Archiwa

Wybrane

  • Rzeźbiarz

    Czy ma być gładka, czy w dotyku szorstka, poryta dłutem, szlifowana długo? Siedzą dwie skały zapatrzone w siebie: kamień wciąż nie wie w co wnet się przemieni, on, zamyślony, dobiera starannie narzędzia, formę, pierwszy zarys kształtu. Wkrótce uderzy i wtedy się stanie nad
  • SZACHY

    SZACHY Choć znaliśmy się od lat, jeszcze z budy, choć był moim rówieśnikiem, facetem wzrostu mniej więcej niesporego, uraźliwym ponad normę, subtelnym do granic wytrzymałości, to przecież mówił, myślał i zachowywał się, jak człowiek starej daty. Przychodził do mnie co środę,
  • Spójność

    Moja prawa ręka w twojej lewej dłoni. Ważysz złe i dobre, nie odpuszczasz. Jesteśmy spokojni patrząc na horyzont. Dojdziemy. Gdziekolwiek ta droga, ocean, przestworza - dojdziemy, zostawiając zmysły, świat mając zapisany w spadku po bezdrożach, big bangu, stworzeniu, siedmiu dnia
  • Światełko dla wędrowca

    Tutaj nie ma godzin. Przy imionach nazwiska, przy nazwiskach daty. Od do. Ale nie ma niczego, z tej najważniejszej chwili. Przy tym wszystkim my, żywi pamięcią. Płomyki wystawione w oknach w ten listopadowy wieczór.
  • Otoczaki

    Fale papieru, obwolut, okładek, wszystko złożone z molekuł liter. Rozbijają się każda z osobnym dźwiękiem. Pośrodku my, otoczaki, łagodniejemy. Mniej jest pęknięć, chropowatości, więcej znaczeń. Czasami tylko jakiś autor ręką dziecka rzuca raz jednym, raz drugim po gła
  • Out

    Kolejne miasto, to samo miasto obcych. Powinienem się czuć tu dobrze. Dobrze. Połykają mnie ulice, hotel, winda. Coś jest do zrobienia i nic do przeżycia. Wypluwa mnie czas poza tę chwilę, którą nazwali Nowy Jork, Paryż, Madryt, lub Płock. Powinienem się czuć tu dobrze; pr
  • Śnieżna noc

    taka ciepła biała nie mów nic słuchaj stanął czas anioł skrzydłem mrok rozświetlił z nieba miłość prószy białymi płatkami śmiejmy się kochajmy śpiewajmy kolęda kolęda pod niebem rozgwieżdżonym
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Bezruch

    Rozsypany jak weselny ryż, po który nikt się nie schyla. Może drzazga, może ziarnko piasku, coś, co uwiera? Niechęć do trwania nie przeszkadza trwaniu. Mimo mocnego postanowienia, że już więcej nie chcę. Chmury nie marzą o lataniu. One też sobie są. Może, kiedy będę zby
  • Empatia

    Oddaliśmy w niewolę nasz stoicki spokój, nieleczony rozsądek ma się co raz gorzej. Wciąż uogólniamy co tylko możliwe: małe nieszczęścia, nieduże tragedie. A kiedy przychodzi koniec świata - bo to zawsze jest koniec świata - potrafimy mimo wszystko tak pięknie współczuć.
  • Szekspir 2.0

    Romeo przelizuje się z Julią. Potem dwa razy: w usta i w kapotkę. Nie będzie z tego śmierci, ale fun jak najbardziej. Pijany Szekspir gryzie klawiaturę. Może chociaż Ofelia umrze grzecznie w przydomowym bajorze?
  • Cichy

    Który byłeś zapisany w kartotekach, fiszką w czasach szklanych, wspomnieniem człowieka będziesz szkarłatnego wieku.
  • WIGILIJNE REKOLEKCJE

    Rodzina, jej oblicza. Na co dzień i od święta. W trakcie okazjonalnych odwiedzin, przy zastawionym stole, podczas drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów. Ludzie przybywający z odległych stron, opowiadający o zdarzeniach wysupłanych z  przeszłości, jakieś zapodziane anegdot
  • Komentarze

    Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauw
  • Sprawiedliwość stokrotek

    Najpiękniej jest na wiosnę. Świeże zastępuje spróchniałe, zielone - szare, morowe - ożywcze, zimne - ciepłe. Rozmarzają psie gówna, którym obecność czołgów nie przeszkadza śmierdzieć na wiosnę. Wkrótce wszystko się wymiesza w jednym wielkim błocku. Te gówna i ta krew
  • Bez Ciebie byłbym

    Jak księżyc bez słońca, a morze bez wody, jak bez początku koniec, bez krwi żył akwedukt, jak radio bez głosu i bez portu statek, jak Koran bez sur, jak bez krzyża Jezus.
  • Rehistoria

    Wydobrzały czasy z wojen, z głodu. Przyszła zima. Co zostało, zmroziła, co zmroziła, umarło. Co nie umarło, to nie umarło. Wydobrzała Ziemia z ludzi. Tu i ówdzie przechadzają się dinozaury, tam świeci księżyc, a tam gwiazdy. Wreszcie jest po bożemu.
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • I słowik śpiewa

    Między leszczyną a jaśminem zdejmuje majtki. Pokazuje mi nagą cipkę. Tam ją całuję. Między jaśminem a leszczyną. Ledwie brązowe twarzyczki w zielonych kapturkach przyglądają się temu z ciekawością. O krok dalej ucinam siekierą nogę żabie. Na wpół skacze, oddala się w
  • Comment Manager

  • Trzej królowie (tuż po zachodzie słońca)

    - Są nieba? - Wielkie nieba, nie! Jest tylko ich potrzeba. Jak łaknienie, głód, pragnienie, gdy brak, kiedy nie ma na co sobie zasłużyliśmy. Jemy piasek, pijemy słoną wodę. Żyjemy w fatamorganie. Już czas w drogę. Słońce zaszło, a gwiazda niech nas prowadzi z
  • Proza niewielka

    Przy łóżeczku stoliczek i pierwsze literki napisane kredką; papierki z cukierków służą za pieniążki, zwierzątka z plastiku za mieszkańców domku dla dorosłych ludzi. W pudełeczku umarła leży Klementynka, właśnie mamy pogrzeb całkiem jak prawdziwy, choć wszystko zmyślone
  • Powitam cię gwiazdo

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Powitam cię gwiazdo pastorałką kolędą słoną łzą blaskiem oczu goryczą zamglonych Powitam cię choinką pachnącą leśnym wspomnieniem żywiczną krwią płaczącą echem dawnych radości Powitam cię resztką snu miłości smakiem nadzieją wiatre
  • Cokolwiek, tylko nie to

    Tylko tego jej nie mów, że truskawki smakują ostatnim dniem lata; najlepiej nie mów nic, żeby ją zatrzymać przy sobie. Chwile są po to, żeby mijać - jak obcy sobie ludzie, zupełnie obcy. Cała reszta jest w gruncie rzeczy mało istotna - jak nigdy niewypowiedziany smutek.
  • Adam i Ewa uwolnieni

    w leśnych ostępach puszczy piskiej widać to czego złośliwy smętek nie zdążył ukryć przed zawistnymi zobaczyłem ich jak pląsali w rytm werbla czerwonoczubego dzięcioła chciał ich wydłubać jak kornika nie poradził i odleciał nadzy patrzyli na mnie błagalnie bez nadziei
  • Bezimienny

    Jego wschody i jego upadki, i zachody słońca i wszystkie przypadki choroby, lęki, odczuwanie piękna, i jego moc i niemoc, i ziemia przeklęta, i jego konto w banku, i grosz pod poduszką ujęte w epitafium uczucie bliskich i podziw dalekich - tutaj spoczywa, w wydmuszce, w puszce, w tej i
  • Bip, bip

    - Tu numer telefonu Kasi Kasińskiej, niestety nie mogę odebrać teraz telefonu, jeśli chcesz - zostaw wiadomość po sygnale. bip, bip - Dzień dobry, ja dzwonię w sprawie ogłoszenia, które Pani powiesiła na tablicy w sklepie. Chciałbym się dowiedzieć czegoś więcej na temat tej ast
  • kalectwo słowa

    kalectwo słowa od wczoraj nie boli a odkrycie braku zamiast zdziwić otula spokojem radzisz jaguarem przyczaić się i czekać na nagły skurcz mięśni i skok wbrew rosnącym dziko pazurom zawieram układ z ciszą i mgłą - już jutro posadzę siebie na nowo drzewem w matczynym og
  • Hufce miłosierdzia

    Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów uleciały ze mnie wszelkie troski, toteż przestałem odnosić depresyjne wrażenia. Szedłem razem z muzyką, otoczony łąkami i bzyczącą zielenią traw. I byłbym tak szedł dalej, uparcie radosny, wpatrzony w nierówne płyty chodnika, gdyby nie zawini
  • Teraz, kochana

    Spójrz - idą dni krótkie jak kłamstwo. Jeszcze się ciągnie babie lato. Jest nów, więc noc taka ciemna. Kończy się kryzys, jesteś ze mną, nic nam nie trzeba oprócz paru stopni ciepła ponad to, co ustalono na poziomie trwania. Dzisiaj będę wcześniej niż zwykle, może pójdzi
  • Nekrolog

    Napiszę ci wiersz na zamówienie. O czym chcesz i jak chcesz. Napiszę ci nekrolog. Nekrolog pisany na zapas ma sens, spełnia swoją funkcję. Bez opłaty, bez reklamacji. Taki nekrolog piszę w każdym wierszu. Nawet, jeśli nie rozumiem dzisiejszej poezji, nawet, jeśli nie mieści
  • Absynth

    Szukasz nocy, Przyjacielu? Noc cię sama znajdzie: na ulicy, z której trzeba cię doprowadzić do domu, w szafie, która nie jest kiblem, w miłości, która nie jest jej treścią. Noc, mój drogi, jest po to, aby nocą przechadzać się pieprzonym kotem po pieprzonych gzymsach w pieprzo
  • Initium

    Niewielka część pragnie mieć całość. Przede wszystkim coś do powiedzenia w kwestiach najważniejszych. Filozoficznie i eschatologicznie. Właśnie ta niewielka część uderza teraz w bęben. Jak dobosz zagrzewający do marszu. Naprzód. Równo i miarowo. Do wyznaczonego celu. Nie
  • Z samotną mewą

    Z samotną mewą wędruję nad falami rozgrzane dłonie chłodzę w morskiej wodzie W nocy srebrno krwistej i w jasnym świcie szukam nieba cienia miłości Może napotkam moje marzenie po drugiej stronie letnich barw w spokoju jesieni uśpieniu oceanu w deszczowych łzach
  • Trwoga

    Za posępną zasłoną znanego pragnienia wtulony w barłóg czekam na przyjście dawki swoich zwidów wsłuchując się w jęki zegara rytm grozy wskazówek budząc się do wciąż tych samych urojeń Słyszę uparcie swoje umykanie szmer sekund za ścianą skrzypienie okiennic wiatr
  • Aktor

    Nie zejść ze sceny, choć czasem kabaret, rzadziej zdziwienie szczere i ból szczery. Świat błaznów ma błazeństwa swoje za sztukę. Sztuka ma błaznów za swoją podporę. Być przez chwilę kimś innym, kimś kto nigdy nie żył? Otworzyć oczy i stać się Piłatem, czy być Piłate
  • Horyzont

    To, co nas łączy, jak ciężkie kajdany - długość, szerokość, rzeki i powietrza niedorzeczna tożsamość. Tutaj dysonansem znaczone karty, kontrapunkt ciszy, tutaj białe jest szare, a czarne też szare. I gdyby znalazł się jeden uczony, który by mówił językami wszystkich,
  • Wyklejanki

    Z wampirzymi zębami kot, albo żaba, szuflada i szu fla da. Tu się nada z wąsami pan, tu sylaba. Wyklejanka ma odcieni ze sto. To i tamto. Dwa razy się nie zdarza. Pod dywanem kot, na obrusie plama. Obrazki, fotografie, słowa - od nowa, wciąż od nowa.
  • Pytam o złote kaczeńce .z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    W twoim ogrodzie złote kaczeńce dawno straciły swój blask zwiędłe liście zwróciły ku słońcu w ostatnim geście pożegnania wiosennej ciszy Rozsypały się drobne płatki na soczyste trawy skonały żółte refleksy niespełnionych marzeń Tak właśnie umiera nadzieja Prz
  • Problem

    Mój problem nie jest natury alkoholowej. Moim problemem jest brak akceptacji dla bycia pozbawionym znaczenia, bycia niezauważalnym. Moim problemem jest świat i ludzie. Świat i ludzie są pozbawione znaczenia. Nie zauważam tu cnót, jedynie żal i cierpienie odmieniane przez wszystkie
  • Kauczukowa serenada

    z cyklu "Bez litości" Nie zakłócaj spokoju podziemnych Bogów bo utną ci głowę Zatopiony w kauczuku bez dotyku ziemi rozegrasz ostatnią bitwę We Wszechświecie Majów nie ma zasad dobroci ucieleśnionych duchów W klasyce śmierci nie ma porozumienia Jest zmysłowy taniec
  • "We’ll always have Paris.”

                                     
  • monolog w zastępstwie milczącej

    Skoro nareszcie zamilkła i gapi się w okno, skorzystam z chwili, by dodać kilka słów od siebie. No... Może nie kilka, ale znacznie więcej, bo nie szybko może mi się trafić kolejna okazja. Proszę się nie obawiać i tak nie usłyszy, co powiem. To już się zdarzało wcześniej. Potrafiła
  • Królestwo

    Skazani na zagładę przez fakt istnienia do bólu zaciskamy oczy. Czego nie widać, tego nie ma. Nie jest to łza, i nie jest to perła, co spływa po policzku. Tłuczemy lustra. Nie mamy cieni i nie ma też śladów, nie mówią nic usta. Chronimy się sami ode złego, amen; uciekamy w
  • Dysocjacje

    Otwieram okna. Wpuszczam i wypuszczam. Podobnie jest z drzwiami. Wchodzą i wychodzą. Wszystkie niepotrzebne i wszystkie potrzebne. Przyziemne i podniebne. Godne i haniebne. Otwieram oczy i zamykam oczy. Zacznijmy od początku: otwieram okna. To może się udać. Cała nadzieja w tym, ż
  • O ile rak wątroby ma skrzydła...

    Za chwilę wszystko będzie proste. Już prawie się zatrzymało. Ona go trzyma za rękę. Za chwilę już tylko ciało. Ona będzie przez chwilę jeszcze, ale go zabiorą. Powietrze zostanie tym samym, ale nie oddechem. Coś się zatrzyma, coś się nie zatrzyma. Ojciec, córka. Godzina
  • Posiadanie

    Dwa życia tworzą nowe życie. Czy nowe jest nowym, czy jedynie wydzielonym? Osobne jest osobiste, czy osobistą częścią daną w chwilowe posiadanie? Czymkolwiek jest wystarczy na jedną, bardzo prywatną śmierć. Wszystko, co pomiędzy, jest jedynie możliwością bez gwarancj
  • "Lot nad kukułczym gniazdem"

    Najpierw zobaczyłem film i wywarł na mnie ogromne wrażenie. Potem byłem w teatrze, na spektaklu z udziałem Wojciecha Pszoniaka w roli McMurphy'ego. A na ostatku przeczytałem książkę Kena Keseya. O ile film bardzo mi się podobał, to przedstawienie teatralne, mimo koncertowej gry aktorów i
  • Niedobór

    Lata składają się z niedoborów. Najpierw brakuje lat do dorosłości, potem brakuje czasu. Wkrótce braknie i mnie. Taki mały niedobór nie zmieni niczego w ogólnym postrzeganiu rzeczywistości. Co innego, gdyby zniknęło słońce. Albo miłość.
  • List znaleziony na plaży

    Miał jakiś dziwny kontakt ze śmiercią. Poetycki, liryczny? Nie wiem. Myslę, że Śmierć wpisała się także w moje życie. Jego Śmierć. Nauczył mnie patrzeć na słońce smutnymi oczami. Za to niech będzie przeklęty. I za to co zrobił. I za spustoszenie, jakiego dokonał w moim siedemn
  • Pogorzeliska i ogrody

    Szczerzą zęby, toczą pianę z pyska. Jedna za drugą czernią się godziny. Już nad nimi unoszą się dymy, już za nimi mrą pogorzeliska. Pożerają swoje dzieci, wnuki, po sekundach znikają minuty. Nie uratuje się żaden dzień, miesiąc, nie wybaczy tygodniowi rok, dekadzie wiecz
  • Staję w słońcu, w cieniu brodzę do kolan

    Niebo błękitne nade mną, a we mnie wspinający się po piszczelach mrok hoduje hipotermię. Nie poruszam się, wrastam między kamienie, kaleczę samym staniem skórę i mięśnie, przeciekam przez ostre krawędzie, między korzenie, między ślepe stworzenia, tam, gdzie jest bezpiecznie
  • Orbity

    Oddalają się od siebie. Planety unikną zderzenia. Niepotrzebne będą się od teraz poruszać niezależnie. Przez chwilę były zbieżne, krzyżowały się ich ramiona, nogi, zespalały masy, rytmizowały pływy. Teraz oddalają się od siebie. I nie są już zamieszkałe przez mi
  • Myśl w ruch wprawiona słowem, zaprawiona ciszą

    Choćby i milion lat, to przecież nie wieczność. Jakże ma przetrwać słowo wobec bezwzględności? Pisze się tu i teraz, dla tych, którzy teraz i tu, i tych co za chwilę, i tych co na morzu. Dla tych paru słów, których nie przeczyta przyszła małpa, rosomak, karaluch, krytyk i p
  • Niebo dla żuka

    Gdyby żuk gnojnik wiedział, że za kilka godzin stanie się pokarmem dla pliszki szarej i jej piskląt, czy przestałby toczyć swoje gówniane życie? Jemu z pewnością nie przyszedł do głowy inny styl egzystencji, więc nie będzie się nad tym zastanawiał. Ani przez chwilę nie po
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • Dzisiaj jestem

    Jezus znalazł swojego brata Judę na skraju urwiska tuż za gajem. Ziemia była wypalona, dolinę spowijał całun gorącego powietrza. W lekkim wietrze unosiły się drobiny lepkiego, żółtego pyłu. Twarz Iszkarioty była posępna,zamyślona. Jezus usiadł obok Judy, ujął jego dłonie. - Co
  • Świąteczna rapsodia

    z tomiku "Wiersze niczyje" Święta pachnące choinką jak zwiędłe liście minionego lata Małe serca przepełnione nicością rybie oczy oszalałe z rozpaczy Ale Przybieżeli do Betlejem Umknę przed kolędą do wnętrza myśli świerkowe gałązki ukryję w duszy z kołyską d
  • Nihil novi

    Iluż już było, którzy wieszczyli końce świata? Że się to skończy i tamto zniknie, że to i tamto? A tu, na przekór, wciąż jeszcze żyją wiewiórka, kos, stokrotki, bluszcze. I choć nieludzkie jest to człowiecze - rodzą się nowe stare wiersze. Do ksiąg wkładane, do sur
  • Bez wiary - bez nadziei

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Jedziesz ślepym torem przed siebie dotykając tylko mojej miłości małym kęsem kosztując odmienność uczucia Tarzasz się w chłodzie domowych zdarzeń bo Twoje sady obsiadły gawrony Białe podbródki wystawiły ku słońcu obserwując każdy twój ge
  • Kreolskie pieśni

    Kreolską pieśnią mnie witaj śpiewem fal o świcie krzykiem srebrzystej mewy na nieba błękicie Zielenią swoich oczu znowu ciebie otoczę a ty oddasz morzu złociste me warkocze Niech piękne syreny w muszle je ustroją by cię nie wabiły więcej pieśnią swoją Gdy zajęte będą
  • Nocna

    Nieuleczalny świat, ludzie jak rak. Panaceum religii wśród nowych technologii, przemysłowych zastosowań nadziei. Z tego wszystkiego przebija się zielona łodyżka smutku. Tymczasowe słońce ogrzewa chwilowym ciepłem pragnienie nieskończoności. Coś tam kiełkuje, coś się lęgn
  • Żywot zastępczy

    Właściwie wszystko przemawiało za moim milczeniem. Ale że nie chciałem poniechać walki z wiatrakami, czyli z absurdami swojego życia, postanowiłem wrócić do publicznego mówienia. Wiem jednak, iż mówienie o czymś, co trwa bez przerwy i towarzyszy mi tak dotkliwie, że staje się częśc
  • Martwe i zimne

    Chciałem potwornie szlachetnie i na poważnie kochać traktowć jak najdroższe klejnoty swoje wrażliwe dzieci cywilizować światłem tytana etycznie miernych mutantów ale czy na szczyt roszczeń nie chciałem się wspiąć zbyt wysoko kulminacja marzeń nagle się zmieniła w iluminację zw
  • Wymóg bezwarunkowego aplauzu

     Nie ulega wątpliwości, że łatwiej dziś spotkać piszącego niż czytającego, o czym wiele razy już wspominałam. Teoretycznie więc piszący powinien skakać z radości, gdy ktoś jego dzieło raczy choćby przekartkować. A jeśli już trafi się ktoś, kto poświęci czas, by wyrazić swe
  • Zadanie

    Kiedy jeszcze pracowałem w realu, kolej nie stanowiła problemu. Gdy trzeba było jechać na urlop, razem z innymi profanami przygodowych rajz uciekałem w coraz bardziej smrodliwą dal: po słońce, ozon i jod. Odpocząć, nałykać się wytchnienia, zażyć spokoju po grdykę. Kto mieszkał na
  • Spirala

    Nakręcam spiralę. Dzień za dniem.  Cofanie czasu napotyka na białe plamy.  Co się wydarzyło tego dnia, kiedy przedwojenny fryzjer  targał włosy małemu chłopcu przedwojennymi nożyczkami,  podgalał czteroletni kark przedwojenną brzytwą,  używał potem przedwojennej wody kolo
  • Ruch, to zdrowie!

    Dbamy o siebie tyle, co nic. Leczymy się incydentalnie. Ruszamy się niewiele. Przeważnie siedzimy. Jeżeli stoimy, to tylko w korkach. W pracy odwalamy robotę przyspawani do dwóch urządzeń: krzesła i komputera. Po pracy jedziemy do domu. W domu siadamy przed telewizorem i czekamy na obiad
  • Modlitwy

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Totalna samotność odbija się echem po ścianach mojego serca Idę wciąż pod górę szukam słów modlitwy by dotrzeć na szczyt atakowana przez demony pragnę dobra Nie widzę sensu wizji kochającego Ojca na polu pełnym jadowitych skorpionów Chcę
  • Dziedzictwo

    Czego oni doświadczą, jakie ich bagaże, kiedy w podróż wyruszą życia? Po której stronie staną na peronie marzeń i co powiedzą obcym, gdy zdumione twarze rozpoznają siebie sprzed lat, sprzed doświadczeń, po których tatuaże, blizn parę i życiorys spisany na skrawku wydartym c
  • CELEBRYCI NADCHODZĄ, CZYLI DNO, PANIE DZIEJASZKU!

    Wstęp Z omszałej pamięci wyłaniają się fragmenty śpiewanych przemyśleń. Krótkich, celnych i spuentowanych po mistrzowsku. Pierwsza z brzegu piosenka, "RÓBMY SWOJE", druga, BALLADA O DZIKIM ZACHODZIE - wyznaczają szlak moich wędrówek przez czas. Dyktat Nie chcę być obsadzany w roli
  • Chociaż nie widzę

    Pewnego dnia tutaj mnie nie będzie. Gdzieś będę, ale nie tutaj. Pewnego dnia spojrzę wszystkowidzącymi oczami na nic niewidzących, jak kiedyś, teraz, ja. Teraz, w tej właśnie chwili umiera ktoś bliski. Ktoś daleko umiera, nie widziałem go od lat. Teraz podlewam bazylię kupioną
  • Zataczanie kręgu

    Gdzie ta cała mądrość, wiedza życiowa? Brud za paznokciem, poranny oddech. Wszystkiego brak, lecz brak wszystkiego, to nic w porównaniu ze wszystkim wszystkiego utraconym, lub brakiem braków. Wyhoduję cień na ścianie po twoim odejściu, będę uprawiał twój zapach i ślad na dyw
  • Bardzo inny punkt widzenia

    Czasami trzeba zabić psa i to boli nie tylko psa. Zbyt często człowiek nie staje na wysokości zadania, na szerokości odpowiedzialności, na długości skutku swojego ograniczenia. Wtedy pies, zwierzę stadne, które próbuje dominować, nie czując presji alfy, może zachować się agre
  • Wirus

    [caption id="" align="alignright" width="340" caption="Zdzisław Beksiński (1976)"][/caption] Zerojedynkowa Arka, nie większa niż kieszonkowe wydanie Pisma, mieści wszystko, co będzie potrzebne. Genomy spakowane w archiwa, mapy, schematy, wzory. Może jeszcze kilka książek, katalog d
  • Nie całkiem limeryk

    Pewnego wieczoru w Krakowie jedna Wisia spojrzała w okno spod powiek - "Dzisiaj jest dobry wieczór dla ateistki. Puszczę oko i będzie po wszystkim." Teraz już śpi i sen ten jej śni się.
  • Apel do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Pana Bogdana Zdrojewskiego

     Zwracamy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o udzielenie dotacji dla gdańskiego kwartalnika „Migotania. Gazeta Literacka”. Dotacji, która została temu pismu odmówiona. Czasopismo istnieje od 2002 roku. Przez dziesięć lat nieustannego istnienia zyskało sobie wysokie
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Kłaniam się sobie na wiosnę

    Kiedy mną gardzisz, nie zapomnij bardziej i więcej szanować siebie. Nie wiem wprawdzie kiedy przyjdzie wiosna, czy zazieleni się park, rozgwieżdżą kwiaty i ptaki; czy wyleje Prosna, czy naprawią po zimie Browarną, Babinę -- to rzeczy bez znaczenia, przynajmniej w tym mieście i
  • Opowiadanie pyszałka

    Wyobrażam sobie, że napisałem opowiadanie i choć można się z tego uśmiać, zostało wydrukowane. Zakładam, że ktoś je przeczytał. Zachęcony, biorę się za kolejne, tym razem świadomie, wierząc w potrzebę jego napisania, no i w to, że pokrzepi  mnie na znaczeniu. Jednak następne te
  • Planety

    [caption id="attachment_141" align="alignright" width="362" caption="LONELY METROPOLITAN"][/caption] Tutaj, podobno, jest najlepiej. Innego życia nie znamy, ani innych miejsc. Będziemy więc grzebać w gwiazdach, jak w skale przy pomocy młotka, dłuta i pędzelka, aby wyłuskać odcisk
  • Biegnę

    Wtorki odchodzą w niepamięć bezszelestnie. Dołączają do poniedziałków i niedziel. Spotykają soboty, czwartki i piątki. Dzisiaj jest środa, ale i ona nie jest bezpieczna. Kolejna kartka w książce o zmarnowanym życiu. Przeglądam spis treści i coś mi się przypomina. Otwieram t
  • Dziecko

    Nie pamiętać. Nie mieć za złe, nie tęsknić. Być jak biała kartka. Wciąż na nowo odkrywać, dziwić się. To co złe będzie tylko przez chwilę, to co dobre - bez rozczarowania. Nie popełniać i nie oceniać, nie złorzeczyć i nie piać z zachwytu. Nic, co by trwało dłuzej, niż
  • Połączenia

    Dwa telefony leżą w separacji, skłócone, lecz impuls jednego w drugim wywołuje drżenie, natarczywy dzwonek. Więc coś ich łączy? Znają swe numery i każdą melodię. Dopóki bateryjka, do dna.
  • Antyspam

    Od niechcianych i niezapowiedzianych konsultantów, maklerów, dilerów, od ofert korzystnych, od wątpliwych korzyści bankierów, stręczycieli, peeli poezji sieciowej, darmowych promocji na uczucia niezbędne, na powietrze wyziębłe, na oddychanie, na radosną starość, na koloryt codzie
  • Westalka

    Nad ruinami Partenonu wschodziło słońce. Pierwsze grupy turystów mieszały się jak cukier w porannej kawie z duchami przeszłości. Najważniejszy jest styl tych kolumn, który daje ogólne pojęcie o nurcie epoki. Odkręciłem stalowy termos kupiony na jednej z tych nowoczesnych, otwartych p
  • Jestem życiem

    obraz biografii ranami zapisywało cierpienie róża pochyliła głowę już nie pachnie naznaczona nieszczęściem wsiąkła w ten świat jak krew w ubranie w cieniu nie było słońca miedzy wzrokiem a słowem zamigotał zielony ognik zapach namietnych fiołków poruszył schowane za si
  • Apospasma tou theu

    Ubywa ciebie. Niezauważalnie nikniesz. Transgresja jest ledwie namacalna, ale jest. U waży mniej niż O. Ciało więcej, niż ciału. Wkrótce przestaniesz oddychać i się dopełni. Ubędzie cię tyle, ile trzeba - nie więcej. I to będzie Ono. Cała droga, to  d r o g a. Wije si
  • Zapisane w genach

    Zderzą się kontynenty i wypiętrzą nowe góry, stare szczyty na dnie mórz, pustynie pod lodem. Cóż zostanie ze stworzenia, jak się zmieni horyzont i jakie imiona będą miały rzeki? Co miało być na wieczność, a co ledwie chwilą żyło, czy zostanie choć słowo, gest, miłość
  • Gdzie szukać mam

    z tomiku "Rozwiewa wiatr"     dla GoddamaPoeto Przyjacielu Drogi gdzie szukać mam ,,Lepszej strony ciszy '' W kojących marzeniach w bukiecie wiosennych fiołków kiedy rośnie nadzieja zapachem odurza zmysły budzi namiętność Zaprzeczysz - bo gdzie spokój w pożądaniu gd
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Rok Grotowskiego

    [caption id="" align="alignright" width="157" caption="Jerzy Grotowski podczas konferencji prasowej w Ośrodku Grotowskiego, 1997. Fot. M. Cułyński"][/caption] Organizator: Instytut im. Jerzego Grotowskiego, Wrocław - Brzezinka; styczeń - grudzień 2009 r. W 2009 roku mija 10. roczni
  • Rozchwianie

    Kocha. Nie kocha? Kocha nawet, jeśli mówi, że nie kocha. On nie wie, że kocha. Nienawidzę go. Nie, to było pięć sekund temu. Nie nienawidzę, kocham. On kocha i ja kocham. Noc w izbie wytrzeźwień, tydzień zaprzyjaźniania się z sińcami, miesiąc współżycia z krwiakami.
  • Zbrodnia Ikara

    Chciałem się wznieść, ogrzać w słońcu, choć prawdziwym celem i tak była ucieczka. Zawierzyłem ojcu. W końcu, bo nie od razu zrozumiałem, że na obraz i podobieństwo, na przekór prawom, bliżej chmurom, niebieskim ptakom. Teraz, kiedy już jest po wszystkim, prawie zapomniałem
  • Niepokój

    Dagmarze Czarne dni odgrywają swoje sceny w czarnych snach. Wpływają w czarne morza mroczne słowa. Zabijają, piją czarną krew. W czarnych snach czarne oczy widzą czarne kły, które zatapiają się w białą szyję. W czarnych pokojach ciemnieją czarne okna. Cisza nie ma tu nic do
  • Intoxicated Man

    W kilka sekund po tym, jak się urodził, jak nabrał w płuca powietrza i rozdarł je na dwa krótkie wersy - wiadomo było że będzie poetą - na siebie rozdarł i siostrę. Ten krzyk razem z tym drugim krzykiem były takie do rymu. Zabrzmiały jak kościelne dzwony, jak jakiś cholerny
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Łzy

    Było paskudne marcowe popołudnie, kiedy nie wyłączyłem gazu. W takie dni, w których wisi w powietrzu deszcz, nie pada już nawet, lecz właśnie wisi, kiedy nie ma najmniejszej nadziei na odrobinę słońca, przychodzi w takie dni senność, rozleniwienie. Kości stają się z gumy, mięśnie
  • Coś więcej?

    - pogłaszczę ją w myślach, niech wie że nie na darmo sypiamy w jednej łodzi płynąc jakbyśmy szukali starej, znanej drogi Nie na darmo Kraków zbudowano. Z całym zapleczem krypt, lochów i wieżyc wysokich aż pod dźwiękoskłon hejnałów i dziewic. Od wysokiego C, aż po krótki
  • Mimo wszystko

    Muß es sein? Es muß sein! Ile zaświeci jeszcze słońc, wzejdzie księżyców nad linią, która łukiem przecina dłoń, nim będzie po wszystkim? Póki cieszysz się z zamknięcia oczu, opuszczenia powiek, łaskawość tego czasu jest jak opowieść Marcela na zbyt wielu stronach spi

Anne Clark – Poem without words

„Beautiful Days” – Venus

„Piosenka o pointach” by Janek Samołyk