Archiwa

Wybrane

  • Las-nielas

    Stoją ludzie, stoją jak las. I w głowach im szumi, i szumi im w głowach czas. A między nimi, kto zrozumie, szumią jak trawa jakieś słowa. Jak mowa trawa szumi w tłumie, w lesie-nielesie, słowa-niesłowa. Przychodzi taki czas w tym lesie Że wieje ogień, płonie wiatr Od traw pr
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Człowiek

    Wciąż jeszcze zdumiewa mnie jego małość. Podnaturalna wręcz, mikrorealna mizerność. Mówi o rzeczach błahych, okruszki światła na  nocnym niebie nazywa skrupulatnie dobranymi imionami, wielkie problemy zbywa jednym półsłówkiem, a mimo to rozpanoszył się jak basza i twierdzi, że ca
  • Północne wejście

    W całym Knossos nie było młodzieńca, który nie spoglądałby tęsknie na najwyższy taras na godzinę przed zachodem słońca. O tej właśnie porze z wyjścia otoczonego błękitną mozaiką przedstawiającą pełne radości delfiny w złotej aurze pojawiała się Ariadna. Łaska bogów dała
  • Oczekiwanie

    Here I am. Will you send me an angel? Naga maluje paznokcie u nóg. Przygotowuje siebie i łóżko. Nakłada balsam z tropikalnych owoców, zdejmuje warstwę ochronną wątpliwości. Nie rozbiera z sukienki nadziei i wiary, nie zdejmuje z miłości woalki i halki. Raczej zdziera pokłady w
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Przemykają zdarzenia

    z cyklu "Wiersze niczyje" Przemykają zdarzenia przemijają chwile bez cierpienia i radości odchodzę w sen chłodna na miłość zasypiam Poranek witam cieniem dawnych myśli Pełzają złudzenia pod butem obojętnego czasu
  • Przez ciszę

    Tobie przebaczę, sobie nie wybaczę - miastu i światu i ciemności i światłu. Chmurom na opak, nie opadnę lecz wzlecę. Rzece, jej źródłu i korzeniom drzewa i płatkom kwiatów, które się podniosą, z nową jędrnością wrócą cieszyć oczy. Przebaczę powierzchowność spojrz
  • BEZGŁOS

    Pewnego dnia zadzwonił telefon. W słuchawce zabrzmiał śpiewny głos kobiety. Należał do osoby, o której nie słyszałem od lat, której spodziewałem się nigdy więcej nie ujrzeć. Kobieta o bezkształtnej twarzy, tak pospolitej, że już od dłuższego czasu tkwiącej w mojej wyobraźni w s
  • Gwiazda wieczorna

    Czy jesteś w stanie wyjąć ból z mojej krwi? Znalazł tam wygodne mieszkanie, rozwiesił firany i postawił kwiaty na stole. Na chabrach tańczą mrówki, w powoju krząta się chrabąszcz. Tunele pełne marzeń, ciemne tunele. Każdy ma w sobie takie miejsca, idealne do zwiedzania w bez
  • Pan cieć

    Bohater serialu "Dom", Ryszard Popiołek, nie dożył naszych świetlanych czasów. Niestety, gdyż jego powiedzenie "koniec świata", miałoby teraz nowy sens. Tak jak jego powiedzenie, że "mogą zmieniać się systemy, a brama być musi". Zastąpił go Obywatel Anioł, kukiełka skonstruowana
  • Hanami

    Gdyby na tym świecie nie było kwiatów wiśni Jakże spokojne byłyby nasze serca na wiosnę. Spodziewane dni, oczekiwane godziny, upragnione sekundy. Czas, który nie ma końca, aż do kwiatów wiśni, potem do następnych, kolejnych. Zbliżanie się do czego? Czas, który nie ma końca,
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Uliczka

    Tu daszek, nie dach, tu wróbel, nie strach - alejka niewielka z mojego pudełka. Okienka, okiennice, szybki, bruk, który wiele widział i ściany z zatrzymaną opowieścią. Aż dziw, że ta mała uliczka pomieścić mogła tyle historii. Powoli, wręcz ślimaczo, z zabłąkanym wróble
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • Nakarmione

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Karmię rano głodne ptaki sypię chleb pokruszony jak wigilijny opłatek i kaszę drobną perłową jak łzy zimy zamarzające na lichych gałęziach mandżurskich wierzb Czy nakarmisz moje spragnione serce i ciepłą dłonią osuszysz łzy Zanim najedzone
  • piszę do ciebie

    chociaż mam dość przyklejania słów do kartki co strzeże rozsądku z uśmiechem błazna na celulozie kreślę nerwowość palców lub bredzę o akacji więdnącej w upale bywa też narzekanie na wronie gniazdo hałaśliwe o świcie w ślepej pewności że warto rzucam absurd niedo
  • Dopasowania

    Mieszkanie już odmalowane, nowe parkiety i nowy porządek. Rzeczy zastąpiły inne, przedmiotowość podmiotu w okolicznościach miejsca uległa czasowi. Przesiąknięte chorobą powietrze dawno już wymienione, na komodzie zdjęcie, w skrzynce na listy spóźnione urodzinowe życzenia na ka
  • Chce się żyć!

    Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszo
  • Z najlepszymi życzeniami

    Są dni szare i ponure, są też dni szczególne. Jedyne. Odświętnie ubrani, odprężeni, w otoczeniu rodziny oglądanej nieczęsto, krokiem dumnym  i dostojnym idziemy na spotkania, na imprezy, udajemy się na uroczyste zjazdy rodzinne. Jesteśmy przepełnieni wewnętrznym blaskiem. Nastawieni d
  • Na ofiarnym stole

    Położyłeś mnie na ofiarnym stole zgasiłeś mój blask Bezpieczna mgła opadła z jesiennym deszczem na puste pola Roześmiała się noc czarodziejka złudnych nadziei zadzwoniła martwa cisza Co mam Tobie jeszcze dać za małą nutę słodkiej melodii by powróciła nasza pieśń i znów
  • Zużytość

    Twoja nagość, modelko, jest nie do obrzydzenia. Masz swoje czterdzieści plus, trochę fałdek, tłuszcz, gęsty bluszcz i to, co w oczach twoich tylko, to coś, co ma coś z niedopowiedzenia. I przypominasz mi kogoś, kogo kiedyś znałem: była tuż obok, blisko, może najbliżej - kto wi
  • Westalka

    Nad ruinami Partenonu wschodziło słońce. Pierwsze grupy turystów mieszały się jak cukier w porannej kawie z duchami przeszłości. Najważniejszy jest styl tych kolumn, który daje ogólne pojęcie o nurcie epoki. Odkręciłem stalowy termos kupiony na jednej z tych nowoczesnych, otwartych p
  • Prawda leśnego licha

    z cyklu "Wiersze niczyje" Prawda o szarym świecie zgasiła lot tęczowych motyli Resztki kolorowej tęczy odeszły donikąd Wykrzywionym uśmiechem leśne licho zakamuflowało tańczącą szarańczę Zielonym cieniem okryło stopy łagodząc udręczone myśli w dziewiczym śnie
  • Niezaspokojenie

    Zła nadziejo, bardzo zła i podle mściwa, ile ci zapłacić trzeba, ile monet na twe oczy, byś była choć trochę jaśniejsza, nieco bardziej litościwa? Są miejsca, gdzie cienie są głębsze, gdzie głębsze są dziury w niebie. Są takie rany po wczoraj, w których jutro się nie wy
  • Nie chcesz mojej pieśni

    Nie chcesz mojej pieśni odchodzisz w mrok tyle moich słów zamykasz jednym gestem dłoni Wyśpiewa je morski wiatr zanuci ptak Gdy odejdziesz w cień twe serce zatęskni do magicznych chwil Pragnienia nuta zadżwięczy w duszy i wrócisz znów do gwiazd po moją pieśń i będziesz chciał ob
  • Last minute

    Wtorek, ósma rano, mróz trzyma, zima. Ptak przymarznięty do gałęzi, konar do ziemi i nieba. Ciemniej niż zwykle, na ustach szron. Wydarzy się noc w środku dnia, uciszy się wiatr. Słoneczny podmuch nie roztopi lodów, nie spłynie kra naszych nocy w osobnych łóżkach. Cisza poł
  • Wypracowanie śpika w patentkach

    Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczy
  • Nieznośna lekkość wolności

    Dziura po murze, umarłe żurawie, wyblakła czerwień, nowe i stare twarze. Zatem mamy co świętować. Pieśń tylko nie chce się śpiewać, a wiara przestała dojrzewać. W archiwach jedynie i w muzeach jest pewien spokój o przyszłość. Na ścianie ktoś sprayem wydrapał Quo vadi
  • Kikut nocy

    Amputacja jest zabiegiem powodującym trwałe kalectwo, jest stosowana tylko wtedy, gdy brak innej możliwości leczenia i w sposób na tyle oszczędny, na ile to możliwe . Jakoś trzeba z tym żyć. Bez siebie, kochana. Mogła wyniszczyć nas gangrena, czas, cokolwiek. Kiedyś zrozumiesz
  • CZYTANIE, PISANIE I CZAS

    Pisanie powinno być teraz krótkie, szybkie, niemęczliwe. Opasłe utwory w rodzaju Wojna i Pokój, Czarodziejska Góra, lub Nędznicy, są dla dzisiejszego czytelnika dziełami za długimi, za nudnymi i z lekka przestarzałymi. I nie ma w tym nic dziwnego, bo świat się spieszy, bo odbiorca liter
  • Wiersz perkusisty

    ...a między tobą i dzisiejszym mną huczące milczenie kaskadami trwa... Urabia nas pewność calutka z niczego Rozgdakane myśli w połowicznych snach W zawiłości dnia i pomroce lat kurzy się pył niesiony do gwiazd i śpiewa gdzieś i wokoło jest jak dom jak Ty jak już n
  • Góry, doliny

    Ucieknę i nic nie będzie. Przetnę powietrze bezgłośnie, ucieleśnię kamienny żleb. Przykryje mnie pierwszy śnieg. Ostatni plus jeden dzień zachmurzy się, upadnie. Wysokie góry nade mną, garstka kurzu we mnie. Na wiosnę zejdę lawiną, wyrosną trawy i kwiaty. Niebo będz
  • Planety

    Dopóki tu nie przybyłem, myślałem, że formy życia na twojej planecie muszą być inne. Że dotyk smakuje inaczej, że wzrok nie przytłacza, że zapach nie rani jak oset, że oddech nie wstrzymuje i nie zabiera tchnienia; że idąc po trawie wybujałej jak sen, jak sen, który
  • Zapalenie duszy

    Ciszej i ciemniej. Wciąż i wciąż. Rzeczy obędą się beze mnie. Krzyczy w środku, tak, żeby nie bolało, a boli. Zaciskam powieki. Tak już zostaną jak legły, w bezsilnej chwili rzucone kamienie, tak między nimi wystrzelą osty i pokrzywy. W powietrzu jest jakiś brak powietrza i
  • Remanenty

    Wyrosły nam dzieci, posiwiały włosy, sny nam się skróciły, wydłużyły troski. Co było jasne już tak nie jaśnieje, mroczne rzeczy nie skupiają tak bardzo uwagi. Także smaki już nam nie smakują, w dźwiękach nie słyszymy żadnego zachwytu, z pierwszych spraw ostatecznych co
  • Nocna

    Nieuleczalny świat, ludzie jak rak. Panaceum religii wśród nowych technologii, przemysłowych zastosowań nadziei. Z tego wszystkiego przebija się zielona łodyżka smutku. Tymczasowe słońce ogrzewa chwilowym ciepłem pragnienie nieskończoności. Coś tam kiełkuje, coś się lęgn
  • Piekła

    Na dziewiątym piętrze wielkiej płyty, w skąpym pokoju z oknem na okna i kominy, poeta ma swój pałac i dziewięć kręgów piekieł. Przechadza się dostojnie na szczudłach metafor, rzuca epitetem w odrapaną ranę po dzieciństwie utraconym, po porzuconym pięknie. Pije kawę i wódk
  • Poruszone krawędzie

    Droga od Skierniewic, zmierzch, szary śnieg na polach zlewa się z ołowianym niebem. Początek stycznia, kurczy się kolor i metal, w mroczny sen. W radio Grabaż śpiewa o złej miłości, coś o chorobie, o napięciu. W światłach samochodu na asfalcie... Horyzont oddziela od chmur pos
  • New York, New York

    Podchodziła do mnie trzy razy w tych dniach. Ach, gdybym się mógł spodziewać!.... A mógłbym. Gdybym choć odrobinę zaufał temu, który rozdaje drinki z palemką. Czy i mnie obdaruje, dotknie swoją dobrocią? Da pogłaskać kota o imieniu... (nie znam się na imionach kotów) A mo
  • Tu, czyli tam

    Codziennie przechodzę przez drzwi w murze. Mur jest stary, z cegły, drzwi odrapane z farby, drewniane, nieduże. Pochylam się wchodząc. Za drzwiami bywa różnie - w zależności od nastroju i właściciela tej przestrzeni. Wchodzę do ogrodu, lub do pokoju, korytarza, sieni. Są miej
  • List do...

    Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zami
  • Muszelka

    Napisać jedno słowo, w którym będą oceany, młode pędy żył, soczystość krwi, zwiewność płatków kwiatu, gwałtowność owocu, trwałość skały, ulotność chwili. I jeszcze ja i ty. Przycisnąć do niego ucho, słuchać wszystkich niewypowiedzianych, a przecież dobrze wiadom
  • Matka

    Odchodzą od swoich rodziców, raniąc najbardziej własne życia. Nie zauważają wracających kamieni, ale orbity wcześniej, lub później, w końcu zamykają elipsę bolesnym zdziwieniem. Skąd się bierze w nich tyle nienawiści, skąd w matce tyle miłości? Znosi ten bunt z ci
  • Pytam o złote kaczeńce .z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    W twoim ogrodzie złote kaczeńce dawno straciły swój blask zwiędłe liście zwróciły ku słońcu w ostatnim geście pożegnania wiosennej ciszy Rozsypały się drobne płatki na soczyste trawy skonały żółte refleksy niespełnionych marzeń Tak właśnie umiera nadzieja Prz
  • Krajobraz po śmierci

    Zabij mnie bólu, lub pozwól oszaleć, by z bólu bez bólu żyć! Świat mi odebrał to, czego nie dał, co dałeś Ty. Wolę świata światu przypiszę, by w Ciebie nie wątpić i jakoś z Tobą, jakoś w tym braku, pustce, w skorupce, w tym wszystkim, resztę dni... A jeśli świat
  • Poeto - może Przyjacielu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kazimierzowi Burnatowi Dokąd zmierzasz w cieniu białych brzóz dziwny wędrowcze Poeto - może Przyjacielu nie wiem jeszcze Szron barwi Twoje włosy a mój złoty warkocz płonie blaskiem zachodzących jesieni Dokąd idziesz Poeto - może Przyjacielu
  • Chemia

    Wszyscy są samotni i to nas łączy. Wiązania związków wielokrotnie złożonych we wspólnym pierwiastku, który występuje w całym znanym wszechświecie i poza nim - dwójmrok światła. Niby nic, a przecież i ty wiesz o co chodzi.
  • Absynth

    Szukasz nocy, Przyjacielu? Noc cię sama znajdzie: na ulicy, z której trzeba cię doprowadzić do domu, w szafie, która nie jest kiblem, w miłości, która nie jest jej treścią. Noc, mój drogi, jest po to, aby nocą przechadzać się pieprzonym kotem po pieprzonych gzymsach w pieprzo
  • Symbioza

    Kim jest ten, który idzie po mej drugiej stronie? Ma równie szare oczy, takie same dłonie? Czy je składa do modlitwy, czy jak ja do ciszy? Ma jakieś imię inne, minione dzieciństwo? Co go spotkało, a co jeszcze przed nim? Widzieliśmy oboje inny, czy może ten sam w ciężkim bezruchu
  • przestępując z nogi na nogę

    tydzień dopiero i już przeglądam wspomnienia zyskując pewność kwitną kasztany bez godzina podobna godzinie bez spojrzeń dotyków uśmiechu wiem to nie był sen a jednak trudno uwierzyć przecież "nie jesteś warta" kłują rzucone oszczepem w ślad obracam zaczarowany mu
  • Komentarze

    Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauw
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Obiecałeś

    z cyklu "Kreolskie pieśni"   Obiecałeś przyjść tu rankiem i całować moje włosy jakim jesteś więc kochankiem że się lękasz kropli rosy Srebrnej gwiazdy i marzenia lśniącej fali co cię wabi kiedy wyjdę z morza cienia to ma radość cię pozbawi Niepokoju i tęsknoty
  • Rozchwianie

    Kocha. Nie kocha? Kocha nawet, jeśli mówi, że nie kocha. On nie wie, że kocha. Nienawidzę go. Nie, to było pięć sekund temu. Nie nienawidzę, kocham. On kocha i ja kocham. Noc w izbie wytrzeźwień, tydzień zaprzyjaźniania się z sińcami, miesiąc współżycia z krwiakami.
  • Ciągłość

    Najstarsze miasta mają najstarsze ulice, najstarsze domy z najstarszymi okiennicami. Na najstarszych szybach najstarsze zmarszaczki kurzu. Czy może być coś bardziej posuniętego w czasie, niż drewniana kukułka? Łańcuch idzie w dół, idzie w górę. Jeśli zapomnisz wprawić wagę
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Comment Manager

  • Drobiny

    Zrozum mnie nieźle, porusz. Nie byle jak i nie na odczep. Na tyle, aby było dobrze. Nie musi być nazbyt, ale żeby nie było byle. Na tyle, żebym nie musiał mówić, że roztrzaskane w drobinki nie sklei się w nieroztrzaskane, a mokre kiedyś się wysuszy.
  • Ikebana

    Wszystkie wiersze Rosy McArthur są o miłości. Ona ma na imię Rosa, on Arthur, a w ogrodzie kwitną tylko róże. Najpiękniejsze nieba opisuje w Kwietniu, najmroźniejsze zimy w strofie wystruganej jak wariatka z gliny: Na imię mi niebyt, odkąd Ciebie nie ma. Poszedłeś na wojnę, a t
  • Teleport 022

    (Z cyklu Teleportacje) przed wejściem krzyże stały ubrane w płaszcze z futrzanym kołnierzem i witały wybranych wchodzących w nawach zdobionych rzeźbą zmęczonych dłoni zaczynano celebrację hymnem ku chwale kołysano niemowle do snu o przyszłej nierzeczywistości
  • Tag

    Jeśli mamy się spotkać w otchłaniach czasów, miejsc i wszelkich możliwych zdarzeń, jeśli nasza pewność tego zdarzenia musi być silniejsza od śmierci i rachunku prawdopodobieństwa, to powinniśmy się otagować. Znaleźć miejsce, którego nikt przed nami nie znalazł, najlepie
  • Trzeba było urodzić się bandytą

    Żyję prawie. Nikomu nie wchodzę z butami za skórę. Przechodzę na drugą stronę, kiedy się da ustępuję, kiedy robi się zbyt ciasno, wtapiam się w ścianę. Nie potrzebuję zbyt wiele miejsca, więc nie jest to kłopotliwe. Nad wyraz rzadko zatruwam powietrze, najczęściej bywam nieo
  • Zapowiedziano, że wszystko się zmieni

    [caption id="" align="alignleft" width="340" caption="CISZA - wystawa fotografii Beaty Mendrek-Mikulskiej"][/caption] Już to znasz i nie jest ci dziwnym, że ulice są puste, a powietrze gęste od mgły. Nie jest spokojniej, chociaż cisza ma w mieście coś z nirwany. Tym razem się nie śni
  • Potworność

    Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśm
  • Wypalenie

    Chciałoby się zagrać jedną z głównych ról, ale coraz bardziej nie ma mnie wśród statystów. Jestem tylko widzem przedstawienia. Przykuty do fotela, bez możliwości ruchu, powoli tracę słuch. Wkrótce absolutnie pożegnam się z możliwością widzenia. Niepotrzebny bycie, kurzu
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • "We’ll always have Paris.”

                                     
  • Hej!

    Która planetoida nosi twoje imię? Moja to ta skuta lodem. Tysiące lat wirowała nade mną - Hej Ötzi! - wołałem z mojej bryły - Hej Ötzi! - odpowiadała i kręciła się dalej. Jadłem mięso kozicy i chleb, aż rozbolał mnie brzuch, mam wygodne buty, futro, siekierę i nóż - jestem
  • Piksele

    Ile kroków dzieli cię od zniechęcenia? Nie ma żadnej przepaści, nadjeżdżającego pociągu, krawędzi okna, dachu, szklanki, ani niczego, po przekroczeniu czego miałbyś z bani, przesrane, rozmazane i roztarte w palcach najwyższej istoty. To co jest, to postępująca niewiara w se
  • Cząstki

    Być sobą, no bo kim? Być sobą, ale czym? Być sobą, tylko jak? Być sobą, czyli stać się niewidzialną przyczyną ciebie. Obudzić się dla przemiany, zapragnąć mieć skrzydła, dwie głowy feniksa. Spalić się przed zachodem słońca, odrodzić pierwszym brzaskiem. A potem na
  • Niechciane marzenie

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jakże złudne są marzenia kiedy księżyc z nocy cienia wyłuskuje srebrne gwiazdy Po co marzyć gdy o świcie wita łąki mgła w błękicie Zbiorę z nieba gwiazd promienie wtedy się połączą cienie i zatańczą nad polami razem z mymi warkoczami I ule
  • Refleksy

    To się dzieje na moich oczach. Nie z tego światła rzeczy. Ci, którzy odeszli, teraz tworzą szpaler. Środkiem idzie całe jego życie. Zatrzymuje się na chwilę, uważnie obserwuje zatroskane twarze. Refleksy rozkładają się po równo na teraz i nigdy. On jak kamyk puszczony płasko po
  • Anne Clark - Poem without words

  • Rozczarowanie

    Wszystko było zaplanowane: nawet kwiaty w ogrodzie rosły według planu i zaplanowany kot wygrzewał się w słońcu, które według tego, co ustalone, ogrzewały zaplanowane godziny popołudniowej sjesty. W sukni wymarzonej stała się żoną męża, który według planów miał osiągnąć
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Łańcuchy

    Tutaj byłeś przez chwilę, od której dla mnie wszystko się zaczęło. Chwila wywołała ciąg zdarzeń, bez ostatniego ogniwa. Chwilowość kolejnych chwil. Dokąd poszedłeś? Bo przecież gdzieś poszedłeś. Czy jesteś tam, gdzie rozkuwa się łańcuchy? Czy kowal był wystarczając
  • Ból

    zabij we mnie tę miłość a pozwolę ci odejść głód ciebie biegnie dreszczem wzdłuż ciała krew rozrywa tętnice zabij tę miłość umieram ciepły różaniec czeka na requiem słonce chowa się w ciemność otwórzcie piekło albo niebo nie chce do czyśćca
  • Bezimienny

    Jego wschody i jego upadki, i zachody słońca i wszystkie przypadki choroby, lęki, odczuwanie piękna, i jego moc i niemoc, i ziemia przeklęta, i jego konto w banku, i grosz pod poduszką ujęte w epitafium uczucie bliskich i podziw dalekich - tutaj spoczywa, w wydmuszce, w puszce, w tej i
  • Mamidło

    Ty mi zapalisz świecę, a może i kadzidło, a może i mamidło, a może otworzysz szeroko oczy, okno, perspektywy walki z grawitacją równie nieudane, jak wszystkie święte racje, moje kreacje, męki, naburmuszenia, to, co chciało być wdziękiem, ale nie wyszło, otworzysz drzwi świat
  • Kraczydła

    Przeptaszenie stało się ciałem; na dzień dzisiejszy jest nas dziesięć, no, może dwadzieścia miliardów z hakiem i całym pogłowiem obijamy się na drzewach.  Natomiast na dzień wczorajszy było nas, średnio licząc, ze dwa razy mniej. Poprzednio nie mogliśmy swobodnie drzeć mordy, b
  • Demony

    Wyrosłem z torfu, tuż na skraju lasu. Strach przed jesienią, kiedy palą trawy, wymaga czasu, żeby go okiełznać, żeby stać się drzewem - dużej dozy szczęścia. Więc palą trawy i dym snuje drogi w odległej ziemi. Mgła przedwieczorna wygładza cień ostry, powietrze kołysze bu
  • Przedwiośnia

    Idą sierpnie w burzliwe lata, w wichry i sztormy szkieletów. W puste dziury po oczach, które widziały przełomy epok, w piszczele, w rozsypane kręgi, w popioły i w milczenie, idą sierpnie krzykiem i złą wróżbą ciszy. Nie ułożą się szkiełka, przez które rozbłysła nasza w
  • Wiersz bez tytułu

    ...bo tyle mam w sobie do niewysłowienia i tyle mi sensów chlupocze nonsensem jakbym to wiedząc nie sądził kim jestem I tyle mam w sobie niewątpliwości zażartych rozmów ze świtem  do tyłu że kiedy wklejam słowa w nieskuteczny krzyk skrobiąc po piętach byt z ma
  • Chłód

    - Kurwa, matka, daj mi spokój! - Czegoś ci potrzeba, córeczko? - Kurwa, matka, jeb się! To się nie nadaje na wiersz, bo to jest proza. To się nie nadaje do opowiedzenia komukolwiek, bo to jest wstyd. Zgroza. W wazonie śmierdzi woda, rodzina na zdjęciu wygląda normalnie. Po ło
  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • Sennik polski

    Że dom na przedmieściu nudnym i spokojnym, że przystrzyżony trawnik, na nim maszt, i flaga, że bielony parkan, za nim pies i platan, że na podjeździe van, rower, zabawka, że huśtawka wprawiona w kołysaniu wiatrem z nad oceanu niebieskiego, jak niebo nad miastem, że nic się nie zd
  • Tunel pionowy

    Usuwam podłogę, kolejne podłogi, fundamenty, aż do jądra ziemię, litą skałę. Zdejmuję płaszcz, stoję. Pozbawiam przestrzeń sufitu, kolejnych sklepień, chmur; nie ma atmosfery w przestrzeni nagich ścian. Zdegradowało się wszystko. Już nawet pojęcie mnie o mnie i we mnie nie
  • Ulotność…

    Ludzie odchodzą z życia. Czas pędzi i razem z człowiekiem porywa wspomnienia. To jakby razem z nim ubywał kawałek nas; jestem zafascynowany Proustem i dlatego powiem za Nim, że wszystkie dzisiejsze wrażenia biorą się z wczorajszych. Nawet tych niewidocznych, dziejących się poza naszymi r
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Surmy jesienne

    Gdybyś mógł zobaczyć, ślepcze, połoniny... Dla ciebie tylko pełne nienawiści spojrzenia winnych; dla ciebie tylko wrogowie, komuchy; dla ciebie tylko bóg-honor-ojczyzna; dla ciebie blizny przeszłości i jutrzenka wodza; dla ciebie dzwony biją i ryczą trąby bojowe; A tymczasem
  • Apokatastaza

    Budzę się na skraju ciemności. Tuż obok różowieje i walczy z granatem kolejna moja kochanka. Śni mi się, że nigdy się nie budzę, a ona nie wychodzi z mroku. Rodzi mi kolejne minuty, co raz jaśniejsze, coraz bardziej wystające z mgły. Wtedy budzę się na skraju ciemności. J
  • Album rodzinny

    Wszyscy moi żywi krewni robią wszystkie te rzeczy żywych. Tyle, że na zdjęciach. Robię zdjęcia. Sobie. Kadruję się w miarę precyzyjnie. Dołączam się do albumu.
  • Jaki to Bóg?

    Na noc, na księżyc i jego światło, na to wszystko, co po nim nastanie. Na zaranie dnia, na słońca niezgasłość, na kolorów tęcz i nieb, traw powstanie. Na z nich kwiatów, z łąk całą nagłość, na ptaków, pszczół, na ich opętanie. Jestem i będę do kolejnej jasnej wiosny.
  • Kłaniam się sobie na wiosnę

    Kiedy mną gardzisz, nie zapomnij bardziej i więcej szanować siebie. Nie wiem wprawdzie kiedy przyjdzie wiosna, czy zazieleni się park, rozgwieżdżą kwiaty i ptaki; czy wyleje Prosna, czy naprawią po zimie Browarną, Babinę -- to rzeczy bez znaczenia, przynajmniej w tym mieście i
  • Bardziej każdego dnia

    zaledwie krok zaledwie kawałek jedna maleńka chwila uporczywa próba by się w niej znaleźć czuć siebie więcej w każdej minucie potrzebuję siostry potrzebuję brata mojego ojca chłopaka potrzebna mi mama lekarstwa jak dodawanie odjąć jedzenie i płyny równa się zapytanie
  • Z PAMIĘTNIKA SKLEROTYKA

    Było to tak dawno temu, że w Listopadzie był Listopad, a Dzień Próżniaka obchodziło się codziennie, mówiłem, gdy kto pytał, od kiedy go znam. Lecz gdy kto indagował mnie, dlaczego akurat z nim zadaję się najdłużej, do głowy przychodził mi dżem; nie jakieś pożywne i tłuste wi
  • Pamiętam chłopca

    Miałem sześć, może siedem lat, ale pamiętam - z wyrzutem wypowiedziane słowa. Były ciche, jakby niestosowne w swojej wymowie i znaczeniu. Może były niewłaściwe w kontekście sąsiedztwa? Tego nie pamiętam, mogę jedynie się domyślać. - Nawet umrzeć w spokoju nie pozwolą. Leża

Martusia

Jechałem szukając jej pokoju. W kącie jednego z nich dostrzegłem siwą i pomarszczoną Martusię. Leżała w dziesięcioosobowej komnacie zgrzybiałych piękności. Zajmowała miejsce tuż przy oknie wybałuszonym na ulicę. Dzięki temu była właścicielką połowy parapetu. Trzymała na nim dorobek swojego życia, sfatygowane radio, paczkę pampersów, wytłamszony batonik i dwie puszki z czymś słodkim na niedzielę. Pozostały

czytaj całość Martusia

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś po domu zaczęła krążyć wieść, że oblubieńcy dawno już przekroczyli siedemdziesiątkę,

czytaj całość Laura i Filon

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!