Pustynie bez oznaczeń, bez stygmatów, blizn, ścieżek przez czoła gładkie, dłonie bez piętna, nie spłowia
  • Upomnienia, ostrzeżenia, rozgrzeszenia

    Przekraczasz próg katedry i stajesz się bogiem. I jak to bywa w katedrze, poślubiasz się śmierci. Tu czasem zdarzy się cud, który przyjdzie bez zapowiedzi. Tu czasem stanie się cud. Dotykasz kamienia, nadajesz mu cel. Reanimujesz, przywracasz do życia. Spośród wszystkich kamieni w
  • Wykrot

    Genialny maestro od piętnowania sytuacyjnego absurdu, Mikołaj Gogol, bystry obserwator ludzkich przywar, zalecał  robienie  durnia z tego, kto robi durnia z nas. Zalecał też śmiech, bo tylko śmiech pozwala nam na zachowanie resztek rozsądku. Nie pusty i grubo ciosany, i nie wulgarny, ale m
  • gorące niusy (karuzela z sieci)

    gorące niusy (karuzela z sieci) nagie gwiazdy w ciąży, modelki w łaskawości photoshopa w nieprawdzie doskonałe, ale to przecież nic ciekawego, bo nowa superaspiryna wyleczy jedenaście rodzajów raka. jeśli do tej pory czarny, skórzany top kojarzyłeś wyłącznie z garderobą
  • Twoja krucjata

    Chciałabym ułożyć dla ciebie słowa milczących warg w śpiewie fal odnależć sens naszego istnienia Odchodzisz w dal do zimnych gwiazd Wędrujesz z marzeniem moje nadzieje topisz w ciepłym piasku Nie ogrzejesz serca W swej krucjacie ranisz moje dłonie gubisz łzy a może tylko śni
  • Ślepy pies. Rozważania

    Nawet koniec roku ma dwa końce. Był jak pies na kość wygrzebaną z trawy, lub jak kość wygrzebany przez ślepego psa. Więc jak kość, która wyrosła, pełna soczystego miąższu. Niedaleko pada kość od kośćca, a tym, co za młodu nasiąknie, tym na starość... Kość z kości
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Dotknięcie ciszy

    A kiedy okryjesz mnie swymi piórami, nie ulęknę się strachu nocnego. Najważniejsze, że będzie cicho, że wszystko wydarzy się w ciszy. Cisza nie porusza powietrzem. Jest sokiem nocy i jak sok jest gęsta. Ona otula wszystko, jak Ty, piórami, otula kocem utkanym z bezczucia. W t
  • Wody Jordanu

    Niech wody Jordanu przyniosą ukojenie. To twoja ręka, Janie, trzyma moją głowę pod powierzchnią. Widzę światy, pokolenia. Widzę miasta w płomieniach, cienie ludzi. Widzę te wszystkie straszne rzeczy, czuję ból. Ale w tym wszystkim, lub też mimo tego są tu, w wodzie Jordanu, p
  • Światełko dla wędrowca

    Tutaj nie ma godzin. Przy imionach nazwiska, przy nazwiskach daty. Od do. Ale nie ma niczego, z tej najważniejszej chwili. Przy tym wszystkim my, żywi pamięcią. Płomyki wystawione w oknach w ten listopadowy wieczór.
  • Takie małe Krzyśki...

    Krzyśki małe dwa... Ciekawe świata, ufne i ciepłe jak słoneczka... Klasa Krzyśków wybiera się w Pieniny. Krzyśki - nie, bo kasa to zapora. Gdyby ktoś chciał, aby Krzysiaki zobaczyły to, co inni na pewno zobaczą - namiary konta szkoły na: el1964@o2.pl. Udało się już z Anią, Pati - z
  • Optymalizacja

    Po pierwsze się obudzić. Dalej jakoś to będzie. Zamieść za drzwi, nie pod dywan, wynieść z siebie bałagan, ułożyć stos, podłożyć ogień. Dalej jakoś to będzie mniej więcej. Przewietrzyć, pootwierać okna, pozamykać szkodliwe procesy. Zoptymalizować pamięć, pozby
  • Komentarze

    Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauw
  • Przez ciszę

    Tobie przebaczę, sobie nie wybaczę - miastu i światu i ciemności i światłu. Chmurom na opak, nie opadnę lecz wzlecę. Rzece, jej źródłu i korzeniom drzewa i płatkom kwiatów, które się podniosą, z nową jędrnością wrócą cieszyć oczy. Przebaczę powierzchowność spojrz
  • Pejzaż za oknem pociągu

    Nawijam horyzont na szpulkę pamięci. Drzewa i ptaki, chmury i liście, kominy, eklektyczne trakcje, elektryczne racje, frakcje, reakcje, zapędy omnipotęgi, dyktatorskie wdzianka, liche truchełka, skąpe ubranka, partie i rozgrywki, wyimki z literatury wielkiej i tej zupełnie maleńkiej.
  • Biegnę

    Wtorki odchodzą w niepamięć bezszelestnie. Dołączają do poniedziałków i niedziel. Spotykają soboty, czwartki i piątki. Dzisiaj jest środa, ale i ona nie jest bezpieczna. Kolejna kartka w książce o zmarnowanym życiu. Przeglądam spis treści i coś mi się przypomina. Otwieram t
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Martusia

    Jechałem szukając jej pokoju. W kącie jednego z nich dostrzegłem siwą i pomarszczoną Martusię. Leżała w dziesięcioosobowej komnacie zgrzybiałych piękności. Zajmowała miejsce tuż przy oknie wybałuszonym na ulicę. Dzięki temu była właścicielką połowy parapetu. Trzymała n
  • Laura i Filon

    Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaafero
  • Nie całkiem limeryk

    Pewnego wieczoru w Krakowie jedna Wisia spojrzała w okno spod powiek - "Dzisiaj jest dobry wieczór dla ateistki. Puszczę oko i będzie po wszystkim." Teraz już śpi i sen ten jej śni się.
  • Trynd

    Nie można było pojąć, dlaczego nowoodkryty kierunek filozoficzny, Radykalny Konsumpcjonizm, cieszył się traumatycznymi względami różnych wielkich Fusologów. Na próżno zmagano się z tym destrukcyjnym zjawiskiem, które - na drodze psychicznej osmozy - wciekło w trudną świadomość oś
  • Kruchość nocy

    Nie odchodź ode mnie, dziecko, zbyt daleko. Potrzebuję cię. Pod twoją powieką świat jest piękniejszy, a ludzie są niewinni. Ty się jeszcze potrafisz cieszyć drobiazgiem, ty się nie smucisz zbyt długo. Nie odchodź, dziecko, ode mnie zbyt szybko. Nie jest nam tu źle pod twoją
  • Po drugiej stronie szyby

    Jakże śmieszne za oknem są gołe drzewa. Może mają wrony, ale żadnego wdzięku. Wyciągają te swoje badyle do nieba w rozpaczliwej modlitwie, albo jakby chciały wydrapać oczy podpatrującemu. Zupełnie pozbawione okoliczności i kontekstu chyboczą się na wietrze, albo tylko stoj
  • Da capo senza fine

    obserwacja Niebo o świcie jest błękitne. Najpierw słychać ptaki, po chwili przejeżdżającą śmieciarę. Przybywa godzin i śmieci. Aż po noc. Niebo w nocy jest czarne. Najpierw jest szare, ale po chwili zupełnie czarne. Przybywa godzin i gwiazd.
  • Nakarmione

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Karmię rano głodne ptaki sypię chleb pokruszony jak wigilijny opłatek i kaszę drobną perłową jak łzy zimy zamarzające na lichych gałęziach mandżurskich wierzb Czy nakarmisz moje spragnione serce i ciepłą dłonią osuszysz łzy Zanim najedzone
  • Pogoda na dziś

    A dzieci nie będą chciały z tobą rozmawiać, bo nie będzie słów, a gesty staną się równie nieme i niepotrzebne. I gdyby wszystko można wytłumaczyć genetyką, świat byłby łatwiejszy do zaakceptowania, lecz nawet najbardziej racjonalna katastrofa potrafi zaskoczyć swoją skal
  • jeśli mnie słyszysz

    nie pozwól szukać po chmurach po zwiędłych wiosnach i jesieniach co złote być miały a opadły suszem nie pozwól rozpleść gotyku dłoni złożonych do błagań o klejnot rzuć czasami szczery okruch - obłoczek z niebieskiego stołu który karmi motyle pana parę słów skrz
  • Rezygnacja

    Dopadła mnie najgorsza z rzeczy, Eleanor. Nie mów mi, że powód nie jest ważny, że życie jest po to, żeby żyć. Nie ma sensu szukać dni, kiedy nocy nie można oszukać. Amputowałem sobie czas. Nigdzie dalej nie pójdę. Już, teraz. Teraz, jak wyrok na przeszłość, teraz,
  • Pocztówka do H.

    Piszę do Pana, Panie Herbert, a dolatuje mnie aromat ziołowej herbaty. I, Panie Herbert, wszystko tu jest spokojne, i ciche, i całkowicie niepotrzebnie skupione. Pan, Panie Herbert, wspomina-zapomina, Pan patrzy na zegarek, ale to ja mam czas. Zabierze mnie pekaes, lokomotywa, wagon, pe
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Tkliwość

    Przezimowało a teraz się budzi. Czy coś się śniło, dręczyło koszmarem? Czy unosiło się nad miastem, bez grawitacji, napędzane wiatrem przemierzało każde lewo i prawo? Jak bardzo schudło, utraciło ciężar, pozbyło się nadmiaru? Czy zamarzło, biedactwo? Czy znalazło w porę
  • Na imię ci Orzech

    Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech - Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem z
  • Poruszone krawędzie

    Droga od Skierniewic, zmierzch, szary śnieg na polach zlewa się z ołowianym niebem. Początek stycznia, kurczy się kolor i metal, w mroczny sen. W radio Grabaż śpiewa o złej miłości, coś o chorobie, o napięciu. W światłach samochodu na asfalcie... Horyzont oddziela od chmur pos
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • SPÓŹNIENI

    ten lot jest odwołany i tracimy tylko czas... tak jak pan X i pani Y siedzą obok siebie obcy czekając na nowe połączenie zapytani o godzinę – ona mówi, że to nie jej wina a on, że już w nic nie wierzy i tylko spóźniony pasażer niczego nie żałuje
  • POSTĘP NA PRĄD - DWA ŚWIATY

    W czasach połowy ubiegłego wieku, gdy przydarzyło mi się nieszczęście ze swoimi narodzinami, otoczenie było szarobure i parciane. Ciężko to pojąć obecnym dzieciakom, ale w tej zgrzebnej epoce nie istniały komórki, wrzaskliwe reklamy, życie podporządkowane kasie, gry komputerowe i empe
  • Drobiny

    Zrozum mnie nieźle, porusz. Nie byle jak i nie na odczep. Na tyle, aby było dobrze. Nie musi być nazbyt, ale żeby nie było byle. Na tyle, żebym nie musiał mówić, że roztrzaskane w drobinki nie sklei się w nieroztrzaskane, a mokre kiedyś się wysuszy.
  • Spiro

    Czemu nie wyobrazić sobie olbrzymiej macicy, w której dojrzewają galaktyki? Rozszerzają się przestrzenie, napełniają światłem. Gdzieś tam, przylega do błony pierwotny byt, ożywiony i czerpiący z matki. Cykl jest powtarzalny: krew z krwi, tkanka z tkanki. Umieranie, odradzanie,
  • Kochaj mnie

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Kochaj mnie w kropli morskiej wody w złoconym poranku ciepłym piasku i w szumie oceanu Kochaj mnie w śpiewie wiatru krzyku mewy tańczącej nad falami w ukrytych marzeniach i pieśniach srebrnych gwiazd
  • Na raz, na dwa, na trzy...

    Jutro wyrosną mi skrzydła, jutro polecę do słońca, a jeśli mnie słońce oślepi, to nie zobaczę końca. A jeśli mnie słońce ogrzeje i nic mi się więcej nie stanie, to wtedy w głos się zaśmieję, ze słońcem ruszę w taniec! Na raz, na dwa, na trzy, słońce i ja i Ty! Za
  • CZARNO-BIALI

    Bohaterowie starych fotografii mają na własność zatrzymany kawałek świata. Nie tak jak my, którym czas ucieka między palcami. Bohaterowie starych fotografii swój kawałek świata maskują sepią, a oni sami, ich dzieci, psy i konie zawsze są czarno-białe. Nie to co my, którzy
  • Obcy

    Nie wyszły poza płazy z wirów odmieńce, czy zostawiły resztę w sosie stworzenia? Patrzą swoimi ślepiami na światy i na nieświaty. Świadomie, bądź nieświadomie nazywają rzeczy ich imionami, określają bez żadnych zawijasów i okrągłości sformułowań to i owo. Nie mają
  • Krótka historia techniki życia

    Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ujrzałem na drodze do naszego zamku rozpędzony dyliżans z kotłem na miejscu woźnicy, krowa, którą żem akurat pędził do obory, rykła tak przeraźliwie, jakby się co stało. A to tylko mój pan wracał z nowym nabytkiem z Londynu. Osobliwy ten wehikuł n
  • Narodziny

    Kiedyś byłem ślepy i głuchy i niemy. Nie miałam dotyku i smaku i węchu. Miałem czas, więc myślałem, że się poukładam - tak jak mi pasuje, jak będzie najlepiej. Ale przyszedł dzień, po którym wszystko się zmieniło i już nie mam czasu. A jednak to miło, że może być
  • Demony

    Wyrosłem z torfu, tuż na skraju lasu. Strach przed jesienią, kiedy palą trawy, wymaga czasu, żeby go okiełznać, żeby stać się drzewem - dużej dozy szczęścia. Więc palą trawy i dym snuje drogi w odległej ziemi. Mgła przedwieczorna wygładza cień ostry, powietrze kołysze bu
  • Człowiecze

    Tutaj nie ma programu dwunastu kroków. Tutaj nie ma miejsca na wahanie. Wszystko, co musisz, to zaakceptować wąziutką ścieżynkę. Tutaj albo idziesz, albo nie idziesz. Robisz krok i jesteś. Robisz krok i cię nie ma. Do przodu, w bok, jak krab lub rak. Tutaj nie ma speców od
  • W klatce

    To, co konieczne i to, co potrzebne; to, co wypada, a co już skandalem pachnie na odległość drzwi sąsiada; to, co się przykleja i to, co gładko spływa jak sznur kajaków na Krutyni; co przysiada i skubie, podgryza i to, co odlatuje z klekotem, klangorem, jak turyści angielscy w Krako
  • Srebrne miasta

    Zbrodnię przeciwko człowiekowi może wybaczyć bóg, zbrodnię przeciw miłości tylko jego matka. Ziemia Święta nie jest niewinna. Jej dzieci żywią się ciałem swojego ojca, piją jego krew. W tym akcie nie ma nic z oczekiwania. Wzniesione mury, kopuły, wydrążone lochy, a nad w
  • Cicho, już

    Sen się kończy, czas zasnąć. Zaczyna się zima, zamarzają słowa. Wkrótce całe ich sople zwisać będą u ust, których nikomu ogrzać już nie pozwolę. Dotyk, nie-dotyk, pieszczota, nie-pieszczota. Miało przecież tak być jak jest - nierealnie. Na ścianie jeszcze wczoraj malow
  • Wyprawa po przestrzeń życiową – stacja skrzyżowanie

    Przy stole nie znajdziesz miejsca, mimo, że jest pusty - każdy bok będzie zbyt kanciasty, blat zawsze nierówny; gdy przesuniesz dłonią, głęboko w skórę wbije się gwóźdź. Jakkolwiek usiądę, będzie mi wygodnie – oprę łokcie na idealnej wysokości, stołowa noga nie stanie na
  • Kiedy wieje wiatr

    Ptaki we mnie biją skrzydłami. Dostaję na oślep raz za razem. A więc jestem im klatką, ciemną piwnicą, kruchą chatką. Wszystkim im jestem, one są mi zagadką, której nie potrafię rozwiązać. Chmury rozdziera co chwilę ich ostre skrzydło. Widać wtedy macicę galaktyk, s
  • Jak wątły śnieg

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Co mi dasz w jasny świt zapłakany deszczem dzień Czy polnych maków krwawy pęk czy tylko chłodną śniegu biel Co mi dasz w niebieską noc czy srebro gwiazd księżyca cień i ciepło warg namiętność ciał czy tylko żal A co mi dasz gdy znikn
  • Turysta

    Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we w
  • Żaden dramat

    Jedna noc, kilka godzin, parę minut wystarczy by świat się skończył. Przecież jest ulica, śnieg na chodnikach, jest ta sama kamienica, brama, puszka po piwie. Jest światło w mieszkaniu, (nigdy nie wyłączam). Ach, co za ulga! Ktoś jest w domu, proszę pana! Ta sama cisza, kt
  • Zupełna

    Znowu jest w stanie wskazującym na samotność. Będzie rzygać z pragnienia. Zanim zaśnie, przez żołądek, do serca i dalej do samego środka człowieczeństwa przejdzie tornado. Zawiruje podłoga, sufit i ściany. Oparcie znajdzie dopiero nad ranem. W zapomnieniu. W niepamiętaniu. O
  • Horyzont

    To, co nas łączy, jak ciężkie kajdany - długość, szerokość, rzeki i powietrza niedorzeczna tożsamość. Tutaj dysonansem znaczone karty, kontrapunkt ciszy, tutaj białe jest szare, a czarne też szare. I gdyby znalazł się jeden uczony, który by mówił językami wszystkich,
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Boski plan

    W skład wydanych właśnie przez Znak pod tytułem Dziwniejsze brzegi esejów J. M. Coetzeego z lat 1986-1999 wchodzą takie słynne już teksty jak recenzja tomu szkiców Josifa Brodskiego On Grief and Reasonopublikowana w 1996 roku na łamach "The New York Review of Books", prelekcja na temat k
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • Opozycje

    Spośród wszystkich najbardziej oczywistych opozycji wyjątkowo podoba mi się kontrast między tobą a mną. Podczas, gdy jesteś ledwie wzrosłą, zieloną łodyżką, ja mam od dawna zdrewniałe, rozsiane, lecz wciąż jako takie pojęcie. Na przykład o szczęściu wiem tyle, ile trzeba
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Grawitacja

    Kiedy mówię ból, prawdopodobnie myślisz - ból. Kiedy mówię szczęście, prawdopodobnie myślisz - szczęście. Kiedy mówię ja, pradopodobnie myślisz - ja. Kiedy nic nie mówię, zastanawiasz się - dlaczego. Kiedy pytasz dlaczego, milczę. Kiedy mówisz ja, myślę ty. Kiedy mów
  • Pardes

    Leży czaszka, leży kość, leży idea człowieka. Pod murami nieba, za zamkniętą bramą, tuż obok. Mówią, że nikt tutaj na niego nie czekał, nie dla niego był obłok, nie dla niego rzeka Ganges. Wprawdzie żył całe życie obietnicą, wprawdzie całe życie żył nadzieją i such
  • Dziedzictwo

    Czego oni doświadczą, jakie ich bagaże, kiedy w podróż wyruszą życia? Po której stronie staną na peronie marzeń i co powiedzą obcym, gdy zdumione twarze rozpoznają siebie sprzed lat, sprzed doświadczeń, po których tatuaże, blizn parę i życiorys spisany na skrawku wydartym c
  • Gwiazda wieczorna

    Czy jesteś w stanie wyjąć ból z mojej krwi? Znalazł tam wygodne mieszkanie, rozwiesił firany i postawił kwiaty na stole. Na chabrach tańczą mrówki, w powoju krząta się chrabąszcz. Tunele pełne marzeń, ciemne tunele. Każdy ma w sobie takie miejsca, idealne do zwiedzania w bez

Dopasowania

Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na kartce skądś z daleka. Adresata już nie dotyczy ani znaczek, ani słowa, ani widok z antypodów jego nieistnienia. Choć może

czytaj całość Dopasowania

Mecz

Schodzi Miłosz, na jego miejsce Dehnel. Trzyma się przy piłce, podaje do Dyckiego. Ten idzie skrzydłem, lecą pióra. Przerzuca do Maliszewskiego. Szeroką metaforą nadciąga Świetlicki, przejmuje ciężar gry, wymienia krótkie porównania z Różyckim. Rozgrzewa się Kapela, ale raczej nie wejdzie, może na ostatnie pięć minut zastąpi Pasewicza, który trzyma formację. Chociaż naśladowanie najlepszych graczy z

czytaj całość Mecz

Naiwność

Kiedy zawalą się słowa, runą i opadnie kurz znaczeń, znowu zobaczymy błękit i obłęd obłoków. Będzie inaczej. Potem schowamy się w jaskiniach. Namalujemy pierwsze obrazy. Rozpalimy ogień. Będziemy znów bliscy sobie, nadzy. Nauczymy się mówić prawdy proste bez skrępowania, nauczymy się nazywać rzeczy na nowo, z umiłowaniem. A kiedy zapadnie noc, to będzie zwyczajna noc.

czytaj całość Naiwność

Niedokończenie

Po obiedzie zostają niezmyte naczynia, zapach w kuchni, który wnet się rozwieje. Suszy się pranie i ręcznik. Szczotka nie gubi włosów, a poduszka kształtu. Jutro nie zadzwoni, tak jak obiecała, wszystko co jest, to wczoraj. Tylko fotografia będzie coraz starsza i miejsce przy stole wciąż tak samo puste. Wychodząc z domu nie zamyka okna. Nie

czytaj całość Niedokończenie

Opozycje

Spośród wszystkich najbardziej oczywistych opozycji wyjątkowo podoba mi się kontrast między tobą a mną. Podczas, gdy jesteś ledwie wzrosłą, zieloną łodyżką, ja mam od dawna zdrewniałe, rozsiane, lecz wciąż jako takie pojęcie. Na przykład o szczęściu wiem tyle, ile trzeba do poczucia braku. Bycie ptakiem w klatce ze strun czasu, na których jedną nutę wciąż

czytaj całość Opozycje

Zapalenie duszy

Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i we mnie aboslutny brak miejsca, w którym mógłbym się

czytaj całość Zapalenie duszy

Nie do opisania

Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże – są ścieżki wąskie i kręte, są łąki wybujałe kwiatem i chwastem, jest ocean z ogromem nad i

czytaj całość Nie do opisania

Oczekiwanie

W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier – czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książce zakładka. Dalej za światem są następne światy.

czytaj całość Oczekiwanie

Rewitalizacja polska

Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie – na wspomnienie jeszcze ślinka cieknie. Dzisiaj w zaoranej ziemi grzebiemy patykiem. Może wsadzimy tam znowu, może coś wsadzimy. Może

czytaj całość Rewitalizacja polska

Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów – daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzić sobie dłoni rozgrzebywaniem mogił. Trach i po krzyku. Jeszcze tylko zburzymy pomniki, jeszcze tylko zamieszkamy w pałacach.