Archiwa

Wybrane

  • Nie do opisania

    Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże - są ścieżki wąskie i kręte,
  • Niemniej istotne są ściany

    Niemniej istotne są ściany (za goddamem) bo ślad po obrazie równie ważny jak ciężkość ramy i warto pominąć hak z wkręconą śrubą byle/jakości jedyne co pewne to kawa spijana nad brzegiem dnia gdy mylimy łyżeczki w gęstych od rojeń filiżankach Obrus, dywan? Pot
  • Kruchość nocy

    Nie odchodź ode mnie, dziecko, zbyt daleko. Potrzebuję cię. Pod twoją powieką świat jest piękniejszy, a ludzie są niewinni. Ty się jeszcze potrafisz cieszyć drobiazgiem, ty się nie smucisz zbyt długo. Nie odchodź, dziecko, ode mnie zbyt szybko. Nie jest nam tu źle pod twoją
  • Jest ładnie

    Leżę całkiem nieżywy. Pierwsza trawa oplata mi myśli, krokus, a może przylaszczka puka delikatnie, mrówka, a może muchówka coś szeptem do mnie mówi, jest ładnie. Jest cieplej i oddycha się inaczej. Wkrótce drzewa zaczną ubierać się w nieśmiałe liście, a dziewczyny wr
  • Najważniejszy

    I co cię dziwi, że nikt cię nie rozumie? Niby dlaczego miałby, skoro wciąż szukasz Graala? Że niby to taka gra - kto komu dokopie: ty sobie żywemu, czy ty żywy sobie martwemu do żywa? Nie bywasz, nie manifestujesz odrębności, nie wybierasz, nie głosujesz w ankietach, nie bierze
  • Życie do lustra

    W dni szczególne przybywamy z odległych stron. Opowiadamy - wśród drinkujących zwierzeń i naskórkowych rozmów - o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, zapodziane anegdotki, barwne szczegóły słuchane w towarzystwie milusińskich, a pikantne momenty, gdy dziatwa śpi. Podniośle ub
  • All about

    goddam Darek Sikora ur. 11 grudnia 1966 w Czeladzi zm. wkrótce... kontakt: goddam@data.pl
  • K01R0D0JA

    We wszystkich gazetach świata, w stacjach radiowych, programach telewizji prywatnych i państwowych, oraz na każdym możliwym murze, płocie, słupie, latarni - głosem, literą, atramentem czarnym, czymkolwiek ogłaszam numer telefonu do mnie. Wysyłam posłańca z pustą kopertą, nakle
  • Gdzie ty gdzie ja

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Gdzie ty gdzie ja i twoje dłonie Gdzie ja gdzie ty i cudu koniec Gdy spadnie noc na kamienną drogę w akacjowy kwiat zmienić się nie mogę Znów zakwitnie sad róże w twym ogrodzie Gdzie ty gdzie ja i mój dom na wodzie
  • To wasza rzecz

    Piłat cię kocha, Piłat wszystko widzi. Nie zabija za proporce, nie karze zbyt wielu. Piłat ma inne sprawy w słoneczną niedzielę, lecz nie zapomina, po co tutaj przybył. Legnie pod naporem imperium i krzyża, wszystko dzięki braciom, przez braci i dla nich. Kamień wszystko przyjm
  • "We’ll always have Paris.”

                                     
  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Chodź ze mną

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Chodż ze mną pod rękę do zimowej ciszy pod śnieżnym puchem rozbłyśnie ukołysaną nutą delikatna pieśń naszej miłości Chodż ze mną pod rękę do wiosennej radości zapachnę dla ciebie świeżością zielonych liści zakwitnę róży gorącą
  • PODRÓŻOWAŁEM

    Podróżowałem na południe i na zachód. Życie okazało się snem, bo noc była tak samo mozolna, jak dzień. W miastach oddawano hołd Mammonowi, a góry i doliny umierały pod wielkim oddechem cywilizacji. Ciągle rozpoczynano wojny o nowe ideały albo przegniłe obyczaje. O nowe gr
  • Nierozważnie

    Ma swoje pięć minut najczarniejsza godzina - bluszczy się, powoi cieniem po ścianie, oplata ramionami ciemności, napina, pochłania swoje sekundy, gnie się i ginie. Wkrótce zostaje po niej i po mnie garść mała rzeczy nieważnych, które powoli zapomnisz - nierozważnie. Kto n
  • Starość widząc spokojnie

    Żonie Więc znasz mnie jak się zna klamkę u drzwi do własnego pokoju. Drzwi, które otwierasz, a kiedy wchodzisz, to z zamkniętymi oczami. Możesz podejść do stołu, usiąść na krześle, możesz otworzyć okno, wpuścić zapach burzy, schnącej ziemi, śpiew ptaków. Wiesz jaki
  • Omamy - piosenka José de Acosty*

    O, mamo, chrząstki łączące płaty czaszki wciąż się nie zrosły, a w głowie roją się dziki – widzę długie szare szczeciny, mokre ryje - węszą nienażarte przed moimi stopami, szukają bulw, soczystych korzeni, może trufli, rozpychają się, uderzają racicami w skronie, wbij
  • Emu

    Wprowadzenie Nie zdradzę tajemnicy gdy powiem, że zanim został eremitą, zaliczył wiele przygód. Jak każdy  duchowy kombajnista, dygnitarz powołany do zasiadania i odbierania hołdów, dzieciństwo spędził w  kuwecie dla VIP-ów.  Odkąd porzucił politykę, a właściwie od kiedy p
  • Posiadanie

    Dwa życia tworzą nowe życie. Czy nowe jest nowym, czy jedynie wydzielonym? Osobne jest osobiste, czy osobistą częścią daną w chwilowe posiadanie? Czymkolwiek jest wystarczy na jedną, bardzo prywatną śmierć. Wszystko, co pomiędzy, jest jedynie możliwością bez gwarancj
  • "Portret niesymetryczny" - Izabela Fietkiewicz-Paszek

    To już kolejna publikacja mojego wydawnictwa.... Niniejszym zapraszam na spotkanie autorskie. Portret niesymetryczny to niezwykle cenna, udana literacko i bardzo piękna poetycka propozycja. Wiersze autorki, świetnie wyedukowanej klasycznie i popkulturowo, biegle orientującej się we wsp
  • Drobiny

    Zrozum mnie nieźle, porusz. Nie byle jak i nie na odczep. Na tyle, aby było dobrze. Nie musi być nazbyt, ale żeby nie było byle. Na tyle, żebym nie musiał mówić, że roztrzaskane w drobinki nie sklei się w nieroztrzaskane, a mokre kiedyś się wysuszy.
  • CELEBRYCI NADCHODZĄ, CZYLI DNO, PANIE DZIEJASZKU!

    Wstęp Z omszałej pamięci wyłaniają się fragmenty śpiewanych przemyśleń. Krótkich, celnych i spuentowanych po mistrzowsku. Pierwsza z brzegu piosenka, "RÓBMY SWOJE", druga, BALLADA O DZIKIM ZACHODZIE - wyznaczają szlak moich wędrówek przez czas. Dyktat Nie chcę być obsadzany w roli
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Między piętrami

    Dwa piętra nade mną mieszkały trzy siostry, zaś piętro wyżej już nie pamiętam. To znaczy - pamiętam... To znaczy - tak mi się zdaje. Trzy siostry były urodzone tak, że najstarsza była ode mnie starsza o dziesięć miesięcy, a najmłodsza była młodsza pewnie z jakieś cztery lata.
  • Pocztówka do H.

    Piszę do Pana, Panie Herbert, a dolatuje mnie aromat ziołowej herbaty. I, Panie Herbert, wszystko tu jest spokojne, i ciche, i całkowicie niepotrzebnie skupione. Pan, Panie Herbert, wspomina-zapomina, Pan patrzy na zegarek, ale to ja mam czas. Zabierze mnie pekaes, lokomotywa, wagon, pe
  • Kiedy stąd pójdę

    zabiorę  obowiązki wykonywane codziennie jak pacierz obrus w kwiaty pachnący ciepłą zupą zostawię  - nieme ściany z szeroko otwartymi ustami ze zdziwienia zestarzałe prześcieradło ze śladami zmarszczek kiedy  odejdę noc nie zamknie powiek głodne oczy szukać będą widoku twa
  • Korytarze szpitalne

    Na co mi te rzeczy, skoro nie ma z kim rozmawiać. O świecie, o sobie, o nas? Tylko miedź brzęcząca, a potem głuchy kamień. No weź się zamień! Inni mają jeszcze gorzej. Nie mają za to twarzy. Ani imion. Widzę tylko ból i smutek. I stratę. Zostawiają swoje cienie w długich p
  • Bogowie mrówek

    Żadnej przeszkody, której nie można ominąć, żadnego ciężaru nie do podniesienia. Pod nimi ścieżka wytyczona prosto, w nich imperatyw, a nad nimi prawo. W oczach chłopców, w gestach, oraz w słowach podniecenie tą chwilą bierze całą stawkę. Pierwszy niecierpliwie odpala zapa
  • jeśli mnie słyszysz

    nie pozwól szukać po chmurach po zwiędłych wiosnach i jesieniach co złote być miały a opadły suszem nie pozwól rozpleść gotyku dłoni złożonych do błagań o klejnot rzuć czasami szczery okruch - obłoczek z niebieskiego stołu który karmi motyle pana parę słów skrz
  • Fragmenty

    Tu sto, tam pięćdziesiąt cztery, tu em, tam od a do zet. Tu dziewięćdziesiąt sześć, tam i tu ziemia. Echo, ślad. Jest, potem nie ma.
  • Perspektywy

    Chłopczyk wychodzi na ulicę. Uczy się poruszać, obserwuje. Ulica, na którą wyszedł, przyjmuje go z całą swoją szerokością. Obserwuje. Porusza go swoim rytmem, obdarza nową perspektywą. Chłopczyk przez długie lata stara się przejść na drugą stronę. Przejeżdżają
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • Rutyna

    Wszystkie te małe, codzienne śmierci są takie bezużyteczne, że aż niewłaściwe się staje ich odnotowywanie. A jednak z kronikarskiego obowiązku i niejako z zamiłowania do różnych podsumowań odnotowuję. Ponieważ odnotowuję na marginesie spraw naprawdę ważnych - trzeba wyrzu
  • Połączenia

    Miasto widziane przez delikatną woalkę dżdżu ma niewyraźne kontury i całkiem konkretny zapach. Przemieszcza się poziomo i pionowo, ale nie oddała się nawet na chwilę. Pozostaje w zasięgu ze wszystkimi punktami dostępu otwartymi na pozostałe wymiary. Drży i pulsuje każdą z
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Tag

    Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepie
  • Pejzaż za oknem pociągu

    Nawijam horyzont na szpulkę pamięci. Drzewa i ptaki, chmury i liście, kominy, eklektyczne trakcje, elektryczne racje, frakcje, reakcje, zapędy omnipotęgi, dyktatorskie wdzianka, liche truchełka, skąpe ubranka, partie i rozgrywki, wyimki z literatury wielkiej i tej zupełnie maleńkiej.
  • Animalia

    Już wiemy, czego nie robi się kotu. Czego nie robi się psu, akwariowym rybkom, jak nie należy postępować względem koni. Największy brak wiedzy dotyczy migrujących granic między dwojgiem ludzi. Tutaj pozwalamy sobie na eksperymenty, których ranga jest godna największych odkrywc
  • Z samotną mewą

    Z samotną mewą wędruję nad falami rozgrzane dłonie chłodzę w morskiej wodzie W nocy srebrno krwistej i w jasnym świcie szukam nieba cienia miłości Może napotkam moje marzenie po drugiej stronie letnich barw w spokoju jesieni uśpieniu oceanu w deszczowych łzach
  • Z PAMIĘTNIKA SKLEROTYKA

    Było to tak dawno temu, że w Listopadzie był Listopad, a Dzień Próżniaka obchodziło się codziennie, mówiłem, gdy kto pytał, od kiedy go znam. Lecz gdy kto indagował mnie, dlaczego akurat z nim zadaję się najdłużej, do głowy przychodził mi dżem; nie jakieś pożywne i tłuste wi
  • Pojedynczość

    Poślubiłem jedną kobietę, spłodziłem jedno dziecko. Napiszę jedną książkę, nakręcę jeden film. Umrę na jedną chorobę, bo miałem jedno życie. A tak ładnie się zapowiadała przyszłość małego blondaska. I kto by pomyślał, że to wszystko przez niemożliwość udowodn
  • Opowieść o ludziach-rybach

    Utraciliśmy równowagę. Przestrzeń jest mętna. Śmierdzą mułem. Główny nurt nie oczyszcza. Światło jest tylko na obrzeżu. A każdy z nich wierzy, że zmierza w górę strumienia. Byle prędzej, byle dalej. W ławicy bezpieczniej, w ławicy jest siła. Jak ogromna kałamarnica -
  • "Beautiful Days" - Venus

  • Polin

    Tu odpocznij. ludu Izraela. Mamy dla ciebie ogień i kamienie. Tu jeszcze stoi las i choć rok jest nie ten i inny śpiew i śmiech, to łzy taki sam mają smak, a deszcz to nie deszcz, tylko popiół spalonych ksiąg. Tu odpocznij i tu naucz dzieci chodzić. Nauka chodzenia na obcej ziem
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Stereotyp

    Dbasz o siebie, o swój wygląd, ciało? Chodzisz na siłownię, pakujesz, łykasz sterydy? Jesteś dumny z posiadanych metek, emblematów? Bywasz w modnych miejscach i tam, gdzie potrzeba? Znasz tych wszystkich ważnych i oni cię znają? Golisz tors i nogi, kremujesz się rano? Jesteś zadow
  • Mała kropla egoizmu

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Małą kroplę egoizmu zebrałam z twych warg pocałunkiem szeptem miłością Małą kroplą krwi zapłakało serce Czasem spoglądam w lustro za krótka chwila na szczęście za dużo bólu Los garbaty złoczyńca rozdaje karty odziera nas z godności
  • Nawet nie rapsodia

    Zatem wychodząc z założenia - z ciała - powiadasz, można się oddalać dowolnie, lecieć, spadać bez konsekwencji? Dotknąć bruku, obłoków, albo kwintesencji? Pójść na plażę i czytać niezatarte znaki, wejść między słoje drzewa, między warstwy skały, cofnąć się do hier
  • Twoja krucjata

    Chciałabym ułożyć dla ciebie słowa milczących warg w śpiewie fal odnależć sens naszego istnienia Odchodzisz w dal do zimnych gwiazd Wędrujesz z marzeniem moje nadzieje topisz w ciepłym piasku Nie ogrzejesz serca W swej krucjacie ranisz moje dłonie gubisz łzy a może tylko śni
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • Weronika

    Zamyka oczy i całuje jego dłoń. W zamian dostanie lek na strach. Włosy nadal będą wypadać. Jest motylem w ciemnym pokoju. Mrok kwestionuje barwę oczu, ale wnętrze pozostaje jasne. Na szyi nie nosi nic, na znak niewiadomej jutra. Komu zawierzyć? Czemu oddać czas? Pytania nie
  • Chce się żyć!

    Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszo
  • Przemykają zdarzenia

    z cyklu "Wiersze niczyje" Przemykają zdarzenia przemijają chwile bez cierpienia i radości odchodzę w sen chłodna na miłość zasypiam Poranek witam cieniem dawnych myśli Pełzają złudzenia pod butem obojętnego czasu
  • Tańcowała Bieda z Nędzą...

    Bieda obraziła się na Nędzę, więc mieszkańcy tej bajki – niecnotki ustalili, że musi się odbyć bój z udziałem arbitra. Bieda, jako arystokratka blisko spokrewniona z Niedolą, nie mogła pogodzić się z faktem,  że o Nędzy, pospolitej wiedźmie z marginesu, zaczyna się mówić
  • Kamienne ogrody

    W Arkadii jest ciepło. Bikejka Ewa wdzięczy się przed lustrem. To daje jej szczęście. Na godzinę przed zamknięciem obleci galerię. Może znajdzie coś jeszcze? Chustkę, lub sukienkę? Wróci do domu metrem. Pod ziemią. Wszędzie będzie na chwilę i nigdzie na dłużej. Noc
  • Obowiązek

    Zwalniam ludzi z pracy. Nie spełniłeś moich oczekiwań, mówię. Czy byłeś wystarczająco dobry, efektywny, czy posiadłeś wiedzę, zastosowałeś ją, doskonaliłeś rzemiosło, oparłeś się pokusom, czy korzystałeś z firmowej poczty, stosowałeś się do wytycznych, wyrażałeś sw
  • Bez poklasku

    między wzrokiem a słowem plączą się bezdomne uczucia trawione płomieniem namiętności obleczone czarną halką wspomnień układają się do snu los od dawna dzierga szare zycie bez oklasków przejdę przez most codziennności balansując na krawędzi byleby tylko nie wpaść w rzek
  • Niedobór

    Lata składają się z niedoborów. Najpierw brakuje lat do dorosłości, potem brakuje czasu. Wkrótce braknie i mnie. Taki mały niedobór nie zmieni niczego w ogólnym postrzeganiu rzeczywistości. Co innego, gdyby zniknęło słońce. Albo miłość.
  • Miło

    nothing else matters Obskurne wejście do bramy, przed nią kałuża, kamyk - wszystko po równo obdarzone słońcem. Wędrowcem, przechodniem, bywalcem. Czymkolwiek tutaj będąc nic nie jest aż tak ważne, aby poświęcić więcej niż chwilę. A składają się na to: ścierwo g
  • Nocna

    Nieuleczalny świat, ludzie jak rak. Panaceum religii wśród nowych technologii, przemysłowych zastosowań nadziei. Z tego wszystkiego przebija się zielona łodyżka smutku. Tymczasowe słońce ogrzewa chwilowym ciepłem pragnienie nieskończoności. Coś tam kiełkuje, coś się lęgn
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Śmierć sekundnika

    Oto rozważa śmierć (tik, tak, tik...) jak zagadnienie matematyczne. Jeszcze nigdy równanie nie miało tylu niewiadomych. O tym, czy coś jest, czy może nie, nie myśli w ogóle. Jego uwagę natomiast zaprząta jedynie metoda. W ostatniej sekundzie, kiedy ruch ustaje, zupełnie losow
  • Pospadały moje łzy

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Pospadały moje łzy na lustro wody rozbiły fale rozpuściły swoje tony Gorzką nutą zaśpiewało morze Mewa złodziejka zabrała smutek z mych oczu Więc jak mam tęsknić Za tobą
  • Taniec wschodu i zachodu

    widziałam krwawy płacz dziurawca strach mieszkający w uściskach gałęzi i oczach drżącej sarny słyszałam głos Boga lasu w mowie potoku omywającego kamienie w rozmowie z brzozą śpiewie ptaków wiatrem zaplatał warkocze trawom wkładał sekrety w kieszeń dę
  • Niepamięć

    Tam, gdzie biegałem po polach i kładłem się w trawie, zapuszczałem cichutko korzenie, są bunkry wysokie i szklane obłoki. W nich i pod nimi schowani przed wzrokiem ci, którzy tu przybyli na okrętach czasu. Podbili zagajniki, zgrabili sad, ogród. Co było do zrównania - zrównali,
  • Hej!

    Która planetoida nosi twoje imię? Moja to ta skuta lodem. Tysiące lat wirowała nade mną - Hej Ötzi! - wołałem z mojej bryły - Hej Ötzi! - odpowiadała i kręciła się dalej. Jadłem mięso kozicy i chleb, aż rozbolał mnie brzuch, mam wygodne buty, futro, siekierę i nóż - jestem
  • Chemia

    Wszyscy są samotni i to nas łączy. Wiązania związków wielokrotnie złożonych we wspólnym pierwiastku, który występuje w całym znanym wszechświecie i poza nim - dwójmrok światła. Niby nic, a przecież i ty wiesz o co chodzi.
  • Opowiadanie pyszałka

    Wyobrażam sobie, że napisałem opowiadanie i choć można się z tego uśmiać, zostało wydrukowane. Zakładam, że ktoś je przeczytał. Zachęcony, biorę się za kolejne, tym razem świadomie, wierząc w potrzebę jego napisania, no i w to, że pokrzepi  mnie na znaczeniu. Jednak następne te
  • Piksele

    Ile kroków dzieli cię od zniechęcenia? Nie ma żadnej przepaści, nadjeżdżającego pociągu, krawędzi okna, dachu, szklanki, ani niczego, po przekroczeniu czego miałbyś z bani, przesrane, rozmazane i roztarte w palcach najwyższej istoty. To co jest, to postępująca niewiara w se
  • Nieuchronność

    W pogardzie mając ułomności losu, tej zgiętej, tajemniczej karteczki, na której zapisano liczbę, symbol, słowo, szedłem od nikąd donikąd. Pismo było koślawe, (pewnie ręka dziecka skreśliła znaki wprawiając się dzielnie), to, co nabazgrane - chcąc odtworzyć wiernie byłoby
  • Consecutio temporum

    Czy nie sądzisz, Noe, że to odpowiedni moment na odrobinę deszczu? Spójrz, Noe, ja ci pod chmury unoszę całe być może - nie czas na wątpliwość. Wcześniej, lub później, bracie, będzie gołębica, skała Arraratu. Nie lękaj się, wypłyń na głębię - wszak, Noe, prowadzi
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Spin (socjotechnika)

    Kilka przydatnych informacji dla zrozumienia jacy ludzie kreują nam rzeczywistość... Spin – pejoratywne określenie w socjotechnice (public relations) mocno zniekształconego portretu rzeczywistości na czyjąś korzyść, w związku z jakimś wydarzeniem lub sytuacją, którego głównym ce
  • Prawdziwy grafoman

    Prawdziwy grafoman nie dusi w sobie emocji, tylko przelewa je bezpośrednio na monitor komputera. Nie znosi pisać na papierze nie dlatego, że jest ekologiem, lecz uważa to za stratę czasu. Prawdziwy grafoman wkleja swój wyjątkowy utwór na wszystkie możliwe portale. Prawdziwy grafoman s
  • Kwestia optyki

    Na początku. Kontury są ostre, a cienie długie i drapieżne. Bywa, że istotne lub choćby tylko piękne wyłania się z mgieł. Faluje, krystalizuje się. Najlepiej, kiedy tylko w błękicie, najlepiej, kiedy oglądowi towarzyszy mroźne powietrze. Wcale jeszcze nie mróz i wcale jeszcze
  • Niepokój

    Dagmarze Czarne dni odgrywają swoje sceny w czarnych snach. Wpływają w czarne morza mroczne słowa. Zabijają, piją czarną krew. W czarnych snach czarne oczy widzą czarne kły, które zatapiają się w białą szyję. W czarnych pokojach ciemnieją czarne okna. Cisza nie ma tu nic do
  • Kłębowiska

    Gdzieś się zapodziały korzenie, oderwały ziemię i ślady na niej. Dotychczasowość uległa niepewnej przyszłości. W porywach wiatru skądś dokądś, od tam do tam skłębiliśmy się i jesteśmy skłębieni. Skuleni w kłębowisku, toczeni przez pustynie, wentylowani wzdłuż i wsze
  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • Dopasowanie

    Złym ludziom dobrze z oczu patrzy na świat uczuć martwych. I mają proste ścieżki, gładkie dłonie, i mają na balkonach kwitnące pelargonie. Ich psy nigdy się nie łaszą do obcych, ich koty zawsze są czarne i dzikie. Złym ludziom mówię "dzień dobry" - zupełnie na wszelki
  • Ryszard Kapuściński

    Czytanie książek pana Ryszarda zacząłem wcześnie. Na długo przed „Szachinszachem”, „Imperium” czy „Wojną futbolową”.  Zanim do Polski dotarła międzynarodowa sława jego utworów. W prasie znajdowałem artykuły pisane przez niego z odległych stron. Korespondencje z Indii, Chi
  • Rocznica

     z tomiku "Wiersze niczyje" Pierwsza rocznica potem druga i następne niszczą pamięć boleśnie kłują serce Trzeba zapomnieć wybielić myśli wymazać gesty i słowa niestety pozostaną jak sępy szarpiące ofiarę czyhające podstępne wieczne Może zdmuchnąć świeczkę ? o
  • POMAGANINA

    Jak kraj długi i niesmaczny, rozlega się wołanie o poratowanie PAŃSTWA. Radio, TV, gazety, ogłaszają, że jak najbardziej są skłonne pomagać, patronować, sponsorować, chętnie się włączą, pochylą i dadzą temu wyraz, bo  trzeba być człowiekiem i otworzyć serce. Po ulicach i n
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • ACTA

    Tora! Tora! Tora! Pozamykać wszystkie fora! Megaupload, megazłodziej - tak powiedział ksiądz dobrodziej. W internecie zamiast fejsów będzie przybywało pejsów. Z anonimem lecąc w ślinę wnet zamienisz się w padlinę. To pisałem słowem szczerym, teraz idźcie do cholery!
  • Przekładaniec

      Mam w swojej bibliotece utwory pisane krwią, farbowane wzruszeniem, niedosytem, tchnące prawdą dzieł nacechowanych cynizmem,  znaleźć też wśród nich można książki nudne i zawiłe, jakieś odstręczające i limfatyczne cegły upstrzone drętwym, dworskim stylem topornego prop
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Niewinność

    Za całą zbrodnię, za powinność bycia kimś innym, za obyczaj konkurencji, za wczorajsze dni, za jutrzejsze dzisiaj - odpuść nam nasze winy. Za dziecinną wiarę, za niczym nie skrępowaną ufność, panie, za nienasycenie, pragnienie, za każdy rzucony kamień - odpuść nam na
  • Dziedzictwo

    Czego oni doświadczą, jakie ich bagaże, kiedy w podróż wyruszą życia? Po której stronie staną na peronie marzeń i co powiedzą obcym, gdy zdumione twarze rozpoznają siebie sprzed lat, sprzed doświadczeń, po których tatuaże, blizn parę i życiorys spisany na skrawku wydartym c
  • Optymalizacja

    Po pierwsze się obudzić. Dalej jakoś to będzie. Zamieść za drzwi, nie pod dywan, wynieść z siebie bałagan, ułożyć stos, podłożyć ogień. Dalej jakoś to będzie mniej więcej. Przewietrzyć, pootwierać okna, pozamykać szkodliwe procesy. Zoptymalizować pamięć, pozby
  • Korporacja

    Mamy takie same siedzenia, te same oparcia, poruszamy się na kółkach tej samej wielkości. Wykładzina jest ta sama i ten sam kolor ściany, a biurka różnią się zaszeregowaniem w hierarchii pokojów. Czasem można przestawiać jak w kostce Rubika, częściej zużyte wymieniać na now
  • Casting na geniusza

    Platon, Plotyn, co za różnica? Kogo to teraz obchodzi? Kiedyś kursowało tępe powiedzenie: nie matura, lecz chęć szczera zrobi z ciebie oficera. Nie trzeba było długo czekać, by ukuto następną mądrość: śpiewać każdy może. I to stało się pierwszym przykazaniem transformacyjnej
  • Pod lodem

    Świat się skurczył do kamienia. Bez glonów, bez mchów, bakterii, czy wirusów spełnienia. Zalega we mnie jak kłoda, jak lodowata woda, ścina się w lód, w zimne igrzysko zatracenia. Lecę, raczej spadam, opadam, tonę. Jeszcze pęcherzyki, jeszcze chmury nad wodą, za mętną t
  • Efezjata

    Zbudź się, o śpiący, i powstań z martwych... Oczy zamknięte i oczy otwarte, sen i nie sen. A między tymi, gdzieś, koło czwartej, ten i nie ten. I jak się zbudzić ze snu o świecie, który jest, jaki jest? Czy widzieć z martwych to tyle co nie widzieć zmarłych? Jeśli doz
  • Idąca ulicą. Wątpliwość

      Coś kręcisz, panno, bujasz. Za tobą, panno, ciągnie się welon spojrzeń. W twoim chodzie jest jednak jakieś oszustwo: idziesz tak lekko unoszona pustką? Biodra i tyłek, wypięty biust, włos rozrzucony, grymas ust - a wszystko przepasane zapachem szałwii, troszeczkę mdli,
  • Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

    Zamarzam jak się zamarza - niespiesznie. W żyłach lód tworzy katarakty, zapory. Wszystko zwalnia i jest niedorzecznie, absurdalnie - jak bywa wieczorem. Gasną światła i gaśnie słów tajemnica na ostatnim piętrze umarłej Wieży Babel. W korytarzach cień ciszy sie ślizga - dziś
  • Ecce

    Tych słów jest mnóstwo, a każde jak grom uderza. Z otwartych chmur, z niebieskich stron, z przymierza, które między drzewem a pieśnią o drzewie. Nie ma miejsca na wahanie, wątpliwość. Jesteś wszystkim, tym co było, i tym co się stanie. Nie czas na tkliwość niemądrą, na zam
  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś po domu zaczęła krążyć wieść, że oblubieńcy dawno już przekroczyli siedemdziesiątkę,

czytaj całość Laura i Filon

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!

Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER

  Za górami, ale i za lasami, żył sobie smok wielce potężny. Tak wielce, że za wyjątkiem królewicza Zagryzka wszyscy się go lękali. Królewicz był zupełnie zadowolony z tego, że smok pożywia się jagódkami, a nie jego poddanymi i nie pragnie niczego więcej, aniżeli być smokiem, który w bajkach straszy dzieci, kiedy nie zjadły kaszki.

czytaj całość Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER