Archiwa

Wybrane

  • Empatia

    Oddaliśmy w niewolę nasz stoicki spokój, nieleczony rozsądek ma się co raz gorzej. Wciąż uogólniamy co tylko możliwe: małe nieszczęścia, nieduże tragedie. A kiedy przychodzi koniec świata - bo to zawsze jest koniec świata - potrafimy mimo wszystko tak pięknie współczuć.
  • Żywot zastępczy

    Właściwie wszystko przemawiało za moim milczeniem. Ale że nie chciałem poniechać walki z wiatrakami, czyli z absurdami swojego życia, postanowiłem wrócić do publicznego mówienia. Wiem jednak, iż mówienie o czymś, co trwa bez przerwy i towarzyszy mi tak dotkliwie, że staje się częśc
  • Dziadek „Jakmubyło”

    ... dziwne, lecz za młodu dziadkiem nie był. Wypreparowany z minionej zadziorności, promieniejący refleksyjnym zasmuceniem, depresją wynikającą z tułaczki po fartach i niefartach, żył mimochodem, kaszląco, piskliwie i siłą rozpędu. Wstrząsany przypomnieniami, których za dobrze nie pa
  • Apospasma tou theu

    Ubywa ciebie. Niezauważalnie nikniesz. Transgresja jest ledwie namacalna, ale jest. U waży mniej niż O. Ciało więcej, niż ciału. Wkrótce przestaniesz oddychać i się dopełni. Ubędzie cię tyle, ile trzeba - nie więcej. I to będzie Ono. Cała droga, to  d r o g a. Wije si
  • Narodziny

    Kiedyś byłem ślepy i głuchy i niemy. Nie miałam dotyku i smaku i węchu. Miałem czas, więc myślałem, że się poukładam - tak jak mi pasuje, jak będzie najlepiej. Ale przyszedł dzień, po którym wszystko się zmieniło i już nie mam czasu. A jednak to miło, że może być
  • świątkara prowincjonalna

    ciemnieję trzema twarzami księżyca poróżniona światłem w ciemności na przekór krzywym dniom – tańczę dojrzała owocem kiepskiego nasienia trochę naiwnie i przezornie na zapas maluję niebo z widokiem na starość i jeszcze raz dookoła _________________
  • obiecałeś szklaneczkę psychozy

    [caption id="" align="alignright" width="306" caption="obiecałeś szklaneczkę psychozy - lucyferia"][/caption] taka kraina tkana z łyków zielonej wróżki wolna od artemisia absinthium nie zrodzi nowych szaleńców melancholia w aromacie anyżku czai się wśród słów cierpliwie cze
  • Wybielanie

    Nie sprzedają niczego, co rozjaśnia myśli. A ja w wyniku różnorodnych sytuacji życiowych oprócz plam na ubraniach mam źle połączone neurony. Nie kojarzę logicznie, zwłaszcza teraz. Roztopy. Trochę cieplej i nadmiar znaczeń spływa mi do głowy. Woda jest mętna, nie można w ni
  • Lustra

    Brzydcy ludzie zdejmują ze ścian lustra. W ich miejsce wieszają wizerunki świętych celebrytów. Przez jakiś czas jest dobrze. Sycą spragnione piękna oczy tym obrazem. Kiedy z czasem, z powodu na przykład wilgoci, obrazy tracą na swoim uroku, kiedy powiedzmy, że wychodzą na jaw n
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • SZACHY

    SZACHY Choć znaliśmy się od lat, jeszcze z budy, choć był moim rówieśnikiem, facetem wzrostu mniej więcej niesporego, uraźliwym ponad normę, subtelnym do granic wytrzymałości, to przecież mówił, myślał i zachowywał się, jak człowiek starej daty. Przychodził do mnie co środę,
  • "Lot nad kukułczym gniazdem"

    Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy'ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O ile film bardzo mi się podobał, to przedstawienie teatralne, mimo koncertowej gry aktorów i
  • Pamiątka Bożego Narodzenia A.D. 1989

    Wszyscy byli sprawiedliwi. Chłodne oko kamery zapowiadało egzekucję, na którą zgodę wydaliśmy już dawno. Podobnie dla katów - daliśmy im przyzwolenie, miłosiernie rozgrzeszyliśmy tak, jak skazaliśmy sprawiedliwie. W ogóle sprawiedliwość to kluczowe pojęcie. Nie ma co brudzi
  • Wariat śpiewa

    Wzór to wzór. Stosuj się stosuj. Masz być okrągły i będziesz okrągły. Masz, mieć wykładnię swego losu i będziesz miał bo to tryb ciągły. I spełniasz funkcję i będziesz w silni i sam od siebie się uniewinnisz. A pod oknem jakiś wariat śpiewa pieśń nad pieśniami. Że
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Polecam

    (kliknij w zdjęcie)
  • Visqueux

    Oto mój świat: Wokoło wszystko jest martwe. Próchnieje starannie, ma czas. Jak księżyc srebrzystością tańczę pomiędzy drzewami. Otulam je łzami - noc przecież jest chłodna, a bezkształt słów przeraża. Niekiedy kornik zabłąka się w labiryncie drewna i łyka, i krwi.
  • Realne

    Ja biorę sobie ciebie i ślubuję ci oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci moje ciało.
  • Nauka je sexy!

    Zaczęło się normalnie: zgłupieliśmy do cna.  Zaczęło się od tego, że  odnaleziono zagadkowy pęcherz mieszczący się pod naszymi fryzurami i nazwano  go “mózgiem”. Naukowców zaintrygował ten tajemniczy przyrząd, z którego - jak przypuszczali - wydobywa się nasze myślenie.
  • Tunel pionowy

    Usuwam podłogę, kolejne podłogi, fundamenty, aż do jądra ziemię, litą skałę. Zdejmuję płaszcz, stoję. Pozbawiam przestrzeń sufitu, kolejnych sklepień, chmur; nie ma atmosfery w przestrzeni nagich ścian. Zdegradowało się wszystko. Już nawet pojęcie mnie o mnie i we mnie nie
  • Exodus

    Człowiek, od którego wynająłem mieszkanie kilka lat temu, zadzwonił do mnie wieczorem. W jego głosie pewien rodzaj paniki mieszał się z tonem przepraszającym niczym wódka z sokiem w wysokiej szklance. Wódka nie była zimna, a sok pomarańczowy - największe paskudztwo, jakiego mogłem si
  • Odejdę od lustra z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Odejdę od lustra stanę w ciszy Rozjaśnię mrok pachnącą różą przywołam twój cień Rozpędzoną miłość przygarnę Zatrzymam się dla ciebie i znajdę swój świat
  • Piksele

    Ile kroków dzieli cię od zniechęcenia? Nie ma żadnej przepaści, nadjeżdżającego pociągu, krawędzi okna, dachu, szklanki, ani niczego, po przekroczeniu czego miałbyś z bani, przesrane, rozmazane i roztarte w palcach najwyższej istoty. To co jest, to postępująca niewiara w se
  • Gwiazda poranna

    Nie pamiętam za dużo, tylko to co złe. Dobro zjawia się rzadko, zwykle rano - na palcach w obawie przed zauważeniem. Niepewnie całuje dłoń, ściana się rumieni. Po pokoju tańczą oddechy. Słońce je muska. Miało ich nie być. Nie było ich. Ale wróciły pod kwieciste niebo kas
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • All about

    goddam Darek Sikora ur. 11 grudnia 1966 w Czeladzi zm. wkrótce... kontakt: goddam@data.pl
  • Kochanka

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Kiedy przyjdzie malowana jesienną ciszą Śmierć najmilsza kochanka poetów Zimnym pocałunkiem zamknie senne powieki zgasi światło dnia Zaśnie w jej ramionach tęsknota Otworzy się nowy czas w ciągłości eterycznych zdarzeń
  • Galaktyczni

    My, młodzi chłopcy w zaciasnych regułach, wychodzący na spacer w bezdroża, ostępy, mieliśmy swoje gwiazdy i swoje legiony, kiedyśmy podbijali wszechświat niedostępny. Mieliśmy zmysł ostry i scyzoryk tępy, który ostrzyliśmy co dzień by nim w jakimś drzewie na wieczność, na ch
  • Długość ciszy w krzyku

    Nie ma zjednoczenia, są tylko podziały. Odległości zależne jedynie od skali - czas mierzony w latach, długość ciszy, dźwięku, wielokrotna spacja. Przecinka w lesie, w niej głębokie rowy, guziki i sprzączki, lista tych, co byli, modlitwy nieobecnych, żałoba żałoby, a ws
  • Interpunkcja

    Przecinek Coś się znowu wydarzy, ale teraz jest chwilowa przerwa. Jak w tivi na reklamę. Reklama jest jak zwykle o niczym, emanuje tym i tamtym, a ty chcesz rozmawiać. Średnik Coś na chwilę zawisło, zadrgało, coś się na chwilę zamysło, zachłysło, jak dziura w skarp
  • Ważenie dusz

    Łątka dzieweczka siada na źdźble trawy. Nie rozkołysze cieniem, nie nagnie do ziemi, muśnie ledwie błękitem, struną drgnie i zniknie jak i my znikamy. W słońcu, do którego oczy nie przywykły, czają się omamy. Rozcina je kos skrzydłem jak brzytwą. Struną drgnie, lecz dźwię
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Bez dogmatu

    Gdybyśmy wierzyli słowom w sposób niepodważalny, bez zadawania pytań przyjmowalibyśmy jak prawdę objawioną, czy Słowo wymagałoby słów? Wciąż dziwię się na widok pierwszych zielonych liści drzew, wzrusza mnie pierwszy krok, płacz, śmiech, stare fotografie, niezgrabne rysunki
  • Hamletek

    Maurycy usiadł w kącie, przy kontuarze, w pobliżu półotwartych drzwi, obok muzyka, którego zatrudniono w Klubie na etacie wirtuoza. Poprzez kawiarniane opary widział, jak wsysały do środka zastępy smakoszy kawy. Co pewien czas wykopywały - nasyconych, a brzuchaty szatniarz kłaniał im si
  • Rutyna

    Wszystkie te małe, codzienne śmierci są takie bezużyteczne, że aż niewłaściwe się staje ich odnotowywanie. A jednak z kronikarskiego obowiązku i niejako z zamiłowania do różnych podsumowań odnotowuję. Ponieważ odnotowuję na marginesie spraw naprawdę ważnych - trzeba wyrzu
  • Najważniejszy

    I co cię dziwi, że nikt cię nie rozumie? Niby dlaczego miałby, skoro wciąż szukasz Graala? Że niby to taka gra - kto komu dokopie: ty sobie żywemu, czy ty żywy sobie martwemu do żywa? Nie bywasz, nie manifestujesz odrębności, nie wybierasz, nie głosujesz w ankietach, nie bierze
  • Wyklejanki

    Z wampirzymi zębami kot, albo żaba, szuflada i szu fla da. Tu się nada z wąsami pan, tu sylaba. Wyklejanka ma odcieni ze sto. To i tamto. Dwa razy się nie zdarza. Pod dywanem kot, na obrusie plama. Obrazki, fotografie, słowa - od nowa, wciąż od nowa.
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Poeta onkologiczny

    Poeta onkologiczny pisze o umieraniu, czyli o życiu. I choć poeta ma onkologicznie wyjebane na wszystko, to chciałby mieć czas. A w tym czasie chciałby mieć domek pod lasem, słoneczniki wzdłuż płotu i taką ławeczkę pod oknem, na której siedząc mógłby delektować się winem
  • Świąteczna rapsodia

    z tomiku "Wiersze niczyje" Święta pachnące choinką jak zwiędłe liście minionego lata Małe serca przepełnione nicością rybie oczy oszalałe z rozpaczy Ale Przybieżeli do Betlejem Umknę przed kolędą do wnętrza myśli świerkowe gałązki ukryję w duszy z kołyską d
  • Prawdziwy grafoman

    Prawdziwy grafoman nie dusi w sobie emocji, tylko przelewa je bezpośrednio na monitor komputera. Nie znosi pisać na papierze nie dlatego, że jest ekologiem, lecz uważa to za stratę czasu. Prawdziwy grafoman wkleja swój wyjątkowy utwór na wszystkie możliwe portale. Prawdziwy grafoman s
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Pospadały moje łzy

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Pospadały moje łzy na lustro wody rozbiły fale rozpuściły swoje tony Gorzką nutą zaśpiewało morze Mewa złodziejka zabrała smutek z mych oczu Więc jak mam tęsknić Za tobą
  • Przyjaciel sen

    Z wytrwałością sadysty znęca się nade mną. Już nie jest niespodziewany, więc przychodzi oczekiwanie. Z jego dokładnością można regulować oddechy zegarów, godna mnicha skryby systematyczność i cierpliwość zawstydzić zdolna kroplę wody, skruszyć skałę. Co noc siada prz
  • Tylko ocean ten sam

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Zimna gwiazda roztoczyła swój blask radosne światła zamigotały u stóp ołtarza Na ofiarnym stole zadzwoniła twoja melodia rozstąpiły się wody morze ukazało suche dno całowanych moją miłością ust Całe przyrodzenie świata opadło fałszywą
  • Skorupka między zębami

    Wyobraziłem sobie kurę, niosącą jajka na kopy. Co zrobić z taką ilością jajek? Przez pierwszy tydzień może i jest fajnie. Jajka na twardo, na miękko, w koszulkach, jajecznica, omlet, biszkopt, kogel mogel, i znowu omlet, i znowu jajka. Białe jak chmury, żółte jak słońce. Ż
  • Podanie do laryngologa

    Ostatnio czuję się mało rozrywkowo: medialne nośniki mnie olewają, na froncie rzeczywistości wiedzie mi się pod wiatr, wszędy mi nędznie i zaledwie, toteż, jako doszczętnie zakompleksiony facet, odczuwam deficyt pochwał. Pomnę, że przedtem nie było dnia bez czapkowania: cięgiem g
  • Wigilijne przemyślenia

    Zanim opłatek weźmiesz do ręki pomyśl, czy dusza biała jak śnieg? Jeśli skrzywdziłeś przeproś bliźniego, miłością z serca szczerze się dziel. Przypomnij sobie też matki słowa w blasku choinki szeptane łzawo. Śpiewając pieśni pełne nadziei pod biały obrus wkładała sian
  • Co jest, co musi się stać

    W mroku będąc, ciemność w sobie goszcząc, idąc gęstym lasem, wąwozem, trzymając się cienia niosę światło przed sobą. Aż na polanę pustą, w tłum tych, których nie ma. Co widzą oczy, czego nie pojmują? Jakimi językami mówić, jakim głosem, jaką księgę im przynie
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Bezruch

    Rozsypany jak weselny ryż, po który nikt się nie schyla. Może drzazga, może ziarnko piasku, coś, co uwiera? Niechęć do trwania nie przeszkadza trwaniu. Mimo mocnego postanowienia, że już więcej nie chcę. Chmury nie marzą o lataniu. One też sobie są. Może, kiedy będę zby
  • Taniec wschodu i zachodu

    widziałam krwawy płacz dziurawca strach mieszkający w uściskach gałęzi i oczach drżącej sarny słyszałam głos Boga lasu w mowie potoku omywającego kamienie w rozmowie z brzozą śpiewie ptaków wiatrem zaplatał warkocze trawom wkładał sekrety w kieszeń dę
  • Pojedynczość

    Poślubiłem jedną kobietę, spłodziłem jedno dziecko. Napiszę jedną książkę, nakręcę jeden film. Umrę na jedną chorobę, bo miałem jedno życie. A tak ładnie się zapowiadała przyszłość małego blondaska. I kto by pomyślał, że to wszystko przez niemożliwość udowodn
  • "Portret niesymetryczny" - Izabela Fietkiewicz-Paszek

    To już kolejna publikacja mojego wydawnictwa.... Niniejszym zapraszam na spotkanie autorskie. Portret niesymetryczny to niezwykle cenna, udana literacko i bardzo piękna poetycka propozycja. Wiersze autorki, świetnie wyedukowanej klasycznie i popkulturowo, biegle orientującej się we wsp
  • Zimowe inspiracje

    domowa cisza  świeci spojrzeniem na dworze gołąb odśnieża karmnik gałęzie jaśminu pukają do drzwi łopata z jęzorem i ciężkim oddechem z zazdrością spogląda na miotłę zakwitła w kącie z lenistwa podchodzę bliżej okna - wciąż pada po zaśnieżonym chodniku spaceru
  • Wojny

    Popatrz jak się napręża, jak siłuje się mężnie armia zaciężna niepewnych nadziei. Najlepszych z pokolenia zabierało szaleństwo. Najlepsze szaleństwa dziś są jak bluźnierstwo. Pozostał z chwały głód, pragnienie i wysuszony szkielet, i jeden może cud. [display_podcast]
  • Pamięć

    Pamiętam mały miejski ośrodek zdrowia w fińskim domku. Przedmieścia górniczej osady. Ty w zapachu lizolu, pasty do podłóg, gorącej wody na kolanach polerowałaś centymetr po centymetrze. Gzie jest ten domek, podłoga, ten zapach? Gdzie jesteś? W sąsiedztwie były ogrody, prz
  • Nawet nie rapsodia

    Zatem wychodząc z założenia - z ciała - powiadasz, można się oddalać dowolnie, lecieć, spadać bez konsekwencji? Dotknąć bruku, obłoków, albo kwintesencji? Pójść na plażę i czytać niezatarte znaki, wejść między słoje drzewa, między warstwy skały, cofnąć się do hier
  • Kruchość nocy

    Nie odchodź ode mnie, dziecko, zbyt daleko. Potrzebuję cię. Pod twoją powieką świat jest piękniejszy, a ludzie są niewinni. Ty się jeszcze potrafisz cieszyć drobiazgiem, ty się nie smucisz zbyt długo. Nie odchodź, dziecko, ode mnie zbyt szybko. Nie jest nam tu źle pod twoją
  • Umieralnia

    Z bólu się nie umiera, z bólu się robi różne inne rzeczy, jak pisanie wiersza, czekanie na nicość. Można się pomodlić, ale kiedy krzyczy tak głośno się z bólu, to kto to usłyszy? Się zwija na łóżku, nie czuje się nic więcej? Nie ma już morfiny i nawet sen nie chce
  • Zaproszenie

  • Kiedy wieje wiatr

    Ptaki we mnie biją skrzydłami. Dostaję na oślep raz za razem. A więc jestem im klatką, ciemną piwnicą, kruchą chatką. Wszystkim im jestem, one są mi zagadką, której nie potrafię rozwiązać. Chmury rozdziera co chwilę ich ostre skrzydło. Widać wtedy macicę galaktyk, s
  • Rok Grotowskiego

    [caption id="" align="alignright" width="157" caption="Jerzy Grotowski podczas konferencji prasowej w Ośrodku Grotowskiego, 1997. Fot. M. Cułyński"][/caption] Organizator: Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław - Brzezinka; styczeń - grudzień 2009 r. W 2009 roku mija 10. roczni
  • Refleksja

    - Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dop
  • Ciągłość

    Najstarsze miasta mają najstarsze ulice, najstarsze domy z najstarszymi okiennicami. Na najstarszych szybach najstarsze zmarszaczki kurzu. Czy może być coś bardziej posuniętego w czasie, niż drewniana kukułka? Łańcuch idzie w dół, idzie w górę. Jeśli zapomnisz wprawić wagę
  • Czytaj! Zobacz więcej - oficjalny spot

    "Czytaj! Zobacz więcej" to wspólny projekt Bibliocreatio i Biblioteki UW. Film z udziałem pisarzy, artystów, ludzi kultury i sztuki zrealizowało MyWorks Studio.
  • Frazes

    W pewnym wieku życzenia stu lat brzmią jak pragnienie rychłego zgonu pozbawionego dostojności jubilata. Oczywiście, można mnożyć, ale któż by chciał: bez zębów, w ostatnim stadium zwiotczenia, pomarszczenia, zapominania, z listą leków dłuższą od życiorysu? Ostateczni
  • Pomiędzy

    Urodziliśmy się martwi i umrzemy żywi. Wszystko co pomiędzy to sprzeczność teorii. Bo spójrz jak się tygrysi cień na gorącym piasku, jak się ściele noc chłodna, jak się rosi zmierzch. I jeszcze w locie uchwycony flaming, cichy szmer oceanu, ostatni oddech bryzy. * Z jedena
  • Norma

    Wciąż widzę zwiewną sukienkę. I ona i ona - obie dość niesforne na wietrze, na wietrze. Norma, nie norma - ikona i ona, i ona przemaka dreszczem. A obok przechodzi ten facet w kapeluszu. Moknie mu kołnierz, papieros i krawat. Samolot nad Atlantyk wzbija się ciężkawo, powiew
  • Naiwne serce

    przechodząc obok spojrzeń zapach perfum wyprzedził ukłony ciągnęły się za mną jak pierwszy pocałunek drażniący kubki smakowe marzenia rozwiał wiatr z tchnieniem bursztynowej jesieni blada twarz kapiący tusz na rzęsach pożegnanie na klamce drewnianych drzwi bia
  • Spójność

    Moja prawa ręka w twojej lewej dłoni. Ważysz złe i dobre, nie odpuszczasz. Jesteśmy spokojni patrząc na horyzont. Dojdziemy. Gdziekolwiek ta droga, ocean, przestworza - dojdziemy, zostawiając zmysły, świat mając zapisany w spadku po bezdrożach, big bangu, stworzeniu, siedmiu dnia
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Mimochodem

    Do nieba wchodzi się po rozżarzonych węglach. Od tego ma się brudne nogi i trzeba je umyć. Wyszorować z bólu cały zapas dni, wyszczotkować z nadziei pozostałą część nocy. Potem można po cichu, niezauważalnie, ptakiem przysiąść na drzewie i patrzeć.
  • Rollercoaster

    To ja ci powiem jak jest. Słońce wschodzi, zachodzi. Czasem deszcz, chmury, albo gwiazdy. Takiej jazdy nie zapewni ci pieprzony rollercoaster! Czasem się budzisz i chce ci się wstać, albo czasem wyć. Wyśnić to się nie może, nie mogłoby, ale żyć - o tak - trzeba by z kilo kok
  • Blue marble

    Jeśli spojrzeć na wszystko z pewnej perspektywy zacierają się granice i nie ma w nich ludzi. Nie ma dróg i mostów, domów i ogrodów, niczego stworzonego z pasją, do zburzenia w szale. Żeby móc to objąć trzeba być daleko, być może dalej niż kosmiczny paradoks drogi mlecznej.
  • Talizman

    Mam talizman, który mnie ochroni ode mnie. Dwadzieścia dwa centymetry krwawo nierdzewne. Trzymam go w ręce prawej, w ręce skodyfikowanej, podpisanej, opieczętowanej linią życia, innymi liniami, bruzdami, papilarnie i żylaście, moim prywatnym lękiem i jego odwagą zuchwałą. Z
  • Walentynki

    To łóżko, nie pamiętam, pewnie było z sosny - zapach żywicy to kapliczny zapach - ona spokojna, chłód lutego wdarł się pod skórę. Umrzeć w Walentynki, to nie lada wyczyn - on składa ostatni ciepły na kamiennych ustach pocałunek. Widzów mrozi do szpiku gorące do końca ucz
  • Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

    Zamarzam jak się zamarza - niespiesznie. W żyłach lód tworzy katarakty, zapory. Wszystko zwalnia i jest niedorzecznie, absurdalnie - jak bywa wieczorem. Gasną światła i gaśnie słów tajemnica na ostatnim piętrze umarłej Wieży Babel. W korytarzach cień ciszy sie ślizga - dziś
  • Połączenia

    Miasto widziane przez delikatną woalkę dżdżu ma niewyraźne kontury i całkiem konkretny zapach. Przemieszcza się poziomo i pionowo, ale nie oddała się nawet na chwilę. Pozostaje w zasięgu ze wszystkimi punktami dostępu otwartymi na pozostałe wymiary. Drży i pulsuje każdą z
  • Wymóg bezwarunkowego aplauzu

     Nie ulega wątpliwości, że łatwiej dziś spotkać piszącego niż czytającego, o czym wiele razy już wspominałam. Teoretycznie więc piszący powinien skakać z radości, gdy ktoś jego dzieło raczy choćby przekartkować. A jeśli już trafi się ktoś, kto poświęci czas, by wyrazić swe
  • Tatuaże

    Nie ma białych plam, mapa jest kompletna. Podskórne obrazy wpływają żyłami w ocean przekazu. Pradawne symbole, znaki i te z liter złożone zagmatwane szlaki znaczone piętnem czasów - wszystko jest pieczęcią nad przestrzenią światów. * A tutaj, patrz, blizna po pięknym upa
  • Refleksy

    To się dzieje na moich oczach. Nie z tego światła rzeczy. Ci, którzy odeszli, teraz tworzą szpaler. Środkiem idzie całe jego życie. Zatrzymuje się na chwilę, uważnie obserwuje zatroskane twarze. Refleksy rozkładają się po równo na teraz i nigdy. On jak kamyk puszczony płasko po
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • Wesołych Świąt!

  • Co było dalej?

    Układali kartki. Jedna na drugiej. Kartki historii układali ponurej. I cały wiek się zebrał w pokaźny stos makulatury. I przyszły dzieci z zapałkami.
  • Pardes

    Leży czaszka, leży kość, leży idea człowieka. Pod murami nieba, za zamkniętą bramą, tuż obok. Mówią, że nikt tutaj na niego nie czekał, nie dla niego był obłok, nie dla niego rzeka Ganges. Wprawdzie żył całe życie obietnicą, wprawdzie całe życie żył nadzieją i such
  • Człowiek

    Wciąż jeszcze zdumiewa mnie jego małość. Podnaturalna wręcz, mikrorealna mizerność. Mówi o rzeczach błahych, okruszki światła na  nocnym niebie nazywa skrupulatnie dobranymi imionami, wielkie problemy zbywa jednym półsłówkiem, a mimo to rozpanoszył się jak basza i twierdzi, że ca
  • Człowiecze

    Tutaj nie ma programu dwunastu kroków. Tutaj nie ma miejsca na wahanie. Wszystko, co musisz, to zaakceptować wąziutką ścieżynkę. Tutaj albo idziesz, albo nie idziesz. Robisz krok i jesteś. Robisz krok i cię nie ma. Do przodu, w bok, jak krab lub rak. Tutaj nie ma speców od
  • Oczekiwanie

    W pokoju jest cicho, w niepokoju najciszej. Stoi tutaj stół i jak wół samotność. Jest fotel i półka, i szklanka, i wazon. Przed światem jest okno, a pod niebem sufit. Jest książka otwarta, za myślą jest papier - czysty, biały jak pamięć, jak niepamięć włożona tkwi w książ
  • Przypisy

    Wyrzekam się siebie. To niewielkie wyrzeczenie. Znaczę przecież tyle, ile ślad na plaży. Potem przychodzi fala uniesienia. Znowu chcę, znowu piętnuję sobą ciebie. I już mnie nie ma w tej bajce. Potem następują przypisy, z których jasno wynika brak zrozumienia istoty.
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • Sufi

    Serce, kiedy nie ma w nim smutku, jest ruiną, tak jak dom, kiedy nikt w nim nie mieszka, niszczeje. Zatem czymże ten pałac bogatszy od katedry? Mozaiką złoconą, witrażem, sukmaną? Gościem, który przekracza próg, czy derwiszem, któremu on zbyt wysoko? Perfumą, czy kadzidłem, cyn
  • Działa na pikniku

    - teraz nie bardzo nam pasuje, ale na wiosnę, gdy będą trawy, ruszymy - powiedział niejaki Bohdan Chmielnicki na pytanie o wojnę Kozaków z Polakami. I otóż, mówiąc językiem niesienkiewiczowskim: jak będą sprzyjające okoliczności. Czyli kiedy stepy pokryją się paszą, gdy nastaną od
  • Rozmowa z lustrem

    Ty co myślisz według instrukcji Przed dojściem do rozumu nie zabieraj głosu Możesz być tylko delatorem wyznań których brak nie oznacza potrzeby Ty co sądzisz że wystarczy wymigać się z odpowiedzialności za cokolwiek żeby być człowiekiem i dosłużyć się szacunku pope
  • łut dobrego zmysłu

    trzymam jedno z sześciu ech na peryskopową nie dotarło jeszcze skarżenie piskląt i gniew przewiewnych gniazd wyściółka z zetlałego horyzontu patyk  z poidełka matki zostaną deszczowy dobosz przepisze im przyczółki na śpiew
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Niemożliwe

    W tym bezprzyszłościowym marzeniu jesteśmy nieśmiertelni. Czas można zatrzymać, cofnąć, przyspieszyć. Możemy manipulować materią, ożywiać, wskrzeszać. Drzewa są zawsze zielone, owoce soczyste, a niebo jest teraźniejszością. Ale tu i teraz mamy jedynie marzenie bez pokr
  • ŁAZĘGA

    Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiech
  • Opowiadania Goddama

    Łzy Bajka dla Dagny W raju Ananke, cz.1 Prochowiec Błękitne Anioły List znaleziony na plaży Między piętrami Exodus Wybory Fala kulminacyjna Wiosenne wody Północne wejście Westalka Bip, bip Dzisiaj jestem Pamiętam chłopca Zielona pieczę

Laura i Filon

Muszę powiedzieć, że nigdy przedtem nie było aż tylu matuzalemów w jednym miejscu. Jeżeli dotychczas zdarzały się większe imprezy, jak, dajmy na to stypy, jeśli wcześniej wszyscy zgromadzeni ciekawscy mieścili się w nim swobodnie, to teraz panował ścisk, powszechny entuzjazm, zaaferowany zgiełk. Kiedy zaś po domu zaczęła krążyć wieść, że oblubieńcy dawno już przekroczyli siedemdziesiątkę,

czytaj całość Laura i Filon

Myśl tombakowa

Intelektualista nowej generacji posiłkuje się sformułowaniami zaczerpniętymi z brewiarza głupka po to, by tym dosadniej i uczeniej wyrazić dętą myśl, że nie ma nic do powiedzenia, a przy okazji, by jego wypowiedź wyglądała na mądrą.

OBSTALUNEK

Przez długi czas nie mogłem rozgryźć sprawy; krążyłem wokół niej i nic mi nie przychodziło do głowy. Byłem zawiedziony, bo kiedyś zajmował stanowisko zbliżone do mojego. Nie takie samo, lecz porównywalne: wówczas wyrzucał z siebie heterogeniczne sądy, burzycielskie mniemania, wtedy coś nas łączyło, choćby wspólna membrana. Mogliśmy przerzucać się tożsamymi przekonaniami, a nasze nocne dyskusje

czytaj całość OBSTALUNEK

Przemiana

Często zachodziłem do Karola, bo chciałem zobaczyć pokój, który jeszcze parę dni temu zajmował. Do Karola, gdyż nawet później nie myślałem inaczej o swoim pokoju. Mieścił się na pierwszym piętrze, po przeciwnej stronie korytarza, o krok za łącznikiem zespalającym oba skrzydła Domu, koło windy, tuż za rogiem. Skręcało się w stronę dyżurki, przechodziło obok brudownika

czytaj całość Przemiana

Po linii najmniejszego oporu

Pod tekstami omawiającymi twórczość Szymborskiej, poetki rozpoznawalnej na świecie, cenionej za głębię i zaskakującą precyzję sformułowań, wydawanej w milionach egzemplarzy, znajdowałem koszmarne wybroczyny internetowej myśli w rodzaju: „ale płytka nędza! Ja takie bzdety piszę w kiblu”. Z ciekawości zaglądałem na tak zwany profil komentatorskiej łajzy, bo chciałem się przekonać, jak sama pisze, bo zakładałem, że

czytaj całość Po linii najmniejszego oporu

Refleksja

– Nie można umieć na 100%. Człowiek pobieżny, uważający się za erudycyjnego macho, popełnia śmiertelny grzech pychy, ma skażone, toksyczne, ograniczone pole manewru, dysponuje chybotliwym zestawem argumentów, które są w zasadzie słuszne, niejako właściwe i ogólnie wyznawane, dopóki nie trzaśnie się w łeb i nie odkryje nowych. Im mniej wie, tym łatwiej mu lawirować pomiędzy

czytaj całość Refleksja

Wypracowanie śpika w patentkach

Wstęp Razem z upływem lat coraz chętniej wracam myślą do tamtych chwil, gdy żyłem odseparowany od dzisiejszych trosk. Przedtem, zanurzony w kolorowych reminiscencjach, utkany z niegdysiejszych marzeń, mogę teraz wyławiać z pamięci widma odległego dzieciństwa; roziskrzone i natarczywe przypominają mi, że warto ulec pierwszym porywom zasychającego serca, wczesnym odruchom naturalnej żywiołowości, poddać się przeczuciom

czytaj całość Wypracowanie śpika w patentkach

Quasimodo

Często czułem się jak krasnoludek wierzący w dzieci. Nieraz widziałem to, do czego nie powinienem się przyznawać. Zacznę od Mamy. Był to czas, gdy wolałem nudzić się zespołowo, wyjść na podwórko, zobaczyć inne dzieci, usłyszeć, jak żyją, co robią, kiedy starych nie ma na horyzoncie, no i czy mają prawdziwego tatę.  Jednak mogłem się z

czytaj całość Quasimodo

Chce się żyć!

Ostatnimi czasy czuł się paskudnie, jak obrabowany, zdradzony, istny cioł i nieokrzesaniec, którego teleportowano z buszu prosto na światła rozpędzonej ulicy. Stał na niej sam, głupi i opuszczony, zagubiony pośród mętliku skrzyżowań, zaułków i wieżowców gwarnej metropolii, ogłuszony klaksonami, z włócznią w pozłotku, w plugawej sukni z walkmanem na Irokezie. Osobiście nie znosił mieć się

czytaj całość Chce się żyć!

Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER

  Za górami, ale i za lasami, żył sobie smok wielce potężny. Tak wielce, że za wyjątkiem królewicza Zagryzka wszyscy się go lękali. Królewicz był zupełnie zadowolony z tego, że smok pożywia się jagódkami, a nie jego poddanymi i nie pragnie niczego więcej, aniżeli być smokiem, który w bajkach straszy dzieci, kiedy nie zjadły kaszki.

czytaj całość Z ŻYCIA WYŻSZYCH SFER