Archiwa

Wybrane

  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • z tomiku "Tańcząca zmysłami"

    Nie negocjuj || Bądź moim grzechem || Druga strona księżyca || Cztery pory roku Pocałunek || Spełnienie || Łzy || Nad przepaścią || Moja nagość Nie negocjuj Nie negocjuj miłości bo zginiesz w jej płomieniu Nie rozpraszaj pragnienia bo rozpłynie się tęsknota
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • "Ziemia obiecana"

    Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecan
  • Śmierci moja

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Czekam na ciebie weż w ramiona mój wieczny sen Z spopielałych warg zabierz ostatni uśmiech ukołysz mój cichy płacz niech nie przeszkodzi mi słoneczny dzień Kaskadą miłości niesiona nie spełniam swych marzeń Chcę odejść od zmęczonych lat w
  • Orbity

    Oddalają się od siebie. Planety unikną zderzenia. Niepotrzebne będą się od teraz poruszać niezależnie. Przez chwilę były zbieżne, krzyżowały się ich ramiona, nogi, zespalały masy, rytmizowały pływy. Teraz oddalają się od siebie. I nie są już zamieszkałe przez mi
  • noc na policzku

    Tu chłopiec zrywa truskawki, a ty się uśmiechasz. A tutaj sami - jeszcze nie walczymy. Ufnie patrzysz przed siebie, gdy niezdarnie ręką osłaniam oczy przed słońcem. Rozgrzani czerwcem, wtapiamy się w zieleń. Twarze wciąż jasne, a chciwi przyszłego wierzymy w kolejne skrzydła.
  • Spójność

    Moja prawa ręka w twojej lewej dłoni. Ważysz złe i dobre, nie odpuszczasz. Jesteśmy spokojni patrząc na horyzont. Dojdziemy. Gdziekolwiek ta droga, ocean, przestworza - dojdziemy, zostawiając zmysły, świat mając zapisany w spadku po bezdrożach, big bangu, stworzeniu, siedmiu dnia
  • Wybielanie

    Nie sprzedają niczego, co rozjaśnia myśli. A ja w wyniku różnorodnych sytuacji życiowych oprócz plam na ubraniach mam źle połączone neurony. Nie kojarzę logicznie, zwłaszcza teraz. Roztopy. Trochę cieplej i nadmiar znaczeń spływa mi do głowy. Woda jest mętna, nie można w ni
  • IRLANDIA JONES

    Dobrze jest wyłowić rzecz wartą publikacji. Wyciągnąć z powodzi tandetnych tekstów na literacką powierzchnię. Coraz więcej godnych przeczytania znika z naszego pola widzenia; wypierane są z niego przez utwory mało istotne. Nieduża książeczka* Tomasza Borkowskiego jest zbiorem dwudzies
  • Otoczaki

    Fale papieru, obwolut, okładek, wszystko złożone z molekuł liter. Rozbijają się każda z osobnym dźwiękiem. Pośrodku my, otoczaki, łagodniejemy. Mniej jest pęknięć, chropowatości, więcej znaczeń. Czasami tylko jakiś autor ręką dziecka rzuca raz jednym, raz drugim po gła
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Rutyna

    Wszystkie te małe, codzienne śmierci są takie bezużyteczne, że aż niewłaściwe się staje ich odnotowywanie. A jednak z kronikarskiego obowiązku i niejako z zamiłowania do różnych podsumowań odnotowuję. Ponieważ odnotowuję na marginesie spraw naprawdę ważnych - trzeba wyrzu
  • Z czasem wszystko wróci do normy

    Samica człowieka zostaje zapłodniona przez samca i zachodzi w ciążę, która potrwa około dziewięciu miesięcy. Zakończy się porodem i wpisaniem do różnych dokumentów kolejnego człowieka. Samica i samiec będą się opiekować swoim szczenięciem, będą nad nim czuwać, chronić
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • W raju

    Ślub odbył się przed tygodniem, lecz dopiero dzisiaj mieli okazję świętować. Przylecieli wczoraj, późnym popołudniem. Jak zapewniano ich w biurze podróży – z hotelu wychodzi się wprost do raju. To była ich wymarzona noc poślubna. Pierwsza z dziesięciu tutaj. Jedna z wielu. Nie cho
  • W owocowym raju

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Dotykam ustami twego pąka na języku drżą krople nektaru W owocowym raju rosną moje nadzieje Za oknami śnieg a ja tańczę malinową rozkosz w smakowitym uniesieniu
  • Jedność

    Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną. Nami jest drzewo, zwierzę, zwykły robak. Drzewo jest we mnie i gwiazdy są we mnie, w Tobie są kwiaty i łąki, i niedźwiedź. I każdy potok, ocean i wiatry - jesteśmy wszystkim, choć bardzo z osobna. Nie żądam świadectw, nie rozsądzam winny
  • Wtedy Baszka krzyczy

    Demony głodne jak nigdy - wstępują w ciało. Na nic wołanie o ciszę. Rzucają w twarz to, co minione i dzisiejsze. Przyszłość też się staje. Zyskują, bo noc opętaniem wietrzna - a złe zawsze czyta Biblię na opak. Trzecia w nocy drwi z Trójcy Świętej, a swąd lęku potwierd
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Kochaj mnie

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Kochaj mnie w kropli morskiej wody w złoconym poranku ciepłym piasku i w szumie oceanu Kochaj mnie w śpiewie wiatru krzyku mewy tańczącej nad falami w ukrytych marzeniach i pieśniach srebrnych gwiazd
  • To wasza rzecz

    Piłat cię kocha, Piłat wszystko widzi. Nie zabija za proporce, nie karze zbyt wielu. Piłat ma inne sprawy w słoneczną niedzielę, lecz nie zapomina, po co tutaj przybył. Legnie pod naporem imperium i krzyża, wszystko dzięki braciom, przez braci i dla nich. Kamień wszystko przyjm
  • Na ofiarnym stole

    Położyłeś mnie na ofiarnym stole zgasiłeś mój blask Bezpieczna mgła opadła z jesiennym deszczem na puste pola Roześmiała się noc czarodziejka złudnych nadziei zadzwoniła martwa cisza Co mam Tobie jeszcze dać za małą nutę słodkiej melodii by powróciła nasza pieśń i znów
  • W chmurach

    Jeśli miałbym skrzydła sfrunąłbym na ziemię. Na drzewo tuż za oknem, na parapet, na poduszkę i na twoje samotne niechcenia. Ale nie mam, więc runę ciężko i z całą potęgą hałasu. I to będzie dobre. Tutaj, w chmurach, ciężko jest trzymać głowę. Nie ma widoków, a
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Sophiesticated

    Butelko! Gdybyś ty miała szyjkę maciczną, giętką - o ile przyjemniej byłoby brać cię, przyjaciółko, za kochankę. Oszałamiasz bogatym wnętrzem, krew twoja, to krew moja. Przy stole zachowujesz się statecznie, dostojnie, dostrajasz się do mnie jak fale radiowe do odbiornika.
  • świątkara prowincjonalna

    ciemnieję trzema twarzami księżyca poróżniona światłem w ciemności na przekór krzywym dniom – tańczę dojrzała owocem kiepskiego nasienia trochę naiwnie i przezornie na zapas maluję niebo z widokiem na starość i jeszcze raz dookoła _________________
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Galeria Pusi

    [flagallery gid=7 name="Gallery"]
  • Prawda leśnego licha

    z cyklu "Wiersze niczyje" Prawda o szarym świecie zgasiła lot tęczowych motyli Resztki kolorowej tęczy odeszły donikąd Wykrzywionym uśmiechem leśne licho zakamuflowało tańczącą szarańczę Zielonym cieniem okryło stopy łagodząc udręczone myśli w dziewiczym śnie
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • Łaskotanie kilofem

    Mam dziwne wrażenie, iż aluzyjne lata, np. Przybory, odkicały w siną dal i jesteśmy uczestnikami KULTURY Z GRUBEJ RURY. Dowcip zmienił się w dowcipasa i bez słów mało cenzuralnych, nie ma wica. Kiedyś starczyła aluzja i publiczność reagowała bez instrukcji. Wystarczyło połaskota
  • Ból

    zabij we mnie tę miłość a pozwolę ci odejść głód ciebie biegnie dreszczem wzdłuż ciała krew rozrywa tętnice zabij tę miłość umieram ciepły różaniec czeka na requiem słonce chowa się w ciemność otwórzcie piekło albo niebo nie chce do czyśćca
  • Rozwiewa wiatr

    Wiatr rozwiewa ciszę rozpędzone myśli rozszalałe namiętności zostały w morzu letnich barw Pozmiatane szeptem nocy gwiazdy zasnęły w kąciku nieba Zamglone oczy księżyca wypatrzyły drogę do miłości Pójdziemy do świtu mleczną drogą w ramionach nocy gdy ciepły wiatr rozw
  • Aktywność

    Każdy z nas powinien zrewidować swoje myślenie. O sobie, o innych, o innych na swoim tle. Na tle swoich doznań i potrzeb. Powinien zrezygnować z tego, co jest dla niego nieosiągalne, pogodzić się z nieuchronnie postępującymi zmianami, lecz winien pogodzić się z nimi w ten sposób, by to,
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Ważenie dusz

    Łątka dzieweczka siada na źdźble trawy. Nie rozkołysze cieniem, nie nagnie do ziemi, muśnie ledwie błękitem, struną drgnie i zniknie jak i my znikamy. W słońcu, do którego oczy nie przywykły, czają się omamy. Rozcina je kos skrzydłem jak brzytwą. Struną drgnie, lecz dźwię
  • Łzy

    Było paskudne marcowe popołudnie, kiedy nie wyłączyłem gazu. W takie dni, w których wisi w powietrzu deszcz, nie pada już nawet, lecz właśnie wisi, kiedy nie ma najmniejszej nadziei na odrobinę słońca, przychodzi w takie dni senność, rozleniwienie. Kości stają się z gumy, mięśnie
  • Lucidus ordo

    Las nie pamięta skąd się biorą liście,  las nie rozważa zmian kierunku wiatru.  Las odchodzi w trumny, krzyże, stoły, ramy.  O sobie samych mamy zakazane piosenki,  więc wiążemy usta. O sobie samych puste  mamy dźwięki. O sobie samych mamy święte racje,  więc świętuje
  • Westalka

    Nad ruinami Partenonu wschodziło słońce. Pierwsze grupy turystów mieszały się jak cukier w porannej kawie z duchami przeszłości. Najważniejszy jest styl tych kolumn, który daje ogólne pojęcie o nurcie epoki. Odkręciłem stalowy termos kupiony na jednej z tych nowoczesnych, otwartych p
  • Hamletek

    Maurycy usiadł w kącie, przy kontuarze, w pobliżu półotwartych drzwi, obok muzyka, którego zatrudniono w Klubie na etacie wirtuoza. Poprzez kawiarniane opary widział, jak wsysały do środka zastępy smakoszy kawy. Co pewien czas wykopywały - nasyconych, a brzuchaty szatniarz kłaniał im si
  • Po drugiej stronie szyby

    Jakże śmieszne za oknem są gołe drzewa. Może mają wrony, ale żadnego wdzięku. Wyciągają te swoje badyle do nieba w rozpaczliwej modlitwie, albo jakby chciały wydrapać oczy podpatrującemu. Zupełnie pozbawione okoliczności i kontekstu chyboczą się na wietrze, albo tylko stoj
  • Nakarmione

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Karmię rano głodne ptaki sypię chleb pokruszony jak wigilijny opłatek i kaszę drobną perłową jak łzy zimy zamarzające na lichych gałęziach mandżurskich wierzb Czy nakarmisz moje spragnione serce i ciepłą dłonią osuszysz łzy Zanim najedzone
  • Jesteś zawsze

    Jesteś wiatrem który porusza mymi skrzydłami bym nie upadła dłońmi które potrafią chwycić i utrzymać nawet jeśli brak już sił ciepłem jakie płynie w zimny poranek od kubka z kawą jesteś zawsze kiedy najbardziej pragnę tylko ciszy
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Chociaż nie widzę

    Pewnego dnia tutaj mnie nie będzie. Gdzieś będę, ale nie tutaj. Pewnego dnia spojrzę wszystkowidzącymi oczami na nic niewidzących, jak kiedyś, teraz, ja. Teraz, w tej właśnie chwili umiera ktoś bliski. Ktoś daleko umiera, nie widziałem go od lat. Teraz podlewam bazylię kupioną
  • Reversio

    Karty pasjansa na dębowym stole - odwrócone; szklanka z fusami po wypitej kawie - odwrócona; nocna opowieść, znaczenie snu - odwrócone; dłonie od ciebie, a ciało ode mnie - odwrócone. Siedem lat, na które czekasz kolejny rok; ta, która przeszła w lustrze, obca; na schodach krok z
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Sztuczki

    Podobno mają wieszać nadzieję, rozstrzeliwać miłość; podobno tylko wiara ocali szyję, bo poszła na współpracę. Mówią, że poeci zostali internowani. W ciasnych celach ciała poszerzają horyzonty współczucia, ale nie piszą już tak samo, jak kiedyś. Żeby ocalić swój
  • Rehistoria

    Wydobrzały czasy z wojen, z głodu. Przyszła zima. Co zostało, zmroziła, co zmroziła, umarło. Co nie umarło, to nie umarło. Wydobrzała Ziemia z ludzi. Tu i ówdzie przechadzają się dinozaury, tam świeci księżyc, a tam gwiazdy. Wreszcie jest po bożemu.
  • Od jeden do dziewięć doli

    Ból bywa wyrafinowany. Bierze w obroty każdy gram. Handluje litością, kiedy odchodzi na chwilę. Odbiera z procentem, jak lichwiarz. Uśmiecha się przy tym z politowaniem i zamiast się uśmierzać, on się przysiada na łóżku i ani mu w jego bolącej głowie zasnąć. Nie ma nic
  • Instrukcja obsługi

    Zrobiłem sobie test osobowości na jakiejś durnej stronie internetowej... Wynik poniżej - nie ma być z czego dumnym, ale pocieszam się, że generuje to jakiś automat :) zapłaciłem 4,88 PLN :)     Twój Typ charakteru: Indywidualista Twój Podtyp charakteru: Arystokrata Indywid
  • MErrY CHristMAS

  • Administrowanie absurdem

    "Ojcze nasz" składa się z 56 słów, Deklaracja Niepodległości - z 300, a rozporządzenie rządu w sprawie cen jarzyn - z 26.911 słów” Mamy coraz więcej urzędów. Zawodowców otrzymujących nagrody za nietrafne lub sfuszerowane inwestycje. Dostających rekompensaty za drzemkę w
  • Wizyta starszego pana

    Z naszej paczki tylko ja wyszedłem na ludzi: dopadł mnie zły los i zostałem niedzielnym artystą. A przynajmniej tak myślę, kiedy zbiera mi się na oglądanie wstecz. Albo gdy odwiedzają mnie dawni przyjaciele, z którymi nic mnie nie łączy poza niegdysiejszymi śniegami; patrząc na nich u
  • Czytając siebie

    Jakiż ja byłem głupi, jak dziecięco naiwny! Gdyby płacono za to dziecięctwo, gdyby chciano sypnąć groszem za każdą bzdurkę, bajdurkę, za każdy poroniony płód - byłbym brzęczący kieszeniami, zacyfrowany na wyciągu z banku. A jestem jak woda w garnku postawionym na gorącym pi
  • Rocznica

     z tomiku "Wiersze niczyje" Pierwsza rocznica potem druga i następne niszczą pamięć boleśnie kłują serce Trzeba zapomnieć wybielić myśli wymazać gesty i słowa niestety pozostaną jak sępy szarpiące ofiarę czyhające podstępne wieczne Może zdmuchnąć świeczkę ? o
  • SPÓŹNIENI

    ten lot jest odwołany i tracimy tylko czas... tak jak pan X i pani Y siedzą obok siebie obcy czekając na nowe połączenie zapytani o godzinę – ona mówi, że to nie jej wina a on, że już w nic nie wierzy i tylko spóźniony pasażer niczego nie żałuje
  • Naiwne serce

    przechodząc obok spojrzeń zapach perfum wyprzedził ukłony ciągnęły się za mną jak pierwszy pocałunek drażniący kubki smakowe marzenia rozwiał wiatr z tchnieniem bursztynowej jesieni blada twarz kapiący tusz na rzęsach pożegnanie na klamce drewnianych drzwi bia
  • Obcy

    Nie wyszły poza płazy z wirów odmieńce, czy zostawiły resztę w sosie stworzenia? Patrzą swoimi ślepiami na światy i na nieświaty. Świadomie, bądź nieświadomie nazywają rzeczy ich imionami, określają bez żadnych zawijasów i okrągłości sformułowań to i owo. Nie mają
  • Pomiędzy

    Urodziliśmy się martwi i umrzemy żywi. Wszystko co pomiędzy to sprzeczność teorii. Bo spójrz jak się tygrysi cień na gorącym piasku, jak się ściele noc chłodna, jak się rosi zmierzch. I jeszcze w locie uchwycony flaming, cichy szmer oceanu, ostatni oddech bryzy. * Z jedena
  • Zaproszenie

  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • Leżał na barłogu..

    ...i oczekiwał ciosu, lecz noc zbliżała się przeświadczeniem, że niebezpieczeństwo zmienia proporcje strachu. Wzdrygnął się. Od nieruchomej tafli wolności do pierwszego zarysu cierpienia, krata była wskazówką, ostrzeżeniem. Zasiekane żelazem okno wyznaczało mu prostokątny fragment
  • Obiecałeś

    z cyklu "Kreolskie pieśni"   Obiecałeś przyjść tu rankiem i całować moje włosy jakim jesteś więc kochankiem że się lękasz kropli rosy Srebrnej gwiazdy i marzenia lśniącej fali co cię wabi kiedy wyjdę z morza cienia to ma radość cię pozbawi Niepokoju i tęsknoty
  • Pustynia

    Nigdy nie było tutaj wody, na mojej pustyni. Nic z niej nie wyrośnie, z tej mojej pustyni. Nie zakiełkuje, nie wyda kwiatów, owoców. Na mojej pustyni od czasu do czasu skorpiony, salamandry, pająki. Na mojej pustyni. Twoje słońce bezlitośnie mnie pali. Moje łzy nie użyźniają j
  • Chwasty

    Nie ma zła ani dobra. Po prostu bywa różnie. Tak przynajmniej mówią w filmach. W różnych filmach. W dobrych i w złych. W tym paradoksie. Różność poróżnia, różność zwycięża. To, co różne na próżno szukać pomiędzy różnymi. Nawet, jeśli opowiedziane w różnych j
  • Niepokój

    Dagmarze Czarne dni odgrywają swoje sceny w czarnych snach. Wpływają w czarne morza mroczne słowa. Zabijają, piją czarną krew. W czarnych snach czarne oczy widzą czarne kły, które zatapiają się w białą szyję. W czarnych pokojach ciemnieją czarne okna. Cisza nie ma tu nic do
  • Biegnę

    Wtorki odchodzą w niepamięć bezszelestnie. Dołączają do poniedziałków i niedziel. Spotykają soboty, czwartki i piątki. Dzisiaj jest środa, ale i ona nie jest bezpieczna. Kolejna kartka w książce o zmarnowanym życiu. Przeglądam spis treści i coś mi się przypomina. Otwieram t
  • Pogorzeliska i ogrody

    Szczerzą zęby, toczą pianę z pyska. Jedna za drugą czernią się godziny. Już nad nimi unoszą się dymy, już za nimi mrą pogorzeliska. Pożerają swoje dzieci, wnuki, po sekundach znikają minuty. Nie uratuje się żaden dzień, miesiąc, nie wybaczy tygodniowi rok, dekadzie wiecz
  • Wyprawa po przestrzeń życiową – stacja skrzyżowanie

    Przy stole nie znajdziesz miejsca, mimo, że jest pusty - każdy bok będzie zbyt kanciasty, blat zawsze nierówny; gdy przesuniesz dłonią, głęboko w skórę wbije się gwóźdź. Jakkolwiek usiądę, będzie mi wygodnie – oprę łokcie na idealnej wysokości, stołowa noga nie stanie na
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Słychać śpiew

    jak co roku o tej porze wokół słychać tęskny śpiew ludzie idą przed wieczorem by Maryi oddać cześć gdy różaniec dzierżą w dłoni i litanii słowem pięknie do figurki przystrojonej idą wielbić swą Panienkę o Matuchno weź w ofierze tę modlitwę w ludzkim tłumie ofia
  • Przekładaniec

      Mam w swojej bibliotece utwory pisane krwią, farbowane wzruszeniem, niedosytem, tchnące prawdą dzieł nacechowanych cynizmem,  znaleźć też wśród nich można książki nudne i zawiłe, jakieś odstręczające i limfatyczne cegły upstrzone drętwym, dworskim stylem topornego prop
  • Zapalenie duszy

    Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i
  • Najlepszego dla LSC

    i tych, którzy tu bywają. Niech się Wam wiedzie.
  • VIXI

    Wiosnami, jesieniami, przez lata i zimy; wschodami i zachodami, wśród chmur, deszczów, burzy; odmierzaniem kroków, oddechów, bicia serca, mroku; upadkami, powstawaniem, dźwiganiem, lekkością; samotnością, tłumem, nicością, miłością; z samym sobą, z tobą, mimo ciebie, świata;
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Nierozważnie

    Ma swoje pięć minut najczarniejsza godzina - bluszczy się, powoi cieniem po ścianie, oplata ramionami ciemności, napina, pochłania swoje sekundy, gnie się i ginie. Wkrótce zostaje po niej i po mnie garść mała rzeczy nieważnych, które powoli zapomnisz - nierozważnie. Kto n
  • Chodź ze mną

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chodż ze mną pod rękę do zimowej ciszy pod śnieżnym puchem rozbłyśnie ukołysaną nutą delikatna pieśń naszej miłości Chodż ze mną pod rękę do wiosennej radości zapachnę dla ciebie świeżością zielonych liści zakwitnę róży gorącą
  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Napij się

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Napij się z mego kielicha skosztuj kropli namiętności posłuchaj pieśni księżyca i dżwięku gwiazd Ukryj aksamitne pragnienia w oddechu mych warg w piekielnej głębinie w ramionach miłości
  • Zmiany, niezmiany

    Język się zmienia. Mieni się. Odcienie, sugestywne odniesienia, prężenie, wiotczenie. Torebka mieści przedmioty, rzeczy. Mówi swoim językiem, dotyka istoty kobiecości. Puderniczka, chusteczka, komórka. Mitoza, zygota, podział. Z drugiej strony: przypięte do spodni kluczyk
  • Czarne słońce

    Nadchodzą dni ochłody. Co było rozpalone, nie będzie. Byle tylko czasu starczyło na odnowę. Dzisiaj myślę, że słowo jest ścieżką, drogą. A jednak: czy nie prawdą jest, że ptaki zawracają z krańca świata? Nie mogąc lecieć dalej i dalej? Bo przecież, czyż nie, pr
  • Compact camera

    Jutro będzie koniec świata, a pojutrze dzień po końcu świata. Jutro umrę. Pojutrze pójdę do kina. Na film o tym, jak umarłem. Wokół będą inni, którzy, jak ja, obejrzą film o tym, jak umarli. Będą jedli popcorn i pili colę. Będą się śmiać trochę, pogadają też tr
  • Marek Aureliusz

    Przedstawiona przez niego natura wydaje się trwać w uporządkowanym ruchu. Tchnie zrozumiałą i nieuchronną przemianą. Forma istnienia, to pojęcie względne, ulotne i przejściowe. Dobro jest złem. Nie ma różnicy, ani jakim się jest, ani przez jaki czas. Ludzie, zwierzęta i przedmioty
  • Chłopiec ze starej fotografii

    Bliscy odchodzą, dalecy zostają. Bliscy są daleko, a obcy zbyt blisko. Tak to wszystko skonstruowano, że można się zgubić. Początek zdania, które nie ma końca, a koniec, kiedy nie pamięta się jego początku. Wszystko jest iluzją: chłopiec na tym zdjęciu, zdziwione spojrzeni
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Idąca ulicą. Wątpliwość

      Coś kręcisz, panno, bujasz. Za tobą, panno, ciągnie się welon spojrzeń. W twoim chodzie jest jednak jakieś oszustwo: idziesz tak lekko unoszona pustką? Biodra i tyłek, wypięty biust, włos rozrzucony, grymas ust - a wszystko przepasane zapachem szałwii, troszeczkę mdli,
  • Jestem życiem

    obraz biografii ranami zapisywało cierpienie róża pochyliła głowę już nie pachnie naznaczona nieszczęściem wsiąkła w ten świat jak krew w ubranie w cieniu nie było słońca miedzy wzrokiem a słowem zamigotał zielony ognik zapach namietnych fiołków poruszył schowane za si
  • Obowiązek

    Zwalniam ludzi z pracy. Nie spełniłeś moich oczekiwań, mówię. Czy byłeś wystarczająco dobry, efektywny, czy posiadłeś wiedzę, zastosowałeś ją, doskonaliłeś rzemiosło, oparłeś się pokusom, czy korzystałeś z firmowej poczty, stosowałeś się do wytycznych, wyrażałeś sw
  • Bajka dla Dagny

    - Opowiem Ci bajkę, chcesz? - Słucham... Bardzo lubię, kiedy ktoś opowiada mi bajki... Siedzieli. Świecił ogromny łeb księżyca. Gdzieś daleko było życie. Był czas. Kiedy nawet zwykła filiżanka otwierała szeroko oczy. Słońce właśnie przywitało ją jednym ze swoich najczulszych
  • Przemiana

    Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Do
  • Pejzaż zmierzchu

    Zapominanie jest chyba najlepsze w bajzlu na strychu. Wśród wszystkich gratów, ramoli, manekinów z teatru, cieni w korytarzach i w kurzu serfującym na widzialnej fali. Zapominanie, a może zapomnienie? Gdybyśmy wiedzieli… na przykład co zakorzeniło się przez lata w kartonie z naklejk
  • Niewinność

    Za całą zbrodnię, za powinność bycia kimś innym, za obyczaj konkurencji, za wczorajsze dni, za jutrzejsze dzisiaj - odpuść nam nasze winy. Za dziecinną wiarę, za niczym nie skrępowaną ufność, panie, za nienasycenie, pragnienie, za każdy rzucony kamień - odpuść nam na
  • Bezksiężyce

    Zbudowaliśmy domy-ogromy, mamy tamy i cyber tamtamy. Rozpętaliśmy burzę i duże spaliliśmy ogrody. Dziś kłody popalone w nich rosną, kwitną dziegciem na wiosnę. Rozwinęliśmy skrzydła, przestrzeń nam się wygła. I bliżej jest nieba niż trzeba. I nic nam to nie da -
  • Z PAMIĘTNIKA SKLEROTYKA

    Było to tak dawno temu, że w Listopadzie był Listopad, a Dzień Próżniaka obchodziło się codziennie, mówiłem, gdy kto pytał, od kiedy go znam. Lecz gdy kto indagował mnie, dlaczego akurat z nim zadaję się najdłużej, do głowy przychodził mi dżem; nie jakieś pożywne i tłuste wi
  • Podanie do laryngologa

    Ostatnio czuję się mało rozrywkowo: medialne nośniki mnie olewają, na froncie rzeczywistości wiedzie mi się pod wiatr, wszędy mi nędznie i zaledwie, toteż, jako doszczętnie zakompleksiony facet, odczuwam deficyt pochwał. Pomnę, że przedtem nie było dnia bez czapkowania: cięgiem g
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p

Wariat śpiewa

Wzór to wzór. Stosuj się stosuj. Masz być okrągły i będziesz okrągły. Masz, mieć wykładnię swego losu i będziesz miał bo to tryb ciągły. I spełniasz funkcję i będziesz w silni i sam od siebie się uniewinnisz. A pod oknem jakiś wariat śpiewa pieśń nad pieśniami. Żeśmy wszyscy tacy sami tylko ściana między nami. Tak

czytaj całość Wariat śpiewa

Las-nielas

Stoją ludzie, stoją jak las. I w głowach im szumi, i szumi im w głowach czas. A między nimi, kto zrozumie, szumią jak trawa jakieś słowa. Jak mowa trawa szumi w tłumie, w lesie-nielesie, słowa-niesłowa. Przychodzi taki czas w tym lesie Że wieje ogień, płonie wiatr Od traw przez dłonie do głów się niesie: od

czytaj całość Las-nielas

Na raz, na dwa, na trzy…

Jutro wyrosną mi skrzydła, jutro polecę do słońca, a jeśli mnie słońce oślepi, to nie zobaczę końca. A jeśli mnie słońce ogrzeje i nic mi się więcej nie stanie, to wtedy w głos się zaśmieję, ze słońcem ruszę w taniec! Na raz, na dwa, na trzy, słońce i ja i Ty! Za cały smutek nasz

czytaj całość Na raz, na dwa, na trzy…

Lepsze dzisiaj

Zważ się, odnajdź miarę, wzorzec, schemat. Wszystkie grzechy, wady skazy. Zobacz czego brak ci, czego nie masz, czy więzienie to, czy może azyl? Czy to ciało, w którym żyjesz, czy to życie w twoim ciele? Ile Ciebie się w nim kryje, ile Boga w boskim dziele? Powiedz, że znalazłeś nadmiar siły, że wystarczy jej do

czytaj całość Lepsze dzisiaj

Nierozważnie

Ma swoje pięć minut najczarniejsza godzina – bluszczy się, powoi cieniem po ścianie, oplata ramionami ciemności, napina, pochłania swoje sekundy, gnie się i ginie. Wkrótce zostaje po niej i po mnie garść mała rzeczy nieważnych, które powoli zapomnisz – nierozważnie. Kto nie próbował pokonać mocarza niemocy, trudno żeby mógł zwyciężyć że sobą. Nim dojrzeje do

czytaj całość Nierozważnie

Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

Zamarzam jak się zamarza – niespiesznie. W żyłach lód tworzy katarakty, zapory. Wszystko zwalnia i jest niedorzecznie, absurdalnie – jak bywa wieczorem. Gasną światła i gaśnie słów tajemnica na ostatnim piętrze umarłej Wieży Babel. W korytarzach cień ciszy sie ślizga – dziś jestem Kain, jutro jestem Abel. W galerii luster powieszonych równo śpią wszystkie twarze

czytaj całość Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

Da capo al fine

Ciało – coraz bardziej nie moje, myśli – coraz bardziej niechciane, Słowa – coraz bardziej zużyte, a kolory wyblakłe na ścianie. Cieniem kładą się żółte wspomnienia, na poduszkach szepczą snów baśnie. Ktoś miał zdobyć świat, całą ziemią, komuś świeczka w oknie dziś gaśnie. Ciało – coraz bardziej nie moje, myśli – coraz bardziej niechciane, Słowa

czytaj całość Da capo al fine

Żarłacz ludojad kocha mnie

Żarłacz ludojad na nadwiślańskiej plaży, wybierał z menu ciał młodych i starych przystawkę, którą w towarzystwie jarzyn mógłby z rozkoszą i lubością spożyć. I wybrał mnie. I zaczął od krwi kropli. Przetoczył zębem po kości, po kręgu. Jemu i może było przy tym pięknie, mnie niekoniecznie. Ale nie miał względu na moje plany dożycia starości.

czytaj całość Żarłacz ludojad kocha mnie

Album rodzinny

Wszyscy moi żywi krewni robią wszystkie te rzeczy żywych. Tyle, że na zdjęciach. Robię zdjęcia. Sobie. Kadruję się w miarę precyzyjnie. Dołączam się do albumu.

Poeta onkologiczny

Poeta onkologiczny pisze o umieraniu, czyli o życiu. I choć poeta ma onkologicznie wyjebane na wszystko, to chciałby mieć czas. A w tym czasie chciałby mieć domek pod lasem, słoneczniki wzdłuż płotu i taką ławeczkę pod oknem, na której siedząc mógłby delektować się winem i słońcem. I mógłby tam marnować czas przytulając się do swojej

czytaj całość Poeta onkologiczny