Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy’ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O [...]

Każda zostanie z nas królową | Obca | Urna
Każda zostanie z nas królową
Każda zostanie z nas królową
cztery królestwa morze nam da:
tak Rozalii jak Ifigenii
Lucyli a także Soledad
W dolinie Elqui, opasanej
górami w krąg, górami stu,
co jak klejnoty czy ofiarne stosy
bo spływa czerwień i szafran z gór.
Tak mówiłyśmy w uniesieniu
wierząc: inaczej być nie może;
każda z nas miała być królową
i każdej było pisane morze.
Gdy siedmioletnie, z warkoczami
w jasnych sukienkach perkalowych,
drozdy w zabawie płoszyłyśmy
w przejrzystym cieniu drzew figowych.
Królestwa nasze, mówiłyśmy,
wierząc jak wierzy sie w świętość Ksiąg,
ogromne będą i z pewnością
do morza będą sięgać stąd.
Czterech małżonków poślubimy,
kiedy na śluby przyjdzie czas:
Króla-piesniarza – co jak Dawid
weźmie za męża każda z nas.
Pomieszczą wielkie królestwa nasze
morza zielone, morza alg,
i jeszcze będzie tam niechybnie
przefruwał bażant – szalony ptak.
Na drzewach – jadła tam dostatek
chleba i mleka dają w bród,
więc ziemskich owoców juz nie trzeba
i nie zagląda w oczy głód.
Każda z nas miała byc królową,
królestwo było pisane nam,
ale królową żadna nie była
ani w Aracuo, ani w Copan.
Rozalia całusa dała człopcu,
co morzu był już poślubiony;
ten, co całował, zginął w Guaitecas
w burzy zachłannej, w fali zielonej.
Krew przemieniając w chleb powszedni
Soledad siedmiu braci chowała,
a oczy miała coraz czarniejsze,
bo nigdy morza nie oglądała.
W winnicach opodal Montegrande
u gorącego czystego łona
kołysze cudzych królewskich synów –
swoich nie weźmie nigdy w ramiona.
Ifigenia cudzoziemca
spotkawszy poszła za nim w bezdroża,
nie znając nawet jego imienia,
bo wydał się jej – podobny do morza.
Lucyla, co z rzeką rozmawiała,
z górami albo z babim latem,
królestwo wzięła księżycowe:
szalone – najprawdziwsze zatem.
Słone sadzawki to jej ziemie,
dziesięciu synów – pośród chmur;
w rzekach widziała swych małżonków,
a w burzy – płaszcz królewski swój.
Ale w dolinie Elqui, dokąd
poprzez sto gór prowadzi szlak,
przyjdą dziewczęta inne śpiewać
i zaśpiewają znowu tak:
Każda zostanie z nas królową:
nasze nad ziemią panowanie
tak wielkie będzie i prawdziwe,
że każdej – morze sie dostanie.
(tłum. Aleksandra Olędzka – Frybesowa)
Obca
Rozmawia z pustką swoich mórz barbarzyńskich,
nieznanych alg i nieznanych piasków,
modli sie do Boga modlitwą wątłą i nieważką,
postarzała, jakby czekała ją za chwilę śmierć.
W ogrodzie naszym, który stał sie nagle obcy,
posadziła kaktusy i drapieżne trawy.
Oddycha tak, jakby dyszała pustynia,
i od miłości namiętnej jakby pobielała -
niewyrażalnej, a gdyby ktoś wyrazić ją próbował,
byłaby niby mapa odległej planety.
Dożyje pośród nas lat osiemdziesięciu
lecz zawsze będzie tą, co przyszła do nas z dala,
mówiąca swym zdławionym i dzikim językiem,
który zrozumieć moga chyba tylko zwierzęta.
I umrze kiedys pośród nas, bliskimi otoczona,
takiej nocy, w której najwięcej jest cierpienia,
za podgłówek mając tylko swój los własny,
i będzie to milcząca śmierć, śmierć obca.
(tłum. Aleksandra Olędzka – Frybesowa)
Urna
Marzę o urnie ze zwykłej, prostej gliny,
co schroni twe popioły blisko spojrzen moich.
Ściana urny dla ciebie będzie mym policzkiem,
dusza twoja i moja zasną już w pokoju.
Nie chcę by twe popioły w złotej były urnie,
ni w pogańskiej amforze o kształcie człowieka,
niech prosta glina skryje ciebie ufnie
i cicho jak objęcie, na które zaczekam.
W późny wieczór, wzruszona, obejmuję chłód gliny,
ku rzece ją powiodę z sercem rozedrganym,
przechodzące z kłosami na rękach dziewczyny
nie będą nic wiedziały, że idę z Kochanym.
Garść prochu co przez dłonie złożone przeleci,
jak nic płaczu przeminie, upadając w ciszę.
Zamknę urnę pieczęcią xałunków nieziemskich,
ostatni płaszcz spojrzenia rzucę na twe życie
(tłum. Józefa Radzymińska)






Najnowsze komentarze