Archiwa

Wybrane

  • To nie jest dobry pomysł

    Trup w naszej szafie daje o sobie znać. Od czasu do czasu psuje powietrze, niby niepostrzeżenie porusza drzwiami. Kiedy się ochładza, sama sięgasz po niego i zapraszasz do stołu, na kanapę, do sypialni. Nie robi się od tego cieplej, ani milej. Najlepiej pozbyć się szafy, ale z p
  • Przetrwania

    Gdyby mieszkały tu jakieś anioły, pod tym mostem, jakże radośnie by się śmiały, pod tym mostem. Ale tu tylko ludzie chorzy na życie, pod tym mostem, z kartonu mają poduszkę, z betonu noce, pod tym pomostem. A gdyby tu mieszkały diabły, w tym blokowisku, byłyby szczęśliw
  • Rekomendacja

    Nazywają GO różnie jedni szczerze inni z przekąsem czasem równy chłop niekiedy świnia jak w życiu ale najczęściej mówią do niego Al Al od tego gangstera za podatki jednak gdzie mu startować do tego zaszczytu zwykły z niego rzezimieszek stateczny rabuś co on tam
  • Matka

    Odchodzą od swoich rodziców, raniąc najbardziej własne życia. Nie zauważają wracających kamieni, ale orbity wcześniej, lub później, w końcu zamykają elipsę bolesnym zdziwieniem. Skąd się bierze w nich tyle nienawiści, skąd w matce tyle miłości? Znosi ten bunt z ci
  • HENRYK BERGSON

    I Istnienie spadkobierców gwarantuje postęp; filozofia, choć rozwarstwiona na oddzielne gałęzie, konary i listki, nie przestaje być potężnym drzewem o wydatnych korzeniach, a drzewo to wydaje na świat dojrzałe plony w formie nieprzemijających refleksji. Korzeniami są ludzie, jej popr
  • Sześć sekund

    Akurat tyle, żeby wstać i rozprostować kości. Można też przeczytać jedno, albo dwa krótkie zdania. Powiedzieć komuś dzisiaj wyglądasz naprawdę ładnie w tej sukience w grochy. Akurat tyle czasu trzeba, żeby pod tym samym słońcem umarło z głodu dziecko.
  • Curriculum vitae

    Nie napisał podręcznika do gry w klasy boski cieć, anioł stróż. Nie napisał, nie powiedział mi, jak przeskakiwać przez te kratki dni i nie łamiąc nóg, nie zdzierając rąk do krwi - żyć, by żyć. I pewnie dlatego wyrżnąłem o bruk - nie dlatego, że był lód (zima trzyma
  • Ecce

    Tych słów jest mnóstwo, a każde jak grom uderza. Z otwartych chmur, z niebieskich stron, z przymierza, które między drzewem a pieśnią o drzewie. Nie ma miejsca na wahanie, wątpliwość. Jesteś wszystkim, tym co było, i tym co się stanie. Nie czas na tkliwość niemądrą, na zam
  • List do...

    Drogi Dżihadysto, Nie zabijemy wszystkich Twoich braci, kobiet i dzieci. I ty nie zabijesz wszystkich nas. Możemy ciągnąć tę grę odbierając sobie poczucie bezpieczeństwa i godności, możemy żywić się nadzieją zwycięstwa, chwały, możemy wzajemnie się oskarżać. Możemy zami
  • Non est me ridere

    Nie rozśmieszaj mnie, boże, mówiąc, że masz plan na moje życie. Nie po to dałeś mi wolę, abym teraz miał zrezygnować. Bo moje życie jest w moich rękach. Niestety.
  • Wiersz przyokienny

    ja drogie panie i drodzy panowie kiedy za oknem zima się szczerzy biegnę myślami tylko niestety do ulicy tej mojej lipowej po tej ulicy spacerkiem powoli idę nie spiesząc się wcale a czas sobie kapie czas kapie powoli i życie mnie nigdzie nie goni kiedy tak idę za mną
  • Gdybym

    Gdybym chciał się zabić, czy wybrałbym skończoną przez obojętną objętość filolki zawartość, czy może, wbrew kolorom błękitnemu i różowemu, coś bardziej, lub mniej więcej zbliżonego do czerwieni? A może decyzja, którą niewątpliwie z zupełnie lekkim sercem, lecz cięż
  • Niemy film

    A na przykład kawa? Sypana, czy z ekspresu, espresso, latte, z pianką, lub bez? Kawa podana w szkalnce, czy też filiżance? Można krócej: spodek, spodeczek, talerzyk, łyżeczka zdobiona, czy nie? Cukier, mleko, śmietanka? A obrus na tym stole, a dywan pod nim? Niemniej istotne
  • Haiku (prawie) erotyczne

    Pustelnik wślizguje się do muszelki, Raz za razem napiera na ślimaka. Tsunami marszczy skórę oceanu.
  • "We’ll always have Paris.”

                                     
  • Muszelka

    Napisać jedno słowo, w którym będą oceany, młode pędy żył, soczystość krwi, zwiewność płatków kwiatu, gwałtowność owocu, trwałość skały, ulotność chwili. I jeszcze ja i ty. Przycisnąć do niego ucho, słuchać wszystkich niewypowiedzianych, a przecież dobrze wiadom
  • Stan wyjątkowy

    "Zwracam się dziś do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Warunki życia przytłaczają ludzi coraz większym ciężarem. Naród osiągnął granice wytrzymałości psychicznej. Wielu ludzi ogarnia rozpacz. Historia oceni nasze działania. Nie o
  • Prawie

    Nie każdy może być: kierowcą Formuły 1, pilotem myśliwca, myśliwym, myślicielem, mścicielem niewinnych i zagubionych, kapłanem, opiekunem zbłąkanych i porzuconych, członkiem zaszczytnej Akademii, klubu elitarnego, lub innego grona, sekty, kościoła, słusznej politycznej frakcji
  • Mark in, mark out

    Miewam sny, ale i na jawie często o tobie myślę. I wyświetlam wciąż i wciąż ten film. Od in do out. Reszta, poza tym fragmentem jest jak przerwa na reklamę - wychodzę, parzę kawę, biorę prysznic, zasypiam, budzę się. I znowu wraca ten ostatni dzień. Czasami inne dni, ale ten
  • Nie do opisania

    Od nieba mam oczy, od ziemi przyszłość. Wiatr jest moją ucieczką, ogień to nicość. Przychodzą do mnie złodzieje snów. Co było ukryte staje się hałaśliwe. Tylko dwoje oczu, przez które można zobaczyć, jak przez lornetkę, odległe pejzaże - są ścieżki wąskie i kręte,
  • Spójność

    Moja prawa ręka w twojej lewej dłoni. Ważysz złe i dobre, nie odpuszczasz. Jesteśmy spokojni patrząc na horyzont. Dojdziemy. Gdziekolwiek ta droga, ocean, przestworza - dojdziemy, zostawiając zmysły, świat mając zapisany w spadku po bezdrożach, big bangu, stworzeniu, siedmiu dnia
  • Podróż do wnętrza

    Łopatką zdejmuje kolejną warstewkę piasku. Natrafia na kosteczkę, odcisk w kamieniu. Delikatnie, pędzelkiem, odsłania wyraźny kształt. Wieki, tysiąclecia, wieczność - przeszłość i przyszłość. Zakodowane i niedostępne. Artefakt jest narzędziem i kluczem. Kiedy się tam
  • Comment Manager

  • Jest taka droga

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Jest taka droga którą muszę iść choć stopy kwitną malinową czerwienią Są takie noce które studzą sny osrebrzone moją nadzieją I podobne dni w których pada deszcz może kwitną bzy w twoich oczach łzy i tak się śmieją Brodzę w smutku
  • Strach

    Unik jest modlitwą, obrona i samoobrona przed najmniejszym gestem nie mają sensu - odwracam się w ciszę.
  • Pan cieć

    Bohater serialu "Dom", Ryszard Popiołek, nie dożył naszych świetlanych czasów. Niestety, gdyż jego powiedzenie "koniec świata", miałoby teraz nowy sens. Tak jak jego powiedzenie, że "mogą zmieniać się systemy, a brama być musi". Zastąpił go Obywatel Anioł, kukiełka skonstruowana
  • Powietrze

    Trzeba było wejść na najwyższy szczyt, by z najwyższej góry móc zobaczyć ogrom rzeczy, najprawdziwszą potęgę. Albo zapatrzyć się na pejzaż za oknem na A2 gdzieś pod Łodzią; albo zamknąwszy oczy spojrzeć do wewnątrz. Tam, gdzie otwierają się drzwi na drugą stronę;
  • Confession

    Próżne przysięgi, marne słowa wiary, gdy nie ma prawdy ukrytej najgłębiej, na światło świtu wydobyć z pochwałą nadejścia nowych dni i wieków całych. Marznę. Ciemność. Kończy się godzina. Marznę. Cisza. Nowa się zaczyna. Marznę. Nikczemność. Moja wielka wina.
  • Sophiesticated

    Butelko! Gdybyś ty miała szyjkę maciczną, giętką - o ile przyjemniej byłoby brać cię, przyjaciółko, za kochankę. Oszałamiasz bogatym wnętrzem, krew twoja, to krew moja. Przy stole zachowujesz się statecznie, dostojnie, dostrajasz się do mnie jak fale radiowe do odbiornika.
  • Obowiązek

    Zwalniam ludzi z pracy. Nie spełniłeś moich oczekiwań, mówię. Czy byłeś wystarczająco dobry, efektywny, czy posiadłeś wiedzę, zastosowałeś ją, doskonaliłeś rzemiosło, oparłeś się pokusom, czy korzystałeś z firmowej poczty, stosowałeś się do wytycznych, wyrażałeś sw
  • Lustra

    Brzydcy ludzie zdejmują ze ścian lustra. W ich miejsce wieszają wizerunki świętych celebrytów. Przez jakiś czas jest dobrze. Sycą spragnione piękna oczy tym obrazem. Kiedy z czasem, z powodu na przykład wilgoci, obrazy tracą na swoim uroku, kiedy powiedzmy, że wychodzą na jaw n
  • Bunt zgreda, czyli prowokacyjne refleksje

    Potrzeba podważania i obalania zaskorupiałych, rutynowych prawideł jest motorem postępu. Czymś, bez czego żadna cywilizacja nie mogłaby się rozwijać.  Bunt jednak musi mieć uzasadnienie. A więc argumenty. A więc propozycje; sprzeciw bez nich, uważany jest za demagogię.   Stara to p
  • Skrajność

    Ból, cierpienie, pewność i nieuchronność śmierci - w katalogu nie ma piękniejszych powodów. Dlaczego nie popełnisz samobójstwa? Zamiast dreptać w miejscu ten jeden krok rozsądku wystarczy za całą podróż. A może najmniejsza z wymówek jest najistotniejszym argumentem?
  • Święto przebiśniegów

    Jakże barwny jest korowód, jaka piękna defilada zła. Wciąż przybywa legionów, z nowych gardeł unosi się pieśń. Nie ma końca i nikt nie pamięta, kto stoi na czele. Patrz, synu, idzie wiosna. Ten ptak leci do gniazda, a te maleńkie, zielone pączki na drzewach wkrótce zamienią s
  • * * * [było tak bez sensu]

    to było tak bez sensu spadł śnieg o dwunastej dwunastego a ja zaspałem nie wstałem i tkwię w środku aż do wiosny samotny biały z dziurawym garnkiem na głowie brzozową miotłą pod pachą a nos mam czerwony marchwiany taki
  • Mała kropla egoizmu

    z tomiku "Rozwiewa wiatr" Małą kroplę egoizmu zebrałam z twych warg pocałunkiem szeptem miłością Małą kroplą krwi zapłakało serce Czasem spoglądam w lustro za krótka chwila na szczęście za dużo bólu Los garbaty złoczyńca rozdaje karty odziera nas z godności
  • Chinese box

    Wszystko, czego mógłbym chcieć mieściło się w ostatniej, najmniejszej skrzynce. Tak obiecywały mi wszystkie inne, które otwierałem. Otwierałem jedną po drugiej, a każda była zachętą, następną obietnicą. Pierwsza, kiedy byłem dzieckiem, nieopisanym ogromem pochłaniała ca
  • Ruch, to zdrowie!

    Dbamy o siebie tyle, co nic. Leczymy się incydentalnie. Ruszamy się niewiele. Przeważnie siedzimy. Jeżeli stoimy, to tylko w korkach. W pracy odwalamy robotę przyspawani do dwóch urządzeń: krzesła i komputera. Po pracy jedziemy do domu. W domu siadamy przed telewizorem i czekamy na obiad
  • Artysta - zblazowaniec

    W rozgrywce prowadzonej obecnie, artysta awansował do roli jej nieistotnego pionka i jest elementem dwuznacznej gry o swoje ponure przetrwanie. Jeżeli jego fabularne brykiety nadają się do publikacji, można na nim zarobić. Jeżeli nie, opowiada mu się banialuki o wolnym rynku kultury. Ich
  • CZARNO-BIALI

    Bohaterowie starych fotografii mają na własność zatrzymany kawałek świata. Nie tak jak my, którym czas ucieka między palcami. Bohaterowie starych fotografii swój kawałek świata maskują sepią, a oni sami, ich dzieci, psy i konie zawsze są czarno-białe. Nie to co my, którzy
  • E - MAIL

    Cześć słodziutka! Kiedy się zmyłaś, nie było mi do śmiechu, choć wyznam, że w ogólnym bilansie okazało się, że bez ciebie jest o wiele spokojniej, a w domu zapanowała powszechna zgoda i wzajemne nie włażenie sobie na odciski. Mama, jak to Mama, z początku popłakiwała po
  • Trwoga

    Za posępną zasłoną znanego pragnienia wtulony w barłóg czekam na przyjście dawki swoich zwidów wsłuchując się w jęki zegara rytm grozy wskazówek budząc się do wciąż tych samych urojeń Słyszę uparcie swoje umykanie szmer sekund za ścianą skrzypienie okiennic wiatr
  • Podlewanie mięsożernego drzewa przez zakonnika, który nie boi się przeznaczenia

    Ledwie zielone, ledwie od ziemi odstaje, tyle, co wzrosło, uniosło się ciekawie, a kłapie ostrymi jak ironia, albo zrządzenie zębami. Miało być kwiatem, miało być owocem, miało do słońca wznosić swe ramiona drewniane. Miało być kołysane, miało być ostoją, dziecięciem ś
  • Monolog na cyku

    Uważam, że kiedyś było bardziej cacy. Nic mi się nie chciało i nikt się nie czepiał.  Teraz jednak nie tyle  lubię uczestniczyć w życiu, co patrzeć, jak innym się ono kręci, bardziej słuchać z niego reportaży, niż brać w nim udział, puszczać się na myślenie o tym, czego nie
  • Frazes

    W pewnym wieku życzenia stu lat brzmią jak pragnienie rychłego zgonu pozbawionego dostojności jubilata. Oczywiście, można mnożyć, ale któż by chciał: bez zębów, w ostatnim stadium zwiotczenia, pomarszczenia, zapominania, z listą leków dłuższą od życiorysu? Ostateczni
  • Dorosłość

    Uciekasz, robaczku, w to zatrute jabłko. A czy źle ci tu było na haftowanym obrusie? Haftowanym w kwiaty, motyle i trzmiele, obdarzonym uczuciem, serdecznością, troską? Z każdym swoim ruchem co raz głębiej wnikasz w pleśniejące trzewia, w kwaśno-winną pełnię. Zagubiona w sob
  • Było

    Nie wierzę słowom, bolą mnie litery. A jednak piszę kolejny nekrolog. Lepiej mieć to za sobą - i choć na wszelki wypadek, to jednak lepiej, bo kiedy się stanie dziwną koniecznością, to nikt za mnie tego nie napisze. Więc piszę: było sobie życie. I tyle - bo słowom nie wi
  • Kwestia wyboru

    Przedawkowałem rzeczywistość i teraz czeka mnie proces odstawienia. Ból, którego się spodziewam, wszystkie skutki uboczne mogą mnie zabić. Coś musi. To kwestia wyboru.
  • Rehistoria

    Wydobrzały czasy z wojen, z głodu. Przyszła zima. Co zostało, zmroziła, co zmroziła, umarło. Co nie umarło, to nie umarło. Wydobrzała Ziemia z ludzi. Tu i ówdzie przechadzają się dinozaury, tam świeci księżyc, a tam gwiazdy. Wreszcie jest po bożemu.
  • Smak kurzu

    Kilka wschodów i zachodów słońca, pół zaćmienia, dwie orbity ziemii, dłoń bezwładna, nieruchome końce przestrzeni. Doznania mniejsze i większe, a wszystkie w niepamięć; ludzie znajomi, obcy, zimy i jesienie; sok, który wyciekł z jabłka i zaschnął na stole; spodek
  • Pardes

    Leży czaszka, leży kość, leży idea człowieka. Pod murami nieba, za zamkniętą bramą, tuż obok. Mówią, że nikt tutaj na niego nie czekał, nie dla niego był obłok, nie dla niego rzeka Ganges. Wprawdzie żył całe życie obietnicą, wprawdzie całe życie żył nadzieją i such
  • Potworność

    Jacy byliśmy, jacy mali jak kamyk, jak źdźbło? Jacy byliśmy, kiedy wielka woda czasu dała nam połysk i słój i zło imieniem człowiek? Dla naszych nóg otwarły się drogi, dla naszych rąk zamknęły się morza. Ugięły się chmury pod nami, rozstąpiły błękity. Wymyśliliśm
  • Otumaniony świt

    z cyklu "Bez litości" Otumaniony świt pędzi na oślep ku południowej tęsknocie bezsenna noc odchodzi precz za horyzont marzeń Skalny cień odarty z pożądania umiera bez tchu Zdławiony ciszą poranka jęczysz w konwulsjach dzikiego orgazmu w bełkocie pustych frazesów pajęc
  • galeria

     [flagallery gid=6 name="Gallery"]
  • Apel do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego Pana Bogdana Zdrojewskiego

     Zwracamy się do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego o udzielenie dotacji dla gdańskiego kwartalnika „Migotania. Gazeta Literacka”. Dotacji, która została temu pismu odmówiona. Czasopismo istnieje od 2002 roku. Przez dziesięć lat nieustannego istnienia zyskało sobie wysokie
  • Werdykt

    Do największych hitów tego reżysera zaliczyć można takie dzieła jak Zwierzenia zwierząt, Ekspansja zieleni, pełen uroku Błękitne i białe, czy owiany tajemnicą obraz Płynność i stałość. Od wieków jednak z bezwzględnym podziwem możemy oglądać serial o fabule tak skondenso
  • Rewitalizacja polska

    Jak byliśmy dumni, kiedy pierwsze listki wzeszły nad ziemię! Jak cieszyło, że rosło, jak radowało się serce! Korzeń był dorodny, soczysty i jędrny. Potem wyrwaliśmy. Przez chwilę podziwiany, szybko roztarty, wyżęty, pozbawiony soku. Było smacznie - na wspomnienie jeszcze
  • MErrY CHristMAS

  • Wilczy szaniec

      Kamień na kamieniu, echa ech, taki tu spokój, w ciszy grzech. Pada deszcz. Rozerwane bunkry są bardzo gotyckie. Był tutaj Bóg? Inną miał ojczyznę? Wilcze łyko, nowe drzewa, mokną turyści. Śpią w pustych salach tylko stare liście? Podziwiajcie bliznę lasu, piramidy
  • Demiurg

    Nie podchodzę do okna, nie poruszam firanką. Nie zapalam światła, ani papierosa. Staję w bezpiecznej odległości w moim bezpiecznym pokoju i obserwuję. A wy widzicie jedynie moje psy, które na was spuściłem. Strzegą mojej strony ulicy, szczerzą kły. Wasze są piosenki, wasze
  • Z uzasadnienia odmowy przyjęcia do czyśćca

    Szanowny petencie, pan się nie nadaje. Aby zaliczyć się w poczet członków trzeba być jedną nogą w piekle, drugą w niebie, trzeba mieć cechy charakteru, które pozwolą też dać rozsądne przypuszczenie awansu do którejkolwiek z wymarzonych krain. Bez względu na motywy pańskiego d
  • Pętla

    Biegliście tak wspaniale! Wytrwale przemierzyliście całe wieki ścieżki. Biegliście boso, biegliście w sandałach, biegliście z łańcuchami, potem znowu wolni stawialiście lotne stopy na piasku, na skale. Powołani do wolności, dalej i dalej, waszym celem był bieg, nic więcej.
  • Sennik polski

    Że dom na przedmieściu nudnym i spokojnym, że przystrzyżony trawnik, na nim maszt, i flaga, że bielony parkan, za nim pies i platan, że na podjeździe van, rower, zabawka, że huśtawka wprawiona w kołysaniu wiatrem z nad oceanu niebieskiego, jak niebo nad miastem, że nic się nie zd
  • Nie całkiem limeryk

    Pewnego wieczoru w Krakowie jedna Wisia spojrzała w okno spod powiek - "Dzisiaj jest dobry wieczór dla ateistki. Puszczę oko i będzie po wszystkim." Teraz już śpi i sen ten jej śni się.
  • Ikebana

    Wszystkie wiersze Rosy McArthur są o miłości. Ona ma na imię Rosa, on Arthur, a w ogrodzie kwitną tylko róże. Najpiękniejsze nieba opisuje w Kwietniu, najmroźniejsze zimy w strofie wystruganej jak wariatka z gliny: Na imię mi niebyt, odkąd Ciebie nie ma. Poszedłeś na wojnę, a t
  • Nie czarne, nie białe

    Ktoś mógłby mną sterować, dbać o mnie, karmić i poić, wysyłać do kina, pracy, lub do zoo. Mógłby doglądać wszystkich spraw, pisać za mnie pisma urzędowe, naklejać znaczki skarbowe, opłacać gangsterów, usuwających z mojej drogi natrętów i szuje. Ktoś mógłby za mnie ko
  • Alternatywa (albo nie)

    Poeta dba o swój PR. Robi miny, umizguje się. Stawia przecinki nie tam, a kropki gdzie indziej. W krańcowych przypadkach kropek jest więcej, a pauzy wydłużają się w skończoność papieru, na którym pisze. Poeta tak bardzo dba o swój PR, jak kandydat na prezydenta. (Albo coś podob
  • Żegnaj, córeczko

    Nie będzie zła, obojętności, wrogości, żalu. Nie będzie się nic oddalało, ani przybliżało. Nic już nie zaboli, żadne słowo, uśmiech. Nie będzie gestów pustych i przepełnionych spojrzeń pustką. Nie ominie mnie nic z rzeczy ważnych, nie dotknie żadna błahostka. Nie będz
  • Pejzaż zmierzchu

    Zapominanie jest chyba najlepsze w bajzlu na strychu. Wśród wszystkich gratów, ramoli, manekinów z teatru, cieni w korytarzach i w kurzu serfującym na widzialnej fali. Zapominanie, a może zapomnienie? Gdybyśmy wiedzieli… na przykład co zakorzeniło się przez lata w kartonie z naklejk
  • Odejdę od lustra z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Odejdę od lustra stanę w ciszy Rozjaśnię mrok pachnącą różą przywołam twój cień Rozpędzoną miłość przygarnę Zatrzymam się dla ciebie i znajdę swój świat
  • Zaręczyny

     z tomiku "Wiersze niczyje" Za jesienią pędzą radości złoto wiatr sieje na polach oczekiwania zgasły płomień miłości zwariował Głośna cisza wyje w rozterce zaręczyny kpią z marzeń w białym pierścionku granat puszcza oko do ślubu
  • Gdzie szukać mam

    z tomiku "Rozwiewa wiatr"     dla GoddamaPoeto Przyjacielu Drogi gdzie szukać mam ,,Lepszej strony ciszy '' W kojących marzeniach w bukiecie wiosennych fiołków kiedy rośnie nadzieja zapachem odurza zmysły budzi namiętność Zaprzeczysz - bo gdzie spokój w pożądaniu gd
  • Zapadam w mrok z cyklu ,, Rozwiewa wiatr ''

    Ranisz mnie spojrzeniem pieszczotą miłością nie pozwalasz na sen Zostawiasz odartą z marzeń opuszczoną bosą Umarły złudzenia już nie wierzę w anioły i jasne poranki Nie ma życia bez stałości dnia i bliskości nocy wołam ciszę zapadam w mrok
  • Płatki śniegu

    z cyklu "Rozwiewa wiatr" Płatki śniegu wirują nad sosną tańczą z zimowym wiatrem gonią swawolne ptaki pod zachmurzonym niebem opadają sennie na ciężkie powieki nadchodzącego wieczoru Dotykają lekko twych warg stopione oddechem umierają w ciszy jak moje złudzenia
  • Chłopiec ze starej fotografii

    Bliscy odchodzą, dalecy zostają. Bliscy są daleko, a obcy zbyt blisko. Tak to wszystko skonstruowano, że można się zgubić. Początek zdania, które nie ma końca, a koniec, kiedy nie pamięta się jego początku. Wszystko jest iluzją: chłopiec na tym zdjęciu, zdziwione spojrzeni
  • Uliczka

    Tu daszek, nie dach, tu wróbel, nie strach - alejka niewielka z mojego pudełka. Okienka, okiennice, szybki, bruk, który wiele widział i ściany z zatrzymaną opowieścią. Aż dziw, że ta mała uliczka pomieścić mogła tyle historii. Powoli, wręcz ślimaczo, z zabłąkanym wróble
  • Horyzont

    To, co nas łączy, jak ciężkie kajdany - długość, szerokość, rzeki i powietrza niedorzeczna tożsamość. Tutaj dysonansem znaczone karty, kontrapunkt ciszy, tutaj białe jest szare, a czarne też szare. I gdyby znalazł się jeden uczony, który by mówił językami wszystkich,
  • Kiedy stąd pójdę

    zabiorę  obowiązki wykonywane codziennie jak pacierz obrus w kwiaty pachnący ciepłą zupą zostawię  - nieme ściany z szeroko otwartymi ustami ze zdziwienia zestarzałe prześcieradło ze śladami zmarszczek kiedy  odejdę noc nie zamknie powiek głodne oczy szukać będą widoku twa
  • Dla higieny przestrzeni werbalnej

    Jesteśmy w głębokiej dupie, taplamy się w kupie, a wszystko co nas otacza się stacza do wspólnego sracza. Zło wszelkiej maści, nienawiść, plugastwo, łgarstwo i cała ta utopia, poroniona entropia, aborcja, anarchia, wszystko to, co dookoła woła o pomstę do nieba, co żąda igrzy
  • Ciało

    Ciało nie odpowiada na pytania. Ciało nie spełnia życzeń mózgu. Ciało żyje w swoim własnym ciele niewrażliwym na knowania umysłu. Jest niezależne i wytrwałe w swoim dążeniu do cielesności. Możesz mu wydać rozkaz, możesz je prosić - ono wie swoje. Wyżej dupy nie podskoc
  • Być może

    Jeszcze zobaczę białe kości brzóz, kapiące krople wiśni, jeszcze utopię w żółtych wodach kaczeńców zdumioną łąkę lęków. Jeszcze zobaczę tęskniący konwój chmur, przecinki wron, jeszcze się na świat nagapię, na cudów cud, na zapas, nim przyjdzie nów.
  • Pół

    Najpierw coś przychodzi do głowy, a potem nie można już nigdzie pójść, bo nogi odmawiają posłuszeństwa. Powłóczy się jedna strona, opada powieka. Ze wszystkich dawnych słów też tylko pół, a życie - wciąż całe - do końca. I gdyby tylko człowiek mógł sobie wybrać,
  • Teleport 022

    (Z cyklu Teleportacje) przed wejściem krzyże stały ubrane w płaszcze z futrzanym kołnierzem i witały wybranych wchodzących w nawach zdobionych rzeźbą zmęczonych dłoni zaczynano celebrację hymnem ku chwale kołysano niemowle do snu o przyszłej nierzeczywistości
  • Między piętrami

    Dwa piętra nade mną mieszkały trzy siostry, zaś piętro wyżej już nie pamiętam. To znaczy - pamiętam... To znaczy - tak mi się zdaje. Trzy siostry były urodzone tak, że najstarsza była ode mnie starsza o dziesięć miesięcy, a najmłodsza była młodsza pewnie z jakieś cztery lata.
  • Bang-bang

    Wieczność to tyle, co bang-bang. To właściwie jedynie ten myślnik. Kawałek prostej, po której poruszamy się sprintem. Mijamy rzeczy stworzone na wieczność, zostawiamy ślady stworzone na wieczność. Kochamy, nienawidzimy, cierpimy, radujemy się. Bang-bang.
  • Z samotną mewą

    Z samotną mewą wędruję nad falami rozgrzane dłonie chłodzę w morskiej wodzie W nocy srebrno krwistej i w jasnym świcie szukam nieba cienia miłości Może napotkam moje marzenie po drugiej stronie letnich barw w spokoju jesieni uśpieniu oceanu w deszczowych łzach
  • Ofiarowanie

    Oto krew moja, oto ciało moje, a to lista grzechów spisana zmarszczkami. Nędzne grafitti na murach świątyni z aspiracjami do stania się freskiem. Nie z drzewa dobrego i złego, ale z zatrutego ten owoc zerwany - ugryzłem i teraz mi smutniej nad smutnościami. Oddaję więc siebie
  • Marek Aureliusz

    Przedstawiona przez niego natura wydaje się trwać w uporządkowanym ruchu. Tchnie zrozumiałą i nieuchronną przemianą. Forma istnienia, to pojęcie względne, ulotne i przejściowe. Dobro jest złem. Nie ma różnicy, ani jakim się jest, ani przez jaki czas. Ludzie, zwierzęta i przedmioty
  • info

    O wszelkich nieprawidłowościach w funkcjonowaniu serwisu  "Lepsza Strona Ciszy" proszę o informowanie drogą mailową pod adresem  error@goddam.pl
  • Ceremonie, rytuały, tradycja

    W trakcie okazjonalnych odwiedzin, wśród drinkujących zwierzeń, podczas naskórkowych rozmów, przybywają ludzie z odległych stron. Opowiadają o zdarzeniach wysupłanych z przeszłości, jakieś zapodziane anegdotki, jakieś barwne szczegóły do słuchania w towarzystwie milusińskich, jakie
  • Przez ciszę

    Tobie przebaczę, sobie nie wybaczę - miastu i światu i ciemności i światłu. Chmurom na opak, nie opadnę lecz wzlecę. Rzece, jej źródłu i korzeniom drzewa i płatkom kwiatów, które się podniosą, z nową jędrnością wrócą cieszyć oczy. Przebaczę powierzchowność spojrz
  • Ból

    zabij we mnie tę miłość a pozwolę ci odejść głód ciebie biegnie dreszczem wzdłuż ciała krew rozrywa tętnice zabij tę miłość umieram ciepły różaniec czeka na requiem słonce chowa się w ciemność otwórzcie piekło albo niebo nie chce do czyśćca
  • Niedoczas

    Nie jedzą robaki lub nie pali ogień i wciąż są ślady na śniegu i mgiełka na oknie. Ponieważ pytasz czy żyję, to piszę, że żyję - wcale nie najgorzej, choć może jak pragnę i ty pragniesz więcej? Bywało czasami, że się zamyśliłem. Pomyliłem lewą stronę z czasem przes
  • W raju

    Ślub odbył się przed tygodniem, lecz dopiero dzisiaj mieli okazję świętować. Przylecieli wczoraj, późnym popołudniem. Jak zapewniano ich w biurze podróży – z hotelu wychodzi się wprost do raju. To była ich wymarzona noc poślubna. Pierwsza z dziesięciu tutaj. Jedna z wielu. Nie cho
  • Po drugiej stronie szyby

    Jakże śmieszne za oknem są gołe drzewa. Może mają wrony, ale żadnego wdzięku. Wyciągają te swoje badyle do nieba w rozpaczliwej modlitwie, albo jakby chciały wydrapać oczy podpatrującemu. Zupełnie pozbawione okoliczności i kontekstu chyboczą się na wietrze, albo tylko stoj
  • Mówisz, że jestem spóźniona

    Mówisz, że jestem spóźniona Tak, to zobaczysz. Nieważne czy o zmroku, czy w pełni południa. Wejdę niedzisiejsza i poproszę o herbatę ( tę zieloną ). Jeszcze pamiętam, że cukier szkodzi listkom. Wbrew odległości i krążeniu po cieniach jak lato w czerwcu zjawię się nagle,
  • Polecam

    (kliknij w zdjęcie)
  • Mówią, że wszechświat się rozszerza

    Przyglądam się jabłku, które rosnąc pęcznieje soczystą objętością. Rozszerza się, rumienieje. Potrafię sobie wyobrazić jak nabiera smaku, jak kwaśność zamienia się w słodycz. Ale czym jest ręka, która je trzyma i oko, którym na nie patrzę? A, dajmy na to, robak, kt
  • Dopasowanie

    Złym ludziom dobrze z oczu patrzy na świat uczuć martwych. I mają proste ścieżki, gładkie dłonie, i mają na balkonach kwitnące pelargonie. Ich psy nigdy się nie łaszą do obcych, ich koty zawsze są czarne i dzikie. Złym ludziom mówię "dzień dobry" - zupełnie na wszelki
  • POLITYCZNY KARUZEL

    Nadchodzi dzień, gdy kończą się igrzyska i opada wyborczy kurz. Panowie dzidziusiowie z partyjnych list, oblizując się na myśl o dietach i służbowych  t u ł a c z k a c h  po Unii, przymierzają się do zasiadania, piastowania i pełnienia. Nowa władza drapie się na świeczniki, p

Polecam

(kliknij w zdjęcie)

Czas na zmiany

Oto nowa, zupełnie nowa „Lepsza Strona Ciszy”.