Archiwa

Wybrane

  • Interpretacja

    Do właściwego odczytania twórczości autora konieczne jest poznanie jego biografii,  bo wszystko, co literat pisze w swoim utworze, jest elementem jego życia, fragmentem jego doświadczeń, pryzmatem i filtrem pozwalającym mu na specyficzne spoglądanie na świat. Biografia  pozwala zrozu
  • Anne Clark - Poem without words

  • Planety

    Dopóki tu nie przybyłem, myślałem, że formy życia na twojej planecie muszą być inne. Że dotyk smakuje inaczej, że wzrok nie przytłacza, że zapach nie rani jak oset, że oddech nie wstrzymuje i nie zabiera tchnienia; że idąc po trawie wybujałej jak sen, jak sen, który
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • Długość ciszy w krzyku

    Nie ma zjednoczenia, są tylko podziały. Odległości zależne jedynie od skali - czas mierzony w latach, długość ciszy, dźwięku, wielokrotna spacja. Przecinka w lesie, w niej głębokie rowy, guziki i sprzączki, lista tych, co byli, modlitwy nieobecnych, żałoba żałoby, a ws
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Zimowe inspiracje

    domowa cisza  świeci spojrzeniem na dworze gołąb odśnieża karmnik gałęzie jaśminu pukają do drzwi łopata z jęzorem i ciężkim oddechem z zazdrością spogląda na miotłę zakwitła w kącie z lenistwa podchodzę bliżej okna - wciąż pada po zaśnieżonym chodniku spaceru
  • Dysocjacje

    Otwieram okna. Wpuszczam i wypuszczam. Podobnie jest z drzwiami. Wchodzą i wychodzą. Wszystkie niepotrzebne i wszystkie potrzebne. Przyziemne i podniebne. Godne i haniebne. Otwieram oczy i zamykam oczy. Zacznijmy od początku: otwieram okna. To może się udać. Cała nadzieja w tym, ż
  • Martwe i zimne

    Chciałem potwornie szlachetnie i na poważnie kochać traktowć jak najdroższe klejnoty swoje wrażliwe dzieci cywilizować światłem tytana etycznie miernych mutantów ale czy na szczyt roszczeń nie chciałem się wspiąć zbyt wysoko kulminacja marzeń nagle się zmieniła w iluminację zw
  • Aberracje

    Na planecie zamieszkałej wyłącznie przez ludzi kochających wiosenne liście, wystarczy odpowiednio długo emitować syf jesiennych liści, aby ich wyleczyć, tych ludzi. Zmienić im klimat, a polaryzacja zainteresowań tak im uprzykrzy ich zamiłowania, że sami, z własnej woli zaczną
  • Upomnienia, ostrzeżenia, rozgrzeszenia

    Przekraczasz próg katedry i stajesz się bogiem. I jak to bywa w katedrze, poślubiasz się śmierci. Tu czasem zdarzy się cud, który przyjdzie bez zapowiedzi. Tu czasem stanie się cud. Dotykasz kamienia, nadajesz mu cel. Reanimujesz, przywracasz do życia. Spośród wszystkich kamieni w
  • Do czego potrzebne są białe płatki?

    Za moją nieodpowiedzialność, za ten grzech bycia chłopięciem, za spontaniczne, zachłanne, za wszystkie małe i udawane wielkie, za apetyt na wiśnie, za gruszki z niejednej wierzby rwane, za zapomniane i pamiętane - odpuść mi, Panie Kochanie. Bywałem ja od ciebie ofiarowany rze
  • Problem

    Mój problem nie jest natury alkoholowej. Moim problemem jest brak akceptacji dla bycia pozbawionym znaczenia, bycia niezauważalnym. Moim problemem jest świat i ludzie. Świat i ludzie są pozbawione znaczenia. Nie zauważam tu cnót, jedynie żal i cierpienie odmieniane przez wszystkie
  • Przyjaciel sen

    Z wytrwałością sadysty znęca się nade mną. Już nie jest niespodziewany, więc przychodzi oczekiwanie. Z jego dokładnością można regulować oddechy zegarów, godna mnicha skryby systematyczność i cierpliwość zawstydzić zdolna kroplę wody, skruszyć skałę. Co noc siada prz
  • Ceremonie, rytuały, tradycja

    W trakcie okazjonalnych odwiedzin, wśród drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów, przybywają ludzie z odległych stron. Opowiadają o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, jakieś zapodziane anegdotki, jakieś barwne szczegóły do słuchania w towarzystwie milusińskich, jakie
  • WIGILIJNE REKOLEKCJE

    Rodzina, jej oblicza. Na co dzień i od święta. W trakcie okazjonalnych odwiedzin, przy zastawionym stole, podczas drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów. Ludzie przybywający z odległych stron, opowiadający o zdarzeniach wysupłanych z  przeszłości, jakieś zapodziane anegdot
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Pocztówka do H.

    Piszę do Pana, Panie Herbert, a dolatuje mnie aromat ziołowej herbaty. I, Panie Herbert, wszystko tu jest spokojne, i ciche, i całkowicie niepotrzebnie skupione. Pan, Panie Herbert, wspomina-zapomina, Pan patrzy na zegarek, ale to ja mam czas. Zabierze mnie pekaes, lokomotywa, wagon, pe
  • Planety

    [caption id="attachment_141" align="alignright" width="362" caption="LONELY METROPOLITAN"][/caption] Tutaj, podobno, jest najlepiej. Innego życia nie znamy, ani innych miejsc. Będziemy więc grzebać w gwiazdach, jak w skale przy pomocy młotka, dłuta i pędzelka, aby wyłuskać odcisk
  • Witraże

    Więc mamy witraże. Kolorowe szkiełka, przez które śwatło śmiga, błyska refleksami. Widzimy szkiełka i wierzymy w szkiełka, w ludzi jak witraże, w sprawy kolorowe, w historie kreślone pod zmęczoną nogą, w aureole, gwiazdy, kosmiczne przestrzenie. Od obcych chcemy swoich, a nie
  • Bezkształt marzeń

    Mątwie na imię jest noc. I ona wypłynęła na ocean zmierzchu. Teraz ciemność jak mokry koc okrywa mnie zapachem deszczu. Czy wybaczę sobie, jak to sobie wyobrażam? Czy sobie wybaczę bezkształt zdarzeń? Wszystkimi ramionami mnie tuli i oplata mnie i tatuuje atramentem na mo
  • Pamięć

    Pamiętam mały miejski ośrodek zdrowia w fińskim domku. Przedmieścia górniczej osady. Ty w zapachu lizolu, pasty do podłóg, gorącej wody na kolanach polerowałaś centymetr po centymetrze. Gzie jest ten domek, podłoga, ten zapach? Gdzie jesteś? W sąsiedztwie były ogrody, prz
  • Srebrne miasta

    Zbrodnię przeciwko człowiekowi może wybaczyć bóg, zbrodnię przeciw miłości tylko jego matka. Ziemia Święta nie jest niewinna. Jej dzieci żywią się ciałem swojego ojca, piją jego krew. W tym akcie nie ma nic z oczekiwania. Wzniesione mury, kopuły, wydrążone lochy, a nad w
  • Kłaniam się sobie na wiosnę

    Kiedy mną gardzisz, nie zapomnij bardziej i więcej szanować siebie. Nie wiem wprawdzie kiedy przyjdzie wiosna, czy zazieleni się park, rozgwieżdżą kwiaty i ptaki; czy wyleje Prosna, czy naprawią po zimie Browarną, Babinę -- to rzeczy bez znaczenia, przynajmniej w tym mieście i
  • Wiersz przyokienny

    ja drogie panie i drodzy panowie kiedy za oknem zima się szczerzy biegnę myślami tylko niestety do ulicy tej mojej lipowej po tej ulicy spacerkiem powoli idę nie spiesząc się wcale a czas sobie kapie czas kapie powoli i życie mnie nigdzie nie goni kiedy tak idę za mną
  • gorące niusy (karuzela z sieci)

    gorące niusy (karuzela z sieci) nagie gwiazdy w ciąży, modelki w łaskawości photoshopa w nieprawdzie doskonałe, ale to przecież nic ciekawego, bo nowa superaspiryna wyleczy jedenaście rodzajów raka. jeśli do tej pory czarny, skórzany top kojarzyłeś wyłącznie z garderobą
  • Łańcuchy

    Tutaj byłeś przez chwilę, od której dla mnie wszystko się zaczęło. Chwila wywołała ciąg zdarzeń, bez ostatniego ogniwa. Chwilowość kolejnych chwil. Dokąd poszedłeś? Bo przecież gdzieś poszedłeś. Czy jesteś tam, gdzie rozkuwa się łańcuchy? Czy kowal był wystarczając
  • Tkliwość

    Przezimowało a teraz się budzi. Czy coś się śniło, dręczyło koszmarem? Czy unosiło się nad miastem, bez grawitacji, napędzane wiatrem przemierzało każde lewo i prawo? Jak bardzo schudło, utraciło ciężar, pozbyło się nadmiaru? Czy zamarzło, biedactwo? Czy znalazło w porę
  • Taki amen, taki lament

    Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściw
  • Spin

    Ślepe dzieci nie gubią się w ciemnym lesie, nie trafiają do chatki z piernika. Nie dokonują złych wyborów, nie oceniają na wyrost. Ślepym dzieciom wystarcza dotyk, słuch. Nie muszą wierzyć bogom, ufać politykom. Nawet, jeśli wdepną w coś nieprzyjemnego nie jest to jakąś
  • Dorastanie błyskawiczne, instant

    Coś zabiło piosenkę w połowie refrenu. Nie wiem, czy respirator przestał tłoczyć tlen w płuca śpiewaka, bo go zabrakło, czy zabrakło prądu. Myślimy, że mamy czas, ale to myślenie nie jest pojęciem względnym. W przeciwieństwie do czasu: on płata dziwne figle - w seku
  • Pytam o złote kaczeńce .z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    W twoim ogrodzie złote kaczeńce dawno straciły swój blask zwiędłe liście zwróciły ku słońcu w ostatnim geście pożegnania wiosennej ciszy Rozsypały się drobne płatki na soczyste trawy skonały żółte refleksy niespełnionych marzeń Tak właśnie umiera nadzieja Prz
  • Piekła

    Na dziewiątym piętrze wielkiej płyty, w skąpym pokoju z oknem na okna i kominy, poeta ma swój pałac i dziewięć kręgów piekieł. Przechadza się dostojnie na szczudłach metafor, rzuca epitetem w odrapaną ranę po dzieciństwie utraconym, po porzuconym pięknie. Pije kawę i wódk
  • Instrukcja obsługi

    Zrobiłem sobie test osobowości na jakiejś durnej stronie internetowej... Wynik poniżej - nie ma być z czego dumnym, ale pocieszam się, że generuje to jakiś automat :) zapłaciłem 4,88 PLN :)     Twój Typ charakteru: Indywidualista Twój Podtyp charakteru: Arystokrata Indywid
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Wtedy Baszka krzyczy

    Demony głodne jak nigdy - wstępują w ciało. Na nic wołanie o ciszę. Rzucają w twarz to, co minione i dzisiejsze. Przyszłość też się staje. Zyskują, bo noc opętaniem wietrzna - a złe zawsze czyta Biblię na opak. Trzecia w nocy drwi z Trójcy Świętej, a swąd lęku potwierd
  • ROZARIUM

     Słowa są nie po to, by gęba miała zajęcie. Mają służyć nie tylko do ciurkania elokwencji, ale i do odzwierciedlania tego, co się ma zamiar powiedzieć Jednakże między powiedzieć, a powiedzieć, rozpościera się otchłań różnic. Można coś tam wyrazić nie uzyskawszy żadnego odd
  • info

    O wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu serwisu  "Lepsza Strona Ciszy" proszę o informowanie drogą mailową pod adresem  error@goddam.pl
  • Niezaspokojenie

    Zła nadziejo, bardzo zła i podle mściwa, ile ci zapłacić trzeba, ile monet na twe oczy, byś była choć trochę jaśniejsza, nieco bardziej litościwa? Są miejsca, gdzie cienie są głębsze, gdzie głębsze są dziury w niebie. Są takie rany po wczoraj, w których jutro się nie wy
  • Oczekiwanie

    W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier - czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książ
  • Terroryzm

    Chciałem dać Wam nieco wytchnienia do moich tekstów, a i sobie zabezpieczyć kapkę luzu. Z tej oto zacnej chęci zanurzyłem się w totalnym nieróbstwie; zamknąłem przegrzany komputer i oddając się leserowaniu otworzyłem telewizor. Akurat nadawano kolejne sprawozdanie z francuskich jatek
  • Sophiesticated

    Butelko! Gdybyś ty miała szyjkę maciczną, giętką - o ile przyjemniej byłoby brać cię, przyjaciółko, za kochankę. Oszałamiasz bogatym wnętrzem, krew twoja, to krew moja. Przy stole zachowujesz się statecznie, dostojnie, dostrajasz się do mnie jak fale radiowe do odbiornika.
  • Polecam

    (kliknij w zdjęcie)
  • Retoryczne problemy

    Nie wiem którym to sposobem rozbrykuje się ze mnie i wyszarza w dzień dobudzając jawę postępując w sen na duże pokrótce i  próżno i tycio na zranione za darmo ta chwila nie dość miła co we mnie trwa i kaszle mi w noc ten czas niedoprzyjścia pytania dziecinne ułożone w lęk
  • Cichy

    Który byłeś zapisany w kartotekach, fiszką w czasach szklanych, wspomnieniem człowieka będziesz szkarłatnego wieku.
  • Relikt

    Kim byś była, gdybyś nie zginęła i próżno było Cię ratować? Na te i inne pytania nie odpowie przypadkowo spotkany na ulicy nosiciel tragicznie pięknego życiorysu - solidarnościowy człowiek. Myśmy to uczynili naszym zaniechaniem, myśmy się przyglądali zamiast rąbać top
  • Poeto - może Przyjacielu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kazimierzowi Burnatowi Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu
  • Gwiazda poranna

    Nie pamiętam za dużo, tylko to co złe. Dobro zjawia się rzadko, zwykle rano - na palcach w obawie przed zauważeniem. Niepewnie całuje dłoń, ściana się rumieni. Po pokoju tańczą oddechy. Słońce je muska. Miało ich nie być. Nie było ich. Ale wróciły pod kwieciste niebo kas
  • O tobie

    Kto o tobie myśli, kto o tobie pisze, kto o tobie czyta? Kto tobie zapewni choć słowo o tobie? O tobie mówi pieśń. - Jesteś? - Nie wiem. Więc jesteś niepisanym dialogiem. W drogę, z Bogiem. A tam, dokąd pójdziesz, zaniesiesz wiatr, zaniesiesz samosiejkę istnienia. Ch
  • Apospasma tou theu

    Ubywa ciebie. Niezauważalnie nikniesz. Transgresja jest ledwie namacalna, ale jest. U waży mniej niż O. Ciało więcej, niż ciału. Wkrótce przestaniesz oddychać i się dopełni. Ubędzie cię tyle, ile trzeba - nie więcej. I to będzie Ono. Cała droga, to  d r o g a. Wije si
  • Szal

    Jako że zdrowie jest naj kupię sobie szal. Owinę się szczelnie i nic mnie nie dotknie. Kamień będzie miękki, a chłód bardziej znośny. Nikt mnie nie obejmie z wyjątkiem szaleństwa, będzie dobrze, choć dopiero jutro.
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • W zapamiętaniu

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Styczniowy wieczór zapachniał jaśminem rozbłysły gwiazdy blade księżyce rozpłynęły się we mgle Przyniosłeś kosz pełen słońc pod próg mego pragnienia Oddaliłam smutek niebyłych dni zamknęłam tamten czas Wniknąłeś ustami w mój kwia
  • Miłość

    Spójrzcie, jak nam skarlała, jak niewiele znaczy w naszych czasach miłość. Jak lekko bierze za wieczność chwilę. Jakie to łatwe dla niej - upaść, broczyć. Nie jest jak inne uczucia. Jeśli się budzi, to tylko w obłędzie, lecz nigdy na trwałe. Wierność nie wierność -
  • Twoje wyspy szczęśliwe

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Twoje wyspy szczęśliwe odległe lecz takie bliskie na środku ukrytych myśli zasnute mgłą o świcie Twoje wyspy szczęśliwe to dwa pagórki tętniące miłością w dotyku cierpliwych dłoni spojrzeniu ciepłych oczu To ocean marzeń o kielichu otwarty
  • Boże ciało

    z cyklu  "Bez litości" Umierają w ciszy młode brzózki na chwałę kościoła na pociechę posłusznych opętanych dusz zagubionych w dogmatach i pustych frazesach pięciu przykazań Złośliwą nutą graną naturze u lata bram gdzie wiosna zakłada podróżną suknię i z torbą
  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Gadu

    Kto wie, jak skończy się książka, ten jest uboższy o jej wszystkie strony, o zwroty akcji i zawroty głowy, o wszystkie postaci opisane i wymyślone przez narratora, lub przez pozbawionego koniecznej wyobraźni kronikarza, dziejopisa. Kto wie, jak skończy się książka? Do przewidzenia jes
  • Król, Zuzanka, wiosna i pies

    Gdy umierał Król Cyganów, w różnych zakątkach Europy, tam gdzie Cyganie rzecz jasna wiodą beztroskie i kolorowe życie dzwoniły telefony. Z ust do ust za pośrednictwem powszechnie dostępnych środków łączności przekazywano sobie wiadomość z elitarnego swiata wspólnoty o tak niecodz
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Mówisz, że jestem spóźniona

    Mówisz, że jestem spóźniona Tak, to zobaczysz. Nieważne czy o zmroku, czy w pełni południa. Wejdę niedzisiejsza i poproszę o herbatę ( tę zieloną ). Jeszcze pamiętam, że cukier szkodzi listkom. Wbrew odległości i krążeniu po cieniach jak lato w czerwcu zjawię się nagle,
  • Oculus

    Coś się zmienia. Rośnie nam garb naszych dzieci, ich niespełnień, upadków, trosk. Brniemy w powodzie, zawieruchy, wojny, grzebiemy w odpadkach, przeczesujemy zgliszcza rajskich ogrodów dzieciństw naszych, młodości. Coś się zmienia. Co noc otwieramy oczy, szukamy w ciemności pi
  • Alternatywa (albo nie)

    Poeta dba o swój PR. Robi miny, umizguje się. Stawia przecinki nie tam, a kropki gdzie indziej. W krańcowych przypadkach kropek jest więcej, a pauzy wydłużają się w skończoność papieru, na którym pisze. Poeta tak bardzo dba o swój PR, jak kandydat na prezydenta. (Albo coś podob
  • All about

    goddam Darek Sikora ur. 11 grudnia 1966 w Czeladzi zm. wkrótce... kontakt: goddam@data.pl
  • Kochaj mnie

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Kochaj mnie w kropli morskiej wody w złoconym poranku ciepłym piasku i w szumie oceanu Kochaj mnie w śpiewie wiatru krzyku mewy tańczącej nad falami w ukrytych marzeniach i pieśniach srebrnych gwiazd
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Gdzie ciebie nie ma (ból)

    Możesz mi zmierzyć puls, ciśnienie krwi, możesz mnie zważyć, określić wzdłuż i wszerz. Możesz wyznaczyć wzór na moje całe być, na moje noce, dni, lecz nie sny. W snach Ciebie nie ma, w snach nic nie boli, czas zmienia temat w innej budzę się roli. Budzę się i: m
  • "Ziemia obiecana"

    Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecan
  • Ciało

    Ciało nie odpowiada na pytania. Ciało nie spełnia życzeń mózgu. Ciało żyje w swoim własnym ciele niewrażliwym na knowania umysłu. Jest niezależne i wytrwałe w swoim dążeniu do cielesności. Możesz mu wydać rozkaz, możesz je prosić - ono wie swoje. Wyżej dupy nie podskoc
  • Kwestia wyboru

    Przedawkowałem rzeczywistość i teraz czeka mnie proces odstawienia. Ból, którego się spodziewam, wszystkie skutki uboczne mogą mnie zabić. Coś musi. To kwestia wyboru.
  • Na raz, na dwa, na trzy...

    Jutro wyrosną mi skrzydła, jutro polecę do słońca, a jeśli mnie słońce oślepi, to nie zobaczę końca. A jeśli mnie słońce ogrzeje i nic mi się więcej nie stanie, to wtedy w głos się zaśmieję, ze słońcem ruszę w taniec! Na raz, na dwa, na trzy, słońce i ja i Ty! Za
  • Wypracowanie śpika w patentkach

    Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczy
  • Niewysłany list

    Marzysz o dawnych obszarach spokoju ale przetarte i pocerowane odległością istnienia uciekły na  długo Są tam dokąd zmierzasz tam  gdzie gasną  minuty nie twojego czasu Bo jesteś żyjesz pożądasz tylko tu tylko ze mną Jak ten co żył w prośbach do Boga by zamknął mu oczy ponieważ
  • Demiurg

    Nie podchodzę do okna, nie poruszam firanką. Nie zapalam światła, ani papierosa. Staję w bezpiecznej odległości w moim bezpiecznym pokoju i obserwuję. A wy widzicie jedynie moje psy, które na was spuściłem. Strzegą mojej strony ulicy, szczerzą kły. Wasze są piosenki, wasze
  • Święto zarzynania owiec

    Zdawało mi się, że śnię sen żałobny. Do drzwi zapukał cień. Na dzień dobry wdarł się, rozłożył, na lampie zwiesił chałat. Bez słowa wyjaśnienia, bez cienia wątpliwości, uczepił się myśli, omotał czasy przyszłe, tak się rozgościł, jakby wpadł z wizytą przyjaci
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • Casting na geniusza

    Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś kursowało tępe powiedzenie: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: śpiewać każdy może. I to stało się pierwszym przykazaniem transformacyjnej
  • KRÓLEWICZ I BUBEL

    Wprowadzenie Na łowieckich bezdrożach królewicza Zagryzka dnia roku przestępnego a niesłychanego rozegrały się wydarzenia dziwne i niepojęte Ludzki rozum nie ogarnie zwykłe ucho nie usłyszy (nawet ze wzmacniaczem nawet na gigancie) Tego co przytrafiło się gdy pojął że j
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Remanenty

    Wyrosły nam dzieci, posiwiały włosy, sny nam się skróciły, wydłużyły troski. Co było jasne już tak nie jaśnieje, mroczne rzeczy nie skupiają tak bardzo uwagi. Także smaki już nam nie smakują, w dźwiękach nie słyszymy żadnego zachwytu, z pierwszych spraw ostatecznych co
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Interpunkcja

    Przecinek Coś się znowu wydarzy, ale teraz jest chwilowa przerwa. Jak w tivi na reklamę. Reklama jest jak zwykle o niczym, emanuje tym i tamtym, a ty chcesz rozmawiać. Średnik Coś na chwilę zawisło, zadrgało, coś się na chwilę zamysło, zachłysło, jak dziura w skarp
  • Bardzo inny punkt widzenia

    Czasami trzeba zabić psa i to boli nie tylko psa. Zbyt często człowiek nie staje na wysokości zadania, na szerokości odpowiedzialności, na długości skutku swojego ograniczenia. Wtedy pies, zwierzę stadne, które próbuje dominować, nie czując presji alfy, może zachować się agre
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Bang-bang

    Wieczność to tyle, co bang-bang. To właściwie jedynie ten myślnik. Kawałek prostej, po której poruszamy się sprintem. Mijamy rzeczy stworzone na wieczność, zostawiamy ślady stworzone na wieczność. Kochamy, nienawidzimy, cierpimy, radujemy się. Bang-bang.
  • Nadzieje, złudzenia

    Wyobraziliśmy sobie siebie, nas. Niewzruszony szczyt, nieskończoną kruchość lat. Wypuszczone z klatki, oswojone ptaki. Miotane na wietrze, od zagadki do zagadki. Póki czas. Póki mamy czas.
  • Czego nie widać

    Poeci na fotografii wyglądają jak zwyczajni ludzie. Mają normalne twarze, oczy bez obłędu. W zatrzymanej chwili nie ma nic z meatafor - ot, coś zupełnie znośnego dla papieru. Czasami wychodzą z kadru.
  • Cokolwiek, tylko nie to

    Tylko tego jej nie mów, że truskawki smakują ostatnim dniem lata; najlepiej nie mów nic, żeby ją zatrzymać przy sobie. Chwile są po to, żeby mijać - jak obcy sobie ludzie, zupełnie obcy. Cała reszta jest w gruncie rzeczy mało istotna - jak nigdy niewypowiedziany smutek.
  • Turysta

    Gdy się zwiedza, zawsze coś tam w pamięci zostaje. Jest się wtedy dorywczym pacyfikatorem wrażeń, mędrcem płodzącym refleksje o życiu człekokształtnych ludzi, no i nie bez znaczenia jest fakt, że jak się powraca z terenów tropikalnych, można być szpanerem z paluchem dziobiącym we w
  • Między nami flauta

    Oddzieleni morzami, wzburzonymi szkwałem, sztormami, gniewem Posejdona, rykiem otchłani modrych, niebieskich, zielonych, czarnych, dryfujemy. Na swoich niezatapialnych lądach, gdzie z rzadka w pejzażu trafia się wulkan, ścieżynki płynnie zatapiają się w dróżki, trakty, autostrad
  • Przetrwania

    Gdyby mieszkały tu jakieś anioły, pod tym mostem, jakże radośnie by się śmiały, pod tym mostem. Ale tu tylko ludzie chorzy na życie, pod tym mostem, z kartonu mają poduszkę, z betonu noce, pod tym pomostem. A gdyby tu mieszkały diabły, w tym blokowisku, byłyby szczęśliw
  • Ecce

    Tych słów jest mnóstwo, a każde jak grom uderza. Z otwartych chmur, z niebieskich stron, z przymierza, które między drzewem a pieśnią o drzewie. Nie ma miejsca na wahanie, wątpliwość. Jesteś wszystkim, tym co było, i tym co się stanie. Nie czas na tkliwość niemądrą, na zam
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Zapisane w genach

    Zderzą się kontynenty i wypiętrzą nowe góry, stare szczyty na dnie mórz, pustynie pod lodem. Cóż zostanie ze stworzenia, jak się zmieni horyzont i jakie imiona będą miały rzeki? Co miało być na wieczność, a co ledwie chwilą żyło, czy zostanie choć słowo, gest, miłość
  • Chodź ze mną

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chodż ze mną pod rękę do zimowej ciszy pod śnieżnym puchem rozbłyśnie ukołysaną nutą delikatna pieśń naszej miłości Chodż ze mną pod rękę do wiosennej radości zapachnę dla ciebie świeżością zielonych liści zakwitnę róży gorącą
  • Kwestia optyki

    Na początku. Kontury są ostre, a cienie długie i drapieżne. Bywa, że istotne lub choćby tylko piękne wyłania się z mgieł. Faluje, krystalizuje się. Najlepiej, kiedy tylko w błękicie, najlepiej, kiedy oglądowi towarzyszy mroźne powietrze. Wcale jeszcze nie mróz i wcale jeszcze
  • W klatce

    To, co konieczne i to, co potrzebne; to, co wypada, a co już skandalem pachnie na odległość drzwi sąsiada; to, co się przykleja i to, co gładko spływa jak sznur kajaków na Krutyni; co przysiada i skubie, podgryza i to, co odlatuje z klekotem, klangorem, jak turyści angielscy w Krako
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • Ćma

    Sprzedam ciało na narządy, na nierządy, na organy, na niegrzeczne obcowanie, na orgietkę, albo taniec, na parkiecie, też w duecie, weź mnie w galop, wyuzdanie, sprzedam ciała zmartwychwstanie. Jeśli jeszcze coś zostanie, jakaś chwila choćby licha, może ktoś się taki znajdzie
  • Na ofiarnym stole

    Położyłeś mnie na ofiarnym stole zgasiłeś mój blask Bezpieczna mgła opadła z jesiennym deszczem na puste pola Roześmiała się noc czarodziejka złudnych nadziei zadzwoniła martwa cisza Co mam Tobie jeszcze dać za małą nutę słodkiej melodii by powróciła nasza pieśń i znów

Dylemat

Zaczytawszy się, zapatrzywszy w litery, a myśli, gęsi szare, odleciwszy w błękity, w oddale, zadość, żeby się w porę, zamałość żeby zdążyć przed ciszą nocną, przed snem, wieczorem. Przy tym woda na makaron, samo fusili wyparowawszy, smażywszy się żywo, śmierdzi i dymi. A ty siedzisz na twardym i gapiąc się roztrząsasz w stoickim zachwycie: przedśmierć

czytaj całość Dylemat

Oddział leczenia dziennego

Jest u nas na oddziale taki mały gość. Ma twarz jak poczucie humoru genetyki. Przypomina te małe, ozdobne dynie, które pojawiają się w okolicy Halloween. Kiedy patrzę na niego, za każdym razem zastanawiam się jak on się goli. Może się nie goli? Odwracam wzrok bo głupio tak się gapić. Na te rurki, igiełki, kropelki na

czytaj całość Oddział leczenia dziennego

Ostatni dzień roku

Ostatni dzień roku jest jak zamykanie ostrygi. Najpierw była ciekawość, później domysły przepoczwarzyly się w wyobrażenia co też tam jest w środku. Przy pomocy krótkiego noża, jak przy otwieraniu ostrygi wdarlem się w ten rok, który mija. Okazało się, że ciało każdego dnia było moje, i krew była moja gotowa do spożycia. Nie było perły,

czytaj całość Ostatni dzień roku

Przez ciszę

Tobie przebaczę, sobie nie wybaczę – miastu i światu i ciemności i światłu. Chmurom na opak, nie opadnę lecz wzlecę. Rzece, jej źródłu i korzeniom drzewa i płatkom kwiatów, które się podniosą, z nową jędrnością wrócą cieszyć oczy. Przebaczę powierzchowność spojrzeń i dotyków, nieprzemyślaność rzeczy, słów i zaniechania, zwyczajność dla mnie zupełnie nadzwyczajną, obojętność rozpoznania,

czytaj całość Przez ciszę

Potworność

Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśmy wygodne wymówki tak prawdziwe, że śmierć w ich imieniu to doprawdy błahostka.

czytaj całość Potworność

Na dole

Tutaj mamy takie różne rodzaje bólu, cierpienia, niezawinionych śmierci. Mamy cały wachlarz możliwości złorzeczenia na niesprawiedliwy los. Na Boga! Ileż my mamy motywacji, aby wykrzyczeć swój żal, ileż inwencji wkładamy w każdą łzę, w każde wstrzymanie oddechu, w spazm! Jacy jesteśmy kreatywni w tym naszym małym wielkim nieszczęściu! Potrafimy wprawdzie pocieszyć się widząc cierpienie większe

czytaj całość Na dole

Kwestia optyki

Na początku. Kontury są ostre, a cienie długie i drapieżne. Bywa, że istotne lub choćby tylko piękne wyłania się z mgieł. Faluje, krystalizuje się. Najlepiej, kiedy tylko w błękicie, najlepiej, kiedy oglądowi towarzyszy mroźne powietrze. Wcale jeszcze nie mróz i wcale jeszcze nie to, co odbiera oddech. Później. Wszystko zmierza do jednego punktu. Zaprogramowana kondensacja

czytaj całość Kwestia optyki

Taki amen, taki lament

Odchodzi. Światło dokonuje kolejnej przemiany. Błękitnieją nieba i wody wezbrane, napiera zmierzch. Dziś z bezchmurnego jutro pewnie lunie. Potem przyjdą chłody i biel, noc zapomni o mnie. A jednak się kręci i nic się nie stanie? Nie będzie odpowiedzi mniej lub bardziej właściwej na każde, na żadne pytanie.

Los nie los

Ci których spisano i ci z brązu odlani, i ci w kamień zamknięci, i święci – nie umierają. I może jeszcze poeci, lecz to wyjątkowo rzadkie przypadki i dowód na życie po życiu. Ja natomiast swój los kupiłem w osiedlowym sklepiku. Razem z wiejską kiełbasą i bułką paryską. Taki los nie los. Takie nic i

czytaj całość Los nie los

Puste ulice świętych miast

Bądź wyprostowany, pewnie stawiaj kroki wśród piasków pustyń grząskich bezkresów. Dzisiejsze miast arterie pod nieba obłokiem jutro będą ruiną bez państw i adresów. Patrz uważnie, zapisz pejzaż pod oka powieką. Niech się wpisze w niepamięć jasnym powidokiem. Tu pulsowało życie, mroczną rwało rzeką, tętniło muzyką zza otwartych okien. W Angkor naszych kości małpy nie policzą.

czytaj całość Puste ulice świętych miast