Archiwa

„Noblista zapoznany”

(0 Juanie Ramónie Jiménezie)

 

 

       Jedynym dziełem Jiméneza w całości przetłumaczonym na język polski jest napisana przepiękną prozą poetycką „elegia andaluzyjska” zatytułowana „Platero y ya”. Doczekała się ona aż dwóch przekładów („Srebroń i,ja”, przel. Florian Śmieja, Londyn, Oficyna Poetów i Malarzy, 1961; „Srebrzynek i ja” przeł. Janusz Strasburger, Warszawa, PAX, 1962)(…). Choć upłynęło przeszło dwadzieścia lat, (..) niewiele, niestety, można [do tego] dorzucić. W tej sytuacji warto wspomnieć tłumaczenia Jalu Kurka, publikowane na łamach „Literatury na Świecie” w 1971 roku oraz wydaną w 1994 antologię wierszy poetów – laureatów Nagrody Nobla, w której siłą rzeczy musiało się znaleźć również kilka utworów Jiméneza.

       Ubóstwo przekładów sprawia, że Jiménez jest w Polsce o wiele mniej znany niż współcześni mu Antonio Machado czy Miguel de Unamuno, nie mówiąc już o Federico Garcii Lorce czy innych przedstawicielach „pokolenia 27″. Wynika to być może częściowo z faktu fizycznego oderwania Jiméneza od Hiszpanii. Od roku 1936 mieszkał bowiem poza ojczyzną: na Kubie, w Stanach Zjednoczonych 1 Puerto Rico. Z drugiej strony nie sposób nie zauważyć, że Jiménez nie łatwo pozwala się poznać, tworząc bardzo osobisty, „dośrodkowy” świat, który moźe odstraszać swą nieprzystępnością.

       Owa „dośrodkowość” Jiméneza graniczy niemalże z narcyzmem, znajdującym swój wyraz tak w życiu prywatnym jak w twórczości poetyckiej. Według Luisa Cernudy poeta „ze swej wieży z kości słoniowej [...] mógł spoglądać w dół na trudzących się w mozole ludzi, których trudów nigdy nie dzielił, i które go też one nie interesowały”. W 1atach 1916-1936, a więc w okresie poprzedzajałcym jego definitywny wyjazd Z Hiszpanii, Jiménez wycofuje się z aktywnego życia literackiego. Stopniowo traci kontakt z przedstawicielami własnego pokolenia. W latach 1920-1927 gromadzą się jeszcze wokół niego młodzi poeci, dla których zakłada kolejne pisma literackie: „Indice”, „Si” i „Ley”, Jorge Guillén, Federico Garcia Lorca, Rafael Alberti publikują w nich swe pierwsze utwory. Jednak również oni uwalniają się spod wpływu mistrza: mają własną wizję poezji lub też pociągają ich inne poetyckie wzory. Wkrótce potem pojawia się estetyka „poezji nieczystej” (poesia impura). Jej zwolennicy grupują się wokół , który w 1935 roku przebywa w Madrycie jako konsul chilijski.

       Proponowany przez Nerudę model poezji nie mógł oczywiście zachwycić Jiméneza – piewcy poezji „najczystszej” z możliwych. Zainteresował jednak młodych i tym samym zaostrzył jeszcze wyraźniej konllikt między nimi a dawnym mistrzem, który w 1939 mówił o Nerudzie jako o „wielkim złym poecie”, [...] poecie utalentowanym, który nie do końcu potrafi zrozumieć i wykorzystać swe wrodzone talenty”. Neruda natomiast określił Jiméneza mianem „brodatego demona”, którego zachowanie dawało pojęcie o tym, „czym jest legendarna zawiść hiszpańska”. Miał on żyć „jak fałszywy pustelnik, przypinając łatki i krytykując ze swej kryjówki każdego, kogo podejrzewał, że mógłby go okryć cieniem swej osoby”. Ten krytyczny, chwilami agresywny, stosunek Juana Ramóna do współczesnego mu życia literackiego nie budził sympatii, doprowadzając do coraz to większego osamotnienia poety.

       Z czego wynikają charakter i nieprzystępność poetyckiego świata Jiméneza? Wydaje się, że ich źródeł poszukiwać należy w ideałach estetycznych wyznawanych przez Juana Ramóna. Twierdzi on, że rola poety polega na poszukiwaniu idealnego piękna. Uznaje je za absolut i pragnie nadawać mu konkretny kształt w poetyckim dziele. Prawdziwa poezja to absolutne piękno ujęte w formę. W poglądach tych odnaleźć można wyraźny wpływ platonizmu oraz modernistycznego kultu piękna propagowanego przez ukazujące się w latach 1903-1904 czasopismo „Helios”, z którym Jiménez aktywnie współpracował.

       Piękno jest dla Jiméneza „jedyną całkowitą prawdą”, poezja zaś – jedynym możliwym jej ucieleśnieniem. Pisanie jest więc formą obcowania z absolutem. Poeta, który dostępuje tej szczególnej łaski, doznaje swoistego. prawie boskiego wywyższenia. W ten sposób znajduje swe uzasadnienie poetycki narcyzm Jiméneza. Jeśli Shelley uznaje poetę za „zbywcę” piękna, tego, który potrafi je dostrzec i znaleźć dlań konkretną, nieśmiertelną formę(…), Jiménez okazuje się bardziaj radykalny w podkreślaniu roli twórcy. Piękno nie tylko nie może znaleźć trwałej formy poza poezją; nie może również przejawić się w pełni poza osobą poety, ponieważ trwa właśnie w nim:

                               Nie jesteś w sobie, o nieskończone
                                                                         piękno [...]!
                               Jesteś we mnie, który przenikam cię
                               aż do głębi [...]!

       Obok koncepcji poetyckiego posłannictwa, rozumianego jako nadawanie konkretnej formy idealnemu pięknu, pojawia się u Jiméneza niemal obsesyjne pragnienie nieskończoności, marzenie o przekroczeniu granic własnej egzystencji.

       Jiménez marzy o nieskończoności i podporządkowuje temu marzeniu cały swój poetycki rozwój. Po jakimś czasie myśl o przezwyciężeniu śmierci staje się coraz bardziej natarczywa. Od prostej obserwacji faktu przemijania przechodzi Jiménez do postawy bardziej aktywnej. Na początku wyraża aię ona w potrzebie wypowiedzenia całego, jak to mawiano, bogactwa duszy, aby w godzinie śmierci zatracić jedynie „cielesną powłokę”. Z czasem pojawia się przekonanie o istnieniu nieskończonej, niewidzialnej rzeczywistości, ukrytej za parawanem świata nutterialnego. Koncepcja ta przypomina nieco poglądy José Ortegi y Gasseta, który w „Medytacjach nad Don Kichotem” mówi o nieskończonych bogactwach przyczajonych poza widzialną rzeczywistością: „każda rzecz jest wróżką, która w nędzne i pospolite szaty ubiera wewnętrzne skarby°”. Do tych właśnie wewnętrznych skarbów stara się dotrzeć Jiménez. Stopniowo owa niewidzialna rzeczywistość utożsamia się z ideą absolutnego piękna. Odtąd proces dążenia do nieskończoności realizować ma się na drodze osiągania poczucia jedności z idealnym pięknem, przez życiodajne czerpanie z niego i równoczesne „odtwarzanie” go w poezji. Stąd też twórczość Jiméneza jest poszukiwaniem „stanu łaski”, swoistego ekstatycznego doznania, które pozwoliłoby doświadczyć poczucia pełni i współistnienia z pięknem jako „jedyną całkowitą prawdą”.

       Proces pisania jest dla Jiméneza odzieraniem słowa z tego, co przypadkowe i powierzchowne, jest poszukiwaniem „słowa nagiego”, które ucieleśnia nieskończone piękno. Praca poetycka oznacza więc gigantyczny wysiłek znajdujący odzwierciedlenie w ciągłych powrotach do ukończonych już tekstów w nadziei znalezienia formy mogącej pełniej wyrazić drzemiącą w ukryciu niewidzialną rzeczywistość. Zmysłowość, melancholia, pastelowe odcienie i roślinna ornamentyka pierwszego okresu ustępują miejsca dyscyplinie i wyraźnemu pragnieniu tworzenia absolutnie „czystego” języka poetyckiego. „Inteligencjo, daj mi dokładne imię rzeczy”, prosi poeta: dokładne imię to takie, które zamyka w sobie piękno ukryte pod warstwą przypadkowości w każdej rzeczy.

       Marzenie o nieskończoności spełnia się, choć tylko na krótką chwilę, w roku 1948. Rok 1949 przynosi zbiór wierszy zatytułowany „Zwierzę obdarzone głębią”. Utwory składające się na tomik są poetyckim zapisem triumfu Juana Ramóna, kroniką przeżycia, które nazywa on spotkaniem z od dawna poszukiwanym „bogiem upragnionym i pragnącym”. Moment ten jest dla Jiméneza tak ważny, że drogę swego poetyckiego rozwoju do roku 1948 uznaje on za czas mniej lub bardziej świadomego oczekiwania na owo spotkanie. Okres po roku 1948 przesycony jest tęsknotą za „stanem łaski”, której dane mu było doświadczyć.

       O jakim to więc momencie triumfu mówi Jiménez w „Zwierzęciu obdarzonym głębią”? (…)Lektura tomika utwierdza w przekonaniu, żc podczas podróży Jiménezowi zdarzyło się coś niezwykłego. Musiało to być przeżycie bardzo osobiste, jeśli poeta nie waha się określić go mianem „spotkania z bogiem”. O owym napotkanym bogu mówi Jiménez:
                               [jesteś bogiem osiągniętego piękna.
                               moją świadomością piękna.]

       Z tym właśnie bogiem, idealnym i absolutnym pięknem, zespala się Jiménez w długo oczekiwanym ekstatycznym uniesieniu. Owładnięty uczuciem wszechogarniającego kontaktu ze światem jako przejawem wiecznego piękna, Juan Ramón po raz pierwszy i jedyny w życiu realizuje swe marzenie o przekroczeniu granic narzuconych mu przez jednostkowy byt. Doświadcza wreszcie poczucia nieskończoności. Aby wyrazić naturę owego boga ucieka się do symboli. Jest więc on kolejno światłem (słońcem, księżycem, ogniem, płomieniem). jest diamentem, kopalnią, w której poeta poszukuje skarb, jest centrum kosmosu, czterema stronami świata i czterema żywiołami. Jest porą spełnienia. Jest wreszcie morzem, a Jiménez jest szczczególnie wrażliwy na wszelkiego rodzaju doznania, których dostarcza mu kontemplacja morza(…)

       Od definicji napotkanego boga przechodzi Jiménez do apoteozy twórcy. Ani przez moment nie zapomina bowiem o swej własnej roli: roli poety, czyli tego, dzięki któremu piękno może przybrać konkretną formę. Napotkany bóg jest wszak j e g o świadomością piękna. Dlatego właśnie jest on zarówwno bogiem „upragnionym”,jak i bogiem „pragnącym”: „upragnionym”, ponieważ spotkanie z nim jest długo oczekiwanym „stanem łaski”, dającym poczucie pełni i nieśmiertelności; „pragnącym”, jako że tylko dzięki poecie i jego dziełu absolutne piękno może przybrać konkretny, „cielesny” kształt.

       Rok 1948 jest momentem kulminacyjnym poetyckiej drogi Jiméneza. Spełnia na krótko jego sen o nieskończoności osiągniętej poprzez zespolenie z absolutnym pięknem we wzajemnej dynamicznej relacji. Jest triumfem Jiméneza-poety, ponieważ napotkany bóg jest idealnym pięknem „odkrytym” i uwiecznionym w jego dziele. W świetle owego spotkania całe poprzednie życic, naznaczone intensywnym wysiłkiem twórczym, okazuje się upartym, choć czasem nie do końca świadomym oczekiwaniem i okresem przygotowania. Dlatego też „Zwierzę obdarzone głębią” traktować można jako najbardziej reprezentatywne dzieło Jiméneza, ponieważ w „bogu upragnionym i pragnącym” zbiegają się wszystkie najistotniejsze motywy jego twórczości: marzenie o nieskończoności, kult piękna, symbolizm i apoteoza poetyckiego j a. 

(żródło: „Literatura na świecie” nr 11-12/1996 (304-305), str.424-428)

Leave a Reply

  

  

  

Proszę pozostawić te dwa pola tak jak są: