Archiwa

Wybrane

  • Zupełna

    Znowu jest w stanie wskazującym na samotność. Będzie rzygać z pragnienia. Zanim zaśnie, przez żołądek, do serca i dalej do samego środka człowieczeństwa przejdzie tornado. Zawiruje podłoga, sufit i ściany. Oparcie znajdzie dopiero nad ranem. W zapomnieniu. W niepamiętaniu. O
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Aberracje

    Na planecie zamieszkałej wyłącznie przez ludzi kochających wiosenne liście, wystarczy odpowiednio długo emitować syf jesiennych liści, aby ich wyleczyć, tych ludzi. Zmienić im klimat, a polaryzacja zainteresowań tak im uprzykrzy ich zamiłowania, że sami, z własnej woli zaczną
  • Martwe i zimne

    Chciałem potwornie szlachetnie i na poważnie kochać traktowć jak najdroższe klejnoty swoje wrażliwe dzieci cywilizować światłem tytana etycznie miernych mutantów ale czy na szczyt roszczeń nie chciałem się wspiąć zbyt wysoko kulminacja marzeń nagle się zmieniła w iluminację zw
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • Exodus

    Człowiek, od którego wynająłem mieszkanie kilka lat temu, zadzwonił do mnie wieczorem. W jego głosie pewien rodzaj paniki mieszał się z tonem przepraszającym niczym wódka z sokiem w wysokiej szklance. Wódka nie była zimna, a sok pomarańczowy - największe paskudztwo, jakiego mogłem si
  • Antyspam

    Od niechcianych i niezapowiedzianych konsultantów, maklerów, dilerów, od ofert korzystnych, od wątpliwych korzyści bankierów, stręczycieli, peeli poezji sieciowej, darmowych promocji na uczucia niezbędne, na powietrze wyziębłe, na oddychanie, na radosną starość, na koloryt codzie
  • Hamletek

    Maurycy usiadł w kącie, przy kontuarze, w pobliżu półotwartych drzwi, obok muzyka, którego zatrudniono w Klubie na etacie wirtuoza. Poprzez kawiarniane opary widział, jak wsysały do środka zastępy smakoszy kawy. Co pewien czas wykopywały - nasyconych, a brzuchaty szatniarz kłaniał im si
  • Jestem życiem

    obraz biografii ranami zapisywało cierpienie róża pochyliła głowę już nie pachnie naznaczona nieszczęściem wsiąkła w ten świat jak krew w ubranie w cieniu nie było słońca miedzy wzrokiem a słowem zamigotał zielony ognik zapach namietnych fiołków poruszył schowane za si
  • Jaki to Bóg?

    Na noc, na księżyc i jego światło, na to wszystko, co po nim nastanie. Na zaranie dnia, na słońca niezgasłość, na kolorów tęcz i nieb, traw powstanie. Na z nich kwiatów, z łąk całą nagłość, na ptaków, pszczół, na ich opętanie. Jestem i będę do kolejnej jasnej wiosny.
  • Komuś innemu

    Stare fotografie, jeszcze w wersji papierowej, jedną po drugiej trawi ogień. Trawi w popiele powidok. Zręczny ten artysta i jaki poręczny! Wystarczy iskra. W chwilę pozbawia mnie artefaktów wydarzeń, co do których lepiej by było, żeby zdarzyły się komuś innemu. Kto wie, mo
  • Pętla

    Biegliście tak wspaniale! Wytrwale przemierzyliście całe wieki ścieżki. Biegliście boso, biegliście w sandałach, biegliście z łańcuchami, potem znowu wolni stawialiście lotne stopy na piasku, na skale. Powołani do wolności, dalej i dalej, waszym celem był bieg, nic więcej.
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Dla mnie, dla ciebie

    Ja mówię chmura, ty miękka pierzyna, ja mówię ciemność, mrok złowieszczy, dla ciebie aksamitne ścielą się miraże, wśród których z marzeń tkasz kobierzec światła. Dla mnie to tylko chłód i lepkość ciszy, ty czujesz ciepło bijące z środka, nic więcej niż trwanie dla
  • Byt skondensowany

    Dzielę się. Jestem tu i tam. Słowem i zdjęciem. Każdą czynnością i miejscem. Dzielę się. Udzielam. Spektakularne rozmnażają się jak drożdże. Z zaczynu kliknięć, z rozczynu monitorów, tabletów, smartfonów. Z oczu do oczu, z ust do ust, z rąk do rąk. Kumuluję się. B
  • Pocztówka do H.

    Piszę do Pana, Panie Herbert, a dolatuje mnie aromat ziołowej herbaty. I, Panie Herbert, wszystko tu jest spokojne, i ciche, i całkowicie niepotrzebnie skupione. Pan, Panie Herbert, wspomina-zapomina, Pan patrzy na zegarek, ale to ja mam czas. Zabierze mnie pekaes, lokomotywa, wagon, pe
  • Słychać śpiew

    jak co roku o tej porze wokół słychać tęskny śpiew ludzie idą przed wieczorem by Maryi oddać cześć gdy różaniec dzierżą w dłoni i litanii słowem pięknie do figurki przystrojonej idą wielbić swą Panienkę o Matuchno weź w ofierze tę modlitwę w ludzkim tłumie ofia
  • Spiro

    Czemu nie wyobrazić sobie olbrzymiej macicy, w której dojrzewają galaktyki? Rozszerzają się przestrzenie, napełniają światłem. Gdzieś tam, przylega do błony pierwotny byt, ożywiony i czerpiący z matki. Cykl jest powtarzalny: krew z krwi, tkanka z tkanki. Umieranie, odradzanie,
  • "Piosenka o pointach" by Janek Samołyk

  • Interpretacja

    Do właściwego odczytania twórczości autora konieczne jest poznanie jego biografii,  bo wszystko, co literat pisze w swoim utworze, jest elementem jego życia, fragmentem jego doświadczeń, pryzmatem i filtrem pozwalającym mu na specyficzne spoglądanie na świat. Biografia  pozwala zrozu
  • Tête-à-tête

    Co mnie uczyniło, czym mnie zastąpiło? Przebiegłem przez las z zamkniętymi oczami. Czy to życie, czy świat, czy to mi się śniło, i czym było to coś, co nazywali snami? Z zamkniętymi oczami, z zamkniętymi sercami, z zaciśniętymi ustami. Sami, sami, sami. Co mnie uczyniło,
  • Demiurg

    Nie podchodzę do okna, nie poruszam firanką. Nie zapalam światła, ani papierosa. Staję w bezpiecznej odległości w moim bezpiecznym pokoju i obserwuję. A wy widzicie jedynie moje psy, które na was spuściłem. Strzegą mojej strony ulicy, szczerzą kły. Wasze są piosenki, wasze
  • Realne

    Ja biorę sobie ciebie i ślubuję ci oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci moje ciało.
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Dysocjacje

    Otwieram okna. Wpuszczam i wypuszczam. Podobnie jest z drzwiami. Wchodzą i wychodzą. Wszystkie niepotrzebne i wszystkie potrzebne. Przyziemne i podniebne. Godne i haniebne. Otwieram oczy i zamykam oczy. Zacznijmy od początku: otwieram okna. To może się udać. Cała nadzieja w tym, ż
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • Da capo al fine

    Ciało - coraz bardziej nie moje, myśli - coraz bardziej niechciane, Słowa - coraz bardziej zużyte, a kolory wyblakłe na ścianie. Cieniem kładą się żółte wspomnienia, na poduszkach szepczą snów baśnie. Ktoś miał zdobyć świat, całą ziemią, komuś świeczka w oknie dziś
  • POZORYSTA

    Jeżeli nastąpi sezon na wrażliwe odbiory będę jak jasna cholera uczynny wnikliwy nasiąkły braterstwem Lecz jest jak jest i czekam na inną dekorację nowe wdzianko do przespania lepszych czasów
  • O powinnościach twórcy

    Poeta, prozaik, twórca jakiegokolwiek formatu i w jakimkolwiek gatunku, nie może być człowiekiem cichym, nie powinien siedzieć jak mysz pod miotłą, bo jego obowiązkiem jest REAKCJA. Natychmiastowa odpowiedź na zło, wredotę, społeczny tumiwisizm, na etyczny autyzm. Ponieważ każdy tekst,
  • Rozczarowanie

    Wszystko było zaplanowane: nawet kwiaty w ogrodzie rosły według planu i zaplanowany kot wygrzewał się w słońcu, które według tego, co ustalone, ogrzewały zaplanowane godziny popołudniowej sjesty. W sukni wymarzonej stała się żoną męża, który według planów miał osiągnąć
  • OBSTALUNEK

    Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania,
  • Adam i Ewa uwolnieni

    w leśnych ostępach puszczy piskiej widać to czego złośliwy smętek nie zdążył ukryć przed zawistnymi zobaczyłem ich jak pląsali w rytm werbla czerwonoczubego dzięcioła chciał ich wydłubać jak kornika nie poradził i odleciał nadzy patrzyli na mnie błagalnie bez nadziei
  • USS Harry S. Truman

    Kolejny dzień stracony, armia nie ma pojęcia jak nas wykorzystać. Nie zrzuciliśmy żadnej bomby, a przecież za brzegiem ziemia wciąż nie jest czysta od wroga. Musi popłynąć Eufrat i Tygrys, musi popłynąć Nil łez. Oczyszczającym ściegiem z precyzją skalpela ciąć ile wlezie.
  • Mimochodem

    Do nieba wchodzi się po rozżarzonych węglach. Od tego ma się brudne nogi i trzeba je umyć. Wyszorować z bólu cały zapas dni, wyszczotkować z nadziei pozostałą część nocy. Potem można po cichu, niezauważalnie, ptakiem przysiąść na drzewie i patrzeć.
  • Uroboros

    Zerwałem siódmą pieczęć i teraz tylko cisza oddziela mnie od ciebie. Te pół godziny przed nadejściem słońca, ostatnie pół godziny przed końcem. Tyle zostało do wypowiedzenia, tyle do zrobienia rzeczy prostych, tyle spraw do załatwienia, tyle jeszcze dotknięć, spojrzeń,
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Dwaj pisarze

    ...w momencie, kiedy wszystko nam się wydaje stracone, pojawia się znak zdolny nas ocalić; kołatano już we wszystkie drzwi wiodące donikąd, na jedyne zaś, którędy można by wejść i których daremnie szukalibyśmy sto lat, natrafiamy bezwiednie i otwierają się one. Marcel Proust –
  • Curriculum vitae

    Nie napisał podręcznika do gry w klasy boski cieć, anioł stróż. Nie napisał, nie powiedział mi, jak przeskakiwać przez te kratki dni i nie łamiąc nóg, nie zdzierając rąk do krwi - żyć, by żyć. I pewnie dlatego wyrżnąłem o bruk - nie dlatego, że był lód (zima trzyma
  • Worek na zwłoki

    Czarna folia. Nie przepuszcza powietrza. Zgrabne zapięcie na błyskawiczny zamek. W środku znane - ulica, park, rzeka, wschód słońca, ćwiartka księżyca, zapach ściółki po deszczu w lesie, dotyk dłoni, wilgotność języka, wszystko, co wypowiedziane, głośny krzyk, nuta cicha.
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Nakarmione

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Karmię rano głodne ptaki sypię chleb pokruszony jak wigilijny opłatek i kaszę drobną perłową jak łzy zimy zamarzające na lichych gałęziach mandżurskich wierzb Czy nakarmisz moje spragnione serce i ciepłą dłonią osuszysz łzy Zanim najedzone
  • Lilie, chryzantemy

    Stary Romeo ma swój balkonik. Ma wiele kochanek dobrze znanych lekarzom. Nie chce mieć marzeń, ale ma - jak na złość - lat dziewięćdziesiąt dwa. A chciałby obok Julii – lat sześćdziesiąt trzy – położyć się, odpocząć. Wieczność śnić.
  • Nie czarne, nie białe

    Ktoś mógłby mną sterować, dbać o mnie, karmić i poić, wysyłać do kina, pracy, lub do zoo. Mógłby doglądać wszystkich spraw, pisać za mnie pisma urzędowe, naklejać znaczki skarbowe, opłacać gangsterów, usuwających z mojej drogi natrętów i szuje. Ktoś mógłby za mnie ko
  • Little Bastard

    Była piękna jak bestia, ta moja przedwcześnie zaniechana eufonia. Jej żarłoczność pochłonęła szelest nocy zamieniając zwyczajny skowyt w gardłowy ryk. Krople bezksiężycowej zawieruchy roztrzaskiwały parapety i framugi, malowały się bezbarwnymi łzami na policzkach szyb.
  • Tańcowała Bieda z Nędzą...

    Bieda obraziła się na Nędzę, więc mieszkańcy tej bajki – niecnotki ustalili, że musi się odbyć bój z udziałem arbitra. Bieda, jako arystokratka blisko spokrewniona z Niedolą, nie mogła pogodzić się z faktem,  że o Nędzy, pospolitej wiedźmie z marginesu, zaczyna się mówić
  • Boski plan

    W skład wydanych właśnie przez Znak pod tytułem Dziwniejsze brzegi esejów J. M. Coetzeego z lat 1986-1999 wchodzą takie słynne już teksty jak recenzja tomu szkiców Josifa Brodskiego On Grief and Reasonopublikowana w 1996 roku na łamach "The New York Review of Books", prelekcja na temat k
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Niepamięć

    Tam, gdzie biegałem po polach i kładłem się w trawie, zapuszczałem cichutko korzenie, są bunkry wysokie i szklane obłoki. W nich i pod nimi schowani przed wzrokiem ci, którzy tu przybyli na okrętach czasu. Podbili zagajniki, zgrabili sad, ogród. Co było do zrównania - zrównali,
  • Gody

    Ja, Kapulet zabijam ciebie, Monteki za nienawiść, którą zrodziliśmy w sobie i przyrzekam ci, że w jednym do śmierci będziemy w zgodzie - nienawiść, to najlepsze, co się nam zdarzyło. Więc opowiem ci o swoich grzechach, jak rosłem, dorastałem, o zmarszczkach, siwych włosach,
  • Compact camera

    Jutro będzie koniec świata, a pojutrze dzień po końcu świata. Jutro umrę. Pojutrze pójdę do kina. Na film o tym, jak umarłem. Wokół będą inni, którzy, jak ja, obejrzą film o tym, jak umarli. Będą jedli popcorn i pili colę. Będą się śmiać trochę, pogadają też tr
  • Opowiadania Goddama

    Łzy Bajka dla Dagny W raju Ananke, cz.1 Prochowiec Błękitne Anioły List znaleziony na plaży Między piętrami Exodus Wybory Fala kulminacyjna Wiosenne wody Północne wejście Westalka Bip, bip Dzisiaj jestem Pamiętam chłopca Zielona pieczę
  • Pan cieć

    Bohater serialu "Dom", Ryszard Popiołek, nie dożył naszych świetlanych czasów. Niestety, gdyż jego powiedzenie "koniec świata", miałoby teraz nowy sens. Tak jak jego powiedzenie, że "mogą zmieniać się systemy, a brama być musi". Zastąpił go Obywatel Anioł, kukiełka skonstruowana
  • P o n i e d z i a ł e k

    P o n i e d z i a ł e k I M P U L S ,  by zobaczyć, co zmieniło się w mieście, zaskoczył go. Dawno już niczego nie pragnął i do niczego nie dążył; obrzydło mu rozumienie ludzi, którzy nie odpłacali mu tym samym, którzy nie odwzajemniali mu się bodaj minimalną próbą wniknięci
  • Turysta

    Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we w
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Gehenna

    Za to, jakim mnie uczyniłaś, córko - dziękuję. Że nazywasz mnie psycholem, a matkę wariatką - dziękuję. Że wracasz do domu nad ranem najebana jak szpadel - dziękuję. Że treneujesz moją silną wolę (jeszcze cię nie zabiłem) - dziękuję. Że na każde pytanie odpowiadasz spierd
  • Żywot zastępczy

    Właściwie wszystko przemawiało za moim milczeniem. Ale że nie chciałem poniechać walki z wiatrakami, czyli z absurdami swojego życia, postanowiłem wrócić do publicznego mówienia. Wiem jednak, iż mówienie o czymś, co trwa bez przerwy i towarzyszy mi tak dotkliwie, że staje się częśc
  • połonina pienińska

    połonina pienińska po linii dźwięku i plamce słońca poszłam za tobą jak zwinka tylko madonna drzewiasta błogosławiła zmartwychwstanie 06.08.09
  • Visqueux

    Oto mój świat: Wokoło wszystko jest martwe. Próchnieje starannie, ma czas. Jak księżyc srebrzystością tańczę pomiędzy drzewami. Otulam je łzami - noc przecież jest chłodna, a bezkształt słów przeraża. Niekiedy kornik zabłąka się w labiryncie drewna i łyka, i krwi.
  • Anne Clark - Poem without words

  • Chłód

    - Kurwa, matka, daj mi spokój! - Czegoś ci potrzeba, córeczko? - Kurwa, matka, jeb się! To się nie nadaje na wiersz, bo to jest proza. To się nie nadaje do opowiedzenia komukolwiek, bo to jest wstyd. Zgroza. W wazonie śmierdzi woda, rodzina na zdjęciu wygląda normalnie. Po ło
  • Zbrodnia Ikara

    Chciałem się wznieść, ogrzać w słońcu, choć prawdziwym celem i tak była ucieczka. Zawierzyłem ojcu. W końcu, bo nie od razu zrozumiałem, że na obraz i podobieństwo, na przekór prawom, bliżej chmurom, niebieskim ptakom. Teraz, kiedy już jest po wszystkim, prawie zapomniałem
  • Przemiana

    Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Do
  • Last minute

    Wtorek, ósma rano, mróz trzyma, zima. Ptak przymarznięty do gałęzi, konar do ziemi i nieba. Ciemniej niż zwykle, na ustach szron. Wydarzy się noc w środku dnia, uciszy się wiatr. Słoneczny podmuch nie roztopi lodów, nie spłynie kra naszych nocy w osobnych łóżkach. Cisza poł
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • Rok Grotowskiego

    [caption id="" align="alignright" width="157" caption="Jerzy Grotowski podczas konferencji prasowej w Ośrodku Grotowskiego, 1997. Fot. M. Cułyński"][/caption] Organizator: Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław - Brzezinka; styczeń - grudzień 2009 r. W 2009 roku mija 10. roczni
  • Alter ego

    Zatem to prawda, że nic wyjątkowego ci się nie przydarzy. Nie będziesz mędrcem, świętym nie zostaniesz. Nie gronostaje, ale zwykłe ciuchy, zamiast korony cierniowej, czy złotej gołą masz głowę i próżne twe chęci. Nie będziesz Hiobem, Judaszem nie będziesz, nikim z ostatnich,
  • Smak kurzu

    Kilka wschodów i zachodów słońca, pół zaćmienia, dwie orbity ziemii, dłoń bezwładna, nieruchome końce przestrzeni. Doznania mniejsze i większe, a wszystkie w niepamięć; ludzie znajomi, obcy, zimy i jesienie; sok, który wyciekł z jabłka i zaschnął na stole; spodek
  • Teraz, kochana

    Spójrz - idą dni krótkie jak kłamstwo. Jeszcze się ciągnie babie lato. Jest nów, więc noc taka ciemna. Kończy się kryzys, jesteś ze mną, nic nam nie trzeba oprócz paru stopni ciepła ponad to, co ustalono na poziomie trwania. Dzisiaj będę wcześniej niż zwykle, może pójdzi
  • Utracone

    Lustro zwraca czas przeszły. Cokolwiek się wydarzyło, stało się minione. Droga bezpowrotna, oraz drzewa przy niej, kamień, ziarnko piasku, które w oku boli. Niepogodzenie świata, zwykła kolej rzeczy, zbyt lekka zwiewność pojęć, niedorzeczność życia. Nawet płatki śniegu,
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • monolog w zastępstwie milczącej

    Skoro nareszcie zamilkła i gapi się w okno, skorzystam z chwili, by dodać kilka słów od siebie. No... Może nie kilka, ale znacznie więcej, bo nie szybko może mi się trafić kolejna okazja. Proszę się nie obawiać i tak nie usłyszy, co powiem. To już się zdarzało wcześniej. Potrafiła
  • Z najlepszymi życzeniami

    Są dni szare i ponure, są też dni szczególne. Jedyne. Odświętnie ubrani, odprężeni, w otoczeniu rodziny oglądanej nieczęsto, krokiem dumnym  i dostojnym idziemy na spotkania, na imprezy, udajemy się na uroczyste zjazdy rodzinne. Jesteśmy przepełnieni wewnętrznym blaskiem. Nastawieni d
  • Bujam się

    Bujam się. Widzę albo niebo, albo ziemię. Jak jestem w górze, to nie widzę dołu. Jak jestem w dole, widzę tylko ziemię. Jak jestem w chmurze, wtedy nic nie widzę. Najlepiej jest, kiedy jestem w chmurze. Wtedy mogę sobie wyobrazić, że jestem. Kiedy zamykam oczy, wtedy czuję, ż
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Haiku (prawie) erotyczne

    Pustelnik wślizguje się do muszelki, Raz za razem napiera na ślimaka. Tsunami marszczy skórę oceanu.
  • Pogarda

    Przymiotniki wartościujące większe potrzebują wartości mniejszych. Tylko tak są w stanie coś znaczyć. Ze wszystkimi dzerżawnymi naj puszą się i przyciągają brzmieniem, zapachem, pawim piórem. Gdy je pozbawić rzeczownikowych odniesień, pozostają nagie i smutne. Mogą się j
  • Okruchy szczęścia z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Poranna kawa z jedną łzą smakuje gorzko piołunową nutą szybują radości I znów okruchy szczęścia sypniesz hojną dłonią na mój stół Zadzwoni malowana wiosna słońce przetoczy swój blask przez skrawek nieba Ptaki rozpuszczą swoje tony na zielone łąki odejdą m
  • Niemożliwe

    W tym bezprzyszłościowym marzeniu jesteśmy nieśmiertelni. Czas można zatrzymać, cofnąć, przyspieszyć. Możemy manipulować materią, ożywiać, wskrzeszać. Drzewa są zawsze zielone, owoce soczyste, a niebo jest teraźniejszością. Ale tu i teraz mamy jedynie marzenie bez pokr
  • Dwie wyobraźnie

    Ogromną rolę w rozwijaniu wyobraźni odgrywają zabawki. W czasach połowy ubiegłego wieku, gdy przydarzyło mi się nieszczęście ze swoimi narodzinami, otoczenie było szarobure i zgrzebne. Ciężko to pojąć obecnym dzieciakom, ale w tych koszmarnych czasach nie istniały komórki, gry kompu
  • Milenka

    Zakłada czerwoną sukienkę. Dzisiaj będzie jego marzeniem. Dzieli swoje serce między tym co jest, a życiem, które mogło się wydarzyć. Od teraz on będzie się zastanawiał jak sobie poradzi, kiedy jej nie będzie. Jej sekundy podzielą się na pół, słowa na ostrożność i p
  • Uroczystość prywatna, wstęp wzbroniony.

    Pan Chichot ma już swoje lata. Jeździ na wózku i wśród problemów ma i takie, których samo nazwanie jest obrzydliwe. Ale Pan Chichot jeszcze się odpycha i jeszcze oddycha. Pcha i cha, cha, cha coraz słabszym głosem. Pan Chichot sporo widział i teraz jeszcze jedno widowisko ma prze
  • Teraz i od święta

    Czuję to! Czuję, więc piszę! Piszę, kurwa, piszę do ciebie nekrolog! Bóg jest miłościwy! Fejsbóg jest miłościwy! Więcej wykrzykników nie pamiętam. Podłącz swoje życie do mojego picia. Skontaktujmy się przez konta. Pokaż mi zdjęcie rodziny, psa, kochanki, bryki. L
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Pozostałość

    Więc jest tak, że w jednej chwili odmienia się sposób patrzenia, życie. Odchodzi z łoskotem rozdzieranej blachy, gradem rozbitej szyby i krwią, której nie powinno tutaj być, a jest. Bez pożegnań należnych w przeczuciu odejścia, bez wahań, bez rozstań, bez lęku przed jutrem.
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • Oculus

    Coś się zmienia. Rośnie nam garb naszych dzieci, ich niespełnień, upadków, trosk. Brniemy w powodzie, zawieruchy, wojny, grzebiemy w odpadkach, przeczesujemy zgliszcza rajskich ogrodów dzieciństw naszych, młodości. Coś się zmienia. Co noc otwieramy oczy, szukamy w ciemności pi
  • Zapadam w mrok z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Ranisz mnie spojrzeniem pieszczotą miłością nie pozwalasz na sen Zostawiasz odartą z marzeń opuszczoną bosą Umarły złudzenia już nie wierzę w anioły i jasne poranki Nie ma życia bez stałości dnia i bliskości nocy wołam ciszę zapadam w mrok
  • Spin (socjotechnika)

    Kilka przydatnych informacji dla zrozumienia jacy ludzie kreują nam rzeczywistość... Spin – pejoratywne określenie w socjotechnice (public relations) mocno zniekształconego portretu rzeczywistości na czyjąś korzyść, w związku z jakimś wydarzeniem lub sytuacją, którego głównym ce
  • Wybory

    Dzisiejszy dzień rozpoczął kampanię wyborczą od alternatywy: najpierw kawa, czy papieros? Jedno kusiło nie mniej, niż drugie. Postanowiłem, że nie będę palił, więc wybór stawał się prostszy. A więc kawa. W domu nie było kawy. Dzień rozlepił plakaty z prognozą pogody już w
  • Święto przebiśniegów

    Jakże barwny jest korowód, jaka piękna defilada zła. Wciąż przybywa legionów, z nowych gardeł unosi się pieśń. Nie ma końca i nikt nie pamięta, kto stoi na czele. Patrz, synu, idzie wiosna. Ten ptak leci do gniazda, a te maleńkie, zielone pączki na drzewach wkrótce zamienią s
  • Połączenia

    Dwa telefony leżą w separacji, skłócone, lecz impuls jednego w drugim wywołuje drżenie, natarczywy dzwonek. Więc coś ich łączy? Znają swe numery i każdą melodię. Dopóki bateryjka, do dna.
  • Pejzaż zmierzchu

    Zapominanie jest chyba najlepsze w bajzlu na strychu. Wśród wszystkich gratów, ramoli, manekinów z teatru, cieni w korytarzach i w kurzu serfującym na widzialnej fali. Zapominanie, a może zapomnienie? Gdybyśmy wiedzieli… na przykład co zakorzeniło się przez lata w kartonie z naklejk
  • Apocalypsis

    Więc jak to się skończy? Gniewem i pożogą, potopem, chłodem, odwróceniem morza, czy może ciszą, spowolnieniem ruchu, stopniowym, lecz skutecznym zamykaniem powiek? Czy warto jeszcze zrobić coś dobrego, czy zło straciło sens, a życie pewność? Czy wobec tego ma być tak jak jes
  • Kocham Cię Mamo

    z cyklu "Rozwiewa wiatr"   Zdążyłam do Ciebie ostatnia chwila trudne minuty iskierka nadziei na szczęście Twoja ręka bezwładna jeszcze ciepła a już taka blada Kocham Cię Mamo ból rozrywa serce rozpada się czas drobne kawałki mojej nadziei rozsypują się na bia
  • Ofiarowanie

    Oto krew moja, oto ciało moje, a to lista grzechów spisana zmarszczkami. Nędzne grafitti na murach świątyni z aspiracjami do stania się freskiem. Nie z drzewa dobrego i złego, ale z zatrutego ten owoc zerwany - ugryzłem i teraz mi smutniej nad smutnościami. Oddaję więc siebie

Działa na pikniku

– teraz nie bardzo nam pasuje, ale na wiosnę, gdy będą trawy, ruszymy – powiedział niejaki Bohdan Chmielnicki na pytanie o wojnę Kozaków z Polakami. I otóż, mówiąc językiem niesienkiewiczowskim: jak będą sprzyjające okoliczności. Czyli kiedy stepy pokryją się paszą, gdy nastaną odpowiednie klimaty, znaczy się żadne tam srogie deszcze, upały, wiatry niespokojne lub zanadto

czytaj całość Działa na pikniku

Krótka historia techniki życia

Pamiętam, że kiedy pierwszy raz ujrzałem na drodze do naszego zamku rozpędzony dyliżans z kotłem na miejscu woźnicy, krowa, którą żem akurat pędził do obory, rykła tak przeraźliwie, jakby się co stało. A to tylko mój pan wracał z nowym nabytkiem z Londynu. Osobliwy ten wehikuł nie tylko bydlę zagonił pod dach, ale i mnie

czytaj całość Krótka historia techniki życia

Administrowanie absurdem

„Ojcze nasz” składa się z 56 słów, Deklaracja Niepodległości – z 300, a rozporządzenie rządu w sprawie cen jarzyn – z 26.911 słów” Mamy coraz więcej urzędów. Zawodowców otrzymujących nagrody za nietrafne lub sfuszerowane inwestycje. Dostających rekompensaty za drzemkę w szkodliwych warunkach. W myśl biurokratycznych przykazań: im więcej i głupiej, tym lepiej, bo gorzej. A

czytaj całość Administrowanie absurdem

Terroryzm

Chciałem dać Wam nieco wytchnienia do moich tekstów, a i sobie zabezpieczyć kapkę luzu. Z tej oto zacnej chęci zanurzyłem się w totalnym nieróbstwie; zamknąłem przegrzany komputer i oddając się leserowaniu otworzyłem telewizor. Akurat nadawano kolejne sprawozdanie z francuskich jatek w Charlie Hebdo, kolejne relacje z ulicznych protestów ludzi oburzonych na fundamentalizm. Wyroili się dyżurni

czytaj całość Terroryzm

Trynd

Nie można było pojąć, dlaczego nowoodkryty kierunek filozoficzny, Radykalny Konsumpcjonizm, cieszył się traumatycznymi względami różnych wielkich Fusologów. Na próżno zmagano się z tym destrukcyjnym zjawiskiem, które – na drodze psychicznej osmozy – wciekło w trudną świadomość oświeconych ludzi. Obrachowano, że według wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie powinien mieć szans na żywot dłuższy, aniżeli

czytaj całość Trynd

Troglodyta

Pierwszą czynnością niemowlaka jest macanie zewnętrznego świata. Zbieranie wiadomości o najbliższym otoczeniu. Orientacja w terenie wystającym poza becik: co wisi nad kołyską, czyja twarz pochyla się nad nią, do czego służy pielucha. Potem następuje proces uświadamiania sobie własnego ja: gdzie leżę, kogo to rąsia, nózia, gębusia. A potem zanoszą go do żłobka, z którego za

czytaj całość Troglodyta

Turysta

Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we wspomnieniowy slajd, można przy okazji napomykać, tu byłem, to widziałem NA WŁASNE

czytaj całość Turysta

Wizyta starszego pana

Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich uzmysławiam sobie, że na próżno silą się, by mnie zabawić,

czytaj całość Wizyta starszego pana

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Zadanie

Kiedy jeszcze pracowałem w realu, kolej nie stanowiła problemu. Gdy trzeba było jechać na urlop, razem z innymi profanami przygodowych rajz uciekałem w coraz bardziej smrodliwą dal: po słońce, ozon i jod. Odpocząć, nałykać się wytchnienia, zażyć spokoju po grdykę. Kto mieszkał nad morzem, brał kijki do nart i tak  wyekwipowany, pędził w stronę gór

czytaj całość Zadanie