Archiwa

Wybrane

  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • Chemia

    Wszyscy są samotni i to nas łączy. Wiązania związków wielokrotnie złożonych we wspólnym pierwiastku, który występuje w całym znanym wszechświecie i poza nim - dwójmrok światła. Niby nic, a przecież i ty wiesz o co chodzi.
  • Comment Manager

  • Srebrne miasta

    Zbrodnię przeciwko człowiekowi może wybaczyć bóg, zbrodnię przeciw miłości tylko jego matka. Ziemia Święta nie jest niewinna. Jej dzieci żywią się ciałem swojego ojca, piją jego krew. W tym akcie nie ma nic z oczekiwania. Wzniesione mury, kopuły, wydrążone lochy, a nad w
  • Bez poklasku

    między wzrokiem a słowem plączą się bezdomne uczucia trawione płomieniem namiętności obleczone czarną halką wspomnień układają się do snu los od dawna dzierga szare zycie bez oklasków przejdę przez most codziennności balansując na krawędzi byleby tylko nie wpaść w rzek
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • Pejzaż za oknem pociągu

    Nawijam horyzont na szpulkę pamięci. Drzewa i ptaki, chmury i liście, kominy, eklektyczne trakcje, elektryczne racje, frakcje, reakcje, zapędy omnipotęgi, dyktatorskie wdzianka, liche truchełka, skąpe ubranka, partie i rozgrywki, wyimki z literatury wielkiej i tej zupełnie maleńkiej.
  • Kreolskie pieśni

    Kreolską pieśnią mnie witaj śpiewem fal o świcie krzykiem srebrzystej mewy na nieba błękicie Zielenią swoich oczu znowu ciebie otoczę a ty oddasz morzu złociste me warkocze Niech piękne syreny w muszle je ustroją by cię nie wabiły więcej pieśnią swoją Gdy zajęte będą
  • Reversio

    Karty pasjansa na dębowym stole - odwrócone; szklanka z fusami po wypitej kawie - odwrócona; nocna opowieść, znaczenie snu - odwrócone; dłonie od ciebie, a ciało ode mnie - odwrócone. Siedem lat, na które czekasz kolejny rok; ta, która przeszła w lustrze, obca; na schodach krok z
  • Połączenia

    Dwa telefony leżą w separacji, skłócone, lecz impuls jednego w drugim wywołuje drżenie, natarczywy dzwonek. Więc coś ich łączy? Znają swe numery i każdą melodię. Dopóki bateryjka, do dna.
  • Niepokój

    Dagmarze Czarne dni odgrywają swoje sceny w czarnych snach. Wpływają w czarne morza mroczne słowa. Zabijają, piją czarną krew. W czarnych snach czarne oczy widzą czarne kły, które zatapiają się w białą szyję. W czarnych pokojach ciemnieją czarne okna. Cisza nie ma tu nic do
  • Przetrwania

    Gdyby mieszkały tu jakieś anioły, pod tym mostem, jakże radośnie by się śmiały, pod tym mostem. Ale tu tylko ludzie chorzy na życie, pod tym mostem, z kartonu mają poduszkę, z betonu noce, pod tym pomostem. A gdyby tu mieszkały diabły, w tym blokowisku, byłyby szczęśliw
  • Wiersz przyokienny

    ja drogie panie i drodzy panowie kiedy za oknem zima się szczerzy biegnę myślami tylko niestety do ulicy tej mojej lipowej po tej ulicy spacerkiem powoli idę nie spiesząc się wcale a czas sobie kapie czas kapie powoli i życie mnie nigdzie nie goni kiedy tak idę za mną
  • Rok Grotowskiego

    [caption id="" align="alignright" width="157" caption="Jerzy Grotowski podczas konferencji prasowej w Ośrodku Grotowskiego, 1997. Fot. M. Cułyński"][/caption] Organizator: Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław - Brzezinka; styczeń - grudzień 2009 r. W 2009 roku mija 10. roczni
  • Leżał na barłogu..

    ...i oczekiwał ciosu, lecz noc zbliżała się przeświadczeniem, że niebezpieczeństwo zmienia proporcje strachu. Wzdrygnął się. Od nieruchomej tafli wolności do pierwszego zarysu cierpienia, krata była wskazówką, ostrzeżeniem. Zasiekane żelazem okno wyznaczało mu prostokątny fragment
  • Wyklejanki

    Z wampirzymi zębami kot, albo żaba, szuflada i szu fla da. Tu się nada z wąsami pan, tu sylaba. Wyklejanka ma odcieni ze sto. To i tamto. Dwa razy się nie zdarza. Pod dywanem kot, na obrusie plama. Obrazki, fotografie, słowa - od nowa, wciąż od nowa.
  • Życie do lustra

    W dni szczególne przybywamy z odległych stron. Opowiadamy - wśród drinkujących zwierzeń i naskórkowych rozmów - o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, zapodziane anegdotki, barwne szczegóły słuchane w towarzystwie milusińskich, a pikantne momenty, gdy dziatwa śpi. Podniośle ub
  • Werdykt VII OKP "Złoty Środek Poezji"

    Werdykt jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2010 pod patronatem Dwumiesięcznika Literackiego "TOPOS" Jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkow
  • Zbrodnia Ikara

    Chciałem się wznieść, ogrzać w słońcu, choć prawdziwym celem i tak była ucieczka. Zawierzyłem ojcu. W końcu, bo nie od razu zrozumiałem, że na obraz i podobieństwo, na przekór prawom, bliżej chmurom, niebieskim ptakom. Teraz, kiedy już jest po wszystkim, prawie zapomniałem
  • Dopasowanie

    Złym ludziom dobrze z oczu patrzy na świat uczuć martwych. I mają proste ścieżki, gładkie dłonie, i mają na balkonach kwitnące pelargonie. Ich psy nigdy się nie łaszą do obcych, ich koty zawsze są czarne i dzikie. Złym ludziom mówię "dzień dobry" - zupełnie na wszelki
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • Ważenie dusz

    Łątka dzieweczka siada na źdźble trawy. Nie rozkołysze cieniem, nie nagnie do ziemi, muśnie ledwie błękitem, struną drgnie i zniknie jak i my znikamy. W słońcu, do którego oczy nie przywykły, czają się omamy. Rozcina je kos skrzydłem jak brzytwą. Struną drgnie, lecz dźwię
  • Turysta

    Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we w
  • Ziarno

    Pomimo najnowszych technologii odwzorowania obrazu, dzięki którym widać jak na dłoni każdy fragment układanki, gdzie ilość pikseli równa jest stanowi konta najbogatszych, w obróbce materiału filmowego, i to już na samym końcu, dodajemy ziarno, zadrapania, wszystkie właściwe naturz
  • Taki amen, taki lament

    Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściw
  • Chłopiec ze starej fotografii

    Bliscy odchodzą, dalecy zostają. Bliscy są daleko, a obcy zbyt blisko. Tak to wszystko skonstruowano, że można się zgubić. Początek zdania, które nie ma końca, a koniec, kiedy nie pamięta się jego początku. Wszystko jest iluzją: chłopiec na tym zdjęciu, zdziwione spojrzeni
  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • Powitam cię gwiazdo

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Powitam cię gwiazdo pastorałką kolędą słoną łzą blaskiem oczu goryczą zamglonych Powitam cię choinką pachnącą leśnym wspomnieniem żywiczną krwią płaczącą echem dawnych radości Powitam cię resztką snu miłości smakiem nadzieją wiatre
  • Orbity

    Oddalają się od siebie. Planety unikną zderzenia. Niepotrzebne będą się od teraz poruszać niezależnie. Przez chwilę były zbieżne, krzyżowały się ich ramiona, nogi, zespalały masy, rytmizowały pływy. Teraz oddalają się od siebie. I nie są już zamieszkałe przez mi
  • Komentarze

    Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauw
  • Nauka je sexy!

    Zaczęło się normalnie: zgłupieliśmy do cna.  Zaczęło się od tego, że  odnaleziono zagadkowy pęcherz mieszczący się pod naszymi fryzurami i nazwano  go “mózgiem”. Naukowców zaintrygował ten tajemniczy przyrząd, z którego - jak przypuszczali - wydobywa się nasze myślenie.
  • Aktor

    Nie zejść ze sceny, choć czasem kabaret, rzadziej zdziwienie szczere i ból szczery. Świat błaznów ma błazeństwa swoje za sztukę. Sztuka ma błaznów za swoją podporę. Być przez chwilę kimś innym, kimś kto nigdy nie żył? Otworzyć oczy i stać się Piłatem, czy być Piłate
  • Zielone trawy Fátimy

    Odwiedzić Chiny, wejść na Wielki Mur, poznać, być może, największą z tajemnic - nie uda się, lub może dlaczego nie? Ostatecznie niewiele trzeba, by sprostać tym sprawom. Oddychać, odetchnąć. Może ulga, to zbyt wielkie wyzwanie, lub niepotrzebny atrybut istnienia? Śnieg pok
  • Trupia główka

    Świeca, która krąży dookoła ćmy oświetla zawsze tylko fragment. Z rzucanych cieni i nikłych konturów wysnuwam dość niepewne wnioski: oto czułek, a to zarys skrzydła, to trochę jaśniejsze zaś, jakby chciało się przyznać do bycia w niebycie.
  • Milenka

    Zakłada czerwoną sukienkę. Dzisiaj będzie jego marzeniem. Dzieli swoje serce między tym co jest, a życiem, które mogło się wydarzyć. Od teraz on będzie się zastanawiał jak sobie poradzi, kiedy jej nie będzie. Jej sekundy podzielą się na pół, słowa na ostrożność i p
  • Norma

    Wciąż widzę zwiewną sukienkę. I ona i ona - obie dość niesforne na wietrze, na wietrze. Norma, nie norma - ikona i ona, i ona przemaka dreszczem. A obok przechodzi ten facet w kapeluszu. Moknie mu kołnierz, papieros i krawat. Samolot nad Atlantyk wzbija się ciężkawo, powiew
  • Rekomendacja

    Nazywają GO różnie jedni szczerze inni z przekąsem czasem równy chłop niekiedy świnia jak w życiu ale najczęściej mówią do niego Al Al od tego gangstera za podatki jednak gdzie mu startować do tego zaszczytu zwykły z niego rzezimieszek stateczny rabuś co on tam
  • Stereotyp

    Dbasz o siebie, o swój wygląd, ciało? Chodzisz na siłownię, pakujesz, łykasz sterydy? Jesteś dumny z posiadanych metek, emblematów? Bywasz w modnych miejscach i tam, gdzie potrzeba? Znasz tych wszystkich ważnych i oni cię znają? Golisz tors i nogi, kremujesz się rano? Jesteś zadow
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Modlitwy

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Totalna samotność odbija się echem po ścianach mojego serca Idę wciąż pod górę szukam słów modlitwy by dotrzeć na szczyt atakowana przez demony pragnę dobra Nie widzę sensu wizji kochającego Ojca na polu pełnym jadowitych skorpionów Chcę
  • Od jeden do dziewięć doli

    Ból bywa wyrafinowany. Bierze w obroty każdy gram. Handluje litością, kiedy odchodzi na chwilę. Odbiera z procentem, jak lichwiarz. Uśmiecha się przy tym z politowaniem i zamiast się uśmierzać, on się przysiada na łóżku i ani mu w jego bolącej głowie zasnąć. Nie ma nic
  • Skomlidusza

    Kiedy nie mam ochoty na bagienne rozmyślania zabieram się za nie właśnie Wtedy wychodzą mi najlepiej wtedy moje rzewne wspomnienia są jak najbardziej wyraziste wtedy otwieram okno  z chłodną ciemnością i wyobraźnię na pół pełny max rozsiadam się do strojenia głębinowych mi
  • Utopia

    Boga nie ma, a więc internetu nie wynaleziono ani nie skonstruowano wielkiego zderzacza hadronów, który służy do mszy na chwałę Boga. I nie ma tych wszystkich katedr i posągów, nie ma dział ani dzieł sztuki. Nie istnieją granice, do przekraczania zaś jedynie strumień. Dz
  • Kamienne ogrody

    W Arkadii jest ciepło. Bikejka Ewa wdzięczy się przed lustrem. To daje jej szczęście. Na godzinę przed zamknięciem obleci galerię. Może znajdzie coś jeszcze? Chustkę, lub sukienkę? Wróci do domu metrem. Pod ziemią. Wszędzie będzie na chwilę i nigdzie na dłużej. Noc
  • Gwoździe z natury podłej krzyża w nasze serca

    Życie na estradzie ziemskiego tragików teatru to ciągła walka absurdu obłędnego zdegenerowania z logiczną normalnością gdzie potwór cyniczny a nadziany wygrywa z miłością jak mocarz przegrywa z karłem dostając kulę w plecy i płaczą matki - ojcowie - przyjaciele - brać rodzinna
  • Pokrzyk

    Są takie karty, które odwrócone raz strącają innym zaś wkładają orłu na głowę królewską koronę, albo cierniową... Są takie barwy i są takie dźwięki, które są lekiem i bywają lękiem, znamieniem świętym i pięknem, lub piętnem... Jest taki pokrzyk i taki powrzask,
  • Słychać śpiew

    jak co roku o tej porze wokół słychać tęskny śpiew ludzie idą przed wieczorem by Maryi oddać cześć gdy różaniec dzierżą w dłoni i litanii słowem pięknie do figurki przystrojonej idą wielbić swą Panienkę o Matuchno weź w ofierze tę modlitwę w ludzkim tłumie ofia
  • POSTĘP NA PRĄD - DWA ŚWIATY

    W czasach połowy ubiegłego wieku, gdy przydarzyło mi się nieszczęście ze swoimi narodzinami, otoczenie było szarobure i parciane. Ciężko to pojąć obecnym dzieciakom, ale w tej zgrzebnej epoce nie istniały komórki, wrzaskliwe reklamy, życie podporządkowane kasie, gry komputerowe i empe
  • Ofiarowanie

    Oto krew moja, oto ciało moje, a to lista grzechów spisana zmarszczkami. Nędzne grafitti na murach świątyni z aspiracjami do stania się freskiem. Nie z drzewa dobrego i złego, ale z zatrutego ten owoc zerwany - ugryzłem i teraz mi smutniej nad smutnościami. Oddaję więc siebie
  • Rezygnacja

    Dopadła mnie najgorsza z rzeczy, Eleanor. Nie mów mi, że powód nie jest ważny, że życie jest po to, żeby żyć. Nie ma sensu szukać dni, kiedy nocy nie można oszukać. Amputowałem sobie czas. Nigdzie dalej nie pójdę. Już, teraz. Teraz, jak wyrok na przeszłość, teraz,
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • Niewysłany list

    Marzysz o dawnych obszarach spokoju ale przetarte i pocerowane odległością istnienia uciekły na  długo Są tam dokąd zmierzasz tam  gdzie gasną  minuty nie twojego czasu Bo jesteś żyjesz pożądasz tylko tu tylko ze mną Jak ten co żył w prośbach do Boga by zamknął mu oczy ponieważ
  • Chcę uwierzyć w anioły

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chcę uwierzyć w anioły tak jak wierzę w kolorowe motyle Chcę zaufać miłości nim zgaśnie jasny dzień by konające tęsknoty nie odrodziły się smutkiem Chcę śpiewać z wiatrem szybować z ptakiem i położyć się cieniem u stóp twego serca
  • To wasza rzecz

    Piłat cię kocha, Piłat wszystko widzi. Nie zabija za proporce, nie karze zbyt wielu. Piłat ma inne sprawy w słoneczną niedzielę, lecz nie zapomina, po co tutaj przybył. Legnie pod naporem imperium i krzyża, wszystko dzięki braciom, przez braci i dla nich. Kamień wszystko przyjm
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Dylemat

    Zaczytawszy się, zapatrzywszy w litery, a myśli, gęsi szare, odleciwszy w błękity, w oddale, zadość, żeby się w porę, zamałość żeby zdążyć przed ciszą nocną, przed snem, wieczorem. Przy tym woda na makaron, samo fusili wyparowawszy, smażywszy się żywo, śmierdzi i dymi.
  • Kolejka wąskotorowa w Halloween

    Dziś jeszcze nie śnieg, nie deszcz. Zapowiada się całkiem przyjemnie. Będzie dość ciepło - nie tylko jak na tę porę roku. Od liści jest żółto i czerwono, od wiatru się szeleści. Wcale przy tym nie smutno. Maszyniści przygotowują kolejkę wąskotorową. Zabierze przebier
  • Cicho, już

    Sen się kończy, czas zasnąć. Zaczyna się zima, zamarzają słowa. Wkrótce całe ich sople zwisać będą u ust, których nikomu ogrzać już nie pozwolę. Dotyk, nie-dotyk, pieszczota, nie-pieszczota. Miało przecież tak być jak jest - nierealnie. Na ścianie jeszcze wczoraj malow
  • Niewidzialni

    Komu przeszkadzają niewidzialni? Nie robią niczego złego. Nie są doskonali, nie zawsze mądrzy, niektórzy chcieliby zniknąć na dobre. Oni się już napatrzyli, nabyli, nażyli. Oni się już nakochali, nacierpieli. Zjedli zęby na wszystkich chlebach świata, wypili oceany, wylali ka
  • Corinthiana

    Wyhodowała sobie pustynię, której nikt nie czyta -  skorpion i gorzkie słońce, piasek w kolorze miodu,  niedomknięcie powiek, chłód zachodu, noc czarniejsza  niż ciemność - wokół pusto, nawet śladu dzieciństwa.  Jeszcze będzie próbowała słoną wodą podlewać ostatnie na
  • Potworność

    Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśm
  • Las-nielas

    Stoją ludzie, stoją jak las. I w głowach im szumi, i szumi im w głowach czas. A między nimi, kto zrozumie, szumią jak trawa jakieś słowa. Jak mowa trawa szumi w tłumie, w lesie-nielesie, słowa-niesłowa. Przychodzi taki czas w tym lesie Że wieje ogień, płonie wiatr Od traw pr
  • Teraz, kochana

    Spójrz - idą dni krótkie jak kłamstwo. Jeszcze się ciągnie babie lato. Jest nów, więc noc taka ciemna. Kończy się kryzys, jesteś ze mną, nic nam nie trzeba oprócz paru stopni ciepła ponad to, co ustalono na poziomie trwania. Dzisiaj będę wcześniej niż zwykle, może pójdzi
  • Wyprawa po przestrzeń życiową – stacja skrzyżowanie

    Przy stole nie znajdziesz miejsca, mimo, że jest pusty - każdy bok będzie zbyt kanciasty, blat zawsze nierówny; gdy przesuniesz dłonią, głęboko w skórę wbije się gwóźdź. Jakkolwiek usiądę, będzie mi wygodnie – oprę łokcie na idealnej wysokości, stołowa noga nie stanie na
  • Przypisy

    Wyrzekam się siebie. To niewielkie wyrzeczenie. Znaczę przecież tyle, ile ślad na plaży. Potem przychodzi fala uniesienia. Znowu chcę, znowu piętnuję sobą ciebie. I już mnie nie ma w tej bajce. Potem następują przypisy, z których jasno wynika brak zrozumienia istoty.
  • Matka

    Odchodzą od swoich rodziców, raniąc najbardziej własne życia. Nie zauważają wracających kamieni, ale orbity wcześniej, lub później, w końcu zamykają elipsę bolesnym zdziwieniem. Skąd się bierze w nich tyle nienawiści, skąd w matce tyle miłości? Znosi ten bunt z ci
  • Curriculum vitae

    Nie napisał podręcznika do gry w klasy boski cieć, anioł stróż. Nie napisał, nie powiedział mi, jak przeskakiwać przez te kratki dni i nie łamiąc nóg, nie zdzierając rąk do krwi - żyć, by żyć. I pewnie dlatego wyrżnąłem o bruk - nie dlatego, że był lód (zima trzyma
  • Żarłacz ludojad kocha mnie

    Żarłacz ludojad na nadwiślańskiej plaży, wybierał z menu ciał młodych i starych przystawkę, którą w towarzystwie jarzyn mógłby z rozkoszą i lubością spożyć. I wybrał mnie. I zaczął od krwi kropli. Przetoczył zębem po kości, po kręgu. Jemu i może było przy tym pięk
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • Z PAMIĘTNIKA SKLEROTYKA

    Było to tak dawno temu, że w Listopadzie był Listopad, a Dzień Próżniaka obchodziło się codziennie, mówiłem, gdy kto pytał, od kiedy go znam. Lecz gdy kto indagował mnie, dlaczego akurat z nim zadaję się najdłużej, do głowy przychodził mi dżem; nie jakieś pożywne i tłuste wi
  • Z zapomnianej ziemi

    Z zapomnianej ziemi zapomniane listy przychodzą i odchodzą - z pamięci w niepamięć. Ludzie, którzy tu żyli w zapomnianych domach w zapamiętaniu pielęgnując ogród i rodziny, bliskich mając na wyciągnięcie skamieniałej ręki, obcych jak księżyc, dalekich lecz wiernych, byli
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Visqueux

    Oto mój świat: Wokoło wszystko jest martwe. Próchnieje starannie, ma czas. Jak księżyc srebrzystością tańczę pomiędzy drzewami. Otulam je łzami - noc przecież jest chłodna, a bezkształt słów przeraża. Niekiedy kornik zabłąka się w labiryncie drewna i łyka, i krwi.
  • Drobnym druczkiem

    Przeklęty dniu, zła godzino. Ciemna i zimna, w której nikomu nic się nie śni, życia zasłono dymna. Jesteś jak zwierz drapieżny, dziki, za krat wsadzony marginesy. Któż powyrywał ci pazury, kto stępił kły i kto naturę zawarł w podpunkcie, gdzieś w przypisach? Nie czyta n
  • Kochaj mnie

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Kochaj mnie w kropli morskiej wody w złoconym poranku ciepłym piasku i w szumie oceanu Kochaj mnie w śpiewie wiatru krzyku mewy tańczącej nad falami w ukrytych marzeniach i pieśniach srebrnych gwiazd
  • Puste ulice świętych miast

    Bądź wyprostowany, pewnie stawiaj kroki wśród piasków pustyń grząskich bezkresów. Dzisiejsze miast arterie pod nieba obłokiem jutro będą ruiną bez państw i adresów. Patrz uważnie, zapisz pejzaż pod oka powieką. Niech się wpisze w niepamięć jasnym powidokiem. Tu pulsowało
  • nieumiejętność przyjmowania śmierci

    nieumiejętność przyjmowania śmierci nie mieszczę się między białą różą i ciasną bluzką którą mam ochotę podrapać za nagłe sczernienie - drażni koronka pod szyją i ciężkość przeciwsłonecznych chociaż światła nie ma a zasłona nie zobaczę pozorna wczoraj przyjaci
  • Zmęczenie

    Wspinałem się gnany koszmarem, a strach pętał mi każdy następny krok Za plecami słyszałem złowrogi chrzęst żwiru i gałęzie zagajnika trzaskające pod naciskiem pośpiechu. Ominąłem polanę i ukryłem się za głazem. Umordowany, rozeźlony tym, że nie potrafię ich zgubić, spojrzał
  • Połączenia

    Miasto widziane przez delikatną woalkę dżdżu ma niewyraźne kontury i całkiem konkretny zapach. Przemieszcza się poziomo i pionowo, ale nie oddała się nawet na chwilę. Pozostaje w zasięgu ze wszystkimi punktami dostępu otwartymi na pozostałe wymiary. Drży i pulsuje każdą z
  • Opowiadania Goddama

    Łzy Bajka dla Dagny W raju Ananke, cz.1 Prochowiec Błękitne Anioły List znaleziony na plaży Między piętrami Exodus Wybory Fala kulminacyjna Wiosenne wody Północne wejście Westalka Bip, bip Dzisiaj jestem Pamiętam chłopca Zielona pieczę
  • Niosący kamień

    ▪Niech otworzą się bramy nieba Otworzą się bramy nieba niech Się bramy nieba niech otworzą Bramy nieba niech otworzą się Nieba niech otworzą się bramy▪ Niech otworzą się bramy nieba A wy którzy tam wejść chcecie Zdejmijcie buty i umyjcie stopy N
  • Normy

    Jeśli rozluźnione (na przykład sznurowadła w zbyt dużych butach - - - Dano nam więcej możliwości, niż była potrzeba. Inne sami uprawniliśmy, aby je posiadać. Stworzyliśmy ramy dla wielkich obrazów, a tymczasem kropka szaleje na blejtramie jak plamka na oku. Ponoć takie plam
  • Co powiesz?

    To nie Termopile i nie trzystu mężów na wieczność jak skała, w kamieniu na wieki, lecz zwykły ja z piasku i z kurzu, i z puchu, jeden nad jednymi jak księżyc nad światem. Odchodzi mój cień powoli po skale, idzie przez ulicę, po murze i dalej. I niknie na słońcu, płowieje i
  • Poeto - może Przyjacielu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kazimierzowi Burnatowi Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu
  • O powinnościach twórcy

    Poeta, prozaik, twórca jakiegokolwiek formatu i w jakimkolwiek gatunku, nie może być człowiekiem cichym, nie powinien siedzieć jak mysz pod miotłą, bo jego obowiązkiem jest REAKCJA. Natychmiastowa odpowiedź na zło, wredotę, społeczny tumiwisizm, na etyczny autyzm. Ponieważ każdy tekst,
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • Perpetuum mobile

    Człowiek stworzył Boga na obraz i podobieństwo swoje, bo Bóg stworzył człowieka na obraz i podobieństwo swoje. Po trudzie stworzenia, które powinno być pozbawione wysiłku, w swojej wielkiej mądrości usiadł i napił się wina, wychędożył niebiańską nałożnicę, zapalił skrę
  • Zmiany, niezmiany

    Język się zmienia. Mieni się. Odcienie, sugestywne odniesienia, prężenie, wiotczenie. Torebka mieści przedmioty, rzeczy. Mówi swoim językiem, dotyka istoty kobiecości. Puderniczka, chusteczka, komórka. Mitoza, zygota, podział. Z drugiej strony: przypięte do spodni kluczyk
  • WIGILIJNE REKOLEKCJE

    Rodzina, jej oblicza. Na co dzień i od święta. W trakcie okazjonalnych odwiedzin, przy zastawionym stole, podczas drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów. Ludzie przybywający z odległych stron, opowiadający o zdarzeniach wysupłanych z  przeszłości, jakieś zapodziane anegdot
  • niech szlag trafi tytuł

    jeszcze hosanna w zmęczonych oczach mimo że pajęczyna między palcami a serce walczy z wczoraj i dzisiaj rankiem mijam grubego zenka i znowu daję łajdakowi monetę a dlaczego nie niech wypije - przetrwa dzień mnie będzie gorzej ani złotówki szafiru najwyżej rozgryzę w kropelki
  • Żywot zastępczy

    Właściwie wszystko przemawiało za moim milczeniem. Ale że nie chciałem poniechać walki z wiatrakami, czyli z absurdami swojego życia, postanowiłem wrócić do publicznego mówienia. Wiem jednak, iż mówienie o czymś, co trwa bez przerwy i towarzyszy mi tak dotkliwie, że staje się częśc
  • Sprawiedliwość stokrotek

    Najpiękniej jest na wiosnę. Świeże zastępuje spróchniałe, zielone - szare, morowe - ożywcze, zimne - ciepłe. Rozmarzają psie gówna, którym obecność czołgów nie przeszkadza śmierdzieć na wiosnę. Wkrótce wszystko się wymiesza w jednym wielkim błocku. Te gówna i ta krew
  • Posiadanie

    Dwa życia tworzą nowe życie. Czy nowe jest nowym, czy jedynie wydzielonym? Osobne jest osobiste, czy osobistą częścią daną w chwilowe posiadanie? Czymkolwiek jest wystarczy na jedną, bardzo prywatną śmierć. Wszystko, co pomiędzy, jest jedynie możliwością bez gwarancj
  • Absynth

    Szukasz nocy, Przyjacielu? Noc cię sama znajdzie: na ulicy, z której trzeba cię doprowadzić do domu, w szafie, która nie jest kiblem, w miłości, która nie jest jej treścią. Noc, mój drogi, jest po to, aby nocą przechadzać się pieprzonym kotem po pieprzonych gzymsach w pieprzo
  • Bez okien

    Więzienia nie potrzebują murów. Architekt, nie mogąc sprawować kontroli wciąż od nowa wznosi je i burzy. Nie mając pewności co do fundamentów i patrząc na wszystko z góry woli zaczynać od nowa. Najsmutniejsza w tym wszystkim jest nieuchronność klęski. Bo po co budować, sko
  • Hufce miłosierdzia

    Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów uleciały ze mnie wszelkie troski, toteż przestałem odnosić depresyjne wrażenia. Szedłem razem z muzyką, otoczony łąkami i bzyczącą zielenią traw. I byłbym tak szedł dalej, uparcie radosny, wpatrzony w nierówne płyty chodnika, gdyby nie zawini
  • Miło

    nothing else matters Obskurne wejście do bramy, przed nią kałuża, kamyk - wszystko po równo obdarzone słońcem. Wędrowcem, przechodniem, bywalcem. Czymkolwiek tutaj będąc nic nie jest aż tak ważne, aby poświęcić więcej niż chwilę. A składają się na to: ścierwo g
  • Zapowiedziano, że wszystko się zmieni

    [caption id="" align="alignleft" width="340" caption="CISZA - wystawa fotografii Beaty Mendrek-Mikulskiej"][/caption] Już to znasz i nie jest ci dziwnym, że ulice są puste, a powietrze gęste od mgły. Nie jest spokojniej, chociaż cisza ma w mieście coś z nirwany. Tym razem się nie śni
  • Andante, allegro i znowu andante

    Jeszcze kiedyś zatańczy, zaśpiewa, zaszaleje, jeszcze będzie wesele, albo choćby festyn dni słodkich. Jeszcze kiedyś z całej goryczy wspomni przegryzioną pestkę cytryny, odprutą metkę, zapach jałmużny, dłoni, które trzymały ją w sidłach. I nie będzie bez wartości, paragon
  • Plany i plony

    Wzrosłem i rosłem. Nade mną chmury i we mnie chmury. Raz mnie paliło to światło z góry, a raz od wewnątrz. Bywało mroźnie i były buty. Pożar ominął mnie jeszcze łukiem, ale nie ty. Lecz rosłem, wzrosłem. Piąłem się w górę, padałem w dół. Przetrwałem wiosnę, lato i zim

Niekulturalnie o kulturze

Czytajmy, bądźmy zorientowani w otaczającej rzeczywistości, bo tylko wtedy dyskusja będzie miała sens, tylko wówczas nie stanie się kolejną słowną przepychanką: zbiorem emocjonalnych obertasów! Czytajmy, pogłębiamy wiedzę, ale nie tą uproszczoną, czerpaną z demagogicznego mędrkowania, gołosłownych pochrząkiwań i zaściankowych uprzedzeń, tylko tą, która wywodzi się ze sprawdzonych źródeł, z wieloletnich badań i realnych doświadczeń, opisów

czytaj całość Niekulturalnie o kulturze

Obietnice realne na niby

Niektórym śmiertelnikom wydaje się, iż starczy znaleźć się w ławach poselskich i bredzić ile wlezie, by zasłużyć na miano jasnowidza zbawcy narodu. Osobnicy tego pokroju żyją poza rutyną codzienności: odrębnie. W chmurach z krainy marzeń. W doktrynerskim raju i w otoczeniu kolorowych fantazji. Oderwani od przyziemnych spraw, bytują w światach bezkompromisowych ideałów, urojeń czy utopijnych

czytaj całość Obietnice realne na niby

Gęgałka wczorajszego człowieka

Możemy być dumni: technika coraz szerzej wkracza do naszego świata. Jeszcze 15 lat temu nie istniała tak rozbudowana, szybka i sprawna wymiana informacji; razem z rozwojem wynalazczości, zmieniło się życie. Na naszych oczach poprzedni sen przerodził się w jawę. Elektroniczny papier, czcionka, fotografia, taśma magnetyczna, cyfrowy zapis na płycie, aparaty telefoniczne bez połączenia z drutem,

czytaj całość Gęgałka wczorajszego człowieka

Cv

Ostatnio czuł się mało rozrywkowo: medialne nośniki olewały go, na froncie rzeczywistości wiodło mu się pod wiatr, wszędzie było nędznie i dychawicznie, toteż jako zakompleksiony facet, odczuwał globalny deficyt pochwał; urwały mu się tłuste lata prerogatyw, zażył więc pigułki na odwagę i poszedł walczyć o utraconą pozycję. Lecz odmówiono mu jakichkolwiek wyrazów współczucia. Stwierdził równocześnie,

czytaj całość Cv

ODWAGA PAPKINA

Ciężko to pojąć urodzonym dzisiaj, ale w uprzedniej epoce nie było życia tak bardzo uzależnionego od prądu, kabli i telefonów, od seksu z chipami, religijnego kultu świętego Pugilaresa, natrętnej wszechobecności kamer, niekoszernych portali czy ujeżdżania po nich. Nie istniał krzykliwy świat reklam, kupowania za darmo i tylu oszustw w pakiecie. Istniały za to sklepy handlujące

czytaj całość ODWAGA PAPKINA

List do…

Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zamieniać człowieczeństwo w zezwierzęcenie, miłość w nienawiść i życie w śmierć. Wszystko to możemy, ponieważ jesteśmy ludźmi, ponieważ

czytaj całość List do…

Niech będzie, że religia

Różnica między książką a e-bookiem jest taka, jak między życiem, a życiem wirtualnym. Biorąc do ręki książkę papierową, bierzemy do ręki życie. Front okładki jest aktem urodzenia, jej tył, to epitafium; strona tytułowa to moment narodzin, ostatnie linijki książki są jej ostatnim tchnieniem. Wszystko to, co pomiędzy, to jej życie. Czytając książkę papierową, trzymając ją

czytaj całość Niech będzie, że religia

Komentarze

Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauważam brak komentarzy i to też jest swoista reakcja. Zniechęcająca, ale taki jest

czytaj całość Komentarze

„Ziemia obiecana”

Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecanej” według Andrzeja Wajdy: w odróżnieniu od ekranowej i nieuprawnionej wizji reżysera, główny temat powieści Stanisława Reymonta

czytaj całość „Ziemia obiecana”

Nadmiary obfitości

Przechodzimy przez bramkę do wykrywania niezamożnych portfeli i po załatwieniu sprawy z wypełnieniem ankiety na temat stanu majątkowego i celu wizyty, wchodzimy do wnętrza supermarketu. Witani przez diabolicznie uśmiechnięty personel w buraczkowych przyodziewkach i z plakietkami informującymi, kto za nic nie odpowiada, idziemy do punktu sprzedaży mydła end powidła. Zaraz za jego wejściowymi drzwiami dostajemy

czytaj całość Nadmiary obfitości