Archiwa

Wybrane

  • Compact camera

    Jutro będzie koniec świata, a pojutrze dzień po końcu świata. Jutro umrę. Pojutrze pójdę do kina. Na film o tym, jak umarłem. Wokół będą inni, którzy, jak ja, obejrzą film o tym, jak umarli. Będą jedli popcorn i pili colę. Będą się śmiać trochę, pogadają też tr
  • Bez tytułu

    Przyszło mi umrzeć, bo los tak chciał. Los, który we własne ręce. Sprawy są dziś ulotne. Gaz, płomień co zgasł - księżyc w nowiu, nic więcej. Złego się nie ulęknę, nie klęknę, nie jęknę. Nadszedł czas. Miało być tak pięknie i jest. Taki ciepły ten wieczór.
  • Chłopiec ze starej fotografii

    Bliscy odchodzą, dalecy zostają. Bliscy są daleko, a obcy zbyt blisko. Tak to wszystko skonstruowano, że można się zgubić. Początek zdania, które nie ma końca, a koniec, kiedy nie pamięta się jego początku. Wszystko jest iluzją: chłopiec na tym zdjęciu, zdziwione spojrzeni
  • Monolog na cyku

    Uważam, że kiedyś było bardziej cacy. Nic mi się nie chciało i nikt się nie czepiał.  Teraz jednak nie tyle  lubię uczestniczyć w życiu, co patrzeć, jak innym się ono kręci, bardziej słuchać z niego reportaży, niż brać w nim udział, puszczać się na myślenie o tym, czego nie
  • Corinthiana

    Wyhodowała sobie pustynię, której nikt nie czyta -  skorpion i gorzkie słońce, piasek w kolorze miodu,  niedomknięcie powiek, chłód zachodu, noc czarniejsza  niż ciemność - wokół pusto, nawet śladu dzieciństwa.  Jeszcze będzie próbowała słoną wodą podlewać ostatnie na
  • Nie proś mnie

     z tomiku "Wiersze niczyje" Nie proś mnie o wiersze nie jestem poetą Tylko poeci opętani szaleństwem odmieniają słowa Nie proś mnie o miłość tylko poeci kochają złudzenia grzechem zdobią myśli Nie proś mnie o szczęście bez przystani wiecznie niespełniona szuka
  • Ważenie dusz

    Łątka dzieweczka siada na źdźble trawy. Nie rozkołysze cieniem, nie nagnie do ziemi, muśnie ledwie błękitem, struną drgnie i zniknie jak i my znikamy. W słońcu, do którego oczy nie przywykły, czają się omamy. Rozcina je kos skrzydłem jak brzytwą. Struną drgnie, lecz dźwię
  • USS Harry S. Truman

    Kolejny dzień stracony, armia nie ma pojęcia jak nas wykorzystać. Nie zrzuciliśmy żadnej bomby, a przecież za brzegiem ziemia wciąż nie jest czysta od wroga. Musi popłynąć Eufrat i Tygrys, musi popłynąć Nil łez. Oczyszczającym ściegiem z precyzją skalpela ciąć ile wlezie.
  • Mimochodem

    Do nieba wchodzi się po rozżarzonych węglach. Od tego ma się brudne nogi i trzeba je umyć. Wyszorować z bólu cały zapas dni, wyszczotkować z nadziei pozostałą część nocy. Potem można po cichu, niezauważalnie, ptakiem przysiąść na drzewie i patrzeć.
  • Otumaniony świt

    z cyklu "Bez litości" Otumaniony świt pędzi na oślep ku południowej tęsknocie bezsenna noc odchodzi precz za horyzont marzeń Skalny cień odarty z pożądania umiera bez tchu Zdławiony ciszą poranka jęczysz w konwulsjach dzikiego orgazmu w bełkocie pustych frazesów pajęc
  • Człowiek

    Wciąż jeszcze zdumiewa mnie jego małość. Podnaturalna wręcz, mikrorealna mizerność. Mówi o rzeczach błahych, okruszki światła na  nocnym niebie nazywa skrupulatnie dobranymi imionami, wielkie problemy zbywa jednym półsłówkiem, a mimo to rozpanoszył się jak basza i twierdzi, że ca
  • Więzy

    Będziesz taraz robiła, co ci każę. Posprzątasz, pójdziesz po piwo. Dla mnie zrobisz przecież wszystko co ci każę. Kiedy mówię jedz - jesz, jak powiem, że czas iść spać, to masz spać. I żeby poduszka była sucha, bo sprawdzę. I nie pyskuj, bo już sama wiesz, mamus
  • "Lot nad kukułczym gniazdem"

    Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy'ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O ile film bardzo mi się podobał, to przedstawienie teatralne, mimo koncertowej gry aktorów i
  • Trynd

    Nie można było pojąć, dlaczego nowoodkryty kierunek filozoficzny, Radykalny Konsumpcjonizm, cieszył się traumatycznymi względami różnych wielkich Fusologów. Na próżno zmagano się z tym destrukcyjnym zjawiskiem, które - na drodze psychicznej osmozy - wciekło w trudną świadomość oś
  • Retoryczne problemy

    Nie wiem którym to sposobem rozbrykuje się ze mnie i wyszarza w dzień dobudzając jawę postępując w sen na duże pokrótce i  próżno i tycio na zranione za darmo ta chwila nie dość miła co we mnie trwa i kaszle mi w noc ten czas niedoprzyjścia pytania dziecinne ułożone w lęk
  • Jedność

    Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną. Nami jest drzewo, zwierzę, zwykły robak. Drzewo jest we mnie i gwiazdy są we mnie, w Tobie są kwiaty i łąki, i niedźwiedź. I każdy potok, ocean i wiatry - jesteśmy wszystkim, choć bardzo z osobna. Nie żądam świadectw, nie rozsądzam winny
  • Recenzja pewnego dzieła

    Staraniem entuzjastów „Wiedzy Chodnikowej” powstała na naszym wydawniczym rynku nowa, lecz już obiecująca oficyna. Nazywa się ona BIBLIOTEKA PROBLEMÓW NIEPOTRZEBNYCH.  Jej założeniem jest maksymalna popularyzacja nauki uważanej dotąd za odpadową. Już pierwsza jej pozycja wzbudzi
  • Komuś innemu

    Stare fotografie, jeszcze w wersji papierowej, jedną po drugiej trawi ogień. Trawi w popiele powidok. Zręczny ten artysta i jaki poręczny! Wystarczy iskra. W chwilę pozbawia mnie artefaktów wydarzeń, co do których lepiej by było, żeby zdarzyły się komuś innemu. Kto wie, mo
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • OBSTALUNEK

    Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania,
  • Sprawiedliwość stokrotek

    Najpiękniej jest na wiosnę. Świeże zastępuje spróchniałe, zielone - szare, morowe - ożywcze, zimne - ciepłe. Rozmarzają psie gówna, którym obecność czołgów nie przeszkadza śmierdzieć na wiosnę. Wkrótce wszystko się wymiesza w jednym wielkim błocku. Te gówna i ta krew
  • Śnieżna noc

    taka ciepła biała nie mów nic słuchaj stanął czas anioł skrzydłem mrok rozświetlił z nieba miłość prószy białymi płatkami śmiejmy się kochajmy śpiewajmy kolęda kolęda pod niebem rozgwieżdżonym
  • Przekładaniec

      Mam w swojej bibliotece utwory pisane krwią, farbowane wzruszeniem, niedosytem, tchnące prawdą dzieł nacechowanych cynizmem,  znaleźć też wśród nich można książki nudne i zawiłe, jakieś odstręczające i limfatyczne cegły upstrzone drętwym, dworskim stylem topornego prop
  • Frazes

    W pewnym wieku życzenia stu lat brzmią jak pragnienie rychłego zgonu pozbawionego dostojności jubilata. Oczywiście, można mnożyć, ale któż by chciał: bez zębów, w ostatnim stadium zwiotczenia, pomarszczenia, zapominania, z listą leków dłuższą od życiorysu? Ostateczni
  • Dla mnie, dla ciebie

    Ja mówię chmura, ty miękka pierzyna, ja mówię ciemność, mrok złowieszczy, dla ciebie aksamitne ścielą się miraże, wśród których z marzeń tkasz kobierzec światła. Dla mnie to tylko chłód i lepkość ciszy, ty czujesz ciepło bijące z środka, nic więcej niż trwanie dla
  • Prawda leśnego licha

    z cyklu "Wiersze niczyje" Prawda o szarym świecie zgasiła lot tęczowych motyli Resztki kolorowej tęczy odeszły donikąd Wykrzywionym uśmiechem leśne licho zakamuflowało tańczącą szarańczę Zielonym cieniem okryło stopy łagodząc udręczone myśli w dziewiczym śnie
  • Więcej

    Najlepiej, kiedy jest ciepło. Ale nie jest ciepło i będzie coraz zimniej. Tylko tyle z prognozy pogody ma sens. O ile prognoza pogody może mieć sens. Dłonie pokrywają się lodową skorupą przyzwyczajeń. Do kształtu i rytmu. Chowam je w tobie, jak w rękawiczkach. Taka trumna za
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Cząstki

    Być sobą, no bo kim? Być sobą, ale czym? Być sobą, tylko jak? Być sobą, czyli stać się niewidzialną przyczyną ciebie. Obudzić się dla przemiany, zapragnąć mieć skrzydła, dwie głowy feniksa. Spalić się przed zachodem słońca, odrodzić pierwszym brzaskiem. A potem na
  • Dwaj pisarze

    ...w momencie, kiedy wszystko nam się wydaje stracone, pojawia się znak zdolny nas ocalić; kołatano już we wszystkie drzwi wiodące donikąd, na jedyne zaś, którędy można by wejść i których daremnie szukalibyśmy sto lat, natrafiamy bezwiednie i otwierają się one. Marcel Proust –
  • Mamidło

    Ty mi zapalisz świecę, a może i kadzidło, a może i mamidło, a może otworzysz szeroko oczy, okno, perspektywy walki z grawitacją równie nieudane, jak wszystkie święte racje, moje kreacje, męki, naburmuszenia, to, co chciało być wdziękiem, ale nie wyszło, otworzysz drzwi świat
  • Teraz, kochana

    Spójrz - idą dni krótkie jak kłamstwo. Jeszcze się ciągnie babie lato. Jest nów, więc noc taka ciemna. Kończy się kryzys, jesteś ze mną, nic nam nie trzeba oprócz paru stopni ciepła ponad to, co ustalono na poziomie trwania. Dzisiaj będę wcześniej niż zwykle, może pójdzi
  • Przetrwania

    Gdyby mieszkały tu jakieś anioły, pod tym mostem, jakże radośnie by się śmiały, pod tym mostem. Ale tu tylko ludzie chorzy na życie, pod tym mostem, z kartonu mają poduszkę, z betonu noce, pod tym pomostem. A gdyby tu mieszkały diabły, w tym blokowisku, byłyby szczęśliw
  • Jest dobrze

    Miasto jest urocze, a ulice czyste. Za miastem powietrze, woda, a w niej ryba. Zielenią się drzewa i śpiewają ptaki. Wilki tylko w lesie, choroby przejściowe jak palto na jesień. Nie ma tu nic złego, żadnych klęsk, czy wojen. Spokojnie rok za rokiem. Ludzie nie złorzeczą, ludzie
  • Poeto - może Przyjacielu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kazimierzowi Burnatowi Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu
  • Było

    Nie wierzę słowom, bolą mnie litery. A jednak piszę kolejny nekrolog. Lepiej mieć to za sobą - i choć na wszelki wypadek, to jednak lepiej, bo kiedy się stanie dziwną koniecznością, to nikt za mnie tego nie napisze. Więc piszę: było sobie życie. I tyle - bo słowom nie wi
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Z czasem wszystko wróci do normy

    Samica człowieka zostaje zapłodniona przez samca i zachodzi w ciążę, która potrwa około dziewięciu miesięcy. Zakończy się porodem i wpisaniem do różnych dokumentów kolejnego człowieka. Samica i samiec będą się opiekować swoim szczenięciem, będą nad nim czuwać, chronić
  • piszę do ciebie

    chociaż mam dość przyklejania słów do kartki co strzeże rozsądku z uśmiechem błazna na celulozie kreślę nerwowość palców lub bredzę o akacji więdnącej w upale bywa też narzekanie na wronie gniazdo hałaśliwe o świcie w ślepej pewności że warto rzucam absurd niedo
  • Gęgałka wczorajszego człowieka

    Możemy być dumni: technika coraz szerzej wkracza do naszego świata. Jeszcze 15 lat temu nie istniała tak rozbudowana, szybka i sprawna wymiana informacji; razem z rozwojem wynalazczości, zmieniło się życie. Na naszych oczach poprzedni sen przerodził się w jawę. Elektroniczny papier,
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • czas ci zrozumieć że

    czas ci zrozumieć że ja już nie świerszczem wariatem - chociaż na łące rozłożonych ramion powoli dochodziliśmy do nagłego - razem od dawna nie mam włosów zielonych i serce mi często na przekór arytmią więc nie mów że jeszcze potrafię roztańczyć uda przed zmierzche
  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Pośród kamieni

    Wymyśl ze mną wędrówkę słońca i księżyca by ciepło i światło nadziei ogrzało myśli Idż do dziewięciu wzgórz gdzie druidyczne rytuały stanowią esencję niesamowitej całości a wielkie skaliste twarze majaczą czerwonym odcieniem Pragnę tylko ukojenia czarnej gałązki poś
  • Nie do opisania

    Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże - są ścieżki wąskie i kręte,
  • Z najlepszymi życzeniami

    Są dni szare i ponure, są też dni szczególne. Jedyne. Odświętnie ubrani, odprężeni, w otoczeniu rodziny oglądanej nieczęsto, krokiem dumnym  i dostojnym idziemy na spotkania, na imprezy, udajemy się na uroczyste zjazdy rodzinne. Jesteśmy przepełnieni wewnętrznym blaskiem. Nastawieni d
  • W kadrze wkrótce będzie już tylko powietrze

    Na fotografii są obecni wszyscy. Częściowo przezroczyści, ale jednak wciąż trzymają się krzesła, podłogi i ściany. Trwają w doniosłości trzaśnięcia migawki. Czas, który im dano, jest zbyt krótki aby zauważyć znikanie, czekanie, przetrwanie. W tym ledwie ułamku tej ledwie
  • Naiwne serce

    przechodząc obok spojrzeń zapach perfum wyprzedził ukłony ciągnęły się za mną jak pierwszy pocałunek drażniący kubki smakowe marzenia rozwiał wiatr z tchnieniem bursztynowej jesieni blada twarz kapiący tusz na rzęsach pożegnanie na klamce drewnianych drzwi bia
  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • Rok Grotowskiego

    [caption id="" align="alignright" width="157" caption="Jerzy Grotowski podczas konferencji prasowej w Ośrodku Grotowskiego, 1997. Fot. M. Cułyński"][/caption] Organizator: Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław - Brzezinka; styczeń - grudzień 2009 r. W 2009 roku mija 10. roczni
  • Kurz

    Widziałem cię na marach, moja droga, moja kochana. Twój przyjaciel, mąż, stał tam, przy wezgłowiu trumny. Nic nie zostało z dumy, bo i o jakiej dumie może być mowa? Że w takiej sytuacji się nie płacze, że raczej z kamienną twarzą, z pamięcią, z tym, przed tym ostatecznym oł
  • Piksele

    Ile kroków dzieli cię od zniechęcenia? Nie ma żadnej przepaści, nadjeżdżającego pociągu, krawędzi okna, dachu, szklanki, ani niczego, po przekroczeniu czego miałbyś z bani, przesrane, rozmazane i roztarte w palcach najwyższej istoty. To co jest, to postępująca niewiara w se
  • Gwiazda poranna

    Nie pamiętam za dużo, tylko to co złe. Dobro zjawia się rzadko, zwykle rano - na palcach w obawie przed zauważeniem. Niepewnie całuje dłoń, ściana się rumieni. Po pokoju tańczą oddechy. Słońce je muska. Miało ich nie być. Nie było ich. Ale wróciły pod kwieciste niebo kas
  • Gdybym

    Gdybym chciał się zabić, czy wybrałbym skończoną przez obojętną objętość filolki zawartość, czy może, wbrew kolorom błękitnemu i różowemu, coś bardziej, lub mniej więcej zbliżonego do czerwieni? A może decyzja, którą niewątpliwie z zupełnie lekkim sercem, lecz cięż
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • ŁAZĘGA

    Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiech
  • Finitium

    Wyobrażam sobie, że ból ma ciało i ten rodzaj autonomii, który jest dany jedynie szczęściu. Zamiast wylegiwać się na łące, na plaży, przy basenie, leżeć na ciepłej, albo chłodnej ziemi - on tańczy. Wiruje, wyrzuca ramiona do góry, na bok, wierzga nogami. Dla postronnego obse
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • Last minute

    Wtorek, ósma rano, mróz trzyma, zima. Ptak przymarznięty do gałęzi, konar do ziemi i nieba. Ciemniej niż zwykle, na ustach szron. Wydarzy się noc w środku dnia, uciszy się wiatr. Słoneczny podmuch nie roztopi lodów, nie spłynie kra naszych nocy w osobnych łóżkach. Cisza poł
  • Mówisz, że jestem spóźniona

    Mówisz, że jestem spóźniona Tak, to zobaczysz. Nieważne czy o zmroku, czy w pełni południa. Wejdę niedzisiejsza i poproszę o herbatę ( tę zieloną ). Jeszcze pamiętam, że cukier szkodzi listkom. Wbrew odległości i krążeniu po cieniach jak lato w czerwcu zjawię się nagle,
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Kociokwik

    Bunt Bez filozofii nie ma literatury. Filozoficzna, poszukująca i odnajdująca, bo twórcza myśl, statek przycumowany do życia, żaglowiec kołyszący się w przystani, stała więź z otaczającą przeszłością, wyraźna, między i ponad pokoleniowa symbioza ludzkich poszukiwań, azyl, schron
  • Podlewanie mięsożernego drzewa przez zakonnika, który nie boi się przeznaczenia

    Ledwie zielone, ledwie od ziemi odstaje, tyle, co wzrosło, uniosło się ciekawie, a kłapie ostrymi jak ironia, albo zrządzenie zębami. Miało być kwiatem, miało być owocem, miało do słońca wznosić swe ramiona drewniane. Miało być kołysane, miało być ostoją, dziecięciem ś
  • Bip, bip

    - Tu numer telefonu Kasi Kasińskiej, niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, jeśli chcesz - zostaw wiadomość po sygnale. bip, bip - Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie ogłoszenia, które Pani powiesiła na tablicy w sklepie. Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat tej ast
  • Remanenty

    Wyrosły nam dzieci, posiwiały włosy, sny nam się skróciły, wydłużyły troski. Co było jasne już tak nie jaśnieje, mroczne rzeczy nie skupiają tak bardzo uwagi. Także smaki już nam nie smakują, w dźwiękach nie słyszymy żadnego zachwytu, z pierwszych spraw ostatecznych co
  • Strach

    Unik jest modlitwą, obrona i samoobrona przed najmniejszym gestem nie mają sensu - odwracam się w ciszę.
  • dywagacje na temat

    dywagacje na temat patrz to jesień złota dama się zakradła wypierając z naszych wspomnień ciepłe chwile kolorami suchych liści chce zachwycać i szybować w środku brzucha jak motyle cóż powiedzieć można kiedy wiek dojrzały doświadczeniem przepełniony jest niestety a beztroskoś
  • *** (i blednie dzień)

    i blednie dzień i szarzeje z zimna a miało być zmartwychwstanie albo chociaż przebudzenie w miejscach większych niż obietnice tak nagle nie odchodź mój śnie zróbmy jeszcze kilka kroków w tej pustce pośród wspomnień bez twarzy – jutro myśli znów będą miały zapach
  • Proza niewielka

    Przy łóżeczku stoliczek i pierwsze literki napisane kredką; papierki z cukierków służą za pieniążki, zwierzątka z plastiku za mieszkańców domku dla dorosłych ludzi. W pudełeczku umarła leży Klementynka, właśnie mamy pogrzeb całkiem jak prawdziwy, choć wszystko zmyślone
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Spirala

    Nakręcam spiralę. Dzień za dniem.  Cofanie czasu napotyka na białe plamy.  Co się wydarzyło tego dnia, kiedy przedwojenny fryzjer  targał włosy małemu chłopcu przedwojennymi nożyczkami,  podgalał czteroletni kark przedwojenną brzytwą,  używał potem przedwojennej wody kolo
  • Zapadam w mrok z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Ranisz mnie spojrzeniem pieszczotą miłością nie pozwalasz na sen Zostawiasz odartą z marzeń opuszczoną bosą Umarły złudzenia już nie wierzę w anioły i jasne poranki Nie ma życia bez stałości dnia i bliskości nocy wołam ciszę zapadam w mrok
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Prawdziwy grafoman

    Prawdziwy grafoman nie dusi w sobie emocji, tylko przelewa je bezpośrednio na monitor komputera. Nie znosi pisać na papierze nie dlatego, że jest ekologiem, lecz uważa to za stratę czasu. Prawdziwy grafoman wkleja swój wyjątkowy utwór na wszystkie możliwe portale. Prawdziwy grafoman s
  • Mówią, że wszechświat się rozszerza

    Przyglądam się jabłku, które rosnąc pęcznieje soczystą objętością. Rozszerza się, rumienieje. Potrafię sobie wyobrazić jak nabiera smaku, jak kwaśność zamienia się w słodycz. Ale czym jest ręka, która je trzyma i oko, którym na nie patrzę? A, dajmy na to, robak, kt
  • Planety

    Dopóki tu nie przybyłem, myślałem, że formy życia na twojej planecie muszą być inne. Że dotyk smakuje inaczej, że wzrok nie przytłacza, że zapach nie rani jak oset, że oddech nie wstrzymuje i nie zabiera tchnienia; że idąc po trawie wybujałej jak sen, jak sen, który
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Uroboros

    Zerwałem siódmą pieczęć i teraz tylko cisza oddziela mnie od ciebie. Te pół godziny przed nadejściem słońca, ostatnie pół godziny przed końcem. Tyle zostało do wypowiedzenia, tyle do zrobienia rzeczy prostych, tyle spraw do załatwienia, tyle jeszcze dotknięć, spojrzeń,
  • Kraczydła

    Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej. Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, b
  • Boże ciało

    z cyklu  "Bez litości" Umierają w ciszy młode brzózki na chwałę kościoła na pociechę posłusznych opętanych dusz zagubionych w dogmatach i pustych frazesach pięciu przykazań Złośliwą nutą graną naturze u lata bram gdzie wiosna zakłada podróżną suknię i z torbą
  • tyłem

    nie użalaj się tak prosto jak sznurek w kieszeni cóż słowa nie mają znaczenia nie zaliczony test jeden z wielu trwa trzymasz mocno a jednak nie odgonisz kruków są we mnie bielą kości odartych z mięsa szaleństwem nieporadności poranków powinnam powyżej nagich koron pr
  • W agencji - przy autostradzie - w burdelu

    Jesteśmy najpotworniejszym genem zgnilizny we Wszechświecie ułomnością wypaczoną zarozumiałym bestialsko szpanem banałem żałosnej prozy z poświatą mgieł z Neandertalczyka ognisk gnidą z sierści absolutu szympansa co się ma za gwiazdę pychy prostaczej intelektu zarozumiałych tro
  • Demiurg

    Nie podchodzę do okna, nie poruszam firanką. Nie zapalam światła, ani papierosa. Staję w bezpiecznej odległości w moim bezpiecznym pokoju i obserwuję. A wy widzicie jedynie moje psy, które na was spuściłem. Strzegą mojej strony ulicy, szczerzą kły. Wasze są piosenki, wasze
  • Polecam

    (kliknij w zdjęcie)
  • Wesołych Świąt!

  • Zielona pieczęć

    W biurze nie mogło być kurzu, żadnych śmieci, nierówno ułożonych na biurkach dokumentów. Plany konstrukcyjne musiały być w idealnym porządku. Wszystko miało tutaj swoje miejsce i hierarchię ważności. Najbliżej drzwi siedzieli gońcy, dalej kopiści, jeszcze dalej kreślarze. Im bliż
  • Poeto - może Przyjacielu z cyklu ,, Rozwiewa wiatr '' Kazimierzowi Burnatowi

    Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu a dokąd ja
  • Chwasty

    Nie ma zła ani dobra. Po prostu bywa różnie. Tak przynajmniej mówią w filmach. W różnych filmach. W dobrych i w złych. W tym paradoksie. Różność poróżnia, różność zwycięża. To, co różne na próżno szukać pomiędzy różnymi. Nawet, jeśli opowiedziane w różnych j
  • Skorupka między zębami

    Wyobraziłem sobie kurę, niosącą jajka na kopy. Co zrobić z taką ilością jajek? Przez pierwszy tydzień może i jest fajnie. Jajka na twardo, na miękko, w koszulkach, jajecznica, omlet, biszkopt, kogel mogel, i znowu omlet, i znowu jajka. Białe jak chmury, żółte jak słońce. Ż
  • Rekomendacja

    Nazywają GO różnie jedni szczerze inni z przekąsem czasem równy chłop niekiedy świnia jak w życiu ale najczęściej mówią do niego Al Al od tego gangstera za podatki jednak gdzie mu startować do tego zaszczytu zwykły z niego rzezimieszek stateczny rabuś co on tam
  • Biały opłatek

    Biały opłatek w twej dłoni drży a w moich oczach rosa czy łzy Przygarnę miłość do moich ust w ramionach słońce i szczęście tuż A czy spełnione odpowiedz mi nie wiesz -- czy rosa czy tylko łzy Nasza wigilia i słodki czas kolędy nuta zostanie w nas Na krańcu
  • Bujam się

    Bujam się. Widzę albo niebo, albo ziemię. Jak jestem w górze, to nie widzę dołu. Jak jestem w dole, widzę tylko ziemię. Jak jestem w chmurze, wtedy nic nie widzę. Najlepiej jest, kiedy jestem w chmurze. Wtedy mogę sobie wyobrazić, że jestem. Kiedy zamykam oczy, wtedy czuję, ż
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • Przedsen

    Puszczą wodze, pegazy pomkną przez okno. (Oby tylko, tak myślę, nie zahaczyły o realność przedmiotu!) Że słońce, że ocean, że krąg światła, lampa - to wiesz - nawet o tym stole i krześle, o herbacie i łyżeczce do niej - to wiesz - ale czy idea dorównała rzeczy i czy sł
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • W owocowym raju

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Dotykam ustami twego pąka na języku drżą krople nektaru W owocowym raju rosną moje nadzieje Za oknami śnieg a ja tańczę malinową rozkosz w smakowitym uniesieniu
  • Antybiografia

    Bez wstępu i posłowia, bez właściwego tekstu. Są jedynie przypisy do stron bez numerów. Zamiast okładki - daty, tam, gdzie powinna być fotografia i informacja o autorze, jest jedynie biała plamka. Tak długo uczył się żyć, że w końcu postanowił to spisać. Jeśli weźmies
  • Gody

    Ja, Kapulet zabijam ciebie, Monteki za nienawiść, którą zrodziliśmy w sobie i przyrzekam ci, że w jednym do śmierci będziemy w zgodzie - nienawiść, to najlepsze, co się nam zdarzyło. Więc opowiem ci o swoich grzechach, jak rosłem, dorastałem, o zmarszczkach, siwych włosach,
  • Zapalenie duszy

    Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś po domu zaczęła krążyć wieść, że oblubieńcy dawno już przekroczyli siedemdziesiątkę,

czytaj całość Laura i Filon

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!

Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER

  Za górami, ale i za lasami, żył sobie smok wielce potężny. Tak wielce, że za wyjątkiem królewicza Zagryzka wszyscy się go lękali. Królewicz był zupełnie zadowolony z tego, że smok pożywia się jagódkami, a nie jego poddanymi i nie pragnie niczego więcej, aniżeli być smokiem, który w bajkach straszy dzieci, kiedy nie zjadły kaszki.

czytaj całość Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER