Mam dziwne wrażenie, iż aluzyjne lata, np. Przybory, odkicały w siną dal i jesteśmy uczestnikami KULTURY Z GRUBEJ RURY. Dowcip zmienił się w dowcipasa i bez słów mało cenzuralnych, nie [...]
Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie
i twardą korą trwać – zielenić się, gdy przyjdą deszcze.
Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone
między dzisiaj i wczoraj – w zapach parku, o którym
nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie.
Koronka wersu rzucona między środą i czwartkiem,
zaczepna strofa krucha porcelaną – to tylko targ -
bazar wspomnień i opuszczenie ramion. A może
wzruszenie – sieroce i dorośle dziecinne.
Mówisz: Jest jak jest. Odpowiadam kpiną i łykiem piwa.
Lekko rzucam parę słów i oszukuję drżenie palców.
Dobrze. Jeszcze papieros i kropelka potu na czole -
wygodnie, że nie widzisz, dlaczego pobladłam.
Tak.To ja – niedoszła zmarszczka na pościeli -
imię powracające w stronie ciszy.
06.06.08







Uwielbiam ten wiersz.
dziękuję Motylku
jeden z moich najulubieńszych, el
Kłaniam się nisko
hm … jak fajnie go spotkać właśnie dziś
I Ciecbie tez zawsze miło spotykać.