Archiwa

Wybrane

  • Alter ego

    Zatem to prawda, że nic wyjątkowego ci się nie przydarzy. Nie będziesz mędrcem, świętym nie zostaniesz. Nie gronostaje, ale zwykłe ciuchy, zamiast korony cierniowej, czy złotej gołą masz głowę i próżne twe chęci. Nie będziesz Hiobem, Judaszem nie będziesz, nikim z ostatnich,
  • Kryzys kubański

    Między mną a moim ciałem jest pewne napięcie. Podsycane uczoną propagandą może doprowadzić do otwartego konfliktu. Pokazujemy sobie pazury, szczerzymy do siebie zęby. Davis gra "So What".
  • Przekleństwo

    Niech umiera w cierpieniu, kto nie zaznał bólu, niech nie cierpi nad miarę, komu dopiekło, styrało. Nazbyt lekko się mają, zbyt ciężko odchodzą dni karawany płochliwe. Pustynie bez oznaczeń, bez stygmatów, blizn, ścieżek przez czoła gładkie, dłonie bez piętna, nie spłowia
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • info

    O wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu serwisu  "Lepsza Strona Ciszy" proszę o informowanie drogą mailową pod adresem  error@goddam.pl
  • Tag

    Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepie
  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • niech szlag trafi tytuł

    jeszcze hosanna w zmęczonych oczach mimo że pajęczyna między palcami a serce walczy z wczoraj i dzisiaj rankiem mijam grubego zenka i znowu daję łajdakowi monetę a dlaczego nie niech wypije - przetrwa dzień mnie będzie gorzej ani złotówki szafiru najwyżej rozgryzę w kropelki
  • Confession

    Próżne przysięgi, marne słowa wiary, gdy nie ma prawdy ukrytej najgłębiej, na światło świtu wydobyć z pochwałą nadejścia nowych dni i wieków całych. Marznę. Ciemność. Kończy się godzina. Marznę. Cisza. Nowa się zaczyna. Marznę. Nikczemność. Moja wielka wina.
  • Kolejka wąskotorowa w Halloween

    Dziś jeszcze nie śnieg, nie deszcz. Zapowiada się całkiem przyjemnie. Będzie dość ciepło - nie tylko jak na tę porę roku. Od liści jest żółto i czerwono, od wiatru się szeleści. Wcale przy tym nie smutno. Maszyniści przygotowują kolejkę wąskotorową. Zabierze przebier
  • Połączenia

    Miasto widziane przez delikatną woalkę dżdżu ma niewyraźne kontury i całkiem konkretny zapach. Przemieszcza się poziomo i pionowo, ale nie oddała się nawet na chwilę. Pozostaje w zasięgu ze wszystkimi punktami dostępu otwartymi na pozostałe wymiary. Drży i pulsuje każdą z
  • Wchodząc do Hierapolis

    Scenografia jest prosta: droga przez nekropolię, kamień na kamieniu. Z prawej widać odległą zatokę, z lewej skała wysoka do słońca, krzewem porosła. Idą turyści. Z ruin ciekawe oczy kotów: po co tu przyszli? Tu już nie ma tych, którzy odeszli. Tu jest tylko czas przeszły, tu s
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Co powiesz?

    To nie Termopile i nie trzystu mężów na wieczność jak skała, w kamieniu na wieki, lecz zwykły ja z piasku i z kurzu, i z puchu, jeden nad jednymi jak księżyc nad światem. Odchodzi mój cień powoli po skale, idzie przez ulicę, po murze i dalej. I niknie na słońcu, płowieje i
  • Niewysłany list

    Marzysz o dawnych obszarach spokoju ale przetarte i pocerowane odległością istnienia uciekły na  długo Są tam dokąd zmierzasz tam  gdzie gasną  minuty nie twojego czasu Bo jesteś żyjesz pożądasz tylko tu tylko ze mną Jak ten co żył w prośbach do Boga by zamknął mu oczy ponieważ
  • Podobno nadciąga potop

    Oceany opadają rozproszonymi kaskadami. Podobno za horyzontem jest bezkresne, błękitne niebo, ale tutaj, w zasięgu wzroku, zaciężne chmury w elektrycznym blasku spiżowieją jak nadąsany bachor. Drzewa mówią, że wkrótce nadejdzie potop. Chcą się poderwać do lotu, uciec. Zbyt
  • Jem jabłko, wypluwam pestki

    Nie ma mowy, żebym zapuścił sobie śmieszną brodę. Na przedwczesną śmierć też jest jakby za późno. Więc mam ci coś o sobie opowiedzieć. Piszesz, że na zdjęciu wyglądam całkiem normalnie. Nie bierze mnie to, ale niech będzie. Jestem w wieku, mam wzrostu i ważę. Oczy s
  • Aktywność

    Każdy z nas powinien zrewidować swoje myślenie. O sobie, o innych, o innych na swoim tle. Na tle swoich doznań i potrzeb. Powinien zrezygnować z tego, co jest dla niego nieosiągalne, pogodzić się z nieuchronnie postępującymi zmianami, lecz winien pogodzić się z nimi w ten sposób, by to,
  • obiecałeś szklaneczkę psychozy

    [caption id="" align="alignright" width="306" caption="obiecałeś szklaneczkę psychozy - lucyferia"][/caption] taka kraina tkana z łyków zielonej wróżki wolna od artemisia absinthium nie zrodzi nowych szaleńców melancholia w aromacie anyżku czai się wśród słów cierpliwie cze
  • Administrowanie absurdem

    "Ojcze nasz" składa się z 56 słów, Deklaracja Niepodległości - z 300, a rozporządzenie rządu w sprawie cen jarzyn - z 26.911 słów” Mamy coraz więcej urzędów. Zawodowców otrzymujących nagrody za nietrafne lub sfuszerowane inwestycje. Dostających rekompensaty za drzemkę w
  • Dotknięcie ciszy

    A kiedy okryjesz mnie swymi piórami, nie ulęknę się strachu nocnego. Najważniejsze, że będzie cicho, że wszystko wydarzy się w ciszy. Cisza nie porusza powietrzem. Jest sokiem nocy i jak sok jest gęsta. Ona otula wszystko, jak Ty, piórami, otula kocem utkanym z bezczucia. W t
  • Rutyna

    Wszystkie te małe, codzienne śmierci są takie bezużyteczne, że aż niewłaściwe się staje ich odnotowywanie. A jednak z kronikarskiego obowiązku i niejako z zamiłowania do różnych podsumowań odnotowuję. Ponieważ odnotowuję na marginesie spraw naprawdę ważnych - trzeba wyrzu
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • Wielka woda

    Występuje z brzegu, przerywa wały. Nic nie dzieli myśli od przestrzeni. Wkrótce pochłonie łany, zakryje dachy. Wkrótce w jedno się zleje z szarością błękitu. Bądź otwarty, miej bramy na oścież; bądź gotowy do ewakuacji. Zdarza się, że masz ostatnią z potrzeb: widzie
  • Oddział leczenia dziennego

    Jest u nas na oddziale taki mały gość. Ma twarz jak poczucie humoru genetyki. Przypomina te małe, ozdobne dynie, które pojawiają się w okolicy Halloween. Kiedy patrzę na niego, za każdym razem zastanawiam się jak on się goli. Może się nie goli? Odwracam wzrok bo głupio tak się
  • To nie jest dobry pomysł

    Trup w naszej szafie daje o sobie znać. Od czasu do czasu psuje powietrze, niby niepostrzeżenie porusza drzwiami. Kiedy się ochładza, sama sięgasz po niego i zapraszasz do stołu, na kanapę, do sypialni. Nie robi się od tego cieplej, ani milej. Najlepiej pozbyć się szafy, ale z p
  • Trynd

    Nie można było pojąć, dlaczego nowoodkryty kierunek filozoficzny, Radykalny Konsumpcjonizm, cieszył się traumatycznymi względami różnych wielkich Fusologów. Na próżno zmagano się z tym destrukcyjnym zjawiskiem, które - na drodze psychicznej osmozy - wciekło w trudną świadomość oś
  • Comment Manager

  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Tunel pionowy

    Usuwam podłogę, kolejne podłogi, fundamenty, aż do jądra ziemię, litą skałę. Zdejmuję płaszcz, stoję. Pozbawiam przestrzeń sufitu, kolejnych sklepień, chmur; nie ma atmosfery w przestrzeni nagich ścian. Zdegradowało się wszystko. Już nawet pojęcie mnie o mnie i we mnie nie
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • Najlepszego Darku :)

    Na urodziny - niech Ci się wiedzie :)
  • Długość ciszy w krzyku

    Nie ma zjednoczenia, są tylko podziały. Odległości zależne jedynie od skali - czas mierzony w latach, długość ciszy, dźwięku, wielokrotna spacja. Przecinka w lesie, w niej głębokie rowy, guziki i sprzączki, lista tych, co byli, modlitwy nieobecnych, żałoba żałoby, a ws
  • Cichy

    Który byłeś zapisany w kartotekach, fiszką w czasach szklanych, wspomnieniem człowieka będziesz szkarłatnego wieku.
  • SZACHY

    SZACHY Choć znaliśmy się od lat, jeszcze z budy, choć był moim rówieśnikiem, facetem wzrostu mniej więcej niesporego, uraźliwym ponad normę, subtelnym do granic wytrzymałości, to przecież mówił, myślał i zachowywał się, jak człowiek starej daty. Przychodził do mnie co środę,
  • Uroczystość prywatna, wstęp wzbroniony.

    Pan Chichot ma już swoje lata. Jeździ na wózku i wśród problemów ma i takie, których samo nazwanie jest obrzydliwe. Ale Pan Chichot jeszcze się odpycha i jeszcze oddycha. Pcha i cha, cha, cha coraz słabszym głosem. Pan Chichot sporo widział i teraz jeszcze jedno widowisko ma prze
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Interpunkcja

    Przecinek Coś się znowu wydarzy, ale teraz jest chwilowa przerwa. Jak w tivi na reklamę. Reklama jest jak zwykle o niczym, emanuje tym i tamtym, a ty chcesz rozmawiać. Średnik Coś na chwilę zawisło, zadrgało, coś się na chwilę zamysło, zachłysło, jak dziura w skarp
  • Na dole

    Tutaj mamy takie różne rodzaje bólu, cierpienia, niezawinionych śmierci. Mamy cały wachlarz możliwości złorzeczenia na niesprawiedliwy los. Na Boga! Ileż my mamy motywacji, aby wykrzyczeć swój żal, ileż inwencji wkładamy w każdą łzę, w każde wstrzymanie oddechu, w spazm!
  • Pojedynczość

    Poślubiłem jedną kobietę, spłodziłem jedno dziecko. Napiszę jedną książkę, nakręcę jeden film. Umrę na jedną chorobę, bo miałem jedno życie. A tak ładnie się zapowiadała przyszłość małego blondaska. I kto by pomyślał, że to wszystko przez niemożliwość udowodn
  • Obowiązek

    Zwalniam ludzi z pracy. Nie spełniłeś moich oczekiwań, mówię. Czy byłeś wystarczająco dobry, efektywny, czy posiadłeś wiedzę, zastosowałeś ją, doskonaliłeś rzemiosło, oparłeś się pokusom, czy korzystałeś z firmowej poczty, stosowałeś się do wytycznych, wyrażałeś sw
  • Wojny

    Ziemia niczyja zawsze jest zamieszkała. Ekosystem ma swoje prawa, więc ingerencja to zawsze inwazja. To, co żyło ze sobą w symbiozie, staje się zagrożeniem dla nowego. Uzurpowałem sobie prawa, wysyłałem szpiegów. Dyplomacja przerodziła się z czasem w delikatną perswazję dot
  • Emu

    Wprowadzenie Nie zdradzę tajemnicy gdy powiem, że zanim został eremitą, zaliczył wiele przygód. Jak każdy  duchowy kombajnista, dygnitarz powołany do zasiadania i odbierania hołdów, dzieciństwo spędził w  kuwecie dla VIP-ów.  Odkąd porzucił politykę, a właściwie od kiedy p
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Dach świata

    Nie Tybet, nie wyżej nie można, ale to, co chroni przed niczym. Skąd spadają nieszczęścia, bezwolna samotność, pustka i pojęcia tak straszne, że człowiek już bardziej mniej znaczyć, niż znaczy nie może; gdzie nie ma sensów mniejszych, bardziej dotkliwych klęsk, nieurodz
  • z tomiku "Tańcząca zmysłami"

    Nie negocjuj || Bądź moim grzechem || Druga strona księżyca || Cztery pory roku Pocałunek || Spełnienie || Łzy || Nad przepaścią || Moja nagość Nie negocjuj Nie negocjuj miłości bo zginiesz w jej płomieniu Nie rozpraszaj pragnienia bo rozpłynie się tęsknota
  • Retoryczne problemy

    Nie wiem którym to sposobem rozbrykuje się ze mnie i wyszarza w dzień dobudzając jawę postępując w sen na duże pokrótce i  próżno i tycio na zranione za darmo ta chwila nie dość miła co we mnie trwa i kaszle mi w noc ten czas niedoprzyjścia pytania dziecinne ułożone w lęk
  • Zużytość

    Twoja nagość, modelko, jest nie do obrzydzenia. Masz swoje czterdzieści plus, trochę fałdek, tłuszcz, gęsty bluszcz i to, co w oczach twoich tylko, to coś, co ma coś z niedopowiedzenia. I przypominasz mi kogoś, kogo kiedyś znałem: była tuż obok, blisko, może najbliżej - kto wi
  • Pospadały moje łzy

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Pospadały moje łzy na lustro wody rozbiły fale rozpuściły swoje tony Gorzką nutą zaśpiewało morze Mewa złodziejka zabrała smutek z mych oczu Więc jak mam tęsknić Za tobą
  • Casting na geniusza

    Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś kursowało tępe powiedzenie: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: śpiewać każdy może. I to stało się pierwszym przykazaniem transformacyjnej
  • Aktor

    Nie zejść ze sceny, choć czasem kabaret, rzadziej zdziwienie szczere i ból szczery. Świat błaznów ma błazeństwa swoje za sztukę. Sztuka ma błaznów za swoją podporę. Być przez chwilę kimś innym, kimś kto nigdy nie żył? Otworzyć oczy i stać się Piłatem, czy być Piłate
  • Dzisiaj jestem

    Jezus znalazł swojego brata Judę na skraju urwiska tuż za gajem. Ziemia była wypalona, dolinę spowijał całun gorącego powietrza. W lekkim wietrze unosiły się drobiny lepkiego, żółtego pyłu. Twarz Iszkarioty była posępna,zamyślona. Jezus usiadł obok Judy, ujął jego dłonie. - Co
  • Kochanka

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kiedy przyjdzie malowana jesienną ciszą Śmierć najmilsza kochanka poetów Zimnym pocałunkiem zamknie senne powieki zgasi światło dnia Zaśnie w jej ramionach tęsknota Otworzy się nowy czas w ciągłości eterycznych zdarzeń
  • Biały opłatek

    Biały opłatek w twej dłoni drży a w moich oczach rosa czy łzy Przygarnę miłość do moich ust w ramionach słońce i szczęście tuż A czy spełnione odpowiedz mi nie wiesz -- czy rosa czy tylko łzy Nasza wigilia i słodki czas kolędy nuta zostanie w nas Na krańcu
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Otumaniony świt

    z cyklu "Bez litości" Otumaniony świt pędzi na oślep ku południowej tęsknocie bezsenna noc odchodzi precz za horyzont marzeń Skalny cień odarty z pożądania umiera bez tchu Zdławiony ciszą poranka jęczysz w konwulsjach dzikiego orgazmu w bełkocie pustych frazesów pajęc
  • Da capo al fine

    Ciało - coraz bardziej nie moje, myśli - coraz bardziej niechciane, Słowa - coraz bardziej zużyte, a kolory wyblakłe na ścianie. Cieniem kładą się żółte wspomnienia, na poduszkach szepczą snów baśnie. Ktoś miał zdobyć świat, całą ziemią, komuś świeczka w oknie dziś
  • Połączenia

    Dwa telefony leżą w separacji, skłócone, lecz impuls jednego w drugim wywołuje drżenie, natarczywy dzwonek. Więc coś ich łączy? Znają swe numery i każdą melodię. Dopóki bateryjka, do dna.
  • SPÓŹNIENI

    ten lot jest odwołany i tracimy tylko czas... tak jak pan X i pani Y siedzą obok siebie obcy czekając na nowe połączenie zapytani o godzinę – ona mówi, że to nie jej wina a on, że już w nic nie wierzy i tylko spóźniony pasażer niczego nie żałuje
  • Zaproszenie

  • Anne Clark - Poem without words

  • Zmęczenie

    Wspinałem się gnany koszmarem, a strach pętał mi każdy następny krok Za plecami słyszałem złowrogi chrzęst żwiru i gałęzie zagajnika trzaskające pod naciskiem pośpiechu. Ominąłem polanę i ukryłem się za głazem. Umordowany, rozeźlony tym, że nie potrafię ich zgubić, spojrzał
  • Łzy

    Było paskudne marcowe popołudnie, kiedy nie wyłączyłem gazu. W takie dni, w których wisi w powietrzu deszcz, nie pada już nawet, lecz właśnie wisi, kiedy nie ma najmniejszej nadziei na odrobinę słońca, przychodzi w takie dni senność, rozleniwienie. Kości stają się z gumy, mięśnie
  • Marek Aureliusz

    Przedstawiona przez niego natura wydaje się trwać w uporządkowanym ruchu. Tchnie zrozumiałą i nieuchronną przemianą. Forma istnienia, to pojęcie względne, ulotne i przejściowe. Dobro jest złem. Nie ma różnicy, ani jakim się jest, ani przez jaki czas. Ludzie, zwierzęta i przedmioty
  • Pejzaż zmierzchu

    Zapominanie jest chyba najlepsze w bajzlu na strychu. Wśród wszystkich gratów, ramoli, manekinów z teatru, cieni w korytarzach i w kurzu serfującym na widzialnej fali. Zapominanie, a może zapomnienie? Gdybyśmy wiedzieli… na przykład co zakorzeniło się przez lata w kartonie z naklejk
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Toulouse-Lautrec

    Nie wiem, lub, jeśli wolisz, niezupełnie wiem co to jest ta cała sztuka. Jak koronka, jak falbanka, jak postronek dla myszy, kaganiec rzeczywistości? Nic już nie wiem, choć obiecałeś, że te sprawy nie będą mi obce, że te sprawy potoczą się same, bo dane mi było poznać pa
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Poeta onkologiczny

    Poeta onkologiczny pisze o umieraniu, czyli o życiu. I choć poeta ma onkologicznie wyjebane na wszystko, to chciałby mieć czas. A w tym czasie chciałby mieć domek pod lasem, słoneczniki wzdłuż płotu i taką ławeczkę pod oknem, na której siedząc mógłby delektować się winem
  • Prochowiec

    Na skraju łąki leżał porzucony prochowiec. Przechodząc kopnąłem. Wydawało mi się, że usłyszałem cichy jęk. Rozejrzałem się. W pobliżu nie było nikogo. Kopnąłem jeszcze raz - dla pewości. Znowu to samo… - Dziwne - pomyślałem - przecież to niemożliwe, żeby kawałek porzucon
  • Wypalenie

    Chciałoby się zagrać jedną z głównych ról, ale coraz bardziej nie ma mnie wśród statystów. Jestem tylko widzem przedstawienia. Przykuty do fotela, bez możliwości ruchu, powoli tracę słuch. Wkrótce absolutnie pożegnam się z możliwością widzenia. Niepotrzebny bycie, kurzu
  • All about

    goddam Darek Sikora ur. 11 grudnia 1966 w Czeladzi zm. wkrótce... kontakt: goddam@data.pl
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Bunt...

    …jest i był miarą postępu; jaki bunt, taki postęp. Lecz bunt uzasadniony zdrowym rozsądkiem. Inaczej mamy do czynienia z anarchią, chaosem, jazgotem, czymś nieustająco mętnym, jak wykład idioty uważanego za guru (piękno słów zależy od epoki; podobnie jak ona, przemija, traci poprzed
  • obiecałam ci wiersz

    Mogliśmy być jak drzewa. Z ramionami w błękicie i twardą korą trwać - zielenić się, gdy przyjdą deszcze. Tak. Było możliwe przyjacielu. Jak słowo rzucone między dzisiaj i wczoraj - w zapach parku, o którym nie chcemy pamiętać, bo pogubiliśmy w nim cienie. Koronka wersu rzu
  • Album rodzinny

    Wszyscy moi żywi krewni robią wszystkie te rzeczy żywych. Tyle, że na zdjęciach. Robię zdjęcia. Sobie. Kadruję się w miarę precyzyjnie. Dołączam się do albumu.
  • Empatia

    Oddaliśmy w niewolę nasz stoicki spokój, nieleczony rozsądek ma się co raz gorzej. Wciąż uogólniamy co tylko możliwe: małe nieszczęścia, nieduże tragedie. A kiedy przychodzi koniec świata - bo to zawsze jest koniec świata - potrafimy mimo wszystko tak pięknie współczuć.
  • Witraże

    Więc mamy witraże. Kolorowe szkiełka, przez które śwatło śmiga, błyska refleksami. Widzimy szkiełka i wierzymy w szkiełka, w ludzi jak witraże, w sprawy kolorowe, w historie kreślone pod zmęczoną nogą, w aureole, gwiazdy, kosmiczne przestrzenie. Od obcych chcemy swoich, a nie
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • Skorupka między zębami

    Wyobraziłem sobie kurę, niosącą jajka na kopy. Co zrobić z taką ilością jajek? Przez pierwszy tydzień może i jest fajnie. Jajka na twardo, na miękko, w koszulkach, jajecznica, omlet, biszkopt, kogel mogel, i znowu omlet, i znowu jajka. Białe jak chmury, żółte jak słońce. Ż
  • Kłębowiska

    Gdzieś się zapodziały korzenie, oderwały ziemię i ślady na niej. Dotychczasowość uległa niepewnej przyszłości. W porywach wiatru skądś dokądś, od tam do tam skłębiliśmy się i jesteśmy skłębieni. Skuleni w kłębowisku, toczeni przez pustynie, wentylowani wzdłuż i wsze
  • Bezwzględność złudzeń

    Moja Erynia ma skrzydła z ołowiu. Niby gotowa do lotu, a ciężko stąpa po trawniku. Co było nie ścięte jedną, lub drugą kosiarką, co nie zostało zmiażdżone, zgniecione, teraz zdeptane, roztarte do gołej ziemi. Wszystkie te kwiatki, stworzonka całkiem małe, przemierzające
  • Posiadanie

    Dwa życia tworzą nowe życie. Czy nowe jest nowym, czy jedynie wydzielonym? Osobne jest osobiste, czy osobistą częścią daną w chwilowe posiadanie? Czymkolwiek jest wystarczy na jedną, bardzo prywatną śmierć. Wszystko, co pomiędzy, jest jedynie możliwością bez gwarancj
  • galeria

     [flagallery gid=6 name="Gallery"]
  • Wigilijne przemyślenia

    Zanim opłatek weźmiesz do ręki pomyśl, czy dusza biała jak śnieg? Jeśli skrzywdziłeś przeproś bliźniego, miłością z serca szczerze się dziel. Przypomnij sobie też matki słowa w blasku choinki szeptane łzawo. Śpiewając pieśni pełne nadziei pod biały obrus wkładała sian
  • Ciasteczko księżycowe

    Kiedy coś uparcie gaśnie - zaufaj iskierce nadziei. Składam się z bólu, którym mnie owinięto. W środku jestem tak jakby człowiek. Zapisany czyjąś ręką kawałek istnienia. Nic do czytania i za mało żeby podpalić ten świat.
  • Niechciane marzenie

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jakże złudne są marzenia kiedy księżyc z nocy cienia wyłuskuje srebrne gwiazdy Po co marzyć gdy o świcie wita łąki mgła w błękicie Zbiorę z nieba gwiazd promienie wtedy się połączą cienie i zatańczą nad polami razem z mymi warkoczami I ule
  • Worek na zwłoki

    Czarna folia. Nie przepuszcza powietrza. Zgrabne zapięcie na błyskawiczny zamek. W środku znane - ulica, park, rzeka, wschód słońca, ćwiartka księżyca, zapach ściółki po deszczu w lesie, dotyk dłoni, wilgotność języka, wszystko, co wypowiedziane, głośny krzyk, nuta cicha.
  • Kruchość nocy

    Nie odchodź ode mnie, dziecko, zbyt daleko. Potrzebuję cię. Pod twoją powieką świat jest piękniejszy, a ludzie są niewinni. Ty się jeszcze potrafisz cieszyć drobiazgiem, ty się nie smucisz zbyt długo. Nie odchodź, dziecko, ode mnie zbyt szybko. Nie jest nam tu źle pod twoją
  • Poeta

    Poeta jest jak księżyc - świeci odbitym światłem krytyki, ma swoją ciemną stronę i kręci się po orbicie sensu istnienia. Jak księżyc jest poorany meteorytami codzienności, poharatany zderzeniami z tymi, którzy wiedzą lepiej. Poeta jest tajemniczy i pociągający jak księżyc,
  • Mur

    - Doświadczyłem w życiu niejednego, z różnych pieców jadłem zakalec, jestem więc stary wyga, lecz mimo wszystko znajduję się tutaj, w ścisłym kółku paranoików; pełnię funkcję wykwalifikowanego idioty. Oczywiście naukowo wygląda to inaczej: wmawiają we mnie różne prześmiesz
  • Wieczerza profanów

    Plezantrop pisze wiersz o nożu, a ja jestem chlebem do krojenia, albo targania łapczywymi palcami. Gryzą mnie wszystkie wątpliwości świata, przeżuwa codzienność. Zanim lata skończą barbarzyńską ucztę, zostanie mnie ledwie okruch na ostrzu stępionym, na stole, przy którym
  • K01R0D0JA

    We wszystkich gazetach świata, w stacjach radiowych, programach telewizji prywatnych i państwowych, oraz na każdym możliwym murze, płocie, słupie, latarni - głosem, literą, atramentem czarnym, czymkolwiek ogłaszam numer telefonu do mnie. Wysyłam posłańca z pustą kopertą, nakle
  • Tylko ocean ten sam

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Zimna gwiazda roztoczyła swój blask radosne światła zamigotały u stóp ołtarza Na ofiarnym stole zadzwoniła twoja melodia rozstąpiły się wody morze ukazało suche dno całowanych moją miłością ust Całe przyrodzenie świata opadło fałszywą
  • Utopia

    Boga nie ma, a więc internetu nie wynaleziono ani nie skonstruowano wielkiego zderzacza hadronów, który służy do mszy na chwałę Boga. I nie ma tych wszystkich katedr i posągów, nie ma dział ani dzieł sztuki. Nie istnieją granice, do przekraczania zaś jedynie strumień. Dz
  • Kociokwik

    Bunt Bez filozofii nie ma literatury. Filozoficzna, poszukująca i odnajdująca, bo twórcza myśl, statek przycumowany do życia, żaglowiec kołyszący się w przystani, stała więź z otaczającą przeszłością, wyraźna, między i ponad pokoleniowa symbioza ludzkich poszukiwań, azyl, schron

Martusia

Jechałem szukając jej pokoju. W kącie jednego z nich dostrzegłem siwą i pomarszczoną Martusię. Leżała w dziesięcioosobowej komnacie zgrzybiałych piękności. Zajmowała miejsce tuż przy oknie wybałuszonym na ulicę. Dzięki temu była właścicielką połowy parapetu. Trzymała na nim dorobek swojego życia, sfatygowane radio, paczkę pampersów, wytłamszony batonik i dwie puszki z czymś słodkim na niedzielę. Pozostały

czytaj całość Martusia

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś po domu zaczęła krążyć wieść, że oblubieńcy dawno już przekroczyli siedemdziesiątkę,

czytaj całość Laura i Filon

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!