Archiwa

Wybrane

  • Uliczka

    Tu daszek, nie dach, tu wróbel, nie strach - alejka niewielka z mojego pudełka. Okienka, okiennice, szybki, bruk, który wiele widział i ściany z zatrzymaną opowieścią. Aż dziw, że ta mała uliczka pomieścić mogła tyle historii. Powoli, wręcz ślimaczo, z zabłąkanym wróble
  • Ruch, to zdrowie!

    Dbamy o siebie tyle, co nic. Leczymy się incydentalnie. Ruszamy się niewiele. Przeważnie siedzimy. Jeżeli stoimy, to tylko w korkach. W pracy odwalamy robotę przyspawani do dwóch urządzeń: krzesła i komputera. Po pracy jedziemy do domu. W domu siadamy przed telewizorem i czekamy na obiad
  • Bezboleśni

    Jeszcze nie składamy broni, bawimy się życiem. Godziną złotą, magicznym światłem, dopiero kiedy noc - samotne żagle, z szuwarów port będzie ich ukryciem. Wiatry nad wodą i wyżyny fal, łupiny orzecha, my w nich stojąc - chcialoby się nie kłaniać wodnym słojom, chciałoby
  • Planety

    [caption id="attachment_141" align="alignright" width="362" caption="LONELY METROPOLITAN"][/caption] Tutaj, podobno, jest najlepiej. Innego życia nie znamy, ani innych miejsc. Będziemy więc grzebać w gwiazdach, jak w skale przy pomocy młotka, dłuta i pędzelka, aby wyłuskać odcisk
  • Rozczarowanie

    Wszystko było zaplanowane: nawet kwiaty w ogrodzie rosły według planu i zaplanowany kot wygrzewał się w słońcu, które według tego, co ustalone, ogrzewały zaplanowane godziny popołudniowej sjesty. W sukni wymarzonej stała się żoną męża, który według planów miał osiągnąć
  • Dopasowanie

    Złym ludziom dobrze z oczu patrzy na świat uczuć martwych. I mają proste ścieżki, gładkie dłonie, i mają na balkonach kwitnące pelargonie. Ich psy nigdy się nie łaszą do obcych, ich koty zawsze są czarne i dzikie. Złym ludziom mówię "dzień dobry" - zupełnie na wszelki
  • Bez tytułu

    Przyszło mi umrzeć, bo los tak chciał. Los, który we własne ręce. Sprawy są dziś ulotne. Gaz, płomień co zgasł - księżyc w nowiu, nic więcej. Złego się nie ulęknę, nie klęknę, nie jęknę. Nadszedł czas. Miało być tak pięknie i jest. Taki ciepły ten wieczór.
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Pojedynczość

    Poślubiłem jedną kobietę, spłodziłem jedno dziecko. Napiszę jedną książkę, nakręcę jeden film. Umrę na jedną chorobę, bo miałem jedno życie. A tak ładnie się zapowiadała przyszłość małego blondaska. I kto by pomyślał, że to wszystko przez niemożliwość udowodn
  • Quasimodo

    Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyz
  • Optymalizacja

    Po pierwsze się obudzić. Dalej jakoś to będzie. Zamieść za drzwi, nie pod dywan, wynieść z siebie bałagan, ułożyć stos, podłożyć ogień. Dalej jakoś to będzie mniej więcej. Przewietrzyć, pootwierać okna, pozamykać szkodliwe procesy. Zoptymalizować pamięć, pozby
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • O powinnościach twórcy

    Poeta, prozaik, twórca jakiegokolwiek formatu i w jakimkolwiek gatunku, nie może być człowiekiem cichym, nie powinien siedzieć jak mysz pod miotłą, bo jego obowiązkiem jest REAKCJA. Natychmiastowa odpowiedź na zło, wredotę, społeczny tumiwisizm, na etyczny autyzm. Ponieważ każdy tekst,
  • Zapalenie duszy

    Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i
  • Zaręczyny

     z tomiku "Wiersze niczyje" Za jesienią pędzą radości złoto wiatr sieje na polach oczekiwania zgasły płomień miłości zwariował Głośna cisza wyje w rozterce zaręczyny kpią z marzeń w białym pierścionku granat puszcza oko do ślubu
  • Mówisz, że jestem spóźniona

    Mówisz, że jestem spóźniona Tak, to zobaczysz. Nieważne czy o zmroku, czy w pełni południa. Wejdę niedzisiejsza i poproszę o herbatę ( tę zieloną ). Jeszcze pamiętam, że cukier szkodzi listkom. Wbrew odległości i krążeniu po cieniach jak lato w czerwcu zjawię się nagle,
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • Ech

    Miało mnie nie być, a jestem. Miałem już nie żyć, a przestrzeń miała być przestrzelona na wylot: słowem, brzmieniem, powietrzem. Miałaś być wdziękiem, uśmiechem. Miałaś być dźwiękiem, oddechem, a jesteś: lękiem, który się w tobie skrada jak zdrada. Miało by
  • Strach

    Unik jest modlitwą, obrona i samoobrona przed najmniejszym gestem nie mają sensu - odwracam się w ciszę.
  • Taniec wschodu i zachodu

    widziałam krwawy płacz dziurawca strach mieszkający w uściskach gałęzi i oczach drżącej sarny słyszałam głos Boga lasu w mowie potoku omywającego kamienie w rozmowie z brzozą śpiewie ptaków wiatrem zaplatał warkocze trawom wkładał sekrety w kieszeń dę
  • Pogarda

    Przymiotniki wartościujące większe potrzebują wartości mniejszych. Tylko tak są w stanie coś znaczyć. Ze wszystkimi dzerżawnymi naj puszą się i przyciągają brzmieniem, zapachem, pawim piórem. Gdy je pozbawić rzeczownikowych odniesień, pozostają nagie i smutne. Mogą się j
  • Hej!

    Która planetoida nosi twoje imię? Moja to ta skuta lodem. Tysiące lat wirowała nade mną - Hej Ötzi! - wołałem z mojej bryły - Hej Ötzi! - odpowiadała i kręciła się dalej. Jadłem mięso kozicy i chleb, aż rozbolał mnie brzuch, mam wygodne buty, futro, siekierę i nóż - jestem
  • Ciało

    Ciało nie odpowiada na pytania. Ciało nie spełnia życzeń mózgu. Ciało żyje w swoim własnym ciele niewrażliwym na knowania umysłu. Jest niezależne i wytrwałe w swoim dążeniu do cielesności. Możesz mu wydać rozkaz, możesz je prosić - ono wie swoje. Wyżej dupy nie podskoc
  • List znaleziony na plaży

    Miał jakiś dziwny kontakt ze śmiercią. Poetycki, liryczny? Nie wiem. Myslę, że Śmierć wpisała się także w moje życie. Jego Śmierć. Nauczył mnie patrzeć na słońce smutnymi oczami. Za to niech będzie przeklęty. I za to co zrobił. I za spustoszenie, jakiego dokonał w moim siedemn
  • Żywot zastępczy

    Właściwie wszystko przemawiało za moim milczeniem. Ale że nie chciałem poniechać walki z wiatrakami, czyli z absurdami swojego życia, postanowiłem wrócić do publicznego mówienia. Wiem jednak, iż mówienie o czymś, co trwa bez przerwy i towarzyszy mi tak dotkliwie, że staje się częśc
  • Remanenty

    Wyrosły nam dzieci, posiwiały włosy, sny nam się skróciły, wydłużyły troski. Co było jasne już tak nie jaśnieje, mroczne rzeczy nie skupiają tak bardzo uwagi. Także smaki już nam nie smakują, w dźwiękach nie słyszymy żadnego zachwytu, z pierwszych spraw ostatecznych co
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Oczekiwanie

    Mam wszystko, czego mi trzeba: słońce i niebo, ziemię, powietrze i drzewa. I ciebie, i ciebie, i ciebie. Pierwszemu ja wystarczy, by oddychać. Drugiemu, żeby iść i się nie zatrzymać. Trzeciemu, żeby usiąść i poruszyć się kiedy przyjdzie pora. Czwarty ma jeszcze coś do wyb
  • Święto zarzynania owiec

    Zdawało mi się, że śnię sen żałobny. Do drzwi zapukał cień. Na dzień dobry wdarł się, rozłożył, na lampie zwiesił chałat. Bez słowa wyjaśnienia, bez cienia wątpliwości, uczepił się myśli, omotał czasy przyszłe, tak się rozgościł, jakby wpadł z wizytą przyjaci
  • gorące niusy (karuzela z sieci)

    gorące niusy (karuzela z sieci) nagie gwiazdy w ciąży, modelki w łaskawości photoshopa w nieprawdzie doskonałe, ale to przecież nic ciekawego, bo nowa superaspiryna wyleczy jedenaście rodzajów raka. jeśli do tej pory czarny, skórzany top kojarzyłeś wyłącznie z garderobą
  • HENRYK BERGSON

    I Istnienie spadkobierców gwarantuje postęp; filozofia, choć rozwarstwiona na oddzielne gałęzie, konary i listki, nie przestaje być potężnym drzewem o wydatnych korzeniach, a drzewo to wydaje na świat dojrzałe plony w formie nieprzemijających refleksji. Korzeniami są ludzie, jej popr
  • Aktor

    Nie zejść ze sceny, choć czasem kabaret, rzadziej zdziwienie szczere i ból szczery. Świat błaznów ma błazeństwa swoje za sztukę. Sztuka ma błaznów za swoją podporę. Być przez chwilę kimś innym, kimś kto nigdy nie żył? Otworzyć oczy i stać się Piłatem, czy być Piłate
  • Oculus

    Coś się zmienia. Rośnie nam garb naszych dzieci, ich niespełnień, upadków, trosk. Brniemy w powodzie, zawieruchy, wojny, grzebiemy w odpadkach, przeczesujemy zgliszcza rajskich ogrodów dzieciństw naszych, młodości. Coś się zmienia. Co noc otwieramy oczy, szukamy w ciemności pi
  • Spin (socjotechnika)

    Kilka przydatnych informacji dla zrozumienia jacy ludzie kreują nam rzeczywistość... Spin – pejoratywne określenie w socjotechnice (public relations) mocno zniekształconego portretu rzeczywistości na czyjąś korzyść, w związku z jakimś wydarzeniem lub sytuacją, którego głównym ce
  • Bezksiężyce

    Zbudowaliśmy domy-ogromy, mamy tamy i cyber tamtamy. Rozpętaliśmy burzę i duże spaliliśmy ogrody. Dziś kłody popalone w nich rosną, kwitną dziegciem na wiosnę. Rozwinęliśmy skrzydła, przestrzeń nam się wygła. I bliżej jest nieba niż trzeba. I nic nam to nie da -
  • Obrazki

    Zaczyna się od wejścia; im dalej, tym ciemniej. Nawet świadomość tego, co powiesz, nie łagodzi w niczym narastającego gniewu. Więc za drzwiami jest korytarz z pokojami po obu stronach. Drzwi do nich pozamykane, każdy to tajemnica. Pod jednymi struga światła. Wyraźnie po cieniu w
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • Niewinność

    Za całą zbrodnię, za powinność bycia kimś innym, za obyczaj konkurencji, za wczorajsze dni, za jutrzejsze dzisiaj - odpuść nam nasze winy. Za dziecinną wiarę, za niczym nie skrępowaną ufność, panie, za nienasycenie, pragnienie, za każdy rzucony kamień - odpuść nam na
  • czas ci zrozumieć że

    czas ci zrozumieć że ja już nie świerszczem wariatem - chociaż na łące rozłożonych ramion powoli dochodziliśmy do nagłego - razem od dawna nie mam włosów zielonych i serce mi często na przekór arytmią więc nie mów że jeszcze potrafię roztańczyć uda przed zmierzche
  • Pustynia

    Nigdy nie było tutaj wody, na mojej pustyni. Nic z niej nie wyrośnie, z tej mojej pustyni. Nie zakiełkuje, nie wyda kwiatów, owoców. Na mojej pustyni od czasu do czasu skorpiony, salamandry, pająki. Na mojej pustyni. Twoje słońce bezlitośnie mnie pali. Moje łzy nie użyźniają j
  • Trzeba było urodzić się bandytą

    Żyję prawie. Nikomu nie wchodzę z butami za skórę. Przechodzę na drugą stronę, kiedy się da ustępuję, kiedy robi się zbyt ciasno, wtapiam się w ścianę. Nie potrzebuję zbyt wiele miejsca, więc nie jest to kłopotliwe. Nad wyraz rzadko zatruwam powietrze, najczęściej bywam nieo
  • Znalazłam miłość

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Znalazłam miłość ciszę w opiekuńczych ramionach księżycowe cienie w srebrnym szalu gwiazd Znalazłam cierpienie pęknięty uczuć dzban rozsypał nuty miłosnej pieśni złudzenia rozwiał wiatr Moja szczęśliwa gwiazda poplątała drogi dziś
  • Biały opłatek

    Biały opłatek w twej dłoni drży a w moich oczach rosa czy łzy Przygarnę miłość do moich ust w ramionach słońce i szczęście tuż A czy spełnione odpowiedz mi nie wiesz -- czy rosa czy tylko łzy Nasza wigilia i słodki czas kolędy nuta zostanie w nas Na krańcu
  • Długość ciszy w krzyku

    Nie ma zjednoczenia, są tylko podziały. Odległości zależne jedynie od skali - czas mierzony w latach, długość ciszy, dźwięku, wielokrotna spacja. Przecinka w lesie, w niej głębokie rowy, guziki i sprzączki, lista tych, co byli, modlitwy nieobecnych, żałoba żałoby, a ws
  • Zakat

    Dziecko nie ma już siły. Kobiety nie płaczą. Noc jest zimna. Zostaniemy w tym lesie, z dala od Rahjanu. W nocy, w której nie ma Allaha, w nocy dalekiej od Mekki, w nocy bez księżyca, z daleka od świtu. Zamkniemy oczy i może głosem wilków pomodli się nad nami, obcymi, obca zi
  • Światełko dla wędrowca

    Tutaj nie ma godzin. Przy imionach nazwiska, przy nazwiskach daty. Od do. Ale nie ma niczego, z tej najważniejszej chwili. Przy tym wszystkim my, żywi pamięcią. Płomyki wystawione w oknach w ten listopadowy wieczór.
  • Skorupka między zębami

    Wyobraziłem sobie kurę, niosącą jajka na kopy. Co zrobić z taką ilością jajek? Przez pierwszy tydzień może i jest fajnie. Jajka na twardo, na miękko, w koszulkach, jajecznica, omlet, biszkopt, kogel mogel, i znowu omlet, i znowu jajka. Białe jak chmury, żółte jak słońce. Ż
  • noc na policzku

    Tu chłopiec zrywa truskawki, a ty się uśmiechasz. A tutaj sami - jeszcze nie walczymy. Ufnie patrzysz przed siebie, gdy niezdarnie ręką osłaniam oczy przed słońcem. Rozgrzani czerwcem, wtapiamy się w zieleń. Twarze wciąż jasne, a chciwi przyszłego wierzymy w kolejne skrzydła.
  • Umieralnia

    Z bólu się nie umiera, z bólu się robi różne inne rzeczy, jak pisanie wiersza, czekanie na nicość. Można się pomodlić, ale kiedy krzyczy tak głośno się z bólu, to kto to usłyszy? Się zwija na łóżku, nie czuje się nic więcej? Nie ma już morfiny i nawet sen nie chce
  • "Ziemia obiecana"

    Nie mam nic przeciwko filmowym adaptacjom lektur, o ile są zgodne z pierwowzorem. Zwłaszcza teraz, gdy poznawanie obowiązkowych utworów literackich należy do rzadkości. Kiedy nawet nauczyciele polecają obejrzenie tychże w okrojonej postaci obrazkowej. Tak jest w przypadku „Ziemi obiecan
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • Nie czarne, nie białe

    Ktoś mógłby mną sterować, dbać o mnie, karmić i poić, wysyłać do kina, pracy, lub do zoo. Mógłby doglądać wszystkich spraw, pisać za mnie pisma urzędowe, naklejać znaczki skarbowe, opłacać gangsterów, usuwających z mojej drogi natrętów i szuje. Ktoś mógłby za mnie ko
  • Realne

    Ja biorę sobie ciebie i ślubuję ci oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci moje ciało.
  • Galeria Pusi

    [flagallery gid=7 name="Gallery"]
  • Czarne słońce

    Nadchodzą dni ochłody. Co było rozpalone, nie będzie. Byle tylko czasu starczyło na odnowę. Dzisiaj myślę, że słowo jest ścieżką, drogą. A jednak: czy nie prawdą jest, że ptaki zawracają z krańca świata? Nie mogąc lecieć dalej i dalej? Bo przecież, czyż nie, pr
  • Kreolskie pieśni

    Kreolską pieśnią mnie witaj śpiewem fal o świcie krzykiem srebrzystej mewy na nieba błękicie Zielenią swoich oczu znowu ciebie otoczę a ty oddasz morzu złociste me warkocze Niech piękne syreny w muszle je ustroją by cię nie wabiły więcej pieśnią swoją Gdy zajęte będą
  • Rezygnacja

    Dopadła mnie najgorsza z rzeczy, Eleanor. Nie mów mi, że powód nie jest ważny, że życie jest po to, żeby żyć. Nie ma sensu szukać dni, kiedy nocy nie można oszukać. Amputowałem sobie czas. Nigdzie dalej nie pójdę. Już, teraz. Teraz, jak wyrok na przeszłość, teraz,
  • Tylko ocean ten sam

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Zimna gwiazda roztoczyła swój blask radosne światła zamigotały u stóp ołtarza Na ofiarnym stole zadzwoniła twoja melodia rozstąpiły się wody morze ukazało suche dno całowanych moją miłością ust Całe przyrodzenie świata opadło fałszywą
  • Zapowiedziano, że wszystko się zmieni

    [caption id="" align="alignleft" width="340" caption="CISZA - wystawa fotografii Beaty Mendrek-Mikulskiej"][/caption] Już to znasz i nie jest ci dziwnym, że ulice są puste, a powietrze gęste od mgły. Nie jest spokojniej, chociaż cisza ma w mieście coś z nirwany. Tym razem się nie śni
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • Andante, allegro i znowu andante

    Jeszcze kiedyś zatańczy, zaśpiewa, zaszaleje, jeszcze będzie wesele, albo choćby festyn dni słodkich. Jeszcze kiedyś z całej goryczy wspomni przegryzioną pestkę cytryny, odprutą metkę, zapach jałmużny, dłoni, które trzymały ją w sidłach. I nie będzie bez wartości, paragon
  • Wypracowanie śpika w patentkach

    Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczy
  • Proza niewielka

    Przy łóżeczku stoliczek i pierwsze literki napisane kredką; papierki z cukierków służą za pieniążki, zwierzątka z plastiku za mieszkańców domku dla dorosłych ludzi. W pudełeczku umarła leży Klementynka, właśnie mamy pogrzeb całkiem jak prawdziwy, choć wszystko zmyślone
  • Werdykt VII OKP "Złoty Środek Poezji"

    Werdykt jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2010 pod patronatem Dwumiesięcznika Literackiego "TOPOS" Jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkow
  • Cztery łapy w Polsce

    Przeczytajcie i weźcie pod rozwagę. Mnie ruszyło nad wyraz. Po pierwsze: http://www.polskieradio.p...ego-zabijac-psy Po drugie: "Zgodnie z zarządzeniem z 23 listopada eutanazja zdrowych psów jest sankcjonowana. Nad czworonogami, które zakończyły pracę nie przewiduje się ża
  • Retoryczne problemy

    Nie wiem którym to sposobem rozbrykuje się ze mnie i wyszarza w dzień dobudzając jawę postępując w sen na duże pokrótce i  próżno i tycio na zranione za darmo ta chwila nie dość miła co we mnie trwa i kaszle mi w noc ten czas niedoprzyjścia pytania dziecinne ułożone w lęk
  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Zimowe inspiracje

    domowa cisza  świeci spojrzeniem na dworze gołąb odśnieża karmnik gałęzie jaśminu pukają do drzwi łopata z jęzorem i ciężkim oddechem z zazdrością spogląda na miotłę zakwitła w kącie z lenistwa podchodzę bliżej okna - wciąż pada po zaśnieżonym chodniku spaceru
  • Niedobór

    Lata składają się z niedoborów. Najpierw brakuje lat do dorosłości, potem brakuje czasu. Wkrótce braknie i mnie. Taki mały niedobór nie zmieni niczego w ogólnym postrzeganiu rzeczywistości. Co innego, gdyby zniknęło słońce. Albo miłość.
  • Nieuchronność

    W pogardzie mając ułomności losu, tej zgiętej, tajemniczej karteczki, na której zapisano liczbę, symbol, słowo, szedłem od nikąd donikąd. Pismo było koślawe, (pewnie ręka dziecka skreśliła znaki wprawiając się dzielnie), to, co nabazgrane - chcąc odtworzyć wiernie byłoby
  • Antybiografia

    Bez wstępu i posłowia, bez właściwego tekstu. Są jedynie przypisy do stron bez numerów. Zamiast okładki - daty, tam, gdzie powinna być fotografia i informacja o autorze, jest jedynie biała plamka. Tak długo uczył się żyć, że w końcu postanowił to spisać. Jeśli weźmies
  • P o n i e d z i a ł e k

    P o n i e d z i a ł e k I M P U L S ,  by zobaczyć, co zmieniło się w mieście, zaskoczył go. Dawno już niczego nie pragnął i do niczego nie dążył; obrzydło mu rozumienie ludzi, którzy nie odpłacali mu tym samym, którzy nie odwzajemniali mu się bodaj minimalną próbą wniknięci
  • Kłębowiska

    Gdzieś się zapodziały korzenie, oderwały ziemię i ślady na niej. Dotychczasowość uległa niepewnej przyszłości. W porywach wiatru skądś dokądś, od tam do tam skłębiliśmy się i jesteśmy skłębieni. Skuleni w kłębowisku, toczeni przez pustynie, wentylowani wzdłuż i wsze
  • Wszyscy jesteśmy Minotaurami

    Mamy swoje labirynty, po których poruszamy się nie podejrzewając możliwości ucieczki. Spełniamy swoją ofiarę niedoskonałości, braków doszukujemy się u innych, nam podobnych. Czasami zdarza się, że budzimy w sobie mit o niezwyciężonej doskonałości. Ułomność uznajemy za d
  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • Czego nie widać

    Poeci na fotografii wyglądają jak zwyczajni ludzie. Mają normalne twarze, oczy bez obłędu. W zatrzymanej chwili nie ma nic z meatafor - ot, coś zupełnie znośnego dla papieru. Czasami wychodzą z kadru.
  • Gwiazda poranna

    Nie pamiętam za dużo, tylko to co złe. Dobro zjawia się rzadko, zwykle rano - na palcach w obawie przed zauważeniem. Niepewnie całuje dłoń, ściana się rumieni. Po pokoju tańczą oddechy. Słońce je muska. Miało ich nie być. Nie było ich. Ale wróciły pod kwieciste niebo kas
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Interpretacja

    Do właściwego odczytania twórczości autora konieczne jest poznanie jego biografii,  bo wszystko, co literat pisze w swoim utworze, jest elementem jego życia, fragmentem jego doświadczeń, pryzmatem i filtrem pozwalającym mu na specyficzne spoglądanie na świat. Biografia  pozwala zrozu
  • Twoje wyspy szczęśliwe

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Twoje wyspy szczęśliwe odległe lecz takie bliskie na środku ukrytych myśli zasnute mgłą o świcie Twoje wyspy szczęśliwe to dwa pagórki tętniące miłością w dotyku cierpliwych dłoni spojrzeniu ciepłych oczu To ocean marzeń o kielichu otwarty
  • Stereotyp

    Dbasz o siebie, o swój wygląd, ciało? Chodzisz na siłownię, pakujesz, łykasz sterydy? Jesteś dumny z posiadanych metek, emblematów? Bywasz w modnych miejscach i tam, gdzie potrzeba? Znasz tych wszystkich ważnych i oni cię znają? Golisz tors i nogi, kremujesz się rano? Jesteś zadow
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Monolog na cyku

    Uważam, że kiedyś było bardziej cacy. Nic mi się nie chciało i nikt się nie czepiał.  Teraz jednak nie tyle  lubię uczestniczyć w życiu, co patrzeć, jak innym się ono kręci, bardziej słuchać z niego reportaży, niż brać w nim udział, puszczać się na myślenie o tym, czego nie
  • Chłód

    - Kurwa, matka, daj mi spokój! - Czegoś ci potrzeba, córeczko? - Kurwa, matka, jeb się! To się nie nadaje na wiersz, bo to jest proza. To się nie nadaje do opowiedzenia komukolwiek, bo to jest wstyd. Zgroza. W wazonie śmierdzi woda, rodzina na zdjęciu wygląda normalnie. Po ło
  • Dla mnie, dla ciebie

    Ja mówię chmura, ty miękka pierzyna, ja mówię ciemność, mrok złowieszczy, dla ciebie aksamitne ścielą się miraże, wśród których z marzeń tkasz kobierzec światła. Dla mnie to tylko chłód i lepkość ciszy, ty czujesz ciepło bijące z środka, nic więcej niż trwanie dla
  • Wydaj książkę i zdechnij!

    Muszę się poddać konserwacji, ponieważ ostatnio jeszcze bardziej niż kiedyś dostrzegam brak sensu w swojej pisaninie; męczę się własną niechęcią przekonywania kogokolwiek do czegokolwiek. Ręce mi opadają, krew burzy przekrwione oko i czuję się jak nieproszony gość zakłócający d
  • Nadmiary obfitości

    Przechodzimy przez bramkę do wykrywania niezamożnych portfeli i po załatwieniu sprawy z wypełnieniem ankiety na temat stanu majątkowego i celu wizyty, wchodzimy do wnętrza supermarketu. Witani przez diabolicznie uśmiechnięty personel w buraczkowych przyodziewkach i z plakietkami informujący
  • Żaden dramat

    Jedna noc, kilka godzin, parę minut wystarczy by świat się skończył. Przecież jest ulica, śnieg na chodnikach, jest ta sama kamienica, brama, puszka po piwie. Jest światło w mieszkaniu, (nigdy nie wyłączam). Ach, co za ulga! Ktoś jest w domu, proszę pana! Ta sama cisza, kt
  • Jedność

    Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną. Nami jest drzewo, zwierzę, zwykły robak. Drzewo jest we mnie i gwiazdy są we mnie, w Tobie są kwiaty i łąki, i niedźwiedź. I każdy potok, ocean i wiatry - jesteśmy wszystkim, choć bardzo z osobna. Nie żądam świadectw, nie rozsądzam winny
  • Pogoda na dziś

    A dzieci nie będą chciały z tobą rozmawiać, bo nie będzie słów, a gesty staną się równie nieme i niepotrzebne. I gdyby wszystko można wytłumaczyć genetyką, świat byłby łatwiejszy do zaakceptowania, lecz nawet najbardziej racjonalna katastrofa potrafi zaskoczyć swoją skal
  • Północne wejście

    W całym Knossos nie było młodzieńca, który nie spoglądałby tęsknie na najwyższy taras na godzinę przed zachodem słońca. O tej właśnie porze z wyjścia otoczonego błękitną mozaiką przedstawiającą pełne radości delfiny w złotej aurze pojawiała się Ariadna. Łaska bogów dała
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Z czasem wszystko wróci do normy

    Samica człowieka zostaje zapłodniona przez samca i zachodzi w ciążę, która potrwa około dziewięciu miesięcy. Zakończy się porodem i wpisaniem do różnych dokumentów kolejnego człowieka. Samica i samiec będą się opiekować swoim szczenięciem, będą nad nim czuwać, chronić
  • Po linii najmniejszego oporu

    Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Surmy jesienne

    Gdybyś mógł zobaczyć, ślepcze, połoniny... Dla ciebie tylko pełne nienawiści spojrzenia winnych; dla ciebie tylko wrogowie, komuchy; dla ciebie tylko bóg-honor-ojczyzna; dla ciebie blizny przeszłości i jutrzenka wodza; dla ciebie dzwony biją i ryczą trąby bojowe; A tymczasem
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • Chwila

    W zasadzie nie ma powodu, dla którego czas powinien płynąć szybciej - przeciwnie. Jeśli by porównać życie do klingi miecza, to zużycie ostrza, szczerby, rysy oraz osad mogą znaczyć na przykład dzisiejszy poranek. Może być gablota w sterylnym muzeum, lub półka na ścianie w
  • Initium

    Niewielka część pragnie mieć całość. Przede wszystkim coś do powiedzenia w kwestiach najważniejszych. Filozoficznie i eschatologicznie. Właśnie ta niewielka część uderza teraz w bęben. Jak dobosz zagrzewający do marszu. Naprzód. Równo i miarowo. Do wyznaczonego celu. Nie

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!

Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER

  Za górami, ale i za lasami, żył sobie smok wielce potężny. Tak wielce, że za wyjątkiem królewicza Zagryzka wszyscy się go lękali. Królewicz był zupełnie zadowolony z tego, że smok pożywia się jagódkami, a nie jego poddanymi i nie pragnie niczego więcej, aniżeli być smokiem, który w bajkach straszy dzieci, kiedy nie zjadły kaszki.

czytaj całość Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER

Anna

  Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak przed miliardami lat, chmury ciągle

czytaj całość Anna