Archiwa

Wybrane

  • Jedność

    Ja jestem Tobą, a Ty jesteś mną. Nami jest drzewo, zwierzę, zwykły robak. Drzewo jest we mnie i gwiazdy są we mnie, w Tobie są kwiaty i łąki, i niedźwiedź. I każdy potok, ocean i wiatry - jesteśmy wszystkim, choć bardzo z osobna. Nie żądam świadectw, nie rozsądzam winny
  • Wiersz do ciebie

    Na drugim brzegu nie jest lepiej, ale zawsze warto się upewnić. Zaoferowałeś transport. Łódź była przytulna. Trochę kołysało, chwile na wodzie wiążą się z niedogodnościami. Dałam się ponieść fali. Wplotłeś mi we włosy dwa pstrągi, ich łuski lśniły w słońcu.
  • Taniec wschodu i zachodu

    widziałam krwawy płacz dziurawca strach mieszkający w uściskach gałęzi i oczach drżącej sarny słyszałam głos Boga lasu w mowie potoku omywającego kamienie w rozmowie z brzozą śpiewie ptaków wiatrem zaplatał warkocze trawom wkładał sekrety w kieszeń dę
  • Gęgałka wczorajszego człowieka

    Możemy być dumni: technika coraz szerzej wkracza do naszego świata. Jeszcze 15 lat temu nie istniała tak rozbudowana, szybka i sprawna wymiana informacji; razem z rozwojem wynalazczości, zmieniło się życie. Na naszych oczach poprzedni sen przerodził się w jawę. Elektroniczny papier,
  • Zapiski na serwetce

    I przyszedł rok, czasu czara, słowami jak piołun się przelał. Padały te krople na ziemię, bunt dojrzewał. Wystrzeliły petardy pąków iskrząc nadzieję jak gwiazdy. Nad nimi leciały motyle barwne czarciego wrzasku. Święty Jan i święty Paweł, i drugi, na wszystko patrzył
  • Niewinność

    Za całą zbrodnię, za powinność bycia kimś innym, za obyczaj konkurencji, za wczorajsze dni, za jutrzejsze dzisiaj - odpuść nam nasze winy. Za dziecinną wiarę, za niczym nie skrępowaną ufność, panie, za nienasycenie, pragnienie, za każdy rzucony kamień - odpuść nam na
  • Nie chcesz mojej pieśni

    Nie chcesz mojej pieśni odchodzisz w mrok tyle moich słów zamykasz jednym gestem dłoni Wyśpiewa je morski wiatr zanuci ptak Gdy odejdziesz w cień twe serce zatęskni do magicznych chwil Pragnienia nuta zadżwięczy w duszy i wrócisz znów do gwiazd po moją pieśń i będziesz chciał ob
  • Obcy

    Nie wyszły poza płazy z wirów odmieńce, czy zostawiły resztę w sosie stworzenia? Patrzą swoimi ślepiami na światy i na nieświaty. Świadomie, bądź nieświadomie nazywają rzeczy ich imionami, określają bez żadnych zawijasów i okrągłości sformułowań to i owo. Nie mają
  • Haiku (prawie) erotyczne

    Pustelnik wślizguje się do muszelki, Raz za razem napiera na ślimaka. Tsunami marszczy skórę oceanu.
  • Potworność

    Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśm
  • Monolog na cyku

    Uważam, że kiedyś było bardziej cacy. Nic mi się nie chciało i nikt się nie czepiał.  Teraz jednak nie tyle  lubię uczestniczyć w życiu, co patrzeć, jak innym się ono kręci, bardziej słuchać z niego reportaży, niż brać w nim udział, puszczać się na myślenie o tym, czego nie
  • Miłość

    Spójrzcie, jak nam skarlała, jak niewiele znaczy w naszych czasach miłość. Jak lekko bierze za wieczność chwilę. Jakie to łatwe dla niej - upaść, broczyć. Nie jest jak inne uczucia. Jeśli się budzi, to tylko w obłędzie, lecz nigdy na trwałe. Wierność nie wierność -
  • Człowiecze

    Tutaj nie ma programu dwunastu kroków. Tutaj nie ma miejsca na wahanie. Wszystko, co musisz, to zaakceptować wąziutką ścieżynkę. Tutaj albo idziesz, albo nie idziesz. Robisz krok i jesteś. Robisz krok i cię nie ma. Do przodu, w bok, jak krab lub rak. Tutaj nie ma speców od
  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Piksele

    Ile kroków dzieli cię od zniechęcenia? Nie ma żadnej przepaści, nadjeżdżającego pociągu, krawędzi okna, dachu, szklanki, ani niczego, po przekroczeniu czego miałbyś z bani, przesrane, rozmazane i roztarte w palcach najwyższej istoty. To co jest, to postępująca niewiara w se
  • Marek Aureliusz

    Przedstawiona przez niego natura wydaje się trwać w uporządkowanym ruchu. Tchnie zrozumiałą i nieuchronną przemianą. Forma istnienia, to pojęcie względne, ulotne i przejściowe. Dobro jest złem. Nie ma różnicy, ani jakim się jest, ani przez jaki czas. Ludzie, zwierzęta i przedmioty
  • Na imię ci Orzech

    Byłaś taka jak dłoń, trochę większa może, a potem rosły twoje buty i sukienki. Teraz jesteś drzewem, na imię ci Orzech - Z zewnątrz twardy, w środku zaś miękki. Zawsze, maleńka, taka moja, dla Ciebie ta piosenka, ta sukienka. Rosły twoje sukienki i buty przez lata, potem z
  • Rama

    Nie jesteś sam. Sen zaludniony nieskończonym bytem, który się dostał tutaj zupełnie ukradkiem, lub jawnie, gdzieś zapoznany po drugiej stronie granicy, ciszy, albo dotknięcia i całkiem nieważnej lub istotnej myśli. Nie jesteś namacalnie, organicznie pewny dalekiej drogi, wątp
  • Mówią, że wszechświat się rozszerza

    Przyglądam się jabłku, które rosnąc pęcznieje soczystą objętością. Rozszerza się, rumienieje. Potrafię sobie wyobrazić jak nabiera smaku, jak kwaśność zamienia się w słodycz. Ale czym jest ręka, która je trzyma i oko, którym na nie patrzę? A, dajmy na to, robak, kt
  • Pojutrze, może później, po nas

    Kiedyś w miejsce starych drzew wyrosną nowe. Będą śpiewały te same piosenki, będą odkładały w słojach mózgi, trzustki, wątroby i odcięte jak gałęzie spopielałe marzenia.
  • * * * [było tak bez sensu]

    to było tak bez sensu spadł śnieg o dwunastej dwunastego a ja zaspałem nie wstałem i tkwię w środku aż do wiosny samotny biały z dziurawym garnkiem na głowie brzozową miotłą pod pachą a nos mam czerwony marchwiany taki
  • Proza niewielka

    Przy łóżeczku stoliczek i pierwsze literki napisane kredką; papierki z cukierków służą za pieniążki, zwierzątka z plastiku za mieszkańców domku dla dorosłych ludzi. W pudełeczku umarła leży Klementynka, właśnie mamy pogrzeb całkiem jak prawdziwy, choć wszystko zmyślone
  • Komentarze

    Pisuję na rozmaitych forach literackich i często zdarza mi się publikować ten sam tekst. A robię to nie dlatego, by zachwycać się swoim nazwiskiem i fabrykowaniem gniotów, lecz dlatego, by czytać rozmaitego kalibru komentarze i komenciki: ciekawi mnie odbiór mojego gryzdania. Niekiedy zauw
  • Z PAMIĘTNIKA SKLEROTYKA

    Było to tak dawno temu, że w Listopadzie był Listopad, a Dzień Próżniaka obchodziło się codziennie, mówiłem, gdy kto pytał, od kiedy go znam. Lecz gdy kto indagował mnie, dlaczego akurat z nim zadaję się najdłużej, do głowy przychodził mi dżem; nie jakieś pożywne i tłuste wi
  • Przezroczystość

    Umieszczono mnie w przezroczystości szkła. Może jest tylko moją powłoką, a może już stałam się nim? Granice są jak protony - nie widać ich, ale wiemy że są. Ktoś wyrwał mnie ze świata i umieścił tutaj. O dziwo, jestem w stanie żyć. Spójrz na tę krzyżówkę, co w
  • Podanie do laryngologa

    Ostatnio czuję się mało rozrywkowo: medialne nośniki mnie olewają, na froncie rzeczywistości wiedzie mi się pod wiatr, wszędy mi nędznie i zaledwie, toteż, jako doszczętnie zakompleksiony facet, odczuwam deficyt pochwał. Pomnę, że przedtem nie było dnia bez czapkowania: cięgiem g
  • Więzy

    Będziesz taraz robiła, co ci każę. Posprzątasz, pójdziesz po piwo. Dla mnie zrobisz przecież wszystko co ci każę. Kiedy mówię jedz - jesz, jak powiem, że czas iść spać, to masz spać. I żeby poduszka była sucha, bo sprawdzę. I nie pyskuj, bo już sama wiesz, mamus
  • Cicho, już

    Sen się kończy, czas zasnąć. Zaczyna się zima, zamarzają słowa. Wkrótce całe ich sople zwisać będą u ust, których nikomu ogrzać już nie pozwolę. Dotyk, nie-dotyk, pieszczota, nie-pieszczota. Miało przecież tak być jak jest - nierealnie. Na ścianie jeszcze wczoraj malow
  • W kadrze wkrótce będzie już tylko powietrze

    Na fotografii są obecni wszyscy. Częściowo przezroczyści, ale jednak wciąż trzymają się krzesła, podłogi i ściany. Trwają w doniosłości trzaśnięcia migawki. Czas, który im dano, jest zbyt krótki aby zauważyć znikanie, czekanie, przetrwanie. W tym ledwie ułamku tej ledwie
  • Little Bastard

    Była piękna jak bestia, ta moja przedwcześnie zaniechana eufonia. Jej żarłoczność pochłonęła szelest nocy zamieniając zwyczajny skowyt w gardłowy ryk. Krople bezksiężycowej zawieruchy roztrzaskiwały parapety i framugi, malowały się bezbarwnymi łzami na policzkach szyb.
  • Napotkałam ciebie

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Napotkałam ciebie na cierniowej drodze gdy jaśniał świt Odchodzący księżyc zostawiał na niebie ślady bezsennych nocy Ujrzałam uśmiech w twych oczach Z dotyku ciepłych ramion wysnułam swoje dobre sny Poczułam miłość gdy prostowałeś moje
  • W raju

    Ślub odbył się przed tygodniem, lecz dopiero dzisiaj mieli okazję świętować. Przylecieli wczoraj, późnym popołudniem. Jak zapewniano ich w biurze podróży – z hotelu wychodzi się wprost do raju. To była ich wymarzona noc poślubna. Pierwsza z dziesięciu tutaj. Jedna z wielu. Nie cho
  • połonina pienińska

    połonina pienińska po linii dźwięku i plamce słońca poszłam za tobą jak zwinka tylko madonna drzewiasta błogosławiła zmartwychwstanie 06.08.09
  • W agencji - przy autostradzie - w burdelu

    Jesteśmy najpotworniejszym genem zgnilizny we Wszechświecie ułomnością wypaczoną zarozumiałym bestialsko szpanem banałem żałosnej prozy z poświatą mgieł z Neandertalczyka ognisk gnidą z sierści absolutu szympansa co się ma za gwiazdę pychy prostaczej intelektu zarozumiałych tro
  • Prawie

    Nie każdy może być: kierowcą Formuły 1, pilotem myśliwca, myśliwym, myślicielem, mścicielem niewinnych i zagubionych, kapłanem, opiekunem zbłąkanych i porzuconych, członkiem zaszczytnej Akademii, klubu elitarnego, lub innego grona, sekty, kościoła, słusznej politycznej frakcji
  • Recenzja pewnego dzieła

    Staraniem entuzjastów „Wiedzy Chodnikowej” powstała na naszym wydawniczym rynku nowa, lecz już obiecująca oficyna. Nazywa się ona BIBLIOTEKA PROBLEMÓW NIEPOTRZEBNYCH.  Jej założeniem jest maksymalna popularyzacja nauki uważanej dotąd za odpadową. Już pierwsza jej pozycja wzbudzi
  • Biegnę

    Wtorki odchodzą w niepamięć bezszelestnie. Dołączają do poniedziałków i niedziel. Spotykają soboty, czwartki i piątki. Dzisiaj jest środa, ale i ona nie jest bezpieczna. Kolejna kartka w książce o zmarnowanym życiu. Przeglądam spis treści i coś mi się przypomina. Otwieram t
  • SZACHY

    SZACHY Choć znaliśmy się od lat, jeszcze z budy, choć był moim rówieśnikiem, facetem wzrostu mniej więcej niesporego, uraźliwym ponad normę, subtelnym do granic wytrzymałości, to przecież mówił, myślał i zachowywał się, jak człowiek starej daty. Przychodził do mnie co środę,
  • CELEBRYCI NADCHODZĄ, CZYLI DNO, PANIE DZIEJASZKU!

    Wstęp Z omszałej pamięci wyłaniają się fragmenty śpiewanych przemyśleń. Krótkich, celnych i spuentowanych po mistrzowsku. Pierwsza z brzegu piosenka, "RÓBMY SWOJE", druga, BALLADA O DZIKIM ZACHODZIE - wyznaczają szlak moich wędrówek przez czas. Dyktat Nie chcę być obsadzany w roli
  • Co było dalej?

    Układali kartki. Jedna na drugiej. Kartki historii układali ponurej. I cały wiek się zebrał w pokaźny stos makulatury. I przyszły dzieci z zapałkami.
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Bunt robotów

    Nie wiem gdzie jestem i gdzie jest to, co czuję. Niby tu, niby tam. Gdzie-nie-gdzie i tylko czasami wydaje się, że wiem. Ale nie wiem. To jest piękne. Jeśli coś jest, to jest, jeśli nie ma, to nie ma teraz. Ale czy będzie? Być może. Coś mnie tutaj kręci, coś mnie podnieca.
  • Traumatyka demokracji

    W czasach, gdy łatwiej jest powiedzieć jestem gejem niż jestem Żydem, jestem filatelistą. Zbieram znaczki. Są na nich różni znani ludzie. Niektórzy to Żydzi. Jeśli chodzi o gejów, to nie wiem, ale kwiatki bywają równie kolorowe. Czy bycie filatelistą jest groźne? Może si
  • Nieznośna lekkość wolności

    Dziura po murze, umarłe żurawie, wyblakła czerwień, nowe i stare twarze. Zatem mamy co świętować. Pieśń tylko nie chce się śpiewać, a wiara przestała dojrzewać. W archiwach jedynie i w muzeach jest pewien spokój o przyszłość. Na ścianie ktoś sprayem wydrapał Quo vadi
  • Droga

    Oto jest droga prosta co do prostych rzeczy wiedzie. Do miast o prostych nazwach, z murami prostymi. Za nimi mieszkają bardzo prości ludzie. I choć prosta, to idzie jakoś wyboiście. I choć prosta, to wy boicie się z iście skomplikowanym podejściem do życia. Nie wszystkie cele
  • Bezboleśni

    Jeszcze nie składamy broni, bawimy się życiem. Godziną złotą, magicznym światłem, dopiero kiedy noc - samotne żagle, z szuwarów port będzie ich ukryciem. Wiatry nad wodą i wyżyny fal, łupiny orzecha, my w nich stojąc - chcialoby się nie kłaniać wodnym słojom, chciałoby
  • Kultura nie znosi próżni...

    ...jest nieprzerwana i ciągła. Wyobraźmy sobie, że wszyscy twórcy  nagle zamilkli. Piszą, malują, komponują, ale do szuflady. Bytują po niszach i zakamarkach, po piwnicach, enklawach i bezludnych wyspach, a ich głos dociera do niewielu. Do garstki potrafiących czytać, myśleć i udawać
  • Gdzie szukać mam

    z tomiku "Rozwiewa wiatr"     dla GoddamaPoeto Przyjacielu Drogi gdzie szukać mam ,,Lepszej strony ciszy '' W kojących marzeniach w bukiecie wiosennych fiołków kiedy rośnie nadzieja zapachem odurza zmysły budzi namiętność Zaprzeczysz - bo gdzie spokój w pożądaniu gd
  • Consecutio temporum

    Czy nie sądzisz, Noe, że to odpowiedni moment na odrobinę deszczu? Spójrz, Noe, ja ci pod chmury unoszę całe być może - nie czas na wątpliwość. Wcześniej, lub później, bracie, będzie gołębica, skała Arraratu. Nie lękaj się, wypłyń na głębię - wszak, Noe, prowadzi
  • Zielone trawy Fátimy

    Odwiedzić Chiny, wejść na Wielki Mur, poznać, być może, największą z tajemnic - nie uda się, lub może dlaczego nie? Ostatecznie niewiele trzeba, by sprostać tym sprawom. Oddychać, odetchnąć. Może ulga, to zbyt wielkie wyzwanie, lub niepotrzebny atrybut istnienia? Śnieg pok
  • otchłań

    nie je nie pije nie daje mleka.Co robi ? Czeka.(Czesław Miłosz)
  • Andante, allegro i znowu andante

    Jeszcze kiedyś zatańczy, zaśpiewa, zaszaleje, jeszcze będzie wesele, albo choćby festyn dni słodkich. Jeszcze kiedyś z całej goryczy wspomni przegryzioną pestkę cytryny, odprutą metkę, zapach jałmużny, dłoni, które trzymały ją w sidłach. I nie będzie bez wartości, paragon
  • E - MAIL

    Cześć słodziutka! Kiedy się zmyłaś, nie było mi do śmiechu, choć wyznam, że w ogólnym bilansie okazało się, że bez ciebie jest o wiele spokojniej, a w domu zapanowała powszechna zgoda i wzajemne nie włażenie sobie na odciski. Mama, jak to Mama, z początku popłakiwała po
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p
  • Przez chwilę

    Wciąż nowi idą noga za nogą, przekraczają progi, znikają za drzwiami. Nie tak jak kiedyś tłumnie i masowo. Rozproszeni po miejscach, rozsiani po czasie, przechodzą. Znajome twarze, nieznajome twarze. Zawsze przedwcześnie i zawsze nie w porę. Ciągnie się za nimi cichy welon s
  • Werdykt VII OKP "Złoty Środek Poezji"

    Werdykt jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkowy roku 2010 pod patronatem Dwumiesięcznika Literackiego "TOPOS" Jury VII Ogólnopolskiego Konkursu Literackiego "Złoty Środek Poezji" na najlepszy poetycki debiut książkow
  • Matka

    Odchodzą od swoich rodziców, raniąc najbardziej własne życia. Nie zauważają wracających kamieni, ale orbity wcześniej, lub później, w końcu zamykają elipsę bolesnym zdziwieniem. Skąd się bierze w nich tyle nienawiści, skąd w matce tyle miłości? Znosi ten bunt z ci
  • Nie proś mnie

     z tomiku "Wiersze niczyje" Nie proś mnie o wiersze nie jestem poetą Tylko poeci opętani szaleństwem odmieniają słowa Nie proś mnie o miłość tylko poeci kochają złudzenia grzechem zdobią myśli Nie proś mnie o szczęście bez przystani wiecznie niespełniona szuka
  • Gracjan

    Wielki smutek. Gracjan Roztocki. W zasadzie nie wiem, czy powiniennem o nim pisać cokolwiek. Taka na przykład ważka, taki skowronek, pies ma swój zapach, kwiat kwitnie kolorem. Samotność ma swoje oblicza inne niż zazwyczaj przez nas stworzone. Można na przykład założyć kró
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Rehistoria

    Wydobrzały czasy z wojen, z głodu. Przyszła zima. Co zostało, zmroziła, co zmroziła, umarło. Co nie umarło, to nie umarło. Wydobrzała Ziemia z ludzi. Tu i ówdzie przechadzają się dinozaury, tam świeci księżyc, a tam gwiazdy. Wreszcie jest po bożemu.
  • Sufi

    Serce, kiedy nie ma w nim smutku, jest ruiną, tak jak dom, kiedy nikt w nim nie mieszka, niszczeje. Zatem czymże ten pałac bogatszy od katedry? Mozaiką złoconą, witrażem, sukmaną? Gościem, który przekracza próg, czy derwiszem, któremu on zbyt wysoko? Perfumą, czy kadzidłem, cyn
  • Wyklejanki

    Z wampirzymi zębami kot, albo żaba, szuflada i szu fla da. Tu się nada z wąsami pan, tu sylaba. Wyklejanka ma odcieni ze sto. To i tamto. Dwa razy się nie zdarza. Pod dywanem kot, na obrusie plama. Obrazki, fotografie, słowa - od nowa, wciąż od nowa.
  • Rocznica

     z tomiku "Wiersze niczyje" Pierwsza rocznica potem druga i następne niszczą pamięć boleśnie kłują serce Trzeba zapomnieć wybielić myśli wymazać gesty i słowa niestety pozostaną jak sępy szarpiące ofiarę czyhające podstępne wieczne Może zdmuchnąć świeczkę ? o
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • Tkliwość

    Przezimowało a teraz się budzi. Czy coś się śniło, dręczyło koszmarem? Czy unosiło się nad miastem, bez grawitacji, napędzane wiatrem przemierzało każde lewo i prawo? Jak bardzo schudło, utraciło ciężar, pozbyło się nadmiaru? Czy zamarzło, biedactwo? Czy znalazło w porę
  • Anna

      Wynik braku wyobraźni będzie mi towarzyszył do sądnego dnia. I choć niekiedy zdarza mi się o nim zapomnieć, to przecież i tak, bez podpowiadania wiem, co jest, a co się nie znajduje w moim zasięgu: księżyc dalej flirtuje z wodą, odpycha ją i unosi, plamy na słońcu są jak p
  • Obietnice realne na niby

    Niektórym śmiertelnikom wydaje się, iż starczy znaleźć się w ławach poselskich i bredzić ile wlezie, by zasłużyć na miano jasnowidza zbawcy narodu. Osobnicy tego pokroju żyją poza rutyną codzienności: odrębnie. W chmurach z krainy marzeń. W doktrynerskim raju i w otoczeniu kolor
  • Mimochodem

    Do nieba wchodzi się po rozżarzonych węglach. Od tego ma się brudne nogi i trzeba je umyć. Wyszorować z bólu cały zapas dni, wyszczotkować z nadziei pozostałą część nocy. Potem można po cichu, niezauważalnie, ptakiem przysiąść na drzewie i patrzeć.
  • List w butelce

    U mnie bieda, bryndza. Nie dzieje się alleluja, nie ma manny z nieba. Do drzwi nikt nie puka, w okno zagląda tylko wiatr i samolot na ścieżce podejścia (znowu jakieś kurwy lecą na wakacje). Podaruję sobie naparstek, może całą flaszkę, kawalątek przestrzeni jak ciepłą szarlo
  • nieumiejętność przyjmowania śmierci

    nieumiejętność przyjmowania śmierci nie mieszczę się między białą różą i ciasną bluzką którą mam ochotę podrapać za nagłe sczernienie - drażni koronka pod szyją i ciężkość przeciwsłonecznych chociaż światła nie ma a zasłona nie zobaczę pozorna wczoraj przyjaci
  • BEZGŁOS

    Pewnego dnia zadzwonił telefon. W słuchawce zabrzmiał śpiewny głos kobiety. Należał do osoby, o której nie słyszałem od lat, której spodziewałem się nigdy więcej nie ujrzeć. Kobieta o bezkształtnej twarzy, tak pospolitej, że już od dłuższego czasu tkwiącej w mojej wyobraźni w s
  • tyłem

    nie użalaj się tak prosto jak sznurek w kieszeni cóż słowa nie mają znaczenia nie zaliczony test jeden z wielu trwa trzymasz mocno a jednak nie odgonisz kruków są we mnie bielą kości odartych z mięsa szaleństwem nieporadności poranków powinnam powyżej nagich koron pr
  • Dziś jestem Kain, jutro jestem Abel

    Zamarzam jak się zamarza - niespiesznie. W żyłach lód tworzy katarakty, zapory. Wszystko zwalnia i jest niedorzecznie, absurdalnie - jak bywa wieczorem. Gasną światła i gaśnie słów tajemnica na ostatnim piętrze umarłej Wieży Babel. W korytarzach cień ciszy sie ślizga - dziś
  • Okruchy szczęścia z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Poranna kawa z jedną łzą smakuje gorzko piołunową nutą szybują radości I znów okruchy szczęścia sypniesz hojną dłonią na mój stół Zadzwoni malowana wiosna słońce przetoczy swój blask przez skrawek nieba Ptaki rozpuszczą swoje tony na zielone łąki odejdą m
  • „Bękart”

    Ten tekst nie ma nic wspólnego z klasycznym rozumieniem słowa „recenzja. Jest to raczej – osobista refleksja. Moim zdaniem pisanie o książce nie powinno być jej streszczeniem, tylko prezentacją własnych powodów, dla których warto po nią sięgnąć. Zachętą do lektury *. Powieść
  • Lustra

    Brzydcy ludzie zdejmują ze ścian lustra. W ich miejsce wieszają wizerunki świętych celebrytów. Przez jakiś czas jest dobrze. Sycą spragnione piękna oczy tym obrazem. Kiedy z czasem, z powodu na przykład wilgoci, obrazy tracą na swoim uroku, kiedy powiedzmy, że wychodzą na jaw n
  • Regresja

    Zburzę dom, zetnę drzewo i zabiję syna. Skulę się w sobie, embrionalnie zaniknę, wycofam się z pochwy członkiem mego ojca. Wrócę do jego domu, do jego ogrodu. Wtedy rozjaśni mnie blaskiem jego wielka miłość. Skończy się dzień i mnie tu nie będzie - pod kamieniem, w cieni
  • Natężenie mroku

    Mógłbym znaleźć to miejsce w nokturnie, w którym krawędzie nie mają znaczenia. Gdyby tylko Whistler malował mi noc, nie biel, nie świst komet (no bo przecież świszczą). Nie potrafię, jak on, dobierać kolorów. To w gruncie rzeczy kwestia natężenia zmysłów, krzyk ciszy (no b
  • Kawa z mlekiem

    Zapytałeś, gdzie będę jutro. Wzruszyłam ramionami, cisza zrobiła to samo. Bo widzisz - jutro jest takie niepewne, nie wiem, czy będzie mi dane. Ale jeśli mleczarz dostarczy je pod drzwi, doleję odrobinę do porannej kawy. A potem razem ze mną pójdzie w dzień, podlewać dzikie k
  • Exodus

    Człowiek, od którego wynająłem mieszkanie kilka lat temu, zadzwonił do mnie wieczorem. W jego głosie pewien rodzaj paniki mieszał się z tonem przepraszającym niczym wódka z sokiem w wysokiej szklance. Wódka nie była zimna, a sok pomarańczowy - największe paskudztwo, jakiego mogłem si
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • Śmierć sekundnika

    Oto rozważa śmierć (tik, tak, tik...) jak zagadnienie matematyczne. Jeszcze nigdy równanie nie miało tylu niewiadomych. O tym, czy coś jest, czy może nie, nie myśli w ogóle. Jego uwagę natomiast zaprząta jedynie metoda. W ostatniej sekundzie, kiedy ruch ustaje, zupełnie losow
  • Alternatywa

    Gdyby ułożyć wszystkie książki świata, te duże, opasłe i ciężkie, chudzinki-broszurki, prospekty, arkusze i wiersze luzem napisane na okolicznościowych kartkach, gdyby to wszystko jakąś solidną zaprawą, jakimś klajstrem zespolić - byłby mur nie do przebicia. Można by si
  • Sedno

    Gdzie byłem przez te wszystkie lata? Milczałem, bo niewiele do powiedzenia, co raz mniej. Bywało - otwierałem usta, tak trwałem w niemym osłupieniu, jak bezgłośny lament, krzyk, częściej szept. O czym tu mówić, kiedy nic ważnego, nic, co mogłoby mnie zdziwić? Słowa miewały
  • Alternatywa (albo nie)

    Poeta dba o swój PR. Robi miny, umizguje się. Stawia przecinki nie tam, a kropki gdzie indziej. W krańcowych przypadkach kropek jest więcej, a pauzy wydłużają się w skończoność papieru, na którym pisze. Poeta tak bardzo dba o swój PR, jak kandydat na prezydenta. (Albo coś podob
  • ŁAZĘGA

    Z włóczęgi, z beztroskiego szwendania się po nieznanym świecie, po wędrówkach przez egzotyczne grajdołki, sterany przygodami w stylu Indiany Jonesa, wrócił do Matyldy, jednak zastał  w jej domu nie to, co zostawił; ujrzał ludzi, których przedtem nie widział, zobaczył twarze uśmiech
  • Wojny

    Ziemia niczyja zawsze jest zamieszkała. Ekosystem ma swoje prawa, więc ingerencja to zawsze inwazja. To, co żyło ze sobą w symbiozie, staje się zagrożeniem dla nowego. Uzurpowałem sobie prawa, wysyłałem szpiegów. Dyplomacja przerodziła się z czasem w delikatną perswazję dot
  • Underdog

    Nigdy nie wygrałem na żadnej loterii, nie poszczęściło się w grach różnych, mniej lub bardziej losowych. Oberwałem za to nie raz, choć zazwyczaj z własnej, niechcianej przyczyny. Pozostały mi blizny na czole po zuchwałym wznoszeniu w zaludnione chmury. Gdyby można zagrać o
  • Poeta

    Poeta jest jak księżyc - świeci odbitym światłem krytyki, ma swoją ciemną stronę i kręci się po orbicie sensu istnienia. Jak księżyc jest poorany meteorytami codzienności, poharatany zderzeniami z tymi, którzy wiedzą lepiej. Poeta jest tajemniczy i pociągający jak księżyc,
  • Dzięki Tobie

    Obudziłeś ze snu radość jednym pocałunkiem dotykiem pomogłeś uwierzyć w siebie stworzyłeś mi nową religię nauczyłeś mnie jak być sobą z tym całym bagażem mych wad poprowadziłeś mnie za rękę w tak zupełnie nowy dla mnie świat oddałeś mi cząsteczkę siebie doś
  • jeśli mnie słyszysz

    nie pozwól szukać po chmurach po zwiędłych wiosnach i jesieniach co złote być miały a opadły suszem nie pozwól rozpleść gotyku dłoni złożonych do błagań o klejnot rzuć czasami szczery okruch - obłoczek z niebieskiego stołu który karmi motyle pana parę słów skrz
  • I słowik śpiewa

    Między leszczyną a jaśminem zdejmuje majtki. Pokazuje mi nagą cipkę. Tam ją całuję. Między jaśminem a leszczyną. Ledwie brązowe twarzyczki w zielonych kapturkach przyglądają się temu z ciekawością. O krok dalej ucinam siekierą nogę żabie. Na wpół skacze, oddala się w
  • Upomnienia, ostrzeżenia, rozgrzeszenia

    Przekraczasz próg katedry i stajesz się bogiem. I jak to bywa w katedrze, poślubiasz się śmierci. Tu czasem zdarzy się cud, który przyjdzie bez zapowiedzi. Tu czasem stanie się cud. Dotykasz kamienia, nadajesz mu cel. Reanimujesz, przywracasz do życia. Spośród wszystkich kamieni w
  • Tylko ocean ten sam

    z cyklu "Kreolskie pieśni" Zimna gwiazda roztoczyła swój blask radosne światła zamigotały u stóp ołtarza Na ofiarnym stole zadzwoniła twoja melodia rozstąpiły się wody morze ukazało suche dno całowanych moją miłością ust Całe przyrodzenie świata opadło fałszywą
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Kłębowiska

    Gdzieś się zapodziały korzenie, oderwały ziemię i ślady na niej. Dotychczasowość uległa niepewnej przyszłości. W porywach wiatru skądś dokądś, od tam do tam skłębiliśmy się i jesteśmy skłębieni. Skuleni w kłębowisku, toczeni przez pustynie, wentylowani wzdłuż i wsze
  • Zmęczenie

    Zwłaszcza mięśnie twarzy mogą boleć od bycia szczęśliwym, choć lustro ma w poważaniu te wszystkie grymasy. Co innego ludzie, którym trzeba role odgrywać z natężeniem godnym lepszej sprawy. Czasem krzyczeć do ostatnich rzędów, w których zasiada nieciekawa sztuki banda dzieci
  • Sztuka w czasach kryzysu

    Filiżanka na krawędzi stołu, wiara w niezachwianie - bo są cztery filary, w które można wierzyć, że jakoś udźwigną, nie pozwolą na upadek - mało? Precyzyjna robota, tak ją wykonano, jakby kruchość nie była istotna, jakby miała przetrwać na tym wiecznym stole. Malunek jest
  • Wigilijne przemyślenia

    Zanim opłatek weźmiesz do ręki pomyśl, czy dusza biała jak śnieg? Jeśli skrzywdziłeś przeproś bliźniego, miłością z serca szczerze się dziel. Przypomnij sobie też matki słowa w blasku choinki szeptane łzawo. Śpiewając pieśni pełne nadziei pod biały obrus wkładała sian

Polecam

(kliknij w zdjęcie)

Czas na zmiany

Oto nowa, zupełnie nowa „Lepsza Strona Ciszy”.