Ocal

Odpływa łódź od brzegów rzeki Styks,
pies Cerber groźnie szczerzy żółte kły.
W ustach mam obole dwa i więcej nic
nie trzeba mi, nie trzeba mi lecz Ty

zabierz mój cień i ślady moich rąk
z rzeczy i ksiąg, ze sobą zabierz miła.
Najdalej zabierz stąd,
od śmierci wybaw.

Księżyc bolesny zamienia się dziś w nów.
Robi się ciemno, milknie cisza nade mną.
Mrok pochłania ostatnie z moich słów.
Ty, miła, do światła zabierz ciemność.

Zabierz mój cień i ślady moich ust,
z dłoni i z warg, ze sobą zabierz miła.
Byłem jak Swan, lub nawet Proust –
Odetto moja, żono, wybacz.

Zbyt długo się wahałem zamiast brać
ten herbatnik życia na jeden krótki gryz.
Nie było mnie na więcej, na więcej stać.
Teraz nie mam już nic, zupełnie nic.

Oprócz Ciebie, miła – zabierz mój cień,
ze sobą zabierz, najlepiej do światła.
W nowy zabierz mnie dzień,
by nadzieja, by ta iskra nie zgasła.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *