Archiwa

Wybrane

  • Poranna rozmowa z Ludwikiem J K

    a ja panie Ludwiku piórem skrobię czasem po papierze i powiem panu tak całkiem szczerze że radochę mam z tego niezmierną gdy obrazek spod pióra się kładzie obrazek ulicy świata albo łąki z motylami a ja na niego patrzę i siorbię sobie kawę z koniakiem do smaku b
  • Chińskie ciasteczko

    „Wiara to myśl, która śpi”
  • Trupia główka

    Świeca, która krąży dookoła ćmy oświetla zawsze tylko fragment. Z rzucanych cieni i nikłych konturów wysnuwam dość niepewne wnioski: oto czułek, a to zarys skrzydła, to trochę jaśniejsze zaś, jakby chciało się przyznać do bycia w niebycie.
  • Jeśli znasz odpowiedź na każde pytanie

    Bo krąg światła, bo ćma co raz bliżej - ulatujemy w skończone przestworze. Co nas oświetliło, co nas spala w locie, a czym w cieniu będąc i jakim przezroczem staliśmy się przez lata? Kruchym szkiełkiem, witrażem, jednym krótkim błyskiem, czy zatrzymanym na dłużej odbiciem
  • Jestem życiem

    obraz biografii ranami zapisywało cierpienie róża pochyliła głowę już nie pachnie naznaczona nieszczęściem wsiąkła w ten świat jak krew w ubranie w cieniu nie było słońca miedzy wzrokiem a słowem zamigotał zielony ognik zapach namietnych fiołków poruszył schowane za si
  • Między piętrami

    Dwa piętra nade mną mieszkały trzy siostry, zaś piętro wyżej już nie pamiętam. To znaczy - pamiętam... To znaczy - tak mi się zdaje. Trzy siostry były urodzone tak, że najstarsza była ode mnie starsza o dziesięć miesięcy, a najmłodsza była młodsza pewnie z jakieś cztery lata.
  • Na imię ci Orzech

    Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech - Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem z
  • Anatema

    Nie trudno mi sobie wyobrazić brak wyobraźni. Wchodzę do pokoju bez niepokoju, dotykam ścian sześcianu, upadam na podłogę, leżę odłogiem. Patrzę na sufitoskłon. Konstelacje, dalekie gwiazdy, planety, mgławice i niestety tutaj nic nie ma. Nic tutaj nie ma. Niczego dobrego
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Galeria Pusi

    [flagallery gid=7 name="Gallery"]
  • Funkcje proste

    Całe swoje życie wchłania ten ocean. Oddycha nim, nasiąka, filtruje. A kiedy wszystko już się kończy, gąbka odnajduje przyjemność w obmywaniu z codzienności. I to jest całkiem niezła perspektywa. Jak dla gąbki.
  • Nieuchronność

    W pogardzie mając ułomności losu, tej zgiętej, tajemniczej karteczki, na której zapisano liczbę, symbol, słowo, szedłem od nikąd donikąd. Pismo było koślawe, (pewnie ręka dziecka skreśliła znaki wprawiając się dzielnie), to, co nabazgrane - chcąc odtworzyć wiernie byłoby
  • Plany i plony

    Wzrosłem i rosłem. Nade mną chmury i we mnie chmury. Raz mnie paliło to światło z góry, a raz od wewnątrz. Bywało mroźnie i były buty. Pożar ominął mnie jeszcze łukiem, ale nie ty. Lecz rosłem, wzrosłem. Piąłem się w górę, padałem w dół. Przetrwałem wiosnę, lato i zim
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • Zapiski na serwetce

    I przyszedł rok, czasu czara, słowami jak piołun się przelał. Padały te krople na ziemię, bunt dojrzewał. Wystrzeliły petardy pąków iskrząc nadzieję jak gwiazdy. Nad nimi leciały motyle barwne czarciego wrzasku. Święty Jan i święty Paweł, i drugi, na wszystko patrzył
  • Wiersz bez tytułu

    ...bo tyle mam w sobie do niewysłowienia i tyle mi sensów chlupocze nonsensem jakbym to wiedząc nie sądził kim jestem I tyle mam w sobie niewątpliwości zażartych rozmów ze świtem  do tyłu że kiedy wklejam słowa w nieskuteczny krzyk skrobiąc po piętach byt z ma
  • Bardzo inny punkt widzenia

    Czasami trzeba zabić psa i to boli nie tylko psa. Zbyt często człowiek nie staje na wysokości zadania, na szerokości odpowiedzialności, na długości skutku swojego ograniczenia. Wtedy pies, zwierzę stadne, które próbuje dominować, nie czując presji alfy, może zachować się agre
  • gorące niusy (karuzela z sieci)

    gorące niusy (karuzela z sieci) nagie gwiazdy w ciąży, modelki w łaskawości photoshopa w nieprawdzie doskonałe, ale to przecież nic ciekawego, bo nowa superaspiryna wyleczy jedenaście rodzajów raka. jeśli do tej pory czarny, skórzany top kojarzyłeś wyłącznie z garderobą
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • Wigilijne przemyślenia

    Zanim opłatek weźmiesz do ręki pomyśl, czy dusza biała jak śnieg? Jeśli skrzywdziłeś przeproś bliźniego, miłością z serca szczerze się dziel. Przypomnij sobie też matki słowa w blasku choinki szeptane łzawo. Śpiewając pieśni pełne nadziei pod biały obrus wkładała sian
  • Lilie, chryzantemy

    Stary Romeo ma swój balkonik. Ma wiele kochanek dobrze znanych lekarzom. Nie chce mieć marzeń, ale ma - jak na złość - lat dziewięćdziesiąt dwa. A chciałby obok Julii – lat sześćdziesiąt trzy – położyć się, odpocząć. Wieczność śnić.
  • Dopasowania

    Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na ka
  • Kiedy oczy w jeden ogień wpatrzone

    Łza, która kocha łzę z drugiego oka jest łzą szczęścia. Spływają osobno w dwa kąciki ust. Potem umierają w jednym wspólnym smaku.
  • Już tylko noc

    Jak głodny ptak wydziobuję z twoich ust resztki dnia Popołudniowy mrok gasi ciągłość minionych zdarzeń Umiera dusza rozpada się czas Dla mnie już tylko noc
  • Utracone

    Lustro zwraca czas przeszły. Cokolwiek się wydarzyło, stało się minione. Droga bezpowrotna, oraz drzewa przy niej, kamień, ziarnko piasku, które w oku boli. Niepogodzenie świata, zwykła kolej rzeczy, zbyt lekka zwiewność pojęć, niedorzeczność życia. Nawet płatki śniegu,
  • Powitam cię gwiazdo

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Powitam cię gwiazdo pastorałką kolędą słoną łzą blaskiem oczu goryczą zamglonych Powitam cię choinką pachnącą leśnym wspomnieniem żywiczną krwią płaczącą echem dawnych radości Powitam cię resztką snu miłości smakiem nadzieją wiatre
  • Wydaj książkę i zdechnij!

    Muszę się poddać konserwacji, ponieważ ostatnio jeszcze bardziej niż kiedyś dostrzegam brak sensu w swojej pisaninie; męczę się własną niechęcią przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek. Ręce mi opadają, krew burzy przekrwione oko i czuję się jak nieproszony gość zakłócający d
  • Biały opłatek

    Biały opłatek w twej dłoni drży a w moich oczach rosa czy łzy Przygarnę miłość do moich ust w ramionach słońce i szczęście tuż A czy spełnione odpowiedz mi nie wiesz -- czy rosa czy tylko łzy Nasza wigilia i słodki czas kolędy nuta zostanie w nas Na krańcu
  • Hamletek

    Maurycy usiadł w kącie, przy kontuarze, w pobliżu półotwartych drzwi, obok muzyka, którego zatrudniono w Klubie na etacie wirtuoza. Poprzez kawiarniane opary widział, jak wsysały do środka zastępy smakoszy kawy. Co pewien czas wykopywały - nasyconych, a brzuchaty szatniarz kłaniał im si
  • Zużytość

    Twoja nagość, modelko, jest nie do obrzydzenia. Masz swoje czterdzieści plus, trochę fałdek, tłuszcz, gęsty bluszcz i to, co w oczach twoich tylko, to coś, co ma coś z niedopowiedzenia. I przypominasz mi kogoś, kogo kiedyś znałem: była tuż obok, blisko, może najbliżej - kto wi
  • Okruchy szczęścia z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Poranna kawa z jedną łzą smakuje gorzko piołunową nutą szybują radości I znów okruchy szczęścia sypniesz hojną dłonią na mój stół Zadzwoni malowana wiosna słońce przetoczy swój blask przez skrawek nieba Ptaki rozpuszczą swoje tony na zielone łąki odejdą m
  • Ósemka mieczy

    Każdego ranka, kiedy próbuje otworzyć powieki, towarzyszy jej strach. Wieczorami jest podobnie, przez niego nie może ich zamknąć. Początki i końce bywają trudne. Najbardziej boli przeobrażenie: przerwanie tkanek, podrażnienie nerwów i gojenie. Otwiera się raną, ale krew nie
  • Kwestia wyboru

    Przedawkowałem rzeczywistość i teraz czeka mnie proces odstawienia. Ból, którego się spodziewam, wszystkie skutki uboczne mogą mnie zabić. Coś musi. To kwestia wyboru.
  • Taki amen, taki lament

    Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściw
  • O powinnościach twórcy

    Poeta, prozaik, twórca jakiegokolwiek formatu i w jakimkolwiek gatunku, nie może być człowiekiem cichym, nie powinien siedzieć jak mysz pod miotłą, bo jego obowiązkiem jest REAKCJA. Natychmiastowa odpowiedź na zło, wredotę, społeczny tumiwisizm, na etyczny autyzm. Ponieważ każdy tekst,
  • Reversio

    Karty pasjansa na dębowym stole - odwrócone; szklanka z fusami po wypitej kawie - odwrócona; nocna opowieść, znaczenie snu - odwrócone; dłonie od ciebie, a ciało ode mnie - odwrócone. Siedem lat, na które czekasz kolejny rok; ta, która przeszła w lustrze, obca; na schodach krok z
  • Aberracje

    Na planecie zamieszkałej wyłącznie przez ludzi kochających wiosenne liście, wystarczy odpowiednio długo emitować syf jesiennych liści, aby ich wyleczyć, tych ludzi. Zmienić im klimat, a polaryzacja zainteresowań tak im uprzykrzy ich zamiłowania, że sami, z własnej woli zaczną
  • Zadanie

    Kiedy jeszcze pracowałem w realu, kolej nie stanowiła problemu. Gdy trzeba było jechać na urlop, razem z innymi profanami przygodowych rajz uciekałem w coraz bardziej smrodliwą dal: po słońce, ozon i jod. Odpocząć, nałykać się wytchnienia, zażyć spokoju po grdykę. Kto mieszkał na
  • Zanim miłość

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości Małym kęsem kosztujesz odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Rozczarowanie

    Wszystko było zaplanowane: nawet kwiaty w ogrodzie rosły według planu i zaplanowany kot wygrzewał się w słońcu, które według tego, co ustalone, ogrzewały zaplanowane godziny popołudniowej sjesty. W sukni wymarzonej stała się żoną męża, który według planów miał osiągnąć
  • Gdzie ciebie nie ma (ból)

    Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: m
  • Poeto - może Przyjacielu z cyklu ,, Rozwiewa wiatr '' Kazimierzowi Burnatowi

    Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu a dokąd ja
  • Napij się

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Napij się z mego kielicha skosztuj kropli namiętności posłuchaj pieśni księżyca i dżwięku gwiazd Ukryj aksamitne pragnienia w oddechu mych warg w piekielnej głębinie w ramionach miłości
  • monolog w zastępstwie milczącej

    Skoro nareszcie zamilkła i gapi się w okno, skorzystam z chwili, by dodać kilka słów od siebie. No... Może nie kilka, ale znacznie więcej, bo nie szybko może mi się trafić kolejna okazja. Proszę się nie obawiać i tak nie usłyszy, co powiem. To już się zdarzało wcześniej. Potrafiła
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Gody

    Ja, Kapulet zabijam ciebie, Monteki za nienawiść, którą zrodziliśmy w sobie i przyrzekam ci, że w jednym do śmierci będziemy w zgodzie - nienawiść, to najlepsze, co się nam zdarzyło. Więc opowiem ci o swoich grzechach, jak rosłem, dorastałem, o zmarszczkach, siwych włosach,
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Światełko dla wędrowca

    Tutaj nie ma godzin. Przy imionach nazwiska, przy nazwiskach daty. Od do. Ale nie ma niczego, z tej najważniejszej chwili. Przy tym wszystkim my, żywi pamięcią. Płomyki wystawione w oknach w ten listopadowy wieczór.
  • Refleksja

    - Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dop
  • Biegnę

    Wtorki odchodzą w niepamięć bezszelestnie. Dołączają do poniedziałków i niedziel. Spotykają soboty, czwartki i piątki. Dzisiaj jest środa, ale i ona nie jest bezpieczna. Kolejna kartka w książce o zmarnowanym życiu. Przeglądam spis treści i coś mi się przypomina. Otwieram t
  • Między nami flauta

    Oddzieleni morzami, wzburzonymi szkwałem, sztormami, gniewem Posejdona, rykiem otchłani modrych, niebieskich, zielonych, czarnych, dryfujemy. Na swoich niezatapialnych lądach, gdzie z rzadka w pejzażu trafia się wulkan, ścieżynki płynnie zatapiają się w dróżki, trakty, autostrad
  • SPÓŹNIENI

    ten lot jest odwołany i tracimy tylko czas... tak jak pan X i pani Y siedzą obok siebie obcy czekając na nowe połączenie zapytani o godzinę – ona mówi, że to nie jej wina a on, że już w nic nie wierzy i tylko spóźniony pasażer niczego nie żałuje
  • Pogorzeliska i ogrody

    Szczerzą zęby, toczą pianę z pyska. Jedna za drugą czernią się godziny. Już nad nimi unoszą się dymy, już za nimi mrą pogorzeliska. Pożerają swoje dzieci, wnuki, po sekundach znikają minuty. Nie uratuje się żaden dzień, miesiąc, nie wybaczy tygodniowi rok, dekadzie wiecz
  • Traumatyka demokracji

    W czasach, gdy łatwiej jest powiedzieć jestem gejem niż jestem Żydem, jestem filatelistą. Zbieram znaczki. Są na nich różni znani ludzie. Niektórzy to Żydzi. Jeśli chodzi o gejów, to nie wiem, ale kwiatki bywają równie kolorowe. Czy bycie filatelistą jest groźne? Może si
  • Przekleństwo

    Niech umiera w cierpieniu, kto nie zaznał bólu, niech nie cierpi nad miarę, komu dopiekło, styrało. Nazbyt lekko się mają, zbyt ciężko odchodzą dni karawany płochliwe. Pustynie bez oznaczeń, bez stygmatów, blizn, ścieżek przez czoła gładkie, dłonie bez piętna, nie spłowia
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • Niechciane marzenie

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jakże złudne są marzenia kiedy księżyc z nocy cienia wyłuskuje srebrne gwiazdy Po co marzyć gdy o świcie wita łąki mgła w błękicie Zbiorę z nieba gwiazd promienie wtedy się połączą cienie i zatańczą nad polami razem z mymi warkoczami I ule
  • Nie całkiem limeryk

    Pewnego wieczoru w Krakowie jedna Wisia spojrzała w okno spod powiek - "Dzisiaj jest dobry wieczór dla ateistki. Puszczę oko i będzie po wszystkim." Teraz już śpi i sen ten jej śni się.
  • Weronika

    Zamyka oczy i całuje jego dłoń. W zamian dostanie lek na strach. Włosy nadal będą wypadać. Jest motylem w ciemnym pokoju. Mrok kwestionuje barwę oczu, ale wnętrze pozostaje jasne. Na szyi nie nosi nic, na znak niewiadomej jutra. Komu zawierzyć? Czemu oddać czas? Pytania nie
  • Wtedy Baszka krzyczy

    Demony głodne jak nigdy - wstępują w ciało. Na nic wołanie o ciszę. Rzucają w twarz to, co minione i dzisiejsze. Przyszłość też się staje. Zyskują, bo noc opętaniem wietrzna - a złe zawsze czyta Biblię na opak. Trzecia w nocy drwi z Trójcy Świętej, a swąd lęku potwierd
  • Komuś innemu

    Stare fotografie, jeszcze w wersji papierowej, jedną po drugiej trawi ogień. Trawi w popiele powidok. Zręczny ten artysta i jaki poręczny! Wystarczy iskra. W chwilę pozbawia mnie artefaktów wydarzeń, co do których lepiej by było, żeby zdarzyły się komuś innemu. Kto wie, mo
  • Worek na zwłoki

    Czarna folia. Nie przepuszcza powietrza. Zgrabne zapięcie na błyskawiczny zamek. W środku znane - ulica, park, rzeka, wschód słońca, ćwiartka księżyca, zapach ściółki po deszczu w lesie, dotyk dłoni, wilgotność języka, wszystko, co wypowiedziane, głośny krzyk, nuta cicha.
  • Czarne słońce

    Nadchodzą dni ochłody. Co było rozpalone, nie będzie. Byle tylko czasu starczyło na odnowę. Dzisiaj myślę, że słowo jest ścieżką, drogą. A jednak: czy nie prawdą jest, że ptaki zawracają z krańca świata? Nie mogąc lecieć dalej i dalej? Bo przecież, czyż nie, pr
  • Kiedy przyjdzie ogień, zatańczę

    Na ulicach, po których jeździły orszaki weselne, pogrzebowe kondukty. Na ławkach w parku, na których siedzieli zakochani ósmego dnia tygodnia. Na łąkach pełnych mleczy, w dyskretnych trawach, zszarzałych kościach. Na stole, gdzie wigilijne potrawy czekają na chirurgiczne narzędzi
  • Połączenia

    Miasto widziane przez delikatną woalkę dżdżu ma niewyraźne kontury i całkiem konkretny zapach. Przemieszcza się poziomo i pionowo, ale nie oddała się nawet na chwilę. Pozostaje w zasięgu ze wszystkimi punktami dostępu otwartymi na pozostałe wymiary. Drży i pulsuje każdą z
  • Poza kontrolą

    Wraca do domu, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje życia, podgląda przez okno. Zamyka oczy zanim zacznie boleć -- Budzi się w nocy, zaparza herbatę, siada przy stole. Nasłuchuje, podgląda, zamyka oczy. Zanim zacznie świtać -- Znowu wraca, zamyka oczy. Siadają przy sto
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Niemniej istotne są ściany

    Niemniej istotne są ściany (za goddamem) bo ślad po obrazie równie ważny jak ciężkość ramy i warto pominąć hak z wkręconą śrubą byle/jakości jedyne co pewne to kawa spijana nad brzegiem dnia gdy mylimy łyżeczki w gęstych od rojeń filiżankach Obrus, dywan? Pot
  • Adam i Ewa uwolnieni

    w leśnych ostępach puszczy piskiej widać to czego złośliwy smętek nie zdążył ukryć przed zawistnymi zobaczyłem ich jak pląsali w rytm werbla czerwonoczubego dzięcioła chciał ich wydłubać jak kornika nie poradził i odleciał nadzy patrzyli na mnie błagalnie bez nadziei
  • Zielona pieczęć

    W biurze nie mogło być kurzu, żadnych śmieci, nierówno ułożonych na biurkach dokumentów. Plany konstrukcyjne musiały być w idealnym porządku. Wszystko miało tutaj swoje miejsce i hierarchię ważności. Najbliżej drzwi siedzieli gońcy, dalej kopiści, jeszcze dalej kreślarze. Im bliż
  • Śnieżna noc

    taka ciepła biała nie mów nic słuchaj stanął czas anioł skrzydłem mrok rozświetlił z nieba miłość prószy białymi płatkami śmiejmy się kochajmy śpiewajmy kolęda kolęda pod niebem rozgwieżdżonym
  • Wyprawa po przestrzeń życiową – stacja skrzyżowanie

    Przy stole nie znajdziesz miejsca, mimo, że jest pusty - każdy bok będzie zbyt kanciasty, blat zawsze nierówny; gdy przesuniesz dłonią, głęboko w skórę wbije się gwóźdź. Jakkolwiek usiądę, będzie mi wygodnie – oprę łokcie na idealnej wysokości, stołowa noga nie stanie na
  • Cokolwiek, tylko nie to

    Tylko tego jej nie mów, że truskawki smakują ostatnim dniem lata; najlepiej nie mów nic, żeby ją zatrzymać przy sobie. Chwile są po to, żeby mijać - jak obcy sobie ludzie, zupełnie obcy. Cała reszta jest w gruncie rzeczy mało istotna - jak nigdy niewypowiedziany smutek.
  • Obrazki

    Zaczyna się od wejścia; im dalej, tym ciemniej. Nawet świadomość tego, co powiesz, nie łagodzi w niczym narastającego gniewu. Więc za drzwiami jest korytarz z pokojami po obu stronach. Drzwi do nich pozamykane, każdy to tajemnica. Pod jednymi struga światła. Wyraźnie po cieniu w
  • Optymalizacja

    Po pierwsze się obudzić. Dalej jakoś to będzie. Zamieść za drzwi, nie pod dywan, wynieść z siebie bałagan, ułożyć stos, podłożyć ogień. Dalej jakoś to będzie mniej więcej. Przewietrzyć, pootwierać okna, pozamykać szkodliwe procesy. Zoptymalizować pamięć, pozby
  • Pogarda

    Przymiotniki wartościujące większe potrzebują wartości mniejszych. Tylko tak są w stanie coś znaczyć. Ze wszystkimi dzerżawnymi naj puszą się i przyciągają brzmieniem, zapachem, pawim piórem. Gdy je pozbawić rzeczownikowych odniesień, pozostają nagie i smutne. Mogą się j
  • Interpretacja

    Do właściwego odczytania twórczości autora konieczne jest poznanie jego biografii,  bo wszystko, co literat pisze w swoim utworze, jest elementem jego życia, fragmentem jego doświadczeń, pryzmatem i filtrem pozwalającym mu na specyficzne spoglądanie na świat. Biografia  pozwala zrozu
  • Refleksy

    To się dzieje na moich oczach. Nie z tego światła rzeczy. Ci, którzy odeszli, teraz tworzą szpaler. Środkiem idzie całe jego życie. Zatrzymuje się na chwilę, uważnie obserwuje zatroskane twarze. Refleksy rozkładają się po równo na teraz i nigdy. On jak kamyk puszczony płasko po
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • Compact camera

    Jutro będzie koniec świata, a pojutrze dzień po końcu świata. Jutro umrę. Pojutrze pójdę do kina. Na film o tym, jak umarłem. Wokół będą inni, którzy, jak ja, obejrzą film o tym, jak umarli. Będą jedli popcorn i pili colę. Będą się śmiać trochę, pogadają też tr
  • Co powiesz?

    To nie Termopile i nie trzystu mężów na wieczność jak skała, w kamieniu na wieki, lecz zwykły ja z piasku i z kurzu, i z puchu, jeden nad jednymi jak księżyc nad światem. Odchodzi mój cień powoli po skale, idzie przez ulicę, po murze i dalej. I niknie na słońcu, płowieje i
  • Bezboleśni

    Jeszcze nie składamy broni, bawimy się życiem. Godziną złotą, magicznym światłem, dopiero kiedy noc - samotne żagle, z szuwarów port będzie ich ukryciem. Wiatry nad wodą i wyżyny fal, łupiny orzecha, my w nich stojąc - chcialoby się nie kłaniać wodnym słojom, chciałoby
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • Upomnienia, ostrzeżenia, rozgrzeszenia

    Przekraczasz próg katedry i stajesz się bogiem. I jak to bywa w katedrze, poślubiasz się śmierci. Tu czasem zdarzy się cud, który przyjdzie bez zapowiedzi. Tu czasem stanie się cud. Dotykasz kamienia, nadajesz mu cel. Reanimujesz, przywracasz do życia. Spośród wszystkich kamieni w
  • *** (i blednie dzień)

    i blednie dzień i szarzeje z zimna a miało być zmartwychwstanie albo chociaż przebudzenie w miejscach większych niż obietnice tak nagle nie odchodź mój śnie zróbmy jeszcze kilka kroków w tej pustce pośród wspomnień bez twarzy – jutro myśli znów będą miały zapach
  • Zapowiedziano, że wszystko się zmieni

    [caption id="" align="alignleft" width="340" caption="CISZA - wystawa fotografii Beaty Mendrek-Mikulskiej"][/caption] Już to znasz i nie jest ci dziwnym, że ulice są puste, a powietrze gęste od mgły. Nie jest spokojniej, chociaż cisza ma w mieście coś z nirwany. Tym razem się nie śni
  • Perspektywy

    Chłopczyk wychodzi na ulicę. Uczy się poruszać, obserwuje. Ulica, na którą wyszedł, przyjmuje go z całą swoją szerokością. Obserwuje. Porusza go swoim rytmem, obdarza nową perspektywą. Chłopczyk przez długie lata stara się przejść na drugą stronę. Przejeżdżają
  • List z przeszłości

    W przeciwieństwie do harcerstwa, w którym sprawności się zdobywa, tutaj, stary druhu, jest inaczej. Nie wiem jeszcze jaka to organizacja, a przyjęli mnie już dość dawno. Dali wspaniałe możliwości, choć nie obiecywali niczego. Wyruszyłem w podróż i, jak to w pociągu, najpier
  • Martwe i zimne

    Chciałem potwornie szlachetnie i na poważnie kochać traktowć jak najdroższe klejnoty swoje wrażliwe dzieci cywilizować światłem tytana etycznie miernych mutantów ale czy na szczyt roszczeń nie chciałem się wspiąć zbyt wysoko kulminacja marzeń nagle się zmieniła w iluminację zw
  • Zbrodnia Ikara

    Chciałem się wznieść, ogrzać w słońcu, choć prawdziwym celem i tak była ucieczka. Zawierzyłem ojcu. W końcu, bo nie od razu zrozumiałem, że na obraz i podobieństwo, na przekór prawom, bliżej chmurom, niebieskim ptakom. Teraz, kiedy już jest po wszystkim, prawie zapomniałem
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Nadzieje, złudzenia

    Wyobraziliśmy sobie siebie, nas. Niewzruszony szczyt, nieskończoną kruchość lat. Wypuszczone z klatki, oswojone ptaki. Miotane na wietrze, od zagadki do zagadki. Póki czas. Póki mamy czas.
  • KRÓLEWICZ I BUBEL

    Wprowadzenie Na łowieckich bezdrożach królewicza Zagryzka dnia roku przestępnego a niesłychanego rozegrały się wydarzenia dziwne i niepojęte Ludzki rozum nie ogarnie zwykłe ucho nie usłyszy (nawet ze wzmacniaczem nawet na gigancie) Tego co przytrafiło się gdy pojął że j
  • ty taki udany poeta

    ty taki udany poeta skaczesz po koronkach słów i szczyglisz wersami a to jesień po lesie albo wiosna w rosie bywa - dorzucisz o miłości bo ładnie tak wspomnieć tę co w czekaniu cierpliwie się ćwiczy czasem wiersz bądź darowanie sobie samemu falowania jej marzeń i kwiatów w su
  • jeśli mnie słyszysz

    nie pozwól szukać po chmurach po zwiędłych wiosnach i jesieniach co złote być miały a opadły suszem nie pozwól rozpleść gotyku dłoni złożonych do błagań o klejnot rzuć czasami szczery okruch - obłoczek z niebieskiego stołu który karmi motyle pana parę słów skrz
  • Król, Zuzanka, wiosna i pies

    Gdy umierał Król Cyganów, w różnych zakątkach Europy, tam gdzie Cyganie rzecz jasna wiodą beztroskie i kolorowe życie dzwoniły telefony. Z ust do ust za pośrednictwem powszechnie dostępnych środków łączności przekazywano sobie wiadomość z elitarnego swiata wspólnoty o tak niecodz
  • Bez okien

    Więzienia nie potrzebują murów. Architekt, nie mogąc sprawować kontroli wciąż od nowa wznosi je i burzy. Nie mając pewności co do fundamentów i patrząc na wszystko z góry woli zaczynać od nowa. Najsmutniejsza w tym wszystkim jest nieuchronność klęski. Bo po co budować, sko
  • Wojny

    Ziemia niczyja zawsze jest zamieszkała. Ekosystem ma swoje prawa, więc ingerencja to zawsze inwazja. To, co żyło ze sobą w symbiozie, staje się zagrożeniem dla nowego. Uzurpowałem sobie prawa, wysyłałem szpiegów. Dyplomacja przerodziła się z czasem w delikatną perswazję dot

Puste ulice świętych miast

Bądź wyprostowany, pewnie stawiaj kroki wśród piasków pustyń grząskich bezkresów. Dzisiejsze miast arterie pod nieba obłokiem jutro będą ruiną bez państw i adresów. Patrz uważnie, zapisz pejzaż pod oka powieką. Niech się wpisze w niepamięć jasnym powidokiem. Tu pulsowało życie, mroczną rwało rzeką, tętniło muzyką zza otwartych okien. W Angkor naszych kości małpy nie policzą.

czytaj całość Puste ulice świętych miast

Igraszki z czasem

Czas nie obszedł się z nami zbyt dobrze. Czas był wściekły i zły, i być może nie był wtedy w najlepszym humorze, ale mógł się, o Boże, obejść jeszcze gorzej. Mógł na przykład, oprócz włosów krętych i puszystych w nadmiarze jak burza, tak się na nas bez sensu wkurzyć, że odebrać mógł, o Boże, ostatnie

czytaj całość Igraszki z czasem

Kolejka wąskotorowa w Halloween

Dziś jeszcze nie śnieg, nie deszcz. Zapowiada się całkiem przyjemnie. Będzie dość ciepło – nie tylko jak na tę porę roku. Od liści jest żółto i czerwono, od wiatru się szeleści. Wcale przy tym nie smutno. Maszyniści przygotowują kolejkę wąskotorową. Zabierze przebierańców w szeroką podróż wśród duchów, wampirów, zombiaków. Jutro uczcimy zmarłych, lecz dzisiaj czas

czytaj całość Kolejka wąskotorowa w Halloween

Jaki to Bóg?

Na noc, na księżyc i jego światło, na to wszystko, co po nim nastanie. Na zaranie dnia, na słońca niezgasłość, na kolorów tęcz i nieb, traw powstanie. Na z nich kwiatów, z łąk całą nagłość, na ptaków, pszczół, na ich opętanie. Jestem i będę do kolejnej jasnej wiosny. Jestem, choć nie wiem dlaczego, po co.

czytaj całość Jaki to Bóg?

Gdzie ciebie nie ma (ból)

Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi…

Bezkształt marzeń

Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mojej duszy swoje imię i snuje z czarnych oczu swych odmętu opowieść.

czytaj całość Bezkształt marzeń

Na imię ci Orzech

Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech – Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem zmieniały kolor włosy i paznokcie. Marny ze mnie

czytaj całość Na imię ci Orzech

Ocal

Odpływa łódź od brzegów rzeki Styks, pies Cerber groźnie szczerzy żółte kły. W ustach mam obole dwa i więcej nic nie trzeba mi, nie trzeba mi lecz Ty zabierz mój cień i ślady moich rąk z rzeczy i ksiąg, ze sobą zabierz miła. Najdalej zabierz stąd, od śmierci wybaw. Księżyc bolesny zamienia się dziś w

czytaj całość Ocal

Tête-à-tête

Co mnie uczyniło, czym mnie zastąpiło? Przebiegłem przez las z zamkniętymi oczami. Czy to życie, czy świat, czy to mi się śniło, i czym było to coś, co nazywali snami? Z zamkniętymi oczami, z zamkniętymi sercami, z zaciśniętymi ustami. Sami, sami, sami. Co mnie uczyniło, czym mnie zastąpiło? Dostałem to życie na krótkie tête-à-tête. I

czytaj całość Tête-à-tête

Wariat śpiewa

Wzór to wzór. Stosuj się stosuj. Masz być okrągły i będziesz okrągły. Masz, mieć wykładnię swego losu i będziesz miał bo to tryb ciągły. I spełniasz funkcję i będziesz w silni i sam od siebie się uniewinnisz. A pod oknem jakiś wariat śpiewa pieśń nad pieśniami. Żeśmy wszyscy tacy sami tylko ściana między nami. Tak

czytaj całość Wariat śpiewa